http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Seks i szacunek

danka
03.05.2009 , aktualizacja: 24.04.2009 16:08
A A A Drukuj
Mam 27 lat, nigdy nie byłam w długim, stałym związku.

Fot. Agata Jakubowska
ZOBACZ TAKŻE
'Przyjaciel z łóżkowym bonusem'

A sypianie ze znajomymi, z którymi łączyła mnie przez jakiś czas relacja koleżeńska - miałam dwie takie sytuacje, obie dobrze wspominam. Jesteśmy opresywnym społeczeństwem, jeżeli chodzi o sposób życia, o związki. Dominuje model: poznajemy się na studiach, mieszkamy razem, potem musowo ślub w kościele (dla rodziny). Papier, obrączki, kredyt, retriever, Tunezja, dzieci - to ten pierwszy model. Drugi dotyczy prawie wyłącznie facetów: klub, parę wódek, dziewczyna, wspólna noc, może kilka. I ojciec, i matka akceptują to. Ale córka ma się szanować. Pod tym słowem rozumie się nieuprawianie seksu. I żeby to dotyczyło nastolatek, ale to dotyczy kobiet w ogóle. Jeżeli kobieta ma potrzeby seksualne, to tylko dlatego, że jej rolą jest a) zostanie żoną i matką, b) zostanie kochanką. Słowem, jej potrzeby są uwarunkowane dobrem faceta. A najsmutniejsze jest to, że wiele młodych, 'światłych' osób tak myśli, co widać na forum. Nie mam nic przeciw szczęśliwym stałym związkom, ale niech przestaną mówić innym, jak mają żyć. I przestańmy tak utopijnie utożsamiać seks z miłością. Może się z nią wiązać, i to jest super, ale przecież nie musi!

Podziel się