A wszystko miało być jak w amerykańskim śnie. Opalone biodra rozkołysały się w trójkątach bikini. Wybielone zęby rozbłysły w uśmiechach. 19 kwietnia na scenie kasyna Planet Hollywood w Las Vegas 51 najpiękniejszych Amerykanek - od Alabamy po Wyoming - stanęło do walki o koronę miss USA. I kiedy na scenie pozostało pięć finalistek, pośród fal tlenionych loków i oceanu blasku niczym grom z jasnego nieba padło pytanie: - Ostatnio Vermont jako czwarty stan w USA zalegalizował małżeństwa homoseksualne. Czy myślisz, że inne stany powinny pójść za jego przykładem?
Zasiadający w jury Perez Hilton, jeden z najbardziej znanych w USA blogerów, zdeklarowany gej, zamarł w oczekiwaniu na odpowiedź. Tymczasem faworytka do korony - Carrie Prejean, 21-letnia miss Kalifornii (180 cm, 86, 66, 91) - najpierw rzuciła okrągłe zdanko: 'To cudownie, że żyjemy w kraju, w którym Amerykanie mogą wybierać pomiędzy małżeństwem kobiety i mężczyzny a małżeństwem osób tej samej płci'. Po czym, nie zważając na poprawność polityczną i toczącą się obecnie w Stanach Zjednoczonych gorącą dyskusję na temat legalizacji małżeństw homoseksualnych, wypaliła: 'Ja jednak wierzę, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Nie chcę nikogo urazić, ale tak mnie wychowano i sądzę, że tak właśnie powinno być'. To, co działo się później, przypominało raczej amerykański koszmar. - Wiem, że ta odpowiedź kosztowała mnie koronę. Zostałam ukarana za korzystanie z prawa do wolności słowa. Nikt nie powinien być uciszany za wypowiadanie tego, co myśli - mówiła w wywiadach Carrie Prejean, ostatecznie I wicemiss USA.
Czy to prawda? Nie wiadomo, bo po pokazie w strojach kąpielowych była druga, a w wieczorowych - trzecia. Jednak winą za przegraną obarczyła Pereza Hiltona i lobby gejowskie, a organizatorzy wyborów stanęli po jego stronie. Szef wykonawczy konkursu Keith Lewis przyznał, że 'został zasmucony i zraniony jej wypowiedzią'. Jurorka Alicia Jacobs, była miss Newady, napisała w blogu, że 'nie gani jej za przekonania, ale za kompletny brak wrażliwości społecznej, którą miss USA mieć powinna'. Kalifornijscy sponsorzy zażądali kategorycznie, by Prejean jako reprezentantka wszystkich Kalifornijczyków przeprosiła społeczność gejowską za niefortunne wystąpienie i nie opowiadała o swojej wierze. Krewka miss rzekła na to, że nie ma za co przepraszać, i potem było jeszcze gorzej.
Owca z szarfą Ameryka chyba na chwilę zapomniała, że wybory królowej piękności i skandale mogą iść w parze. Leona Gage, miss USA 1957, też wspierała instytucję małżeństwa, i to w dwójnasób. Dzień po wyborach jej wredna teściowa doniosła organizatorom, że Leona nie ma 21, ale 18 lat, jest mężatką, i to dwukrotną (pierwszy raz wyszła za mąż w wieku 14 lat), a w dodatku ma dwoje dzieci. Koronę musiała też oddać ciężarna miss New Jersey 2007 Ashley Harder.
Imprezowiczka Tara Conner, miss USA sprzed trzech lat, omal nie straciła tytułu, gdyż upiła się w trupa z nieletnią Katie Blair, miss USA 2006 nastolatek (w Stanach Zjednoczonych alkohol można pić od 21. roku życia). Misski tak zabalowały, że tańczyły na stołach, zażywały kokainę i publicznie się całowały. Conner koronę zachowała, ale została wysłana na przymusowy odwyk. Czy ktoś jeszcze pamięta, że protesty feministyczne w 1968 roku rozpoczęły się właśnie od wyborów miss w Atlantic City? Wtedy to feministki chciały spalić staniki, wysokie obcasy, wałki do włosów, do czego w końcu - wbrew mitowi - nie doszło. Udekorowały za to owcę szarfą z napisem 'Miss America', wywiesiły wielki transparent 'Wyzwolenie kobiet', wznosiły okrzyki: 'Kobieta jest Murzynem świata!', i rozdawały broszurę pod tytułem 'Nigdy więcej Miss America'. Porównywały w niej wybory piękności do targu zwierząt, którym przyznaje się medale za najdorodniejsze runo, najpiękniejszy zad i najzdrowsze uzębienie. 'Miss America reprezentuje wszystko to, czego wymaga się od kobiet - cicha, łagodna, apolityczna, dziwka i Madonna w jednym' - pisały. Między innymi dzięki tym protestom od 1970 roku w konkursach piękności w USA mogły startować kandydatki czarnoskóre, a koronę miss America cztery lata później zdobyła Rebecca King, studentka prawa wspierająca legalizację aborcji.
Implanty i połowa mózgu Skandal wokół miss Kalifornii zaczął się rozkręcać: do mediów wyciekły zdjęcia Carrie Prejean niemal w topless (kandydatki na miss mają zakaz pozowania nago). Portale i gazety plotkarskie rozpisywały się o burzliwym, trwającym przeszło dziesięć lat rozwodzie jej rodziców, podczas którego matka oskarżyła ojca o homoseksualizm, a ojciec nazwał jej konkubenta 'pedałem jak wszyscy faceci z wąsem'. Miss USA 1995, szefowa konkursu w Kalifornii Shanna Moakler złożyła dymisję ze stanowiska, twierdząc, że nie godzi się na kłamstwa miss Kalifornii w sprawie rozebranych zdjęć, po czym ogłosiła, że Prejean ma sztuczne piersi i że w dodatku za ich powiększenie zapłacili organizatorzy kalifornijskich wyborów. - Implanty w konkursach piękności nie są ani rzadkością, ani tabu, wiele dziewczyn je nosi - przekonywała, po czym nie omieszkała dodać: - Ale ja oczywiście nie.
Perez Hilton skomentował zaś całe zajście w swym wideoblogu: 'To była najgorsza odpowiedź w historii konkursu! Gdybym ja był miss Kalifornii z połową mózgu, powiedziałbym: » Hm, Perez, to świetne pytanie, bardzo dziś na czasie, i myślę, że każdy stan powinien odpowiedzieć sobie na nie sam «. Ona nie przegrała dlatego, że jest przeciwko małżeństwom gejów i lesbijek, ale dlatego, że jest głupią suką!'.
Piękna i bestia - Będę się za niego modlić, jest mi go żal - odpowiedziała 'piękna, co zraniła bestię', jak nazwali miss Kalifornii internauci. Carrie Prejean to weteranka konkursów piękności - druga w wyborach miss USA nastolatek w 2005 roku, wicemiss Kalifornii w 2008 - inteligentna, wygadana, świetnie prezentująca się w mediach, nastawiona na sukces. Długo pracowała na swoje pięć minut, wiedząc doskonale, że tytuł może jej otworzyć drogę do prawdziwej kariery. Tak było z Leoną Gage, która o swoich małżeństwach i dzieciach opowiadała w wielu programach telewizyjnych, a potem zarabiała grube dolary jako modelka i showgirl w hotelu Tropicana w Las Vegas. Amerykanka Marjorie Wallace, miss świata 1973, która utraciła tytuł, bo zamiast pełnić obowiązki miss, randkowała na całego, została potem cenioną prezenterką telewizyjną. Jednak najbardziej spektakularną karierę zrobiła Vanessa Williams, pierwsza czarnoskóra miss Ameryki z roku 1984, która co prawda oddała koronę po ujawnieniu w mediach, że pozowała nago do 'Penthouse'a', ale potem zdobyła sławę jako wokalistka i aktorka.
- Kiedy usłyszałam nazwisko jurora, który zada mi pytanie - wspominała Carrie Prejean - pomyślałam sobie: oho, dziś miss USA to ja nie będę. Po czym przez głowę przebiegła mi myśl: czy powinnam dać poprawną politycznie odpowiedź, czy zgodną z sumieniem? Ale nie, powiedziałam sobie, karty na stół, jestem, kim jestem, wierzę w to, w co wierzę - opowiadała w wywiadach studentka edukacji specjalnej małej ewangelickiej uczelni w El Cajon w Kalifornii, działaczka ogromnego kościoła ewangelickiego Rock Church w San Diego.
Jego 49-letni założyciel i przywódca, charyzmatyczny pastor Miles McPherson, były wielki futbolista i były wielki hedonista, podjął decyzję o zmianie swojego życia, gdy po nocy spędzonej na braniu kokainy kolega z drużyny futbolowej San Diego Chargers zadał mu pytanie: 'Jeśli miałbyś umrzeć tu i teraz, to myślisz, że poszedłbyś do nieba?!'. McPherson zerwał z narkotykami, skończył teologię, ożenił się, ma trójkę dzieci. Dziś na nabożeństwa i koncerty rockowe w kościele pastora-showmana przychodzi nawet 12 tys. osób. Ten drugi najdynamiczniej rozwijający się Kościół w Stanach Zjednoczonych był ośrodkiem wspierającym tzw. ósmą poprawkę podczas referendum na temat małżeństw homoseksualnych, które odbyło się w Kalifornii w listopadzie podczas wyborów prezydenckich. Zwolennicy poprawki odnieśli wówczas zwycięstwo (52,5 proc.) nad jej przeciwnikami (47,5 proc.). Chodziło o to, by w konstytucji stanu Kalifornia znalazło się zdanie definiujące małżeństwo 'jako związek między kobietą i mężczyzną'.
Carrie Prejean podczas spotkania z wiernymi w kościele Rock Church w San Diego wspominała: - Tuż po konkursie zadzwonili organizatorzy, że mam natychmiast lecieć do Nowego Jorku. Byłam przerażona, bo wiedziałam, że to będzie przesłuchanie. W samolocie płakałam i modliłam się: 'Panie Boże, nie powinnam o to prosić, ale daj mi jakiś znak, żebym wiedziała, co robić'. Gdy wylądowałam o drugiej w nocy w Nowym Jorku, włączyłam komórkę i przeczytałam SMS-a: 'To nie do wiary, ale przypadkiem jestem w Nowym Jorku, spotkajmy się natychmiast, jestem z ciebie dumny, dziewczyno! Pastor Miles McPherson'. Wtedy pomyślałam: 'Będzie dobrze'. Pastor wspierał ją podczas pobytu w Nowym Jorku - w trakcie przesłuchania w siedzibie władz konkursu Miss USA, wywiadów telewizyjnych i radiowych. Podczas spotkania w Rock Church zapytał ją nagle: - A co byś powiedziała Perezowi, gdybyś zobaczyła go tu i teraz? - Co bym powiedziała? Że jest mu potrzebny Jezus! - odparła ze śmiechem.
Różowy Savonarola - Owszem, miss Kalifornii jest chrześcijanką, ale nie życzę sobie, żeby ciągle gadała o Jezusie, Jezusie i Jezusie, bo to obraźliwe nie tylko dla mnie, ale także dla wielu amerykańskich Żydów, muzułmanów i ateistów! - oświadczył Mario Armando Lavandeira, skandalista i prześmiewca znany jako Perez Hilton (na cześć Paris Hilton). W przebraniu Jezusa - w białej szacie, peruce i z sercem w koronie przypiętym na piersi - pojawił się w październiku na urodzinach piosenkarki Katy Perry. 'Medialny półgłówek, który spędza czas na domalowywaniu penisów, glutów pokokainowych i głupich komentarzy na zdjęciach celebrytów' - mówią o nim przeciwnicy. Inni jednak są zdania, że to 'geniusz marketingowy, który wykreował nie tylko sam siebie, ale także jedną z najczęściej odwiedzanych stron internetowych na świecie' (przeszło 8 mln odsłon dziennie, użytkowniczki to głównie kobiety między 18. a 24. rokiem życia).
Kim jest Perez Hilton? Celebrytą żyjącym z celebrytów. Królową mediów, gangsterem plotek, medialną dziwką do wynajęcia - jak sam siebie nazywa. Blogerem od czterech lat prowadzącym plotkarską stronę internetową (www.perezhilton.com), na której często zamieszcza zdjęcia gwiazd ze słownymi i rysunkowymi komentarzami. Bohaterem wielu artykułów w 'Guardianie', 'Los Angeles Timesie'. Zdeklarowanym działaczem gejowskim wywierającym presję na innych gejów, by ujawniali swoją orientację seksualną. Nieraz zbierał za to cięgi. Tak było w przypadku Lance'a Bassa, piosenkarza i aktora. Claya Aikena, zwycięzcy amerykańskiego 'Idola'. Aktora Neila Patricka Harrisa. Hilton wielokrotnie pisał o ich homoseksualizmie w swoim blogu, zanim publicznie się do tego przyznali.
W marcu 2005 roku, po sześciu miesiącach istnienia, jego strona internetowa została uznana za najbardziej znienawidzoną stronę w Hollywood. Nie cierpią go celebryci - za bezczelność i niewybredne dowcipy. Fotografowie - za bezprawne wykorzystywanie zdjęć (wytoczono mu wiele procesów, a podczas rozdania nagród telewizji VH1 w 2006 roku fotografowie na znak protestu nie zrobili mu ani jednego zdjęcia). Organizacje gejowskie - za złą robotę. - Nasza polityka nie polega na ujawnianiu orientacji innych gejów bez ich zgody - tłumaczy Corey Scholibo, redaktor najstarszego w USA miesięcznika gejowskiego 'The Advocate'. - Perez Hilton, niestety, jest postacią dzielącą naszą społeczność. Podobnego zdania jest Damon Romine z Koalicji przeciwko Zniesławianiu Gejów i Lesbijek: - Taki rodzaj plotkarstwa może odwieść wiele osób od coming outu lub wręcz doprowadzić do ukrywania się.
Trent Vanegas, autor gejowskiego blogu Pink is the New Blog, mówi wprost: - To nie moja sprawa ani nikogo innego, żeby zmuszać ludzi do wyjścia z szafy. Szokowanie i ranienie innych, by przyciągnąć uwagę opinii publicznej, nie jest w moim stylu. Tymczasem Perez Hilton portretuje siebie jako współczesnego Savonarolę w różowych spodniach. - Tylko w ten sposób może dokonać się prawdziwa zmiana! To gejowska krucjata, jeszcze jeden krok w kierunku równości - mawia z patosem. Hilton na zamieszczonym w swoim blogu zdjęciu Carrie Prejean w miejscu mikrofonu przy jej twarzy domalował penisa. Prawicowi komentatorzy napisali, że gdyby to miss Kalifornii obraziła w ten sam sposób Hiltona, byłaby w Ameryce skończona na zawsze.