http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Herszt bandy

rozmawiał Mikołaj Lizut
2009-03-29, ostatnia aktualizacja 2009-04-03 13:48

Z rodziną. Mąż Frédéric Roulette prowadzi galerię - to dzięki temu się poznali. Ich dzieci mają francuskie obywatelstwo
Z rodziną. Mąż Frédéric Roulette prowadzi galerię - to dzięki temu się poznali. Ich dzieci mają francuskie obywatelstwo
Fot. Adam Kozak

''Byłam kochliwa, z dużą skłonnością do toksycznych mężczyzn. Postawiłam na niewłaściwego Tolka Banana''- z Agatą Siecińską, filmową Karioką, rozmawia Mikołaj Lizut

Aktorstwo było w jej życiu jedynie epizodem, rozpoczęte na Akademii Sztuk Pięknych 
w Warszawie studia kontynuowała w Paryżu, 
gdzie mieszka do dziś
Fot. Adam Kozak
Aktorstwo było w jej życiu jedynie epizodem, rozpoczęte na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie studia kontynuowała w Paryżu, gdzie mieszka do dziś
ZOBACZ TAKŻE
Kochałem się w pani!

No co pan? Trochę to krępujące.

Kochało się w pani niemal całe moje pokolenie. Chcieliśmy mieć dziewczyny takie jak Karioka z serialu 'Stawiam na Tolka Banana'. Była pani tego świadoma?

Dowiedziałam się o tym niedawno, gdy byłam w Polsce. Załatwiając różne sprawy po śmierci rodziców w Warszawie, odwiedziłam przyjaciół z dzieciństwa, którzy mieszkają w bloku obok. I Andrzej, mąż mojej przyjaciółki Moniki, powiedział, że byłam obiektem westchnień wielu jego rówieśników. Nie bardzo chciało mi się w to wierzyć. 'Podobałaś się, bo Karioka to była taka ostra dziewczyna' - mówił. A Monika na to: 'Przecież Agata wcale nie była ostra, była delikatna, wrażliwa, panienka z dobrego domu, trochę zamknięta w sobie'. Miałam warkoczyki, czysty tornister, zeszyciki ładnie ułożone. Nie znosiłam, jak się jakaś plamka zrobiła. Nie byłam żadnym hersztem bandy ani dziewczyną z gębą, która umiała puścić wiązankę.

Jak trafiła pani do filmu?

Przypadek. Byłam z rodzicami nad morzem w Chałupach latem 1971 roku. Biegałam po plaży, robiłam fikołki i zauważył mnie asystent Stanisława Jędryki, reżysera. Zapytał moich rodziców, czy nie pojechałabym do Łodzi na zdjęcia próbne. Rodzice się zgodzili. I dostałam rolę. Miałam wtedy 11 lat.

Znała pani pozostałych chłopców ze 'Stawiam na Tolka Banana'?

Nie. Bohaterowie książki Adama Bahdaja to 'trudna młodzież' z Pragi. A my, chyba oprócz Henia Gołębiewskiego, czyli filmowego Cegiełki, byliśmy bardzo grzeczni. Henio był autentyczny. Pochodził z biednej rodziny, a honoraria z jego filmów znacząco zasilały budżet jego rodziców. Zresztą u nas wszystkich zasilały. U nikogo się nie przelewało.



A pani rodzice?

Mama była malarką, ojciec scenografem. Miałam sporo luzu, ale nie wykorzystywałam tego w zły sposób. Zbuntowałam się znacznie później.

Jak długo trwała pani przygoda z serialem?

Około trzech miesięcy. W tym czasie nie chodziliśmy normalnie do szkoły, a lekcje były nadrabiane z korepetytorami. Była to ciężka praca. Słynną scenę na Stadionie Dziesięciolecia, gdy banda Karioki poznaje Tolka, kręciliśmy, gdy miałam 39 stopni gorączki. Tolek mówi w filmie: 'Wyglądasz jak księżniczka, a mówisz, jakbyś miała gorączkę'. Granie nie sprawiało mi jakiejś strasznej przyjemności, chociaż było to ciekawe. Natomiast okropne było czekanie. To jest najbardziej męcząca część pracy przy filmie.

Tolek Banan był dla pani postacią kultową?

Zupełnie nie. Ja tego nie znałam. Mama podsuwała mi raczej Maupassanta, Lema. Przeczytałam książkę, przygotowując się do roli. Wydaje mi się, że poza fajną warstwą przygodową w tego typu filmach dla młodzieży zbyt nachalne było przesłanie pedagogiczne. 'Trudna młodzież' w tej historii to przecież całkiem fajne dzieci, a Tolek Banan jest tajniakiem harcerzem z zadatkami na ormowca. (śmiech) Chociaż serial jest świetny i mam do niego sentyment.

Nie kochała się pani w Tolku?

Nie. Miałam 12 lat i byłam na to za mała. Jacek Zejdler już chodził do dyskotek i interesował się dziewczynami. Pamiętam, że zadzwonił do mnie kiedyś w trakcie zdjęć i zapytał się, czy znam jakieś fajne miejsce, żeby potańczyć. Było mi głupio. Dzwonił do mnie chłopak, facet właściwie, a ja byłam dzieckiem. 12 lat w latach 70. to nie to samo co dziś - widzę to po córce.

Ale pani już dojrzewała.

Skąd! Może tam i ówdzie tak, ale w głowie nie, absolutnie.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Herszt bandy yzek 29.03.09, 11:11

    Według książki Karioka miała lat trzynaście/czternaście... Czytającwyobrażałem sobie bohaterów jako statrszych od siebie i trochę byłemrozczarowany filmem, na którym (za wyjątkiem Cegiełki) »

  • Herszt bandy 902a 31.03.09, 07:36

    Ależ niespodzianka! Karioka w Wysokich Obcasach! Wiele osób czekało na tenwywiad :)»

  • Herszt bandy storima 05.04.09, 22:43

    Świetne. Dziękuje.Postać Karioki, dla mnie, rówieśnika "Zwierzyńca", była właśnie taka postaciąpozafilmowa. Ktora na co dzień musi mieć uporządkowany tornister i zeszyty bezkleksów i »

W numerze z 28 sierpnia