http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Zofia, Zygmunt i Kultura

Magdalena Grochowska
03.05.2009 , aktualizacja: 24.04.2009 13:46
A A A Drukuj
Z Markiem Hłaską, Jerzym Giedroyciem i psem Blackiem. Maissons-Laffitte, lato 1958 rok Fot. Instytut Literacki Kultura Z Markiem Hłaską, Jerzym Giedroyciem i psem Blackiem. Maissons-Laffitte, lato 1958 rok
Zatrzymam się incognito w Paryżu, tak by nikt nie wiedział, a Ty przyjedziesz i posiedzimy sobie cały dzień... - pisał Jerzy Giedroyc do Zofii Hertz
Wymagająca, despotyczna, ironiczna, czasem obcesowa, wzbudzająca respekt. 
Taka była Zofia Hertz 
Łódź, lata 30.
Fot. Instytut Literacki Kultura
Wymagająca, despotyczna, ironiczna, czasem obcesowa, wzbudzająca respekt. Taka była Zofia Hertz Łódź, lata 30.
Z mężem,  Zygmuntem Hertzem, w Paryżu, lata 40. 
Już po śmierci męża przyznała, że nie wyszła za niego z wielkiej miłości, ale nigdy tego kroku 
nie żałowała
Fot. Instytut Literacki Kultura
Z mężem, Zygmuntem Hertzem, w Paryżu, lata 40. Już po śmierci męża przyznała, że nie wyszła za niego z wielkiej miłości, ale nigdy tego kroku nie żałowała
ZOBACZ TAKŻE
Pogoda była piękna ostatniego lata. Ale Jerzy Giedroyc, redaktor 'Polityki' i wysoki urzędnik państwowy, nie korzystał z wakacji. W maju 1939 roku udał się wraz z ministrem przemysłu w podróż do Stanów Zjednoczonych. Słoneczną niedzielę Czesław Miłosz, zatrudniony w Polskim Radiu, spędził na basenie Legii, wśród opalonych młodych mężczyzn i kobiet. Później wspomni tę chwilę 'tuż przed początkiem horroru '. Gustaw Herling-Grudziński, student polonistyki, po obiedzie odwiedzał zwykle redakcje pism, by przejrzeć najnowsze numery. Z 'Polski Zbrojnej' na Krakowskim Przedmieściu dowiedział się o wyższości konia kawaleryjskiego nad czołgiem. W sierpniu wyjechał nad Jeziora Augustowskie. Józef Czapski zamieszkał w Józefowie, oddawał się malarstwu. Na wypadek mobilizacji kupił sobie tom 'Dzienników' Gide'a. A Zofia i Zygmunt Hertzowie, od pół roku małżeństwo, bawili w Juracie i Jastarni. Ona - referentka u łódzkiego notariusza, on - pracownik w firmie ojca (przedstawicielstwo belgijskiego Solvaya w handlu sodą kaustyczną na Polskę). Gdy wrócili do Łodzi, wojsko zarekwirowało im czarnego chevroleta. Żołnierz obiecał, że będzie o niego dbał.

Pierwsza w Polsce

W Buzułuku, gdzie mieści się sztab Armii Polskiej, Czapski szuka kogoś, kto napisze na maszynie list po francusku. Wchodzi do sali pełnej kobiet, które wydostały się z Gułagu dzięki umowie Sikorski - Majski i jesienią 1941 roku, wycieńczone, dotarły do Buzułuku. Każda chce zaczepić się do pracy w wojsku. Na pytanie Czapskiego wyskakuje w górę ręka Zofii Hertz. Czapski: 'Podyktowałem więc list, potem wziąłem do ręki i nie mogłem zrozumieć, o co chodzi. Ona nie umiała wtedy pisać po francusku'. Zatrudniona w Wydziale Kultury i Prasy, sumienna. Po trzydziestce, ale nie wygląda na pełnoletnią. Ma ostry język i poczucie humoru, pełna inicjatywy. Urodziła się w spolonizowanej rodzinie żydowskiej Neudingów w Warszawie. Rodzice rozeszli się, wkrótce umarła matka. Zamieszkała w Łodzi u ciotki, potem na stancjach. 'Mając kilkanaście lat rozumiałam, na co mogę w życiu liczyć. Może dlatego stałam się twarda'. Żyła z korepetycji. W 1928 roku rozpoczęła studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Gdy dostała pracę w kancelarii rejenta w Łodzi, studia przerwała. Wiosną 1933 roku jako pierwsza w Polsce kobieta przystąpiła do egzaminu notarialnego. Zdała. Gazety zamieściły jej fotografię. Rok później nowy przepis nie dopuszczał do zawodu notariusza osób bez dyplomów prawniczych. W kancelarii zarabiała świetnie. Wynajęła mieszkanie. Lubiła kino, zabawy, niezależność. Zygmunta Hertza poznała na balu. Pochodził z zamożnej, zasymilowanej rodziny żydowskiej. Studiował ekonomię w Manchesterze w latach 20., ale nie przystąpił do żadnego egzaminu. Już po śmierci Zygmunta powiedziała, że wprawdzie nie wyszła za mąż z wielkiej miłości, lecz nigdy tego kroku nie żałowała. Aresztowani we Lwowie latem 1940 roku, rąbią las na zsyłce w Republice Maryjskiej. Zygmunt przemierzy włoski szlak bojowy. Zofia przepisuje teksty w tygodniku 'Orzeł Biały'. Jej szefem, kierownikiem biura propagandy, od kwietnia 1942 roku jest Józef Czapski.

Niższa forma cudu

Konstanty Jeleński, autor "Kultury" Jerzego Giedroycia od początku lat 50., lubił tropić grę przypadku w życiu; nadawał mu rangę 'niższej formy cudu'. Mówił Herlingowi-Grudzińskiemu: 'Nazywaj to, jeśli chcesz, ręką Boga. Mnie wystarczy powiedzieć: tajemnicza, niedocieczona, a zarazem cudowna koincydencja'. Do namiotu Giedroycia na irackiej pustyni, los kieruje Józefa Czapskiego i popycha Zofię Hertz. Ich spotkanie przyniesie niezwykłe następstwa. Artysta będzie "ministrem spraw zagranicznych" Instytutu Literackiego. Zofia - filarem. Po śmierci Giedroycia w 2000 roku będzie kierowała Instytutem przez trzy lata.

Stała za nim murem

Biuro propagandy przenosi się do Bagdadu. Latem 1943 roku Giedroyc obejmuje redakcję czasopism i wydawnictw wojskowych, a Zofia prowadzi mu sekretariat. Redaktor mówił po latach, że ich praca w 'Kulturze' jest kontynuacją pracy w wojsku - zakonem. Obowiązki Zofii, wypełniane przez ponad pół wieku, w podparyskim Maisons-Laffitte: adiustacja, łamanie numeru, wyjazdy do drukarni, honoraria, podatki, przyjęcia świąteczne dla 30 osób I pilnowanie, by nurt bujnego życia, które płynęło za oknem avenue de Poissy raz leniwie, a raz wściekle (popaździernikowe tłumy, marcowi uchodźcy, gierkowscy emigranci, pisarze, dziennikarze, studenci i agenci) - nie porwał domu, ogrodu, dynastii cocker-spanieli i pięciorga mieszkańców. Jeśli Giedroyc był mózgiem Instytutu, to Zofia Hertz była jego obiema rękami. Miłosz: ' Stała za nim murem ta, bez której nie byłoby «Kultury » ( ). Też na próżno próbowałem odgadnąć, jaka w niej siedzi siła napędowa '. ' gdyby to można było wytłumaczyć uczuciem miłości Myślę jednak, że to było zafascynowanie ideą '. Henryk Giedroyc, od 1952 roku pracownik Instytutu Literackiego i jego kierownik po śmierci Zofii Hertz, młodszy brat redaktora, mówi: - Z Zosią łączyło Jerzego zaufanie, ale czy stosunek sentymentalny - wątpię, bo Zosia, jak to często piękne kobiety, była zimna. To wielki plus, dzięki temu mogła masę rzeczy zrobić bez podtekstów czy uwarunkowań.

Filtr, bat, dyscyplina

Wymagająca, despotyczna, ironiczna, czasem obcesowa, wzbudzająca respekt. Taka jest w Maisons-Laffitte. Jerzy Kisielewski, dziennikarz, syn Kisiela, spóźnił się na kolację, którą przygotowała Zofia (rok 1972). Nazajutrz Zygmunt wręcza mu 50 franków. - Niech pan kupi kwiaty dla Zosi Wobec podwładnych - bat w rękawiczkach. Czasem wybucha, po godzinie zapomina. Wobec rozmówców redaktora - filtr i dyscyplina. Gdy reporterka Ewa Berberyusz siedzi długo w jego gabinecie, Zofia napomina ją: - Nie za dużo tych rozmów? Ma swoje sympatie - zwykle młodych ze skłonnością do anarchii; tych 'duchowo adoptuje'. Marka Hłaskę, Agnieszkę Osiecką I ma relacje o podwyższonym napięciu. Iskrzenie pomiędzy Zofią Hertz a Gustawem Herlingiem-Grudzińskim trwa od czasów rzymskich do odejścia pisarza z 'Kultury' w 1996 roku.

Rozedrgany czas

W lutym 1946 roku Zygmunt Hertz rozważa możliwość powrotu do kraju. 'Nie wiem, czy to nie jest najmądrzejsze w mojej sytuacji' - pisze do żony (Hertz stacjonuje koło Ankony). Zofia sprzeciwia się kategorycznie. Giedroyc przyjeżdża z Londynu do Rzymu na początku 1946 roku, z pożyczką wojskową na zakup drukarni. Zygmunt do Zofii: 'Piszesz »myślę, że może i Ciebie udałoby się wkręcić do jakiejś roboty «. Nie jestem tym olśniony. ( ) Mogą mieć bez trudności cały szereg ludzi, ( ) którzy nie muszą mieć protekcji żony. ( ) Ale w gruncie rzeczy jedynym moim marzeniem jest być razem z Tobą i mieć coś z tego życia'. W Rzymie jest Herling-Grudziński, znają się z Giedroyciem. Za jego namową pisarz objął dział literacki w 'Orle Białym'. Teraz przeżywa rozedrgany, oszałamiający czas. Pije z rozpaczy, bo dla Polski wojna zakończyła się klęską. I pije ze szczęścia, bo jest zakochany w Krystynie Stojanowskiej, malarce, którą poznał w Iraku. Mieszkają na Zatybrzu. W wieżyczce domu przy via Alessandro Farnese Krystyna urządziła pracownię. Przy tanim winie słuchają w knajpkach muzyki. Kąpią się w Tybrze. 'Odtajanie' - wspominał tamte miesiące. 'To było cudowne, bo Krystyna była cudowna'. Ślub wzięli w Ankonie, świadkiem został Zygmunt Hertz. Po łagrach i tułaczce wojskowej Herling odnalazł przystań. Angażuje się w prace Instytutu Literackiego.

Przyjeżdżają z północnych Włoch Hertzowie. Zygmunt obejmuje sprawy gospodarcze, Zofia - sekretariat. W czerwcu 1947 roku wychodzi pierwszy zeszyt "Kultury" pod wspólną redakcją Herlinga-Grudzińskiego i Giedroycia.

Ja jestem osioł i wół

Komuniści włoscy traktowali ich jak trędowatych. Giedroyc postanowił przenieść Instytut do Francji. Z zyskiem sprzedali drukarnię. Spakowali książki, sprzęt biurowy, garnki oraz fotel Zygmunta. I wtedy Herling-Grudziński, zatwierdzony już rozkazem Andersa jako doradca literacki i współredaktor 'Kultury' oświadczył, że nie pojedzie. O świcie 19 sierpnia 1947 roku wyjechał z Krystyną transportem wojskowym do Anglii. Z Giedroyciem łączyła ich wspólnota poglądów na temat zadań emigracji. Wyczucie Rosji. Obaj uważali, że człowiek spełnia się w dążeniu do celu. Pragnął wspólnej pracy, a jednak opuścił Instytut. Wyjaśniał później: nie znał francuskiego do Paryża go nie ciągnęło Pod koniec sierpnia Zofia - jeszcze w Rzymie - streszcza Giedroyciowi przebywającemu w Paryżu list od Herlinga. W Londynie mówi się, że 'Instytut jest skończony'. ' Gustaw też się niepokoi przyszłością i prosi, byś go natychmiast zawiadomił, jak sprawy stoją, gdyż w przeciwnym razie będzie się starał zaczepić w Londynie'. Giedroyc pisze Zofii, że Herling zląkł się Francji i tę jego postawę on odbiera jako rodzaj wotum nieufności. Pod koniec września Grudziński przekazuje Zofii swe uzgodnienia z Giedroyciem: będą redagowali 'Kulturę' na osi Londyn - Paryż, a gdy pisarz uzyska travelling document uprawniający do 'wycofania się na wypadek krachu w Anglii' - przyjedzie do Paryża. Zofia pisze wzburzona do Giedroycia: ' nie myślę pracować na geniuszy czy poetów, niezdających sobie sprawy z codziennego życia, ale za to umiejących tak dokładnie zabezpieczać sobie tyły. ( ) Jak się już namordujemy, nalatamy, zaharujemy, wystaramy o możliwość przyjazdu, poślemy dokumenty i pieniądze na podróż, to Gucio łaskawie zjedzie. ( ) Wiesz dobrze, że osobiście nic nie mam przeciwko Gustawowi i że chciałam, aby towarzysz-literat przyjechał do Paryża ( ), ale jeżeli z towarzysza zaczyna wyłazić cynik, nie tylko leń - to już nawet dla mnie jest trochę za dużo. ( ) Dobił mnie zupełnie Sznarbachowski, który ( ) na wyrażone przeze mnie zdziwienie odnośnie stanowiska Gustawa, odpowiedział: Nie rozumiem, czego pani się dziwi, przecież on musi myśleć o przyszłości, przecież ma żonę. Widocznie ja jestem dziwożona albo żmija czy coś w tym rodzaju, jeżeli nie całkiem ordynarny osioł i wół roboczy. ( ) powinieneś to wyprostować, biorąc pod uwagę o wiele mniejsze możliwości finansowe niż te, na które liczyłeś. ( ) Bardzo bym nie życzyła sobie, gdyby miały się kiedyś powtarzać takie historie '. Nazajutrz dodała, że co prawda list pisała w złości, ale żałuje tylko jego formy.

Zbuntowany sekretarz redakcji

Mówi Elżbieta Sawicka, autorka rozmów z Herlingiem-Grudzińskim 'Widok z wieży' oraz poruszającego wywiadu z Zofią Hertz: - Była w ich stosunku osobista antypatia. Gdy Herling przyjeżdżał do Maisons-Laffitte i siedział tam miesiąc czy dwa, musieli sobie zapewne z panią Zofią schodzić z drogi. Musieli też nauczyć się pracować ze sobą. Z tego listu wynika, że pani Zofia postawiła sprawę jasno: albo on, albo ja. Była do Giedroycia i do swojej pracy dziko przywiązana, żądała od innych poświęceń. I chciała swoją pozycję ustalić. W tym liście słychać gorycz: to ja mam być wołem roboczym i o niczym nie mogę decydować? Ona jest w tym momencie zbuntowanym sekretarzem redakcji, który nie chce mieć dwóch szefów Natomiast dziwią mnie supozycje, że Herling jest rozpaskudzony, że dostawał za wiele. On zawsze żył ascetycznie, a w Londynie przeżył chwile dramatycznej biedy. Herling: 'Myśmy się dosyć ostro poróżnili. ( ) Co prawda, gdyby Giedroyc po jakimś czasie próbował mnie namówić do przyjazdu do Francji, to być może bym to zrobił'. Zapadło milczenie. Pisarz powróci na łamy 'Kultury' dopiero w 1956 roku. Zygmunt Hertz załatwił wagon na przewóz dobytku Instytutu z Rzymu do Paryża oraz sliping dla Zofii. Była połowa października 1947 roku. Gdy pociąg ruszył, Zofia wyjęła z torby pieczonego kurczaka, zjadła i zasnęła.

Siedzę na stołku, którego nie mam

Jesienią 1967 roku Zygmunt leczył artretyzm w uzdrowisku koło Padwy. W obliczu zbliżającej się sześćdziesiątki - bilansował życie. Lata luksusu przed wojną. Wywózka. Wojsko. I już zawsze - jak napisał wtedy do Miłosza - 'życie aż zanadto towarzyskie '. Jakie jest jego miejsce w tym związku trojga, może pięciorga, jeśli doliczyć Czapskiego i Herlinga? Po powrocie z uzdrowiska pisał do Agnieszki Osieckiej: 'Z prawdziwą zazdrością patrzę na ludzi, którzy mają rozpęd, przyklepało mi się od paru dni. Usiłuję poprawić samopoczucie przy pomocy whisky ( ). Chcę wyjechać na tydzień moim okropnym gratem, bez planu, bez mapy i bez sensu. ( ) Za dużo jesteśmy na kupie, a to źle'. Kołchoz Lafitu doskwierał mu nie mniej, niż Giedroyciowi, choć goście nie rozpoznawali w tym rubasznym, ciepłym człowieku, nazywanym wujem, tragicznej rysy. Odsłoniła ją dopiero publikacja jego listów do Miłosza w 1992 roku. ' Sosik gęsty i zawiesisty, ( ) jak w każdym kołchozie'. Atmosfera mszy pontyfikalnej. Życie odpryskami tego, co się dzieje w Polsce, sztuczne. Giedroyc wyłania się z tych listów jako Wysoka Władza, Monsieur 'Kultura', Mesjasz polityczny. ' Jest człowiekiem upartym, trudnym do współżycia, z maniami prześladowczymi, z kompleksem, że »niezrozumiany «, »niekochany «'. Jego gigantyczne ambicje wypadają z ram. ' Ramy polskie za małe, ramy miesięcznika za szczupłe'. Żyje w iluzji, że 'Kultura' wpływa na rzeczywistość polityczną. Hertz nie wierzy w to, że Polacy pod wpływem kolejnej książki z Biblioteki 'Kultury' wyciągną pałasze z piwnicy. Rola 'Kultury' jego zdaniem polega na istnieniu miejsca, w którym mogą drukować Miłosz, Gombrowicz, Wat 'I tu moje zadowolenie, że tu jestem'. Żona w jego listach to typ wyznawcy. ' My nie mamy dzieci, więc normalna, ludzka koncentracja na tym przedłużeniu własnego życia nie istnieje. Zosia wsadziła OLBRZYMI wysiłek w tę całą organizację ( ). Chce w to wszystko wierzyć. Nawet jak nie wierzy, to się do tego nie przyzna. ( ) Więc po co wyciągać jej ten stołek, na którym siedzi? Ja ( ) przyzwyczaiłem się do tego, że siedzę na stołku, którego nie mam'.

Stworzył sobie namiastkę osobnego życia. Ma 'podopiecznych' z Polski, spotyka ich zwykle w Paryżu, bo boją się przyjechać do Maisons-Laffitte. Hertz potrafi ten strach zrozumieć, oportunistów szczypie, lecz zwykle im wybacza. W tym się różni z żoną. 'I nie mogę zabrać Zosi ( ) bo im może powiedzieć coś bolesnego '. Te spotkania traktowane jak boczny nurt, odpływ energii, która powinna zasilać wyłącznie 'Kulturę', kwasiły atmosferę. Henryk Giedroyc: - Te stosunki wyglądały tak, jak Zygmunt pisze. Był niesłychanie dobry, wszystkim chciał pomóc. Nie wiem, czy to drażniło Jerzego?

Podziel się