Felieton Joanny Szczepkowskiej
J: Jesteś feministką?
j: Nie wiem. Nie należę do feministek, bo w ogóle nie należę nigdzie. Moje poglądy są rozsypane po różnych opcjach, nie mieszczę się w żadnej grupie. Żyję jak feministka, jednak nie ma rewolucji bez ofiar. Kompletnie zagubieni mężczyźni bez swojej seksualności są ofiarami tej rewolucji. Mnie tam tego żal.
J: Jesteś lesbijką? Na niektórych forach przeczytałam: Szczepkowska to lesba.
j: Nie jestem lesbijką, chociaż bardzo bym chciała. Przeszkadza mi pociąg do mężczyzn - mam to od dawna. Wierzę w to, że człowiek jest istotą biseksualną, ale również w to, że pierwotny układ sił - mężczyzny i kobiety - jest czymś najpiękniejszym. Gdybym była lesbijką, z całą pewnością nie pytałabyś mnie o to, bo chodziłabym ze swoją partnerką, gdzie mi się podoba. A tak, to czasem chodzę ze swoim partnerem, gdzie mi się nie podoba. Siła wyższa.
J: Czego nie lubisz?
j: Manipulacji i autopromocji. I manipulacji autopromocją. I tego, że nie ma już 'wyłuskiwaczy' talentów. Wszyscy wyłuskują samych siebie.
J: A twoje córki?
j: Nie zazdroszczę im matki. Starają się grać, a ja im pewnie nigdy nie pomogę. Formacja solidarnościowa jest jak silne geny - nie popiera się własnej rodziny w interesach.
J: Czy felietony pomogły ci w karierze?
j: Absolutnie nie. Myślę, że raczej przeszkodziły. Osoba, która ma publiczną okazję do wypowiedzi, jest raczej czymś w rodzaju własnego producenta, a nie pokornej aktorki. Reżyserzy nie lubią takich.
J: A gdybyś miała wybór - wielka rola czy felietony?
j: Felietony.
J: Cieszysz się, że jest demokracja?
j: Nie. Co tak patrzysz Czym innym jest demokracja jako idea, a czym innym zrównanie głupoty i mądrości, dojrzałości i niedojrzałości, kiedy wszyscy mówią jeden przez drugiego. Do dupy z taką demokracją.
J: Czy żałujesz jakiegoś felietonu?
j: Żadnego. I każdy bym powtórzyła. Te nieliczne, które pisałam z powodów osobistych i nie do końca wyjaśnionych, a które zrobiły zamieszanie, też bym powtórzyła. Narobiły mi wrogów, ale przynajmniej zrobił się ruch i niejedno z tego powstało. My, ludzie z dekoncentracją uwagi, tak mamy. Robimy ruch, a korzystają inni.
J: Jak jesteś postrzegana przez niechętnych?
j: Różnie. Jako taka ciu ciu ciu co cioś tam siobie wypisuje Od infantylnej aktoreczki, Żydówy, lesby po istotę niespełna rozumu. Kiedyś przyszłam do kina, a grupa młodzieży wstała i przeniosła się gdzie indziej, mówiąc, że 'koło pani nie będziemy siedzieć'. Poczułam się kultowo - znienawidzona. Super.
J: A przyjaźni czytelnicy?
j: Czytają. Ja raczej nie mam jakiegoś internetowego bumu.
j: Nie wiem. Nie należę do feministek, bo w ogóle nie należę nigdzie. Moje poglądy są rozsypane po różnych opcjach, nie mieszczę się w żadnej grupie. Żyję jak feministka, jednak nie ma rewolucji bez ofiar. Kompletnie zagubieni mężczyźni bez swojej seksualności są ofiarami tej rewolucji. Mnie tam tego żal.
J: Jesteś lesbijką? Na niektórych forach przeczytałam: Szczepkowska to lesba.
j: Nie jestem lesbijką, chociaż bardzo bym chciała. Przeszkadza mi pociąg do mężczyzn - mam to od dawna. Wierzę w to, że człowiek jest istotą biseksualną, ale również w to, że pierwotny układ sił - mężczyzny i kobiety - jest czymś najpiękniejszym. Gdybym była lesbijką, z całą pewnością nie pytałabyś mnie o to, bo chodziłabym ze swoją partnerką, gdzie mi się podoba. A tak, to czasem chodzę ze swoim partnerem, gdzie mi się nie podoba. Siła wyższa.
J: Czego nie lubisz?
j: Manipulacji i autopromocji. I manipulacji autopromocją. I tego, że nie ma już 'wyłuskiwaczy' talentów. Wszyscy wyłuskują samych siebie.
J: A twoje córki?
j: Nie zazdroszczę im matki. Starają się grać, a ja im pewnie nigdy nie pomogę. Formacja solidarnościowa jest jak silne geny - nie popiera się własnej rodziny w interesach.
J: Czy felietony pomogły ci w karierze?
j: Absolutnie nie. Myślę, że raczej przeszkodziły. Osoba, która ma publiczną okazję do wypowiedzi, jest raczej czymś w rodzaju własnego producenta, a nie pokornej aktorki. Reżyserzy nie lubią takich.
J: A gdybyś miała wybór - wielka rola czy felietony?
j: Felietony.
J: Cieszysz się, że jest demokracja?
j: Nie. Co tak patrzysz Czym innym jest demokracja jako idea, a czym innym zrównanie głupoty i mądrości, dojrzałości i niedojrzałości, kiedy wszyscy mówią jeden przez drugiego. Do dupy z taką demokracją.
J: Czy żałujesz jakiegoś felietonu?
j: Żadnego. I każdy bym powtórzyła. Te nieliczne, które pisałam z powodów osobistych i nie do końca wyjaśnionych, a które zrobiły zamieszanie, też bym powtórzyła. Narobiły mi wrogów, ale przynajmniej zrobił się ruch i niejedno z tego powstało. My, ludzie z dekoncentracją uwagi, tak mamy. Robimy ruch, a korzystają inni.
J: Jak jesteś postrzegana przez niechętnych?
j: Różnie. Jako taka ciu ciu ciu co cioś tam siobie wypisuje Od infantylnej aktoreczki, Żydówy, lesby po istotę niespełna rozumu. Kiedyś przyszłam do kina, a grupa młodzieży wstała i przeniosła się gdzie indziej, mówiąc, że 'koło pani nie będziemy siedzieć'. Poczułam się kultowo - znienawidzona. Super.
J: A przyjaźni czytelnicy?
j: Czytają. Ja raczej nie mam jakiegoś internetowego bumu.
J: Myślałaś, że będzie?
j: Tak.
J: A jak ty oceniasz swoje felietony?
j: Jakby je pisały dwie różne osoby. Raz są błyskotliwe, inteligentne, a raz od czapy. My tak mamy.
J: Jak chciałabyś być postrzegana?
j: Chciałabym być bardzo sławna z tego, że jestem zupełnie nieznana. Za dziesięć lat będę pewnie nieznana z tego, że byłam kiedyś sławna. Ale ja tego nie zauważę.
J: Czego sobie życzysz?
j: Świętego niepokoju.
j: Tak.
J: A jak ty oceniasz swoje felietony?
j: Jakby je pisały dwie różne osoby. Raz są błyskotliwe, inteligentne, a raz od czapy. My tak mamy.
J: Jak chciałabyś być postrzegana?
j: Chciałabym być bardzo sławna z tego, że jestem zupełnie nieznana. Za dziesięć lat będę pewnie nieznana z tego, że byłam kiedyś sławna. Ale ja tego nie zauważę.
J: Czego sobie życzysz?
j: Świętego niepokoju.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Wywiad ze sobą
antrejka
07.04.09, 00:44
Pani Joanno,brak internetowego bumu polega chyba na tym, że odbiorcy/wielbiciele Panifelietonów, czytają je przede wszystkim w wersji drukowanej; a jeśli wInternecie, to i tak nie czują »
-
Wywiad ze sobą
ogia
07.04.09, 16:42
Lubię pani felietony, choć rzadko komentuję ;) Pozdrawiam :)»
-
Wywiad ze sobą
the_idiot
14.04.09, 14:12
"nie ma rewolucji bez ofiar. Kompletnie zagubieni mężczyźni bez swojej seksualności są ofiarami tej rewolucji." - zgadzam się, tak właśnie jest.Pozdrawiam Panią.»
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień










