http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Mężczyźni pożądają inaczej

rozmawiała Paulina Reiter
24.05.2009 , aktualizacja: 10.06.2011 14:26
A A A Drukuj
''Oni popełniają zbrodnię, a my musimy z nią żyć, musimy posprzątać po nich bałagan, trwać, przebaczyć i żyć dalej. Oni psują, my musimy naprawi'' - rozmowa z Anną Marią Monticelli, scenarzystką i producentką 'Hańby'
<b>Anna Maria Monticelli</b>
urodziła się w Maroku. Jej ojciec, Włoch, pracował dla Interpolu. Gdy była nastolatką, rodzina wyemigrowała do Australii. W obozie dla uchodźców była świadkiem nieustannej przemocy. Ponieważ znała cztery języki, proszono ją o tłumaczenie historii uchodźców. Po studiach pracowała dla ONZ przy programie pomocy dipisom w Ameryce Południowej. W latach 70. została aktorką i scenarzystką. Film 'La Spagnola' wg jej scenariusza to jeden z najciekawszych filmów australijskich. W 2003 r. udało jej się po długich zabiegach uzyskać prawa do 'Hańby' Coetzeego, do której napisała scenariusz i której jest producentką. Film wyreżyserował jej mąż Steve Jacobs
Gutek Film
Anna Maria Monticelli urodziła się w Maroku. Jej ojciec, Włoch, pracował dla Interpolu. Gdy była nastolatką, rodzina wyemigrowała do Australii. W obozie dla uchodźców była świadkiem nieustannej przemocy. Ponieważ znała cztery języki, proszono ją o tłumaczenie historii uchodźców. Po studiach pracowała dla ONZ przy programie pomocy dipisom w Ameryce Południowej. W latach 70. została aktorką i scenarzystką. Film 'La Spagnola' wg jej scenariusza to jeden z najciekawszych filmów australijskich. W 2003 r. udało jej się po długich zabiegach uzyskać prawa do 'Hańby' Coetzeego, do której napisała scenariusz i której jest producentką. Film wyreżyserował jej mąż Steve Jacobs
'Hańba' w reżyserii Steve'a Jacobsa z Johnem Malkovichem w roli głównej polską premierę miała 22 maja
Fot. Gutek Film
'Hańba' w reżyserii Steve'a Jacobsa z Johnem Malkovichem w roli głównej polską premierę miała 22 maja
'Hańba' w reżyserii Steve'a Jacobsa z Johnem Malkovichem w roli głównej polską premierę miała 22 maja
Fot. Gutek Film
'Hańba' w reżyserii Steve'a Jacobsa z Johnem Malkovichem w roli głównej polską premierę miała 22 maja
ZOBACZ TAKŻE
Mam nadzieję, że się pani nie obrazi, ale muszę powiedzieć, że John Malkovich jest dla mnie wręcz obleśny w roli profesora Davida Luriego, a bohater 'Hańby' nie był.

Ciekawe. Myślę, że gdy czytamy książki, mamy skłonność do romantyzowania, a film jest bliższy rzeczywistości. Kiedy przyjrzymy się temu, co robi Lurie, zobaczymy, że nie jest zbyt miłą osobą. Ale w wyobraźni stwarzamy sobie uroczego, przystojnego mężczyznę, choć wiemy, że zachowuje się podle. Kobiety pociągają brutale. Jeśli do wyboru jest porządny, miły, ale nudny facet i zły, interesujący typek, wybieramy tego złego, prawda?

Myślę, że czytając, wyobraziłam sobie, że Lurie jest jak autor książki J.M. Coetzee - elegancki, przystojny profesor. Przyznaję, że to głupie.

Nie, to zupełnie normalne. Zawsze mnie zaskakuje, ile kobiet lubi Davida Luriego. Kobiety mają skłonność do usprawiedliwiania mężczyzn: zachowuje się tak, bo jest słaby, nie dlatego, że jest zły. I zawsze myślimy, że byłybyśmy w stanie to naprawić, że gdyby zakochał się w nas, to na pewno by się dla nas zmienił. To takie sentymentalne. A w 'Hańbie' podoba mi się brak sentymentalizmu. To opowieść o mężczyźnie, który jest zły i który się nie zmienia, bo zmienić się jest bardzo trudno. Ale zaczyna to zło rozumieć. Pisarstwo Coetzeego jest szczere. Sprawia, że mężczyźni wyglądają paskudnie. Jest realistą. Pisze, jacy mężczyźni są, a nie jacy chcieliby być. Nie przedstawia ich w poprawnej politycznie wersji, lecz pisze o ich pomyłkach, błędach, wadach.

Dlatego zekranizowała pani 'Hańbę'?

Nigdy nie czytałam książki tak złożonej, która byłaby takim wyzwaniem dla moralności i dla etyki politycznej. A najbardziej podobała mi się uczciwość Coetzeego w przedstawieniu męskiego pożądania. Niezwykła jest już sama postać wyrafinowanego mężczyzny, profesora, poety, którego wręcz identyfikujemy z cywilizacją, który omawia kwestie pożądania w poezji ze swoimi studentami na zajęciach uniwersyteckich, a jednocześnie odwiedza regularnie prostytutki, romansuje z żonami innych profesorów i nie ma z tym żadnego moralnego problemu. Uważa, że w naturze pożądania leży to, że jest to impuls, któremu ulegamy.

Tak tłumaczy uwiedzenie studentki.

Profesor Lurie się nie zakochuje. Jego czyn nie ma nic wspólnego z miłością. Ma po prostu pociąg do Mulatek, w Afryce mówi się na nie 'kolorowe' - mając na myśli to, że nie są ani białe, ani czarne. Profesor Lurie lubi intelektualizować i robi to, nawet spotykając się z ojcem molestowanej studentki. Tłumaczy się, twierdząc, że był to akt impulsywny. Mówi mu: 'Pan jest mężczyzną, ja jestem mężczyzną, na pewno rozumie pan taką sytuację, kiedy ogarnia człowieka tak ogromne pożądanie'. Mamy więc w 'Hańbie' perspektywę białego wykształconego człowieka, intelektualisty, i mamy trzech czarnych ludzi, biedaków, ignorantów, którzy nigdy nie studiowali, którzy nie nawykli do analizowania świata, żyją z dnia na dzień za grosze, które starczają jedynie na jedzenie, i to marne. Jedynym sposobem na to, żeby cokolwiek posiąść, jest kradzież. Kiedy czują impuls pożądania, gwałcą. Dla mnie interesujące było to, że intelektualista David Lurie popełnia ten sam błąd co prymitywni mężczyźni, ulega pożądaniu, a jednak uważa, że to, co on zrobił, jest OK, potrafi to usprawiedliwić, przyznaje sobie prawo do takiej słabości. Lecz kiedy to samo robią czarni mężczyźni jego córce, uważa, że to nie w porządku.

Lurie opowiada swojej córce o psie, którego wytresowano, by nie biegał za sukami. Mówi, że równie dobrze ten pies mógłby umrzeć, skoro nie może poddać się swojemu instynktowi.

I mówi też, że czasami lepiej byłoby nie czuć pożądania w ogóle. Obawiam się, że być może to prawda. Być może, gdyby mężczyźni nie odczuwali tego zwierzęcego pożądania, nie byłoby tyle problemów na świecie, problemów takich jak na przykład w Ruandzie. Mężczyźni zawsze w ten sposób demoralizowali podbite narody, że zabijali mężczyzn i gwałcili kobiety. Gwałcąc, pokazują, że to oni mają władzę, że są silni, że sprawują kontrolę. Hańbią mężczyzn, którzy nie dopilnowali swoich kobiet, i zostawiają swoje nasienie, więc kobieta i jej dziecko należą do nich. Mężczyźni popełniają zbrodnię, a kobiety muszą z nią żyć, muszą posprzątać po nich bałagan, trwać, przebaczyć i żyć dalej. Oni psują, my musimy naprawić. Bo kobiety wiedzą, że niezależnie od tego, co się wydarzy - w Izraelu czy w północnej Irlandii, czy gdziekolwiek, gdzie ludzie walczą od lat - to i tak pod koniec dnia musisz żyć ze swoim sąsiadem. Zawsze nadchodzi moment zawieszenia broni, końca wojny i wtedy trzeba umieć żyć dalej obok dawnego wroga. Kobiety rozumieją to lepiej niż mężczyźni.

Bo są matkami?

Bo są silniejsze od mężczyzn. Psychicznie. Lepiej rozumieją życie i gotowe są wziąć na siebie odpowiedzialność za błędy, potrafią się poświęcić. Przykładem może być Lucy, bohaterka 'Hańby' - książki i filmu. Jest mądrzejsza niż jej ojciec. Wiele nowoczesnych kobiet nie rozumie postaci Lucy, dziwią się, że nie zrobi po prostu aborcji. Ja ją rozumiem. Lucy pojęła, że jedynym sposobem na rozwiązanie problemu tego kraju jest to, że czarni mężczyźni poślubią białe kobiety i będą mieli z nimi dzieci. Być może wtedy kolejnej generacji będzie łatwiej się porozumieć i nauczy się żyć razem.

Lucy wie, że nie może dłużej być tak, że czarni i biali nie dzielą ziemi. Że to niesprawiedliwe, że wszystko należy do białych, a czarni nie posiadają nic. To oczywiste, że przyjdą kraść i gwałcić. Pokój polega na dzieleniu się, na umiejętności oddania czegoś. Lucy to rozumie, jej ojciec nie. I Petrus, którego kuzyni zgwałcili Lucy, też to rozumie i mówi: 'Ożenię się z nią, będę ją chronił, bo podzieliła się swoją ziemią, nosi nasze dziecko, jesteśmy rodziną'.

Dlaczego tak łatwo jest pani gotowa wybaczyć przemoc, której doznała Lucy, a nie jest pani skłonna wybaczyć tego, co zrobił Lurie?

Bo Lurie powinien być mądrzejszy. Powinien wiedzieć lepiej. Ponieważ biali ludzie wyrządzili już dość krzywd, byli sprawcami przemocy zbyt często. Nie tylko w Afryce, gdzie toczy się ta historia. W Australii, gdzie mieszkam i gdzie obecnie mieszka Coetzee, biali ludzie wybili Aborygenów. Biali mają na swoim koncie ogromną historię zbrodni. I ktoś taki jak Lurie, kto uczy poezji i historii, powinien to rozumieć. Powinien rozumieć, że sam dopuścił się zbrodni. Zgwałcił studentkę.

Raczej uwiódł. Można powiedzieć, że przecież mogła mu odmówić.

Ona nie chce z nim sypiać, ale on nadużywa swojej władzy, swojego autorytetu i zmusza ją do tego. Myślę, że większość kobiet zna tę sytuację, kiedy tak naprawdę nie mają ochoty na seks, ale sytuacja zmusza je do tego, czują, że nie mogą odmówić. To spotkało tę młodą dziewczynę, która nie wiedziała, jak się zachować, a jej profesor to wykorzystał. Nie ma dla niego usprawiedliwienia.

W przypadku czarnych mężczyzn to inna historia. W nich jest tyle gniewu, są zdesperowani, nienawidzą tego, co zrobili z nimi biali. Nie chcę ich usprawiedliwiać, ale mogę zrozumieć młodego czarnego chłopaka, który kradnie, bo inaczej nie będzie miał nic. Gwałci z gniewu, w odwecie za krzywdy, których doznał. Bo sam przeżył zbyt wiele przemocy. Lucy też to rozumie. Wie, że to czas wyrównania długu.

Nie podoba mi się to myślenie. Gwałt to gwałt. Równie łatwo można by usprawiedliwiać starzejącego się profesora.

Oczywiście, że go rozumiemy. Jego czyny są w niepojęty sposób okropne, ale rozumiemy, dlaczego do nich dochodzi. Co jest zaskakujące w tym filmie, to to, że Lurie się nie zmienia. Hollywood przyzwyczaiło nas do historii, w których ludzie są źli, ale stają się dobrzy. Lurie pozostaje zły. To interesująca postać - stracił wszystko i pozostał tak samo arogancki. To bardzo prawdziwe, życiowe.

Kiedy patrzymy na ludzi, którzy popełnili zbrodnie wojenne, widzimy, że niczego nie żałują. Patrząc na nich, myślimy: jak to możliwe, że nie żałujesz tego, co zrobiłeś? Ale ludzie tacy są, tak naprawdę wcale się nie zmieniają.

Lurie nie jest przecież potworem. Zaprzyjaźnia się z kobietą, która prowadzi schronisko dla psów.

Ona jest jego karą. Bo Luriemu podobają się tylko młode kolorowe kobiety, a ona jest stara, gruba, biała. Lurie zdaje sobie sprawę, że jest pohańbiony, że na więcej nie zasługuje. Nie pociąga go, ale idzie z nią do łóżka. Jest mężczyzną, jest jak zwierzę, więc mówi: 'Dobrze, prześpię się z nią'. Wie pani, jak to jest z niektórymi mężczyznami, że po prostu nie mogą sobie odmówić. Ale faktem jest, że właściwie to jedyna kobieta, którą lubi, jedyna osoba, która go rozumie, z którą może porozmawiać i nie czuć się tak samotny. Jest jego przyjaciółką, a tego nigdy wcześniej nie zaznał z kobietą.

Kolejny raz mówi pani o mężczyznach, że są jak zwierzęta. Czy naprawdę uważa pani, że między płciami jest taka różnica? Kobiety są mniej zwierzęce?

Uważam, że kobiety wręcz bardziej lubią seks niż mężczyźni. Ale lubią też intymność, romantyczność. Mężczyźni potrafią być bardzo oderwani uczuciowo - przelecą cię i pójdą do domu, wypiją piwo i zapomną. Być może kobiety też tak potrafią, ale to nie jest typowe. Kobiety muszą coś czuć. Mężczyźni są bardziej jak zwierzęta. Powiedzą: 'To było tylko dla seksu'. Wiem, że młode dziewczyny też tak teraz robią, mam córkę, która objaśnia mi to wszystko, jak dziś wygląda świat, i mówi, że dziewczęta są dziś jak chłopcy i też mówią: 'Mam ochotę tylko na seks bez zobowiązań'. Jeszcze niedawno tak nie mówiły, nie dalej niż dziesięć lat temu. Wiem jednak, że teraz tak jest. Ale nie gwałcimy ludzi. A mężczyźni gwałcą na masową skalę - kobiety i dzieci. Myślę, że dlatego, że jesteśmy matkami nie robimy takich rzeczy. Nie mogłybyśmy. A mężczyźni potrafią, mogą. Teraz w Afryce wielkim problemem stały się gwałty na dzieciach. Czarownicy, szamani powiedzieli mężczyznom, że jeśli mają AIDS, to zniknie on, jeśli zgwałcą dziecko. To kraj pełen przemocy. Kiedy kręciliśmy film, zamordowano 18-letnią dziewczynę. Mordercy weszli do jej domu, zgwałcili ją i wycięli jej serce. Wiele kobiet, z którymi rozmawiałam w Afryce, była przynajmniej raz w życiu ofiarą gwałtu. Zaskoczyło mnie też to, jak wielu mężczyzn, których tam spotkałam, mówiło mi, że są tacy jak Lurie. I byli z siebie dumni! Bo dla mężczyzny podbój jest czymś, z czego należy być dumnym. Mężczyzna chwali się swoją zdobyczą. Dlatego idą na wojny, dlatego grają w rugby. To fizyczna potrzeba. Pragnienie walki.

My jesteśmy nastawione na przeżycie. Zapominamy o własnym ego. Dla nas ważna jest rodzina. Dzięki Bogu za kobiety!

Podziel się