http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Fale kobiecego pożądania

rozmawiała Paulina Reiter
29.09.2011 , aktualizacja: 29.09.2011 09:51
A A A Drukuj
Nie ma w tym nic złego, że kobieta nie odczuwa pożądania przez rok, dwa, bo akurat ma inne priorytety życiowe. Ale warto mieć świadomość, że się jest istotą seksualną. Zawsze - z dr Alicją Długołęcką rozmawia Paulina Reiter
POSŁUCHAJ
Czytelniczki piszą - nie mam ochoty na seks, coś jest ze mną nie tak. Czy jest na to jakaś tabletka? Co robić?

Najlepszym sposobem jest wyczuwanie energii kosmicznej.

Słucham?

Pani się śmieje. A każda osoba, która to czuła, wie, o czym mówię. To doznanie w pewnym sensie mistyczne. Pożądanie jest drogą do bliskości, pierwotnego poczucia zjednoczenia z drugim człowiekiem, dlatego jest tak nęcące i niebezpieczne. Jeśli mamy rozmawiać o braku ochoty na seks, musimy najpierw porozmawiać o pożądaniu. Żeby wiedzieć, czego nam brakuje. Możemy oczywiście zacząć od Freuda, u którego było ono ściśle związane z libido - popędem seksualnym. To jest bliska mi perspektywa, bo libido jest energią życiową. To coś, co buduje i napędza do życia. A z drugiej strony może też się przejawiać w dążeniu do śmierci.

Stara bajka. Eros i Tanatos.

Możemy sięgnąć jeszcze wcześniej, do XVIII wieku i libertynów, którzy byli anatomami pożądania. Uważali, że człowiek jest absolutnie wolny. W przekraczaniu norm również - co z rozkoszą i cierpieniem czynili, eksperymentując na sobie. I być może jest tak, jak pisał Kundera, a przed nim wielu innych: Choderlos, Duclos czy markiz de Sade - że istotą pożądania nie jest samo erotyczne doznanie, ulotne i często będące namiastką naszych utajonych pragnień, ale samo pożądanie pożądania właśnie.

Czyli eksperymentować bez końca?

Można, ale to igranie z ogniem. Oglądała pani 'Imperium zmysłów'?

Tak. Mój narzeczony prawie zemdlał przy ostatniej scenie z przerażenia. Namawia pani do rozwiązłego życia?

Nie. Ale do tego, żeby być samoświadomym. Pierwszym krokiem jest poddanie się pożądaniu - trzeba poznać jego siłę, żeby potem, kiedy rozpali się ponownie, powstrzymać je i przyjrzeć się spustoszeniu, jakie powoduje tęsknota za nim. To bywa trudne. Zdobywać umiejętność świadomego włączania się w jego nurt, dającego cudowne poczucie wolności, rozkoszy i uroku chwili z jednej strony, z drugiej - rozpoznawania tego, co może spowodować, że pożądanie doprowadzi nas do uczucia poniżenia i braku. Pożądanie balansuje pomiędzy tym, co nazywamy radością życia, jego pełnią, a poczuciem samotności i pustki - tej najgłębszej, w wymiarze egzystencjalnym.

Ale pożądanie z reguły jest niespodziewane.

Tak, ale w wieku dojrzałym powinniśmy już umieć się włączać i wyłączać z tej energii. To umożliwi nam korzystanie z tej siły. Osobiście wierzę w wielką twórczą siłę pożądania, jego moc, która potrafi dokonywać wewnętrznej przemiany w nas samych w wielu obszarach życia, a więc sublimacji. Koncentrując się na silnych doznaniach ciała, automatycznie koncertujemy się na sobie. To może być dobra energia. Chociaż jeśli nie umiemy nią pokierować, to może nam zrujnować życie. Przypomina stan manii, na poziomie biochemicznym też.

Cały czas rozmawiamy o tym, kiedy pożądanie jest. A kiedy go nie ma?

Jeśli mamy mówić o braku pożądania, to zaznaczę tylko, że gdyby na moim miejscu siedział mężczyzna, powiedziałby co innego. Bo poza tym, że jestem kobietą prywatnie

To i zawodowo?

I kompletnie wyciągam co innego z wiedzy. Seksuologia jest nauką stworzoną przez mężczyzn.

Czym się różnią te podejścia?

W perspektywie męskiej za normę uznaje się, że pożądanie jest. Może być słabsze lub mocniejsze, ale jeśli go nie ma, to jest jakaś patologia. Gdy jest za wysokie, mamy hiperlibidemię, gdy za niskie - hipolibidemię. Jeśli więc u kobiety zdiagnozuje się obniżony poziom popędu w ujęciu klasycznym, trzeba by ją leczyć. A z kobiecej perspektywy pożądanie jest fazowe. Już w starożytnych pismach indyjskich i egipskich opisywano, że pożądanie kobiety jest podporządkowane cyklom księżycowym. Przypływa i odpływa. Po zakończeniu miesiączki rośnie do momentu owulacji, potem maleje.

Różne rzeczy dzieją się z pożądaniem w ciąży. To jest związane z burzą hormonalną i z tym, jak odbieramy ciążę. Czy jest stanem wyczekanym, błogosławionym, czy fizjologicznym, który ciężko znosimy, czy jest dramatem? Jak postrzegamy partnera - czy staje się istotą jeszcze bardziej seksualną, bo wziął udział w cudzie tworzenia nowego człowieka, czy wręcz przeciwnie, staje się dla nas przez to aseksualny? Dużo związków rozpada się w pierwszych latach wychowania dziecka. Kobiety mówią, że im się nie chce, a mężczyźni: 'Byłaś inna przed urodzeniem dziecka'.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się