Sir Vidia to nikt inny jak V.S. Naipaul, pisarz brytyjski indyjskiego pochodzenia, laureat literackiego Nobla w roku 2001, a wcześniej, w roku 1971, Nagrody Bookera, autor wydanych również w Polsce dzieł 'Zakręt rzeki', 'Dom pana Biswasa' czy 'Nasza ulica'. Akademia Szwedzka, uzasadniając wybór noblisty, określiła go jako 'spadkobiercę Conrada, który maluje zmierzch imperiów z perspektywy moralisty', zaś jego twórczość - jako 'połączenie oryginalnej narracji i uczciwości w twórczych poszukiwaniach' wśród 'postkolonialnego chaosu'. 'Prywatnie wybitny pisarz torturował swą żonę przez dziesięciolecia: odwiedzał prostytutki i przez 24 lata miał romans z kobietą, którą w końcu porzucił, żeby ożenić się z jeszcze inną' - pisał 'The Daily Telegraph'.
'Autor jest niedojrzały, samolubny i skłonny do użalania się nad sobą. We właśnie wydanej biografii pióra Patricka Frencha wyznaje, że jego psychiczne znęcanie się nad żoną - Patricią Naipaul - mogło ją zabić'. Naipaul dał biografowi dostęp do swoich notatek, w tym do 24 tomów dzienników zmarłej żony. Udzielił mu też długiego, szczerego wywiadu. - Upiększona prawda nie jest prawdą - powiedział. - Liczy się tylko pełne, nieocenzurowane wyznanie. Pełna relacja z życia pisarza może się okazać większym dziełem literackim niż jego książki. Kim więc jest V.S. Naipaul? A przed wszystkim - kim była kobieta, która pozwoliła się zabić swojemu wielkiemu mężowi?
Vidiadhar Surajprasad Naipaul urodził się w 17 sierpnia 1932 r. w Chaguanas na karaibskiej wyspie Trynidad należącej do Trynidadu i Tobago. Jego hinduscy pradziadowie zostali przywiezieni z Indii na karaibską wyspę, by ścinać trzcinę cukrową. Ojciec Vidiadhara był lokalnym dziennikarzem. Zachęcał syna do pisania i rozbudzał w nim apetyt literacki. Umarł, zanim ten zdobył światową sławę. Matka opiekowała się szóstką dzieci.
Naiwne gadanie o miłości
W wieku 17 lat V.S. Naipaul otrzymał stypendium uniwersytetu w Oksfordzie. Ten ubogi, niezbyt urodziwy przybysz z prowincji w wykwintnym, elitarnym Oksfordzie czuł się wyobcowany i niedowartościowany. Jego marzeniem było zostać sławnym pisarzem, wybić się ponad przeciętność, udowodnić wyniosłej Wielkiej Brytanii swą wartość. Chciał pokonać Anglików w ich własnym języku. W czasie studiów przeżył depresję graniczącą z szaleństwem i próbował nawet popełnić samobójstwo. Na szczęście pojawiła się Patricia Hale. Swą przyszłą żonę poznał na uniwersytecie przy okazji studenckiego przedstawienia w lutym 1952 r. Mieli po 19 lat. Ona, studentka historii w college'u dla kobiet St Hugh's, należała też do uniwersyteckiego kółka teatralnego. Poznali się, gdy przed spektaklem rozdawała programy; on zaprojektował plakat do tego przedstawienia. Kiedy miesiąc później, w marcu, Patricia jechała do domu na przedmieściach Birmingham na?ferie, Naipaul pisał już do niej listy miłosne: 'Tęsknię za tobą, droga. Kocham cię, Pat, i czuję, że moja miłość rośnie każdego dnia'.
Pat także studiowała w Oksfordzie dzięki stypendium dla utalentowanych kobiet z ubogich rodzin, inaczej nie byłoby jej stać na czesne. Matka, ojciec i siostra mieszkali w małym mieszkanku w kamienicy. Ojciec Patricii był pomocnikiem biurowym w kancelarii prawnej. Od razu powiedział córce, że nie życzy sobie, by ciemnoskóry obcokrajowiec pisywał do niej listy. Po raz pierwszy Patricia i Vidia (zdrobnienie od Vidiadhar) kochali się we wrześniu 1952 r. Wtedy też Naipaul obiecał Pat, że zawsze będzie jej wierny, bo 'oddała mu coś, co powinno być oddane tylko mężczyźnie, którego kocha i który kocha ją i chce się z nią ożenić'. 49 lat później, przeglądając starą korespondencję do żony, Naipaul napisze: 'Związek skonsumowany. Naiwne gadanie o czystości miłości'.
W czerwcu 1953 r. zakończyli studia. J.R.R. Tolkien (ten od 'Władcy pierścieni', wykładowca Oksfordu) stwierdził, że dyplomowa praca z literatury Naipaula była najlepsza na całym uniwersytecie. Pat wierzyła, że Naipaul dokona wielkich rzeczy i staną się głośną parą. Po powrocie do domu młoda Angielka opowiedziała ojcu o planach wyjścia za mąż za Naipaula. - Hindus nigdy nie będzie częścią naszej rodziny! - krzyczał ojciec. Vidia mieszkał wtedy w suterenie londyńskiego domu kuzyna. Jego owdowiała matka została sama na Trynidadzie z piątką rodzeństwa Naipaula, więc młody mężczyzna zastanawiał się, czy nie wrócić na wyspę. W listach do mieszkającej wciąż w Birmingham narzeczonej pisał: 'Dla ludzi, którzy decydują w Anglii o przyjęciu do pracy, ktoś taki jak ja jest dobry tylko na pomywacza w kuchni. Odrzucono 26 moich podań o pracę! Oni chcą złamać mojego ducha i pogrzebać moją godność. Teraz nie stać mnie nawet na ogrzewanie, a jem tylko tosty popijane herbatą. Do tego sprowadza się polityka Wolnego Świata! Naipaul, biedy Hindus, głodny i zmarznięty'.
W końcu w 1954 r. Naipaul znalazł pracę dziennikarza w BBC, w programie 'Karaibskie głosy'. Zaczął zarabiać tyle, by móc się przenieść do eleganckiej Notting Hill. Pat nalegała na małżeństwo. Pobrali się 10 stycznia 1955 r. Nie poinformowali o tym swoich rodzin. Ba, Vidia nie zadbał nawet o obrączki. Dopiero kilka miesięcy później Patricia kupiła sobie tani pierścionek. - Nie bądź poirytowany. To nie jakieś widzimisię, jakaś zachcianka czy ekstrawagancja - tłumaczyła mężowi. Vidia nie chciał pierścionka, bo dla niego symbolizował on niepotrzebny wydatek i pułapkę małżeństwa. - Nie dbałem o biżuterię. Nie sądziłem, żeby było to ważne. Nie miałem pieniędzy - tłumaczy biografowi. Później okazało się, że V.S. Naipaul zgubił nawet świadectwo ślubu.
Chcę ją posiąść!
Trzy lata po ślubie Naipaul zaczął odwiedzać prostytutki (opowie o tym w roku 1994 w wywiadzie dla tygodnika 'The New Yorker'; Patricia dowie się o wszystkim z gazety). Chodził do nich popołudniami, gdy Pat pracowała jako nauczycielka w szkole. - Nie miałem czasu na romans, nie umiałem flirtować ani podrywać - mówi biografowi. - Prostytutki były łatwiejszym wyjściem. Cały czas będąc z Pat, wiedziałem, że czegoś mi brakuje, że coś jest nie tak. I chyba też z powodu oziębłości Pat nie chciałem mieć romansu z inną Angielką. W 1957 r. Naipaul wydaje debiutancką powieść 'Mystic Masseur' ('Masażysta cudotwórca'), satyryczną powieść o człowieku, który zyskuje sławę jako mistyk i uzdrowiciel ludzkich dusz. Książka spotyka się z dobrym przyjęciem, więc Naipaul pisze kolejne dwie powieści w komediowym tonie oraz książkowy reportaż-esej z podróży po Karaibach. W wieku 29 lat wydaje przełomowy dla niego 'Dom pana Biswasa', epickie dzieło literatury postkolonialnej nazwane przez krytyków wybitnym i jednym z ważniejszych w literaturze anglosaskiej XX wieku. Krytyk Jerzy Jarniewicz tak opisywał polskie wydanie książki w 'Gazecie Wyborczej' w 2003 r.: 'To nasycona autobiograficznymi odniesieniami opowieść o Hindusie niepotrafiącym rozpoznać się w rzeczywistości, w której przyszło mu żyć. W sensie dosłownym Biswas jest człowiekiem bezdomnym, wynajmującym pokoje u obcych ludzi; ale Biswas jest bezdomny także w ogólniejszym sensie. Przenika go poczucie nieprzynależności - do rodziny, którą założył; do społeczności, do której wszedł dzięki małżeństwu; do kultury i religii przodków; do wiary szerzonej przez europejskich misjonarzy'.
W związku ze sławą i z rozgłosem Naipaul w 1972 r. dostaje od 'The New York Review of Books' zlecenie napisana reportażu z Argentyny. Tam poznaje Margaret Gooding, zamężną Argentynkę brytyjskiego pochodzenia, o dziesięć lat młodszą od niego, matkę trojga dzieci. - Jak tylko ją zobaczyłem, chciałem ją posiąść - wspomina pisarz. - Zakochałem się w jej oczach, w jej ustach. Uwielbiałem w niej wszystko! (Tego samego dnia Vidia dostał list od żony: 'Uważaj na siebie i ubieraj się rozsądnie. Nie zakładaj na siebie zbyt wielu ubrań, zwłaszcza w pomieszczeniach z centralnym ogrzewaniem'). W planie uwiedzenia Margaret pomógł Naipaulowi jego tłumacz Norman di Giovanni. To di Giovanni zaprosił Margaret do kurortu zimowego w Bariloche w Andach. Tam Vidia dopiął swego. - Po raz pierwszy czułem się dobrze - wspomina. - Długo szukałem cielesnego spełnienia i gdy mi się wreszcie przydarzyło, czułem się cudownie. Moje kolejne książki dzięki Margaret przestały być takie oschłe. To było wyzwolenie. Niczego już mi nie brakowało. Świat wreszcie stał się całością!
Patrick French pisze w swej biografii, że związek Margaret i Naipaula oparty był na sadomasochizmie. Para oddawała się także namiętnie seksowi analnemu. Ona była jego seksualną niewolnicą, on ją maltretował i poniżał. A im więcej ją upadlał, tym więcej miała pragnąć. Pisała w listach o uwielbieniu dla tego 'przerażającego czarnego mężczyzny, który ma nad nią władzę'. Naipaul wspomina, że pewnego?razu, gdy dowiedział się o jej niewierności, strasznie ją pobił: - Biłem ją dwa dni. Byłem tak brutalny, aż zaczęła boleć mnie ręka. Jej twarz wyglądała tak okropnie, że nie mogła pokazać się publicznie. Ale nie przeszkadzało jej to. Odbierała to w kategoriach mojego pożądania. Jednocześnie Naipaul gardził Margaret intelektualnie. Oceniał, że jej słownictwo ogranicza się do 50 słów. Patricia była zupełnie inna: to ona spisywała na maszynie dyktowane przez niego książki, ona mu doradzała, służyła literacką opinią. Jednak to właśnie związek Naipaula z Margaret, który trwał ponad 20 lat, miał się stać przyczyną śmierci Patricii. - Ja byłem wyzwolony. Ona zniszczona. To było nie do uniknięcia - mówi Naipaul.
Służąca geniusza
W październiku 1973 r. Vidia decyduje się powiedzieć żonie o romansie. - Jakbym wyznawał to swojej matce. Leżałem w swoim małym pokoiku, na moim małym łóżeczku, jak dziecko, a ona zapytała, co mi jest. Byłem przepełniony smutkiem i oczekiwałem, że ona mnie pocieszy. I pocieszyła mnie - mówi biografowi. Patricia ani nie zdecydowała się opuścić pisarza, ani żądać jego wyprowadzki. Jej odpowiedzią była cisza. Asystowanie przy pracy męża zastąpiło jej życie. Vidia wtajemniczał ją w proces pisania, polegał na jej wskazówkach. Uważała go za geniusza i tak o nim pisała - 'the Genius'. Ale jednocześnie ten wybitny człowiek zniszczył jej pewność siebie jako kobiety. Patricia gotowała, sprzątała, biegała po węgiel do pieca. Zaczęła prowadzić pamiętnik: 'W sobotę Vidia powiedział mi, że kochanie się ze mną nie sprawia mu żadnej radości już od 1967 r. I że zachowuję się nie jak żona pisarza, ale jak żona urzędnika, którą przerósł świat, w jakim się nagle znalazła'.
Pat zaczęła brać regularnie valium i mandrax, środek nasenny popularny w latach 60., wycofany później z rynku ze względu na nieprzewidziane skutki uboczne. Jednocześnie odbierała telefony z Argentyny od 'tej kobiety', 'jego przyjaciółki'. Zapisuje w dzienniku: 'Vidia twierdzi, że nie ma z kim rozmawiać o tej dziewczynie, więc będzie rozmawiał ze mną. Rozmawialiśmy o niej do rana'.
W roku 1975 Pat spisuje na maszynie kolejną książkę Naipaula pt. 'Guerillas' (w Polsce wydana jako 'Partyzanci' w 1980 r. nakładem Czytelnika). 'Partyzanci' to książka o białej Angielce, która jest zniewolona (w tym seksualnie) przez czarnego rewolucjonistę na Trynidadzie. Krytycy twierdzą dziś, że jej tematy - przemoc, dominacja, nienawiść - jest dziwnie podobny do związku Naipaula z Margaret.
Trójkąt Naipaul - Patricia - Margaret trwał dwa dziesięciolecia. Pisarz spotykał się i podróżował raz z jedną, raz z drugą. Patricia była przez niego wypędzana, ale potem dzwonił do niej targany wyrzutami sumienia bądź nie mogąc sobie poradzić z udrękami życia codziennego (jedzenie, dobór ubrań, sprzątanie, pisanie na maszynie) i ona wracała. W 1977 r. znów oznajmił, że bez niej nie napisze kolejnej książki - 'A Bend in a River' ('Zakręt rzeki'). I znów wróciła, bo znów czuła się potrzebna geniuszowi.
Zabiłem ją
W 1989 r. Patricia dowiedziała się, że cierpi na raka. Po operacji straciła prawą pierś. Walczyła z chorobą i w efekcie jej postępy zostały zatrzymane. Naipaul przyznaje, że był w tym czasie poirytowany, bo skupiał się akurat na pisaniu kolejnej książki i jeżdżenie po szpitalach nie było mu w smak. French uważa, że Naipaul w gruncie rzeczy nie czuł oddania i lojalności wobec nikogo. Liczyło się tylko pisanie, tworzenie wielkiej literatury. A to szło mu tak dobrze, że poza literacką Nagrodą Bookera w 1971 r. (za powieść 'W wolnym kraju') Naipaul w 1990 r. otrzymał w pałacu brytyjskiej królowej tytuł szlachecki za zasługi dla literatury.
W roku 1994 Naipaul udzielił tygodnikowi 'The New Yorker' wywiadu, w którym opowiedział o swoich częstych wizytach u prostytutek: - Wielokrotnie z nich korzystałem, co jednak nie dawało mi satysfakcji. To najbardziej niesatysfakcjonująca forma seksu. Wywiad był przedrukowywany i odbił się szerokim echem. Patricia była zdruzgotana, bowiem dla niej była to szokująca informacja, która po raz kolejny niszczyła jej godność. - Nie wiedziałem, że ta wiadomość trafi na pierwsze strony gazet - bronił się Naipaul. - Pat pobiegła kupić gazetę, choć prosiłem ją, żeby tego nie robiła. Ale kupiła ją i przeczytała. Wkrótce potem znów zachorowała. Była przybita i zraniona. Płakała. Sądzę, że to ją zjadło. Po tym zaczęły się nawroty raka. Można powiedzieć, że ją zabiłem.
Kochanie, poznałem Nadirę
Gdy w 1995 r. pojechał do Indonezji pisać kolejną książkę, wielki esej-reportaż o islamie, zabrał ze sobą Margaret. Pat była w tym czasie u kresu życia. Dwa tygodnie po wyjeździe męża została przyjęta do szpitala. Naipaul wysłał jej z Indonezji faks z wyrazami 'trwałej miłości'. 'Proszę, napisz, co mam robić' - pytał. Żona odpowiedziała, że ma... dalej pracować nad książką. 'Twój faks mnie poruszył. Zaspokoił wszystkie moje potrzeby. Pytasz, co możesz dla mnie zrobić, i zrobiłeś, co miałeś, wysyłając ten faks'.
Margaret, zazdrosna o zainteresowanie Naipaula chorą żoną, wróciła do Argentyny. Między kochankami zaczęło się psuć. I choć Margaret zostawiła dla pisarza męża i dzieci, a potem poddała się trzem aborcjom, żeby nie zawracać mu głowy dziećmi, Naipaul już jej nie potrzebował. Samotnie udał się w dalszą podróż - do Indii i Pakistanu. W Lahore trafił na przyjęcie wydawane przez konsula generalnego USA w Pakistanie. Pośród dyplomatów, biznesmenów, polityków, prawników i wydawców poznał Nadirę Khannum Alvi, 42-letnią dziennikarkę gazety 'The Nation', rozwiedzioną matkę dwojga dzieci. Nadira, kolejna wielbicielka jego talentu, podeszła do niego, pocałowała w policzek i powiedziała: 'Składam panu hołd'. Naipaul - z reguły zamknięty w sobie - jeszcze tego wieczoru opowiedział jej o Patricii, Margaret i swoim życiu. Mówił, że żona umiera, a kochanka ma oczekiwania, których on nie ma zamiaru spełniać. Wyrozumiała Nadira słuchała jak zaufana przyjaciółka.
Naipaul wrócił do Anglii w styczniu 1996 r. Pat miała przed sobą parę dni życia. Spędziła je w wielkim domu Naipaula zwanym Dairy Cottage, położonym na uboczu w Wiltshire, gdzie opiekowała się nią służąca. - Tuż przed śmiercią czytałem jej notatki z Indonezji - wspomina Naipaul. - Strasznie cierpiała. Krzyczała z bólu, a wtedy przerywałem. Pytałem o jej opinie, bo zawsze dawała mi dobre rady. Nawet kilka dni przed śmiercią wciąż była w stanie ocenić mój tekst.
Naipaul zdążył jej jeszcze powiedzieć, że w Pakistanie spotkał Nadirę. Ale zataił przed nią, że ma zamiar się z nią ożenić. - Pominąłem to, bo była już zbyt słaba. Nie wiem, ile rozumiała z tego, co jej mówiłem - wyznaje w biografii. Patricia zmarła 3 lutego 1996 r. Po kremacji pisarz wrócił do domu i zrobił zdjęcia niewielu rzeczy, które należały do Patricii: jej łóżka, okularów, butów, leków. Potem wysłał służącą do supermarketu po zielone oliwki. Były dla... Nadiry, która dzień po kremacji Patricii wprowadzała się do jego domu w Wiltshire. Ślub Naipaula z Nadirą odbył się w kwietniu, dwa miesiące po śmierci żony. Obecni byli jego agent literacki Gillon Aitken, kilkoro krewnych, pewien niemiecki dyplomata z żoną. Naipaul nie powiadomił o ślubie Margaret. Dowiedziała się z prasy.
Biografia kończy się sceną rozsypania prochów Patricii w lesie nieopodal Dairy Cottage. W drodze na miejsce Naipaul chciał umieścić urnę w bagażniku, jednak Nadira zaprotestowała i to ona trzymała ją w dłoniach. Vidia był na to zbyt słaby, 'bo nienawidzi wszystkiego, co nieprzyjemne, nie radzi sobie z traumą'. Więc to Nadira rozrzuciła prochy, odmawiając przy tym muzułmańską modlitwę. Vidia stał przy samochodzie. Podobno płakała rzewnymi łzami...
W 2001 r. Naipaul za swoją 'wnikliwą analizę dramatów człowieka ukształtowanego w epoce kolonialnej, bezskutecznie poszukującego swej tożsamości duchowej i kulturowej w świecie postkolonialnym' dostał Nobla. Jego była redaktorka Diana Athill, z którą rozstał się po tym, jak skrytykowała 'Guerillas', powiedziała wtedy, że 'Naipaul jest kontrowersyjnym człowiekiem. Ale to nagroda dla książek'. W 2005 r. w wywiadzie dla 'The New York Times' Naipaul ogłosił, że formuła powieści się wyczerpała i że reportaż o wiele lepiej oddaje skomplikowanie współczesnego świata: 'Wielka narracja, wymyślanie historii dominowało jako forma wypowiedzi w XIX wieku we Francji, w Anglii i Rosji, ale później ta forma nie miała wiele więcej do zrobienia. Każda forma musi się zmienić, żeby była żywa'. Mimo to Naipaul pisze dalej. Ostatnią powieść 'Magic Seeds' wydał w roku 2004.
Niedawno był w Kongu, gdzie zbierał materiały do kolejnej reportażowej książki poświęconej konfliktom religijnym w Afryce. 'Niewielu laureatów Nobla jest gotowych jechać w najdalsze zakątki Pakistanu czy Konga, by słuchać historii nieznanych ludzi' - chwali go krytyk Ian Buruma. 'To znak jego wielkiej skromności, że w życiu najniżej sytuowanych Indonezyjczyków czy najuboższych Afrykanów Naipaul odkrywa ślady swojego istnienia'. Po ukazaniu się kontrowersyjnej biografii krytycy zastanawiali się, czy to wyrzuty sumienia, czy raczej skrajny narcyzm, a może jedno i drugie, sprawiły, że Naipaul zgodził się na opublikowanie książki, która przedstawia go jako egoistę, tyrana i sadystę. Komentatorka 'The Times' India Knight pisała: 'Znaczące jest nie tylko to, że ta biedna kobieta, Patricia, została z nim do końca życia, będąc ofiarą ekstremalnego okrucieństwa. Jeszcze bardziej interesujące jest to, że on nigdy nie zdecydował się od niej odejść. Bo artyści tacy jak Naipaul są w głębi duszy konserwatystami. Nie ma na świecie mężczyzny, który nie chce, żeby po prostu go kochano, podziwiano, karmiono i chodzono z nim do łóżka. To wszystko, o co proszą'.
Co na to autor biografii Patrick French? 'Wielu zszokowanych dziennikarzy brytyjskich po ukazaniu się biografii pytało, jak ktoś mógł się zachowywać aż tak strasznie i okrutnie. Ale ci sami dziennikarze nie są wzorami moralności. Niejeden z tych, którzy przyjęli wysoki moralny ton, zachowywało się gorzej. Ja próbowałem powstrzymać się od ocen moralnych. Łatwo bowiem machać karcąco palcem na kogoś, kto z własnej woli potępia siebie'.