Kiedy seks już nas nie łączy
Magdalena Grzebałkowska
2009-01-18, ostatnia aktualizacja 2009-01-19 17:08
W Internecie pojawiły się ogłoszenia proponujące pracę biurową, połączoną ze spotkaniami z szefem po godzinach
Pościel jest bordowa, łóżko szerokie, wygodne. Niedzielny poranek. Zza przymkniętych żaluzji wpada światło. Anna i Maciej kochają się. Jak co tydzień o tej samej porze. Za drzwiami ich córka ogląda telewizję. Po dziesięciu minutach Maciek ma orgazm, kończy, wychodzi do łazienki. Anna płacze w bordową poszewkę. Jak co tydzień o tej samej porze.
ZOBACZ TAKŻE
- Wszyscy razem (07-09-08, 11:00)
- Seks polskich nastolatków (21-02-03, 20:40)
- Zachwycające klejnoty (15-02-09, 11:00)
- Listy czytelników w odpowiedzi na artykuł "Wyschnięci" (01-02-09, 13:02)
- Pierwszy wstrząs, gdy on staje w drzwiach i mówi, że jedzie na noc do rodziców (01-02-09, 11:00)
- Idealni średniacy (02-04-07, 11:00)
- Łaska małżeńska (27-11-06, 11:00)
- Seksualność Polek (09-07-05, 01:00)
- Fantazje seksualne kobiet (16-04-05, 01:00)
- Prof. Lew-Starowicz o słynnym Raporcie Kinseya (05-03-05, 01:00)
- 420 sekund do orgazmu (24-09-09, 13:06)
- Jak kobieta powinna się kochać (28-10-07, 11:00)
- Wszystkie jesteśmy trochę homo (17-05-09, 01:00)
- Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa (09-11-08, 11:00)
RAPORTY
Anna - No dobra, ale szybko
Anna (lat 37) mówi, że totalna desperacja ogarnęła ją w zeszłym roku. Tak bardzo chciała uprawiać dobry seks, że zaczęła szukać kochanka w internecie. Wycofała się, gdy facet poprosił o spotkanie w hotelu. - Chciałam sprawdzić, czy mogę jeszcze kogoś doprowadzić do obłędu w łóżku - wspomina. - Szłam ulicą i oglądali się za mną faceci. Przychodziłam do domu, chciałam się kochać, a tu mąż mówił mi, że boli go głowa i jest zmęczony. Do hotelu z obcym mężczyzną w końcu nie poszłam, bo jestem lojalna wobec męża. No i moim priorytetem jest rodzina.
Pierwszy pocałunek w liceum pamięta jako coś męczącego. Pierwszy stosunek - jako rytmiczne odliczanie czasu do końca. Maciej, asystent prezydenta w D., nie był najlepszym kochankiem. Do łóżka poszli na trzeciej randce tylko dlatego, że tak wypadało. Starszy od niej o cztery lata odbywał z nią stosunki nieco z obowiązku. Zresztą ona, wówczas 25-letnia studentka, czuła to samo. Leżała pod nim jak kłoda i czekała, aż skończy. - Najważniejsze było poczucie bezpieczeństwa, które mi dawał - mówi Anna. - To był facet, który mówił, że wszystko będzie dobrze, że nie ma rzeczy niemożliwych, jesteś cudowna, mądra, wspaniała. Więc tak się czułam. Otoczył mnie niemal ojcowską troską. Na namiętność nie było już miejsca. Zdawałam sobie sprawę z niedoskonałości naszego związku. Wzięliśmy ślub. Babcia zawsze powtarzała Annie, że mężczyźni to plaga, którą należy wytępić. Dziadka porzuciła po pięciu latach małżeństwa. Mama uważała, że babcia ma rację. Anna nie wie, co o mężczyznach sądził jej tato. Zginął w wypadku, gdy miała dwa lata.
Im dłużej nie uprawiasz seksu, tym mniej jest ci on potrzebny, uważa Anna. Mówi, że kilka lat po ślubie uschła wewnętrznie. Nie czuła potrzeby kochania się z mężem. Wstawali rano z łóżka, śmiali się nad kawą, pędzili do pracy, wieczorem pili wino, słuchali jazzu, rozmawiali i szli spać. Białe małżeństwo. Raz na dziesięć miesięcy odbywali stosunek. Beznadziejny. Anna nie umiała rozmawiać o swoich potrzebach. Nigdy nie odważyłaby się powiedzieć, gdzie mąż ma ją dotknąć, żeby jej sprawić przyjemność.
Maciej, który za dnia prowadził konferencje prasowe, z kamienną twarzą tłumaczył zachowania prezydenta D., w łóżku zachowywał się jak nieśmiała panienka. Delikatnie dotykał jej pleców, a kiedy Anna strącała bez słowa jego dłoń, zasypiał bez skargi. Nie chcąc urazić żony, czekał miesiącami, aż sama zainicjuje. - A ja nie miałam na to odwagi - mówi Anna. - Wydawało mi się to niegodne kobiety. Leżałam więc na swojej stronie łóżka, płakałam cicho i zastanawiałam się, dlaczego, do cholery, on nie chce się ze mną kochać. Czułam, że nie zależy mu na mnie. Czasem jednak próbowałam coś zacząć. Przytulałam się do niego, on jedną ręką mnie obejmował, ale mówił: 'Momencik, kochanie', bo chciał tylko zaznaczyć stronę w książce, którą czytał. Zrywałam się wtedy obrażona, biegłam do łazienki i płakałam nad swoim nieszczęściem. I znów mieliśmy seks z głowy na najbliższe pół roku. Tuż przed trzydziestką Anna urodziła córkę.
Trudno złapać moment, gdy zaczęła siebie lubić. Na pewno zdarzyło się to po 30. urodzinach. - Po prostu dojrzałam - mówi. - Zaczęłam czytać literaturę o seksie: Starowicz, Wisłocka i inni. Rozmawiałam z przyjaciółkami, które miały udane życie erotyczne. Nagle okazało się, że potrafię mówić o swoich potrzebach. Po wielu latach uwiodłam swojego męża. Był zachwycony. Kochali się codziennie, czasem nawet dwa razy. Ocierali się o siebie od rana, całowali w przedpokoju. Szybki numerek rano, długi stosunek wieczorem. Bielizna erotyczna i pończochy? Proszę bardzo. Gadżety z sex shopu? Czemu nie. Zapalone światło? Oczywiście. Filmy pornograficzne? O tak. A może byśmy zaprosili do łóżka kogoś trzeciego? Chyba nie jesteśmy na to gotowi, ale porozmawiać o tym w trakcie stosunku można. To bardzo podniecające.
- Po pół roku wszystko padło - mówi Anna. - Jakby tylko chciał spróbować czegoś nowego, nacieszył się tym i poszedł gdzieś indziej. Najpierw zauważyłam, że Maciek przestał inicjować. Moje zachowania wciąż wprawiały go w podniecenie, ale jeśli nic nie robiłam, nie kochaliśmy się. Bardzo mnie to frustrowało. Chciałam z Maćkiem o tym rozmawiać, ale zbywał mnie. Zaczęliśmy kochać się coraz rzadziej i doszliśmy do upokarzających niedzielnych poranków z szybkim seksem i niedbaniem o mój orgazm.
Anna znalazła w internecie opis piramidy Abrahama Maslowa. Jej podstawę tworzą potrzeby fizjologiczne: jedzenie, woda, tlen, sen, brak napięcia, potrzeby seksualne. Bez ich zaspokojenia człowiek nie może normalnie funkcjonować. - Załamałam się, jak to przeczytałam - mówi. - Brak realizacji w łóżku jest dla mnie koszmarem. Żyć mi się nie chce.
Jeszcze rok temu potrafiła zaciągnąć Maćka siłą do łóżka, jeśli nagle poczuła potrzebę. Często się opierał, tłumaczył, że jest zmęczony, ma kłopoty w pracy. Potem mówił: 'No, dobra, ale szybko'. - U jednych stres i frustracja wyzwalają potrzeby seksualne, u innych niwelują - tłumaczy Anna. - Mój mąż należy do tych drugich. On musi mieć całkowicie wolną głowę od wszelkich trosk, żeby cieszyć się seksem. Ale przyznam, że przemknęła mi raz myśl, że może jest gejem, skoro nie chce się ze mną kochać. Taki czyściutki, ciągle myje ręce, zamyka się w łazience podczas kąpieli...
Zdała sobie sprawę z tego, że przestał być dla niej atrakcyjny. Nie chce, żeby tak było. Wie, że powinni udać się na terapię małżeńską, ale Maciek nie da się tam zaciągnąć nawet siłą. - Nie wiem, co robić - wyznaje. - Na pewno go nie opuszczę. Kocham go i jest między nami naprawdę fajnie. Zdaję sobie sprawę, że do końca życia będziemy mieli problem. Wiem też, że to, co się dzieje między ludźmi w seksie, jest wypadkową relacji między nimi. Już dawno nie ma między nami prawdziwej bliskości i wrażliwości na potrzeby drugiej osoby. Często wpadam przez to w depresję, płaczę. Ostatnio wykrzyczałam Maćkowi, że czuję się samotna, nieważna. O seksie nie wspomniałam ani słowem. Spojrzał na mnie zdumiony i naprawdę się przejął. Maciek chce znów się kochać co najmniej raz na tydzień. Anna się z tego cieszy, ale teraz ona mówi, że potrzebuje czasu. Czuje, że znów zaczęła wysychać.
Paweł - Porządne dziewczyny nie robią takich rzeczy
Katarzyna była piękna. Ideał kobiety według Pawła (lat 32). Szczupła, długowłosa brunetka. W liceum nawet na niego nie spojrzała. Dopiero przed maturą wyznała, że zawsze się jej podobał i że właśnie z nim chciała przeżyć swój pierwszy raz. W wakacje przed studiami uprawiali seks bez przerwy. - Więcej w nim było ciekawości i odkrywania niż namiętnego pożądania - wspomina Paweł. Mieszkał sam od 15. roku życia. Ojciec przeprowadził się do nowej żony, mama wyjechała za granicę do pracy. Nie brakowało mu pieniędzy słanych przez rodziców, odczuwał za to deficyt miłości rodzicielskiej. Nikt go nie łajał, nie pouczał, ale też nie mówił, czym kierować się w życiu. A już na pewno nikt nigdy Pawła nie uświadamiał seksualnie.
Cnotę stracił w siódmej klasie ze starszą koleżanką. Potem miał kilka dziewczyn. Ale nie umie powiedzieć, czy seks z nimi należy uznać za udany. Chyba nie był najlepszy, skoro do 26. roku życia Paweł myślał stereotypowo, że seks oralny wymyślił przemysł porno i porządne dziewczyny nie robią takich rzeczy. Katarzyna była miła, czuła i otwarta. Dziewczyna z dobrego domu. Od razu stał się synem dla jej rodziców. Ukochanym, wzorcowym zięciem. Polubił ich nawet bardziej niż własnych mamę i tatę. Oboje dostali się na informatykę w K. Zamieszkali razem w wynajętym pokoju, spali w jednym łóżku. Jak stare małżeństwo.
Po trzech latach Paweł zwątpił po raz pierwszy. Przeważnie pytał: 'Pokochamy się dziś?' - Katarzyna zwykle nie odmawiała. Już zaczynali się kochać, kiedy ona zrywała się z łóżka i sprawdzała, czy drzwi są zamknięte na klucz. Albo nagle w trakcie stosunku pytała: 'Wziąłeś przedtem prysznic?'. Jeśli nie wziął, biegł się wykąpać. Nie uprawiali seksu przed egzaminami i w ich trakcie. Katarzyna nie lubiła swoich studiów, informatyka jej nie interesowała. Wybrała ją, bo to był ulubiony kierunek taty. Z egzaminów i kolokwiów miała zawsze piątki, każdego roku stypendium naukowe, ale okupywała to ciężką pracą, łzami, strachem przed wykładowcami i stresem. (Zdaniem Pawła Katarzyna powinna studiować psychologię).
Nie kochali się też wtedy, gdy się kłócili. Przez pierwsze trzy lata awanturowali się właściwie bez przerwy. O wszystko. Paweł spontaniczny, najchętniej nie wychodziłby z klubów, nie rozstawałby się z kolegami, zabierałby Katarzynę każdego wieczoru na imprezę. A ona nie miała zwyczaju wychodzić bez tygodniowego uprzedzenia, lubiła siedzieć w pokoju i bez końca tulić się do Pawła. Każde nieporozumienie chciała od razu rozwiązywać. On wolałby udawać, że się nic nie stało. 'Nie ma chowania głowy w piasek' - mówiła i wychodzili z Pawłem dyskutować na spacerze. Czasem kłócili się przed domem na mrozie do trzeciej w nocy. Nigdy nie kładli się bez pogodzenia, ale też nigdy nie uprawiali seksu na zgodę. Wtedy właśnie Paweł zwątpił w ich związek po raz pierwszy. Był zmęczony kłótniami, powiedział Katarzynie, że powinni się rozstać. Zostali razem.
Napięcie seksualne w okresach przerw łóżkowych rozładowywał masturbacją. - Z naszym seksem było coraz gorzej - mówi Paweł. - Kasia nigdy nie inicjowała sytuacji łóżkowych, nie było w niej ani odrobiny wyuzdania, chęci spróbowania czegoś nowego. Ja byłem zawsze gotowy, a ona zawsze spięta. W łóżku bierna, poza kilkoma razami, gdy wyluzowała się po alkoholu. Ani razu nie miała ze mną orgazmu. Nawet nie udawała! Wtedy jeszcze nie uważałem, że coś jest nie w porządku. Pokutował we mnie stereotyp, że mężczyzna ma zawsze ochotę, a kobieta nigdy nie chce. - Koledzy nie mówili panu, że może być inaczej? - pytam. - Męskie rozmowy o seksie są prymitywne - odpowiada. - Albo gada się o filmach porno oglądanych w tajemnicy przed dziewczynami, albo kreuje się na macho, który wyprawia nie wiadomo jakie cuda ze swoją kobietą. Brakowało mi odwagi, żeby z nią porozmawiać. Ona nie widziała takiej potrzeby. W końcu seks się uprawia, a nie o nim gada. Chciałem, żeby Kasia przestała w łóżku myśleć i zaczęła czuć. Paweł zaznacza, że poza łóżkiem łączyła ich miłość i przyjaźń. Wszyscy im zazdrościli udanego związku.
Pół roku przed ślubem Paweł zwątpił po raz drugi. Byli już po naukach przedmałżeńskich. Siedział na tapczanie i nagle pomyślał: 'O Boże, i tak już będzie do końca życia? Przecież jej stresy nie skończą się po studiach, bo przyjdzie praca, będą dzieci'. Powiedział Katarzynie, że muszą się rozstać, bo nie układa im się w łóżku. Popłakała się: 'Chcesz mi po tylu latach życie spieprzyć?'. - To mi zagrało na ambicji - przyznaje. - Przecież nie chciałem skrzywdzić tej cudownej, delikatnej istoty, która dała mi tyle miłości. Poza nią świata nie widziałem, przez sześć lat naszego związku nawet nie zatańczyłem z inną kobietą. Pomyślałem, że przecież jak będziemy mieli swoje mieszkanie, to nie będzie już sprawdzała, czy drzwi są zamknięte, a poza tym seks nie jest najważniejszy. Zostałem. Jeszcze przed ostatnim egzaminem Paweł dostał pracę w G., w dużej firmie informatycznej. Kupili mieszkanie. Pierwszej nocy Paweł zaczął inicjować seks. 'Poczekaj chwilę' - poprosiła żona. Wybiegła do przedpokoju sprawdzić, czy drzwi wejściowe są zamknięte na zamek.
Firma Pawła dostała międzynarodowy kontrakt. Wychodził do pracy o świcie, wracał późno w nocy. Prawie się nie widzieli. Czas dla siebie mieli tylko w weekendy. - Całe dnie słaliśmy sobie SMS-y, kilka telefonów dziennie - wspomina. - Nie kochaliśmy się cały tydzień, bo Kasia spała, gdy wracałem, i jeszcze spała, gdy wychodziłem. Czekałem napalony na piątek wieczorem. Dostawałem na powitanie buzi i Kasia szła spać. Paweł leżał obok. 'Może jest zmęczona' - tłumaczył sobie. Ale rano też nie uprawiali seksu. Co trzecią sobotę jeździli do rodziców Katarzyny. Zostawali na noc. - No, tam to już nie było mowy nie tylko o seksie, ale nawet o pocałunku - mówi Paweł. - Nazwałem to 'syndromem rodzinnego domu'. Kasia była bez przerwy zestresowana, żeby rodzice się broń Boże nie dowiedzieli, że się kochamy. A jeśli już się zgadzała, to tylko wtedy, gdy mama i tato wychodzili z domu. Ja wtedy robiłem szybko swoje, a ona leżała z głową w stronę drzwi i patrzyła, czy ktoś nie idzie.
Paweł postanowił wówczas, że przez jakiś czas nie będzie inicjował seksu. Chciał sprawdzić, czy żona sama będzie miała ochotę. Czekał cztery tygodnie. Żadnych kłótni, wymówek. Całuski, przytulanie, chodzenie za rękę, długie rozmowy. Tylko bez zbliżeń. W piąty weekend, dwa lata temu, zapytał żonę: 'Pamiętasz, kiedy ostatnio się kochaliśmy?'. Zastanowiła się chwilę: 'Nie pamiętam'. 'Kochasz mnie?' - spytał. 'Kocham' - odpowiedziała. 'Lubisz się do mnie przytulać, jesteś dla mnie czuła, najlepsza, ale czy lubisz się ze mną kochać?' Nic nie odpowiedziała.
Kupił żonie gorset. Z koronkami, czerwony. - Uznałem, że w naszym związku brakuje pikanterii i stąd jej niechęć do seksu. Postanowiłem walczyć o Kasię. Uważałem, że musi mieć gdzieś ukryty guzik, który wyzwoli jej seksualność, tylko trzeba go znaleźć - wspomina. - Przymierzyła gorset, oszalałem z zachwytu. Poszli do łóżka od razu. Natychmiast po tym, jak Paweł osiągnął orgazm, żona zerwała się: 'Wstawaj, musimy jeszcze posprzątać i iść po zakupy'. Zrzuciła gorset. - W głowie zadzwonił mi dzwonek - mówi Paweł. - Posadziłem ją na łóżku. 'Pogadajmy' - powiedziałem. Wcześniej nie pytałem po stosunku, czy było jej dobrze, bo uważałem to za prostackie. Ale też ani razu nie zastanawiałem się, co Kasia czuje, gdy się kochamy, co lubi. Zacząłem o to wypytywać, wykręciła się i uciekła do kuchni. Wieczorem Paweł zaczął szukać w internecie informacji o seksualności człowieka, wiedzy o ciele kobiety, zastanawiał się, czy wina nie leży po jego stronie, może źle ją dotyka, nie mówi tego, co trzeba.
Anna (lat 37) mówi, że totalna desperacja ogarnęła ją w zeszłym roku. Tak bardzo chciała uprawiać dobry seks, że zaczęła szukać kochanka w internecie. Wycofała się, gdy facet poprosił o spotkanie w hotelu. - Chciałam sprawdzić, czy mogę jeszcze kogoś doprowadzić do obłędu w łóżku - wspomina. - Szłam ulicą i oglądali się za mną faceci. Przychodziłam do domu, chciałam się kochać, a tu mąż mówił mi, że boli go głowa i jest zmęczony. Do hotelu z obcym mężczyzną w końcu nie poszłam, bo jestem lojalna wobec męża. No i moim priorytetem jest rodzina.
Pierwszy pocałunek w liceum pamięta jako coś męczącego. Pierwszy stosunek - jako rytmiczne odliczanie czasu do końca. Maciej, asystent prezydenta w D., nie był najlepszym kochankiem. Do łóżka poszli na trzeciej randce tylko dlatego, że tak wypadało. Starszy od niej o cztery lata odbywał z nią stosunki nieco z obowiązku. Zresztą ona, wówczas 25-letnia studentka, czuła to samo. Leżała pod nim jak kłoda i czekała, aż skończy. - Najważniejsze było poczucie bezpieczeństwa, które mi dawał - mówi Anna. - To był facet, który mówił, że wszystko będzie dobrze, że nie ma rzeczy niemożliwych, jesteś cudowna, mądra, wspaniała. Więc tak się czułam. Otoczył mnie niemal ojcowską troską. Na namiętność nie było już miejsca. Zdawałam sobie sprawę z niedoskonałości naszego związku. Wzięliśmy ślub. Babcia zawsze powtarzała Annie, że mężczyźni to plaga, którą należy wytępić. Dziadka porzuciła po pięciu latach małżeństwa. Mama uważała, że babcia ma rację. Anna nie wie, co o mężczyznach sądził jej tato. Zginął w wypadku, gdy miała dwa lata.
Im dłużej nie uprawiasz seksu, tym mniej jest ci on potrzebny, uważa Anna. Mówi, że kilka lat po ślubie uschła wewnętrznie. Nie czuła potrzeby kochania się z mężem. Wstawali rano z łóżka, śmiali się nad kawą, pędzili do pracy, wieczorem pili wino, słuchali jazzu, rozmawiali i szli spać. Białe małżeństwo. Raz na dziesięć miesięcy odbywali stosunek. Beznadziejny. Anna nie umiała rozmawiać o swoich potrzebach. Nigdy nie odważyłaby się powiedzieć, gdzie mąż ma ją dotknąć, żeby jej sprawić przyjemność.
Maciej, który za dnia prowadził konferencje prasowe, z kamienną twarzą tłumaczył zachowania prezydenta D., w łóżku zachowywał się jak nieśmiała panienka. Delikatnie dotykał jej pleców, a kiedy Anna strącała bez słowa jego dłoń, zasypiał bez skargi. Nie chcąc urazić żony, czekał miesiącami, aż sama zainicjuje. - A ja nie miałam na to odwagi - mówi Anna. - Wydawało mi się to niegodne kobiety. Leżałam więc na swojej stronie łóżka, płakałam cicho i zastanawiałam się, dlaczego, do cholery, on nie chce się ze mną kochać. Czułam, że nie zależy mu na mnie. Czasem jednak próbowałam coś zacząć. Przytulałam się do niego, on jedną ręką mnie obejmował, ale mówił: 'Momencik, kochanie', bo chciał tylko zaznaczyć stronę w książce, którą czytał. Zrywałam się wtedy obrażona, biegłam do łazienki i płakałam nad swoim nieszczęściem. I znów mieliśmy seks z głowy na najbliższe pół roku. Tuż przed trzydziestką Anna urodziła córkę.
Trudno złapać moment, gdy zaczęła siebie lubić. Na pewno zdarzyło się to po 30. urodzinach. - Po prostu dojrzałam - mówi. - Zaczęłam czytać literaturę o seksie: Starowicz, Wisłocka i inni. Rozmawiałam z przyjaciółkami, które miały udane życie erotyczne. Nagle okazało się, że potrafię mówić o swoich potrzebach. Po wielu latach uwiodłam swojego męża. Był zachwycony. Kochali się codziennie, czasem nawet dwa razy. Ocierali się o siebie od rana, całowali w przedpokoju. Szybki numerek rano, długi stosunek wieczorem. Bielizna erotyczna i pończochy? Proszę bardzo. Gadżety z sex shopu? Czemu nie. Zapalone światło? Oczywiście. Filmy pornograficzne? O tak. A może byśmy zaprosili do łóżka kogoś trzeciego? Chyba nie jesteśmy na to gotowi, ale porozmawiać o tym w trakcie stosunku można. To bardzo podniecające.
- Po pół roku wszystko padło - mówi Anna. - Jakby tylko chciał spróbować czegoś nowego, nacieszył się tym i poszedł gdzieś indziej. Najpierw zauważyłam, że Maciek przestał inicjować. Moje zachowania wciąż wprawiały go w podniecenie, ale jeśli nic nie robiłam, nie kochaliśmy się. Bardzo mnie to frustrowało. Chciałam z Maćkiem o tym rozmawiać, ale zbywał mnie. Zaczęliśmy kochać się coraz rzadziej i doszliśmy do upokarzających niedzielnych poranków z szybkim seksem i niedbaniem o mój orgazm.
Anna znalazła w internecie opis piramidy Abrahama Maslowa. Jej podstawę tworzą potrzeby fizjologiczne: jedzenie, woda, tlen, sen, brak napięcia, potrzeby seksualne. Bez ich zaspokojenia człowiek nie może normalnie funkcjonować. - Załamałam się, jak to przeczytałam - mówi. - Brak realizacji w łóżku jest dla mnie koszmarem. Żyć mi się nie chce.
Jeszcze rok temu potrafiła zaciągnąć Maćka siłą do łóżka, jeśli nagle poczuła potrzebę. Często się opierał, tłumaczył, że jest zmęczony, ma kłopoty w pracy. Potem mówił: 'No, dobra, ale szybko'. - U jednych stres i frustracja wyzwalają potrzeby seksualne, u innych niwelują - tłumaczy Anna. - Mój mąż należy do tych drugich. On musi mieć całkowicie wolną głowę od wszelkich trosk, żeby cieszyć się seksem. Ale przyznam, że przemknęła mi raz myśl, że może jest gejem, skoro nie chce się ze mną kochać. Taki czyściutki, ciągle myje ręce, zamyka się w łazience podczas kąpieli...
Zdała sobie sprawę z tego, że przestał być dla niej atrakcyjny. Nie chce, żeby tak było. Wie, że powinni udać się na terapię małżeńską, ale Maciek nie da się tam zaciągnąć nawet siłą. - Nie wiem, co robić - wyznaje. - Na pewno go nie opuszczę. Kocham go i jest między nami naprawdę fajnie. Zdaję sobie sprawę, że do końca życia będziemy mieli problem. Wiem też, że to, co się dzieje między ludźmi w seksie, jest wypadkową relacji między nimi. Już dawno nie ma między nami prawdziwej bliskości i wrażliwości na potrzeby drugiej osoby. Często wpadam przez to w depresję, płaczę. Ostatnio wykrzyczałam Maćkowi, że czuję się samotna, nieważna. O seksie nie wspomniałam ani słowem. Spojrzał na mnie zdumiony i naprawdę się przejął. Maciek chce znów się kochać co najmniej raz na tydzień. Anna się z tego cieszy, ale teraz ona mówi, że potrzebuje czasu. Czuje, że znów zaczęła wysychać.
Paweł - Porządne dziewczyny nie robią takich rzeczy
Katarzyna była piękna. Ideał kobiety według Pawła (lat 32). Szczupła, długowłosa brunetka. W liceum nawet na niego nie spojrzała. Dopiero przed maturą wyznała, że zawsze się jej podobał i że właśnie z nim chciała przeżyć swój pierwszy raz. W wakacje przed studiami uprawiali seks bez przerwy. - Więcej w nim było ciekawości i odkrywania niż namiętnego pożądania - wspomina Paweł. Mieszkał sam od 15. roku życia. Ojciec przeprowadził się do nowej żony, mama wyjechała za granicę do pracy. Nie brakowało mu pieniędzy słanych przez rodziców, odczuwał za to deficyt miłości rodzicielskiej. Nikt go nie łajał, nie pouczał, ale też nie mówił, czym kierować się w życiu. A już na pewno nikt nigdy Pawła nie uświadamiał seksualnie.
Cnotę stracił w siódmej klasie ze starszą koleżanką. Potem miał kilka dziewczyn. Ale nie umie powiedzieć, czy seks z nimi należy uznać za udany. Chyba nie był najlepszy, skoro do 26. roku życia Paweł myślał stereotypowo, że seks oralny wymyślił przemysł porno i porządne dziewczyny nie robią takich rzeczy. Katarzyna była miła, czuła i otwarta. Dziewczyna z dobrego domu. Od razu stał się synem dla jej rodziców. Ukochanym, wzorcowym zięciem. Polubił ich nawet bardziej niż własnych mamę i tatę. Oboje dostali się na informatykę w K. Zamieszkali razem w wynajętym pokoju, spali w jednym łóżku. Jak stare małżeństwo.
Po trzech latach Paweł zwątpił po raz pierwszy. Przeważnie pytał: 'Pokochamy się dziś?' - Katarzyna zwykle nie odmawiała. Już zaczynali się kochać, kiedy ona zrywała się z łóżka i sprawdzała, czy drzwi są zamknięte na klucz. Albo nagle w trakcie stosunku pytała: 'Wziąłeś przedtem prysznic?'. Jeśli nie wziął, biegł się wykąpać. Nie uprawiali seksu przed egzaminami i w ich trakcie. Katarzyna nie lubiła swoich studiów, informatyka jej nie interesowała. Wybrała ją, bo to był ulubiony kierunek taty. Z egzaminów i kolokwiów miała zawsze piątki, każdego roku stypendium naukowe, ale okupywała to ciężką pracą, łzami, strachem przed wykładowcami i stresem. (Zdaniem Pawła Katarzyna powinna studiować psychologię).
Nie kochali się też wtedy, gdy się kłócili. Przez pierwsze trzy lata awanturowali się właściwie bez przerwy. O wszystko. Paweł spontaniczny, najchętniej nie wychodziłby z klubów, nie rozstawałby się z kolegami, zabierałby Katarzynę każdego wieczoru na imprezę. A ona nie miała zwyczaju wychodzić bez tygodniowego uprzedzenia, lubiła siedzieć w pokoju i bez końca tulić się do Pawła. Każde nieporozumienie chciała od razu rozwiązywać. On wolałby udawać, że się nic nie stało. 'Nie ma chowania głowy w piasek' - mówiła i wychodzili z Pawłem dyskutować na spacerze. Czasem kłócili się przed domem na mrozie do trzeciej w nocy. Nigdy nie kładli się bez pogodzenia, ale też nigdy nie uprawiali seksu na zgodę. Wtedy właśnie Paweł zwątpił w ich związek po raz pierwszy. Był zmęczony kłótniami, powiedział Katarzynie, że powinni się rozstać. Zostali razem.
Napięcie seksualne w okresach przerw łóżkowych rozładowywał masturbacją. - Z naszym seksem było coraz gorzej - mówi Paweł. - Kasia nigdy nie inicjowała sytuacji łóżkowych, nie było w niej ani odrobiny wyuzdania, chęci spróbowania czegoś nowego. Ja byłem zawsze gotowy, a ona zawsze spięta. W łóżku bierna, poza kilkoma razami, gdy wyluzowała się po alkoholu. Ani razu nie miała ze mną orgazmu. Nawet nie udawała! Wtedy jeszcze nie uważałem, że coś jest nie w porządku. Pokutował we mnie stereotyp, że mężczyzna ma zawsze ochotę, a kobieta nigdy nie chce. - Koledzy nie mówili panu, że może być inaczej? - pytam. - Męskie rozmowy o seksie są prymitywne - odpowiada. - Albo gada się o filmach porno oglądanych w tajemnicy przed dziewczynami, albo kreuje się na macho, który wyprawia nie wiadomo jakie cuda ze swoją kobietą. Brakowało mi odwagi, żeby z nią porozmawiać. Ona nie widziała takiej potrzeby. W końcu seks się uprawia, a nie o nim gada. Chciałem, żeby Kasia przestała w łóżku myśleć i zaczęła czuć. Paweł zaznacza, że poza łóżkiem łączyła ich miłość i przyjaźń. Wszyscy im zazdrościli udanego związku.
Pół roku przed ślubem Paweł zwątpił po raz drugi. Byli już po naukach przedmałżeńskich. Siedział na tapczanie i nagle pomyślał: 'O Boże, i tak już będzie do końca życia? Przecież jej stresy nie skończą się po studiach, bo przyjdzie praca, będą dzieci'. Powiedział Katarzynie, że muszą się rozstać, bo nie układa im się w łóżku. Popłakała się: 'Chcesz mi po tylu latach życie spieprzyć?'. - To mi zagrało na ambicji - przyznaje. - Przecież nie chciałem skrzywdzić tej cudownej, delikatnej istoty, która dała mi tyle miłości. Poza nią świata nie widziałem, przez sześć lat naszego związku nawet nie zatańczyłem z inną kobietą. Pomyślałem, że przecież jak będziemy mieli swoje mieszkanie, to nie będzie już sprawdzała, czy drzwi są zamknięte, a poza tym seks nie jest najważniejszy. Zostałem. Jeszcze przed ostatnim egzaminem Paweł dostał pracę w G., w dużej firmie informatycznej. Kupili mieszkanie. Pierwszej nocy Paweł zaczął inicjować seks. 'Poczekaj chwilę' - poprosiła żona. Wybiegła do przedpokoju sprawdzić, czy drzwi wejściowe są zamknięte na zamek.
Firma Pawła dostała międzynarodowy kontrakt. Wychodził do pracy o świcie, wracał późno w nocy. Prawie się nie widzieli. Czas dla siebie mieli tylko w weekendy. - Całe dnie słaliśmy sobie SMS-y, kilka telefonów dziennie - wspomina. - Nie kochaliśmy się cały tydzień, bo Kasia spała, gdy wracałem, i jeszcze spała, gdy wychodziłem. Czekałem napalony na piątek wieczorem. Dostawałem na powitanie buzi i Kasia szła spać. Paweł leżał obok. 'Może jest zmęczona' - tłumaczył sobie. Ale rano też nie uprawiali seksu. Co trzecią sobotę jeździli do rodziców Katarzyny. Zostawali na noc. - No, tam to już nie było mowy nie tylko o seksie, ale nawet o pocałunku - mówi Paweł. - Nazwałem to 'syndromem rodzinnego domu'. Kasia była bez przerwy zestresowana, żeby rodzice się broń Boże nie dowiedzieli, że się kochamy. A jeśli już się zgadzała, to tylko wtedy, gdy mama i tato wychodzili z domu. Ja wtedy robiłem szybko swoje, a ona leżała z głową w stronę drzwi i patrzyła, czy ktoś nie idzie.
Paweł postanowił wówczas, że przez jakiś czas nie będzie inicjował seksu. Chciał sprawdzić, czy żona sama będzie miała ochotę. Czekał cztery tygodnie. Żadnych kłótni, wymówek. Całuski, przytulanie, chodzenie za rękę, długie rozmowy. Tylko bez zbliżeń. W piąty weekend, dwa lata temu, zapytał żonę: 'Pamiętasz, kiedy ostatnio się kochaliśmy?'. Zastanowiła się chwilę: 'Nie pamiętam'. 'Kochasz mnie?' - spytał. 'Kocham' - odpowiedziała. 'Lubisz się do mnie przytulać, jesteś dla mnie czuła, najlepsza, ale czy lubisz się ze mną kochać?' Nic nie odpowiedziała.
Kupił żonie gorset. Z koronkami, czerwony. - Uznałem, że w naszym związku brakuje pikanterii i stąd jej niechęć do seksu. Postanowiłem walczyć o Kasię. Uważałem, że musi mieć gdzieś ukryty guzik, który wyzwoli jej seksualność, tylko trzeba go znaleźć - wspomina. - Przymierzyła gorset, oszalałem z zachwytu. Poszli do łóżka od razu. Natychmiast po tym, jak Paweł osiągnął orgazm, żona zerwała się: 'Wstawaj, musimy jeszcze posprzątać i iść po zakupy'. Zrzuciła gorset. - W głowie zadzwonił mi dzwonek - mówi Paweł. - Posadziłem ją na łóżku. 'Pogadajmy' - powiedziałem. Wcześniej nie pytałem po stosunku, czy było jej dobrze, bo uważałem to za prostackie. Ale też ani razu nie zastanawiałem się, co Kasia czuje, gdy się kochamy, co lubi. Zacząłem o to wypytywać, wykręciła się i uciekła do kuchni. Wieczorem Paweł zaczął szukać w internecie informacji o seksualności człowieka, wiedzy o ciele kobiety, zastanawiał się, czy wina nie leży po jego stronie, może źle ją dotyka, nie mówi tego, co trzeba.
Źródło: Wysokie Obcasy
1
2
następne »
-
Kiedy seks już nas nie łączy
jontek33
22.01.09, 17:26
Ja rozumiem wszystko, każdy w życiu może mieć problemy, ale nie dajmy sięzwariować, ludzie czy wy naprawdę jesteście tacy płaczliwi? Czytałem to forumludzi z problemami, czytam tutaj »
-
Histeria seksów i orgazmów.
maciejkozlowski
26.01.09, 10:03
Już mam dosyć tych głupowatych artykułów o orgazmach, zaspokojeniach lub nie.To Żenada! Czy ja jestem wielkim ch... do robienia orgazmów. Czy kobieta to dziura dozaspokajania ? Ja nie wiem o»
-
Wyschnięci
pietruszka98
28.01.09, 20:51
Sex jak u mnie. Nie wiem ile juz lat... 3-4 czy 5 ? Bez.Nie jestem w stanie chcieć z mężem się kochac. A i przedtem były to wymuszone przez niego stosunki 1 na rok. Porozumienie dusz - tego »
W numerze z 4 września
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień








