http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Hit: Ify Nwamana 'Stadion. Diabelskie igrzyska'/ Kit: Isabelle Miniere 'Zwyczajna para'

Kazimiera Szczuka
31.05.2009 , aktualizacja: 22.07.2009 15:48
A A A Drukuj
Kazimiera Szczuka poleca i odradza
Kazimiera Szczuka
Kazimiera Szczuka
Hit: Ify Nwamana 'Stadion. Diabelskie igrzyska', przełożyła Ingeborga Janikowska-Lipszyc, ilustracje Marek Sobczyk, wyd. Pierwsze, Warszawa 2009

'Pierwsza polska powieść multikulturowa' nie jest może dziełem szczególnie skomplikowanym, ale reportażowy autentyzm przydaje jej wiele uroku. Polski czytelnik dzięki temu może zaspokoić ciekawość, bo 'Stadion' to świat pokazywany od środka, od podszewki. Znany i kompletnie nieznany, ekscytujący i produkujący najdziwniejsze fantazje. Choć na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia kupują niemal wszyscy, nikt do tej pory nie mógł zbadać, co tak naprawdę myślą i robią kolorowi sprzedawcy. A są to rzeczy najczęściej nielegalne, na ogół niemoralne, przeważnie niebezpieczne, niekiedy bardzo zabawne. Nwamana, nigeryjski emigrant, anglista i poeta, przeszedł po przyjeździe do Warszawy przez wszystkie kręgi wtajemniczenia. Ośrodek dla uchodźców, stadion, buty, koszulki, metki, zakładanie firmy, wreszcie - polska rodzina umożliwiająca pozostanie w Polsce na dłużej. Wszystko, co opisał w powieści, jest w jakimś sensie prawdą, choć obraz życia emigrantów to przede wszystkim satyra, gra stereotypami i czarną legendą otaczającą afrykańskich mężczyzn. Znajdziemy tu - a jakże! - penisy w rozmiarze XXL, nieograniczoną potencję, plemienny patriarchalizm, chciwość, miłość, zdradę. Przede wszystkim jednak - unikalną, realistyczną pisarską perspektywę. Cud, że przed ostatecznym zniknięciem stadionu pojawił się jego piewca utalentowany i odważny.

Kit: Isabelle Miniere 'Zwyczajna para', przełożyła Angelina Waśko-Bongiraud, wyd. Agencja Wydawnicza Jacek Santorski & Co, Warszawa 2009

Powiastka pouczająca i pożyteczna, jednak nie całkiem uczciwa. Mąż, żona, dziecko. Ona - dominująca, agresywna seksualnie, władcza i piękna. On - zahukany, zakochany bez pamięci w kilkuletniej córeczce, drżący ze strachu przed żoną jak osika. Milczy, posłusznie spełnia rozkazy. Chodzi po pizzę. Zarabia. Towarzyszy przy kupowaniu mebli. Przyjmuje (jej) gości. Tylko w łóżku Benjamin nie jest w stanie spełniać żoninej musztry. Co noc Beatrice rzuca się na pomiatanego w dzień biedaka! Komenderuje. Benjamin, jej 'króliczek', ma przemieniać się w dzikiego buhaja, bo Beatrice lubi mocno, ostro i gwałtownie. A on lubi delikatnie i czule. Koszmar życia zwyczajnej pary spisywany przez milczącego szpiega, czyli męża, jest banalny, znajomy, a zarazem dojmujący, przenikliwie podpatrzony. Problem jedynie w tym, że Benjamin - akuratny farmaceuta, nieasertywny milczek i ofiara małżeńskiego molestowania seksualnego - stosuje na co dzień potężną broń, której i żona, i czytelnik 'Zwyczajnej pary' mają nie dostrzec i nie potrafią jej nazwać. Jest to bierna agresja. Chcielibyśmy naprawdę, żeby 'króliczek' wreszcie stłukł swoją złośnicę na kwaśne jabłko albo poskromił ją w łóżku raz a dobrze! Ale on nie w ciemię bity. Biedaczek znajduje sobie nową ukochaną. Nocami dzwoni do niej z kibla i szepcze. Może Beatrice, szlochając godzinami, pęknie wreszcie ze złości?



Podziel się