http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Zemsta na mistrzach designu

Julia Pańków
2008-12-28, ostatnia aktualizacja 2008-12-29 02:52

Podpalić, powiesić, porąbać - tak młodzi projektanci obchodzą się z ikonami designu

Słynne Pantony Vernera Pantona z lat 1959-60 z wyciętym krzyżem do barokowego kościoła wstawili czescy projektanci Jakub Berdych i Maxim Velcovski
Fot. Qubus Studio
Słynne Pantony Vernera Pantona z lat 1959-60 z wyciętym krzyżem do barokowego kościoła wstawili czescy projektanci Jakub Berdych i Maxim Velcovski
Hill House, proj. Charlesa R. Mackintosha z 1902 r., podpalony przez Maartena Baasa. Klasyki z serii Smoke przed spaleniem można zdobyć już za kilkaset złotych, po spaleniu ceny   wahają się od 2 tys. do 2O tys. dol.
Fot. Angus Mills
Hill House, proj. Charlesa R. Mackintosha z 1902 r., podpalony przez Maartena Baasa. Klasyki z serii Smoke przed spaleniem można zdobyć już za kilkaset złotych, po spaleniu ceny wahają się od 2 tys. do 2O tys. dol.
Krzesło Seven Arne Jacobsena przerobiono na ich 50. urodziny
Fot. Fritz Hansen
Krzesło Seven Arne Jacobsena przerobiono na ich 50. urodziny
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
SERWISY
Najtrudniej poszło z fotelem braci Campana Favela, bo okazał się łatwopalny. W ogóle łatwo w tej pracy o wpadkę - wystarczy sekunda nieuwagi, żeby mebel spalił się całkowicie. Holender Maarten Baas zaczął podpalać meble jeszcze na studiach w Design Academy Eindhoven, najpierw te z Ikei, potem w stylu barokowym. Kiedy zyskał rozgłos wziął się za ikony designu, m.in. krzesło Charlesa R. Mackintosha w duchu Arts and Craft, secesyjne cacko Antonia Gaudiego, modernistyczny Zig Zac Gerrita Rietvelda, a także krzesła ze sklejki Charlesa i Ray Eamesów oraz regał Ettore Sottsassa. Osmalone meble mogłyby stworzyć przewodnik po stylach i epokach. - Seria Smoke to po prostu reinterpretacja istniejących mebli - mówi Baas. - Nie chciałem tworzyć własnych. Strawionych częściowo przez ogień klasyków można ciągle używać, bo po podpaleniu zabezpieczane są żywicą.



Sto krzeseł w sto dni - jak powiedział, tak zrobił Włoch Martino Gamper. Działał szybko, intuicyjnie, bez szkiców. Kierował się wiedzą o meblach zdobytą w warsztacie stolarskim i na studiach sztuk pięknych. Łączył części krzeseł (zbierał je na ulicach Londynu w 2005 roku), w których trudno dopatrzyć się jakiegokolwiek pokrewieństwa (bauhausowski Wassily Marcela Breuera z XIX-wiecznym Thonetem, plastikowe krzesło ogrodowe z Mrówką Arne Jacobsena). Zamieniał funkcje poszczególnych fragmentów, np. z nogi robił oparcie lub na odwrót. Kroił meble na kawałki i dodawał obce elementy, jak choćby gitarę. - Dekonstrukcja istniejących krzeseł to ważny punkt wyjścia, wtedy widzę, jak są zrobione, jak działają, jak są połączone. Aby zrekonstruować je na nowo, najpierw trzeba zebrać o nich wszystkie informacje. Ta kolekcja to jak seria szkiców krzeseł w trzech wymiarach - tłumaczy Gamper. Lub jak zbiór najsłynniejszych krzeseł XX wieku (i kilku anonimowych) wrzucony do worka, którym ktoś mocno potrząsnął. A może jak historia designu opowiedziana przez wariata?



Zreinterpretować mistrza można też, korzystając z marketu budowlanego. Z kupionych tam desek, aluminiowych prętów i sztucznej trawy Barbara Gallucci, rzeźbiarka z Brooklynu, odtworzyła sofę i fotel Le Corbusiera oraz fotel Piera Gattiego, Cesare Paoliniego i Franca Teodoro. Gallucci nazwała swoje wytwory "Zrób to sam" (Do It Yourself). Podczas gdy w fotelu z trawy można się zapaść, podobnie jak w jego pierwowzorze, meble a la Corbusier są zaprzeczeniem komfortu - twarde i prostopadłe ściany przypominają trumnę. Równie ironicznie na temat komfortu wypowiedział się szwajcarski architekt i projektant Stefan Zwicky. W 1980 roku zrekonstruował z betonu i stali fotel Le Petit Confort Corbusiera. I bawiąc się słowami, ochrzcił go 'Grand confort sans confort' ('Duży komfort bez komfortu'). Czyżby autor chciał dać wyraz temu, że piękne idee szybko zastygają i przestają przystawać do życia? Możliwe, ale nie przeszkodziło mu to sprzedać fotela za 40 tys. dol.

Powstała w latach 90. holenderska grupa Droog Design chętnie sięga po klasyki XX wieku, ale w sposób mniej gorzki, krzesło Gerrita Rietvelda Red&Blue zrekonstruowała z klocków lego.



Kiedy jesteś skate'em, spędzasz dużo czasu na sprawdzaniu swojej deski i przyglądaniu się jej - mówi Gil Le Bon De Lapointe, artysta, projektant, deskorolkowiec. - Sprawdzasz kształt, zagięcie, elastyczność. Koncentrujesz się na tym tak bardzo, że nietrudno użyć tej wiedzy do czegoś innego". Co ma deskorolka do mebli? Gil Le Bon De Lapointe i Pierre-André Senizergues, właściciel firmy Etnies produkującej ubrania i sprzęt do jazdy na deskorolce, założyli w Kalifornii Skate Study House, firmę produkującą jak najwierniejsze powtórki modernistycznych mebli, właśnie z deskorolek. Pokrewieństwo między tymi dwiema dziedzinami istnieje, choć trudno je dostrzec w pierwszym momencie. Modernistyczne meble nobilitowały sklejkę, z której robi się też deskorolki.

Praktyczny wymiar pierwowzorów jest zachowany. Lapointe i Senizergues zapewniają nawet, że ich fotel z podnóżkiem (deski wyłożone są tapicerką) jest równie wygodny jak jego pierwowzór - Lounge Chair Eamesów z 1954 roku. To właśnie ten mebel zainspirował całą kolekcję, po tym jak skatowcy zauważyli uderzające podobieństwo zagłówka oryginalnego fotela do deskorolki.

Nazwa Skate Study House jest wyrazem hołdu dla powojennego eksperymentalnego programu Case Study Houses w USA. Zainicjowany przez Johna Entenza, ówczesnego redaktora naczelnego "Arts&Architecture" zakładał budowę wygodnych, tanich i nowocześnie wyposażonych domów. W programie uczestniczyli znani architekci i designerzy, m.in. Eero Saarinen, Charles i Ray Eamesowie, którzy zaprojektowali kilkadziesiąt domów, głównie w okolicach Los Angeles, i sprzęty, które dziś są ikonami amerykańskiego modernizmu.



Do zabawy ze znanymi projektami zapraszają sami ich producenci. Najczęściej z okazji urodzin mebla, które są dzisiaj świętowane niczym jubileusz członka rodziny. Fritz Hansen, który do dziś produkuje wiele projektów Arne Jacobsena, z okazji 50-lecia fotela Jajko (1958), stworzonego dla hotelu SAS Royal w Kopenhadze, poprosił artystę Tal R o zaprojektowanie nowej tapicerki. Powstała ze skrawków materiałów przywiezionych przez artystę z całego świata. Każdy fragment materiału reprezentuje inny czas i w ten sposób odnosi się do 50-letniej historii mebla. Patchworkowe wcielenie pewnie nie przypadłoby do gustu Jacobsenowi hołdującemu estetycznej dyscyplinie. W roku 2005 rocznicę 50. urodzin obchodził inny projekt Jacobsena, krzesło Seven. Do uczczenia jubileuszu zaproszono 13 projektantów mody, m.in.: Louisa Vuittona, Paula Smitha, Hugo Bossa i Missoni. Seven, jedno z pierwszych krzeseł wykonanych z jednego kawałka drewna, to bestseller XX wieku. Uchodzi za rzecz doskonałą. Xavier Dixsault, ówczesny dyrektor innowacji Louisa Vuittona, nie zawahał się doskonałości powiesić i z krzesła zrobił huśtawkę. Ingerencje w gotowy, a przy tym sławny przedmiot zapoczątkował pod koniec lat 70. Włoch Alessandro Mendini, który zawsze twierdził, że wszystko już było. Jakub Berdych i Maxim Velcovski z czeskiego Studia Qubus to, co dziś cieszy się niemal religijnym kultem, zderzyli z kultem prawdziwym. Do wnętrz barokowego kościoła św. Bartłomieja w wiosce Chodowice wstawili słynne plastikowe krzesła Vernera Pantona, w każdym wycięli krzyż.



Anegdota, ironiczna układanka, opowieść o przemijaniu rzeczy, zabawa w mnożenie aluzji - dobra dla tych, którzy rozpoznają oryginały (choć w przypadku stu krzeseł Gampera bywa to trudne). Czasem można odnieść wrażenie, że w tych reinterpretacjach mebli ukrywa się coś więcej - rodzaj zemsty na mistrzach, freudowska mieszanka fascynacji z chęcią unicestwienia. No bo czy to sprawiedliwe, że tamte krzesła wciąż żyją? Krzeseł Mrówka Arne Jacobsena z 1952 r. sprzedano już ponad 5 mln. W dodatku wraz z modą na modernizm wiele projektów wraca do produkcji. A jak twierdzą badacze rynku, większość dziś projektowanych krzeseł niesygnowanych znanym nazwiskiem żyje tylko dwa lata.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Zemsta na mistrzach designu lowca_jeleni1 27.01.09, 15:09

    Ja i moi wspolpensjonariusze popieramy takie akcje. Jednoczesnie zapraszamywas do nas, do Tworek...Niezli z was artysci»

  • Zemsta na mistrzach designu 123mmm 27.01.09, 15:55

    Uwielbiam beton, a fotel LeCorbusiera idealnie do niego pasuje! Bajka! Choć do domu wolę prawdziwy tapicerowany :-) Mogę polecić stąd: www.officedesign.pl (duzo taniej niż w sklepach i po 4 »

  • Zemsta? ascetic 27.01.09, 23:17

    Może z zazdrości.A może inspiracji. »

W numerze z 28 sierpnia