http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Nie będzie pogrzebu - list tygodnia

M.
26.04.2009 , aktualizacja: 23.04.2009 14:23
A A A Drukuj
Wiem, że nigdy nie będzie umiała być żoną i matką, jeśli będzie chodziła na cmentarz.
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
Miałam 14 lat, gdy zmarł mój sześciomiesięczny braciszek. Zapalenie mózgu, bez żadnych szans na wyzdrowienie. Cała rodzina siedziała w domu i czekała na informacje ze szpitala. Mama kiwała się od kilku dni na fotelu bujanym i nie odzywała się do nikogo. Gdy zadzwonił telefon z wiadomością, że to koniec, wstaliśmy z tatą i pojechaliśmy do szpitala. Tata wypełnił kilka formularzy, porozmawiał z lekarzem, a potem zabrał mnie na lody. Pytałam, dlaczego musiał umrzeć i kiedy będzie pogrzeb. Dowiedziałam się, że nie będzie pogrzebu. Ciałko zostaje w klinice i będzie służyło studentom jako obiekt do badań medycznych. Pamiętam, że nie mogłam wydobyć głosu, byłam zszokowana. Powiedział mi wtedy: 'Robię to dla niej, bo ją kocham i wiem, że już nigdy nie będzie umiała być żoną dla mnie i matką dla ciebie, jeśli będzie chodziła na cmentarz. Umrze razem z nim'. Teraz mam 35 lat, moja mama pozbierała się po śmierci Adasia. Jest piękną, silną kobietą, wspaniałą mamą i dobrą żoną. To, co zrobił mój tata, było i jest dla mnie największym dowodem miłości, chociaż może dla niektórych czymś wykraczającym poza wszelkie normy moralne. Mam nadzieję, że ciało Adasia przysłużyło się nauce i udało się dzięki temu uratować życie dzieci, których dotknęła ta straszliwa choroba.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się