http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

O tym się mówi

Urszula Jabłońska
28.12.2008 , aktualizacja: 18.12.2008 11:25
A A A Drukuj
Marzenie o białym lokaju
Gothic lolity, kiedyś spotykane wyłącznie w Japonii, 
obecnie coraz częściej pojawiają się w Europie
Fot. Jacek Łagowski
Gothic lolity, kiedyś spotykane wyłącznie w Japonii, obecnie coraz częściej pojawiają się w Europie
Kiedy klient kawiarni zadzwoni porcelanowym dzwoneczkiem, francuska pokojówka przybiega do stolika i na klęczkach nalewa do filiżanki kawę, wsypuje cukier, miesza srebrną łyżeczką
Fot. Corbis
Kiedy klient kawiarni zadzwoni porcelanowym dzwoneczkiem, francuska pokojówka przybiega do stolika i na klęczkach nalewa do filiżanki kawę, wsypuje cukier, miesza srebrną łyżeczką
ZOBACZ TAKŻE
'Ekskluzywne gimnazjum Edelstein mieści się w tajemniczym budynku na szczycie tonącego w zieleni wzgórza, z dala od zgiełku miasta' - po raz kolejny czytam opis z kartki wydrukowanej z internetu. Od pół godziny błąkam się po tokijskiej dzielnicy Harajuku, ulubionym miejsca spotkań japońskiej młodzieży. Uliczkami spacerują tłumy ludzi, pełno tu sklepów z pstrokatymi ubraniami, modnych kawiarni i małych galerii, i nie ma nic, co w jakikolwiek sposób przypominało zielone wzgórze z tajemniczym budynkiem na szczycie. Nagle dostrzegam zielony herb wywieszony z balkonu drugiego piętra jednego z wieżowców. Nie ma żadnego napisu ani szyldu. Nie trafi tu nikt, kto tego miejsca nie szuka. - Witaj, starsza koleżanko! - drzwi otwiera mi szczupły chłopaczek odziany w szkolny mundurek: kraciaste spodnie, białą koszulę i brązową marynarkę. - Czy chciałabyś zapisać się do naszej szkoły? Po kilku minutach mam już wyrobioną legitymację, a umundurowany kolega prowadzi mnie do sali. Jest tu kilka prostych, przypominających szkolne ławki stolików, pianino i regał z książkami. Po sali przechadzają się chłopcy w mundurkach. Dwóch siedzi na parapecie i czyta książki, inny gra na pianinie. Przy stolikach grupki dziewcząt sączą kawę lub herbatę, zajadają ciastka. - Ciekawa książka? - jedna z nich zagaduje chłopca na parapecie. - To mroczna europejska powieść - odpowiada uczeń.

Biznesmen na różowym krzesełku

Wbrew pozorom to nie żadne gimnazjum, tylko kawiarnia, w której pracują kelnerzy przebrani za uczniów. Klientki, popijając herbatę, wyobrażają sobie, że przebywają z wizytacją w ekskluzywnej męskiej szkole. Tak zwane 'concept café' albo 'role-play café', czyli kawiarnie, w których zarówno obsługa, jak i klienci wcielają się w jakieś role, zaczęły powstawać około roku 2000 w dzielnicy Akihabara, która jest mekką fanów komiksów manga i anime. Z początku były to wyłącznie meido café (od angielskiego słowa maid, pokojówka), czyli kawiarnie, w których usługują jakby żywcem wyjęte z komiksów manga dziewczynki w strojach francuskich pokojówek. 'Witaj w domu, mój panie!' - kłaniają się w drzwiach, a kiedy klient dzwoni porcelanowym dzwoneczkiem, przybiegają do stolika i na klęczkach nalewają do filiżanki kawę, wsypują cukier, mieszają srebrną łyżeczką. Wszystko po to, by wielbiciel japońskich komiksów na chwilę oderwał się od rzeczywistości i poczuł jak właściciel wielkiego domu ze służbą. Początkowo do nielicznych, poukrywanych na ostatnich piętrach wieżowców meido café chodzili wyłącznie otaku, czyli właśnie nieco odrealnieni fani komiksów. Dziś w samej Akihabarze takich kawiarni jest już kilkadziesiąt, a francuskie pokojówki stały się znakiem rozpoznawczym dzielnicy. Mają swoje salony fryzjerskie, salony masażu i kluby. W kawiarniach tuż obok młodzieńca w rozciągniętym, szarym swetrze i grubych okularach, spotkać można grupę biznesmenów ze skórzanymi teczkami, którzy z trudem mieszczą się na różowych krzesełkach. Chichoczą jak gimnazjaliści, kiedy pokojówka, klęcząc w nogach stołu, pyta, czy nie zagrają z nią w grę 'kamień - nożyczki - papier'. O kilku lat powstają także 'concept café' dla kobiet, takie jak właśnie Edelstein. Do 'szkoły' przychodzi sporo fanek mangi, ale nie tylko. - Klientki to zazwyczaj kobiety w wieku 30-40 lat - mówi Emiko Sakamaki, właścicielka kawiarni. - Większość z nich pracuje w którymś z pobliskich biur. Wpadają tu, bo chcą uciec od rutyny codziennego życia. Temat ekskluzywnego gimnazjum dla chłopców Sakamaki, która sama uwielbia mangę, zaczerpnęła z kultowego komiksu z lat 70. Jednak w Tokio pojawiają się też takie kawiarnie, które niewiele mają wspólnego z komiksami.

Trzy tysiące księżniczek w koronach

- Witamy, księżniczko! - wykrzykuje po angielsku na widok wchodzącej grupki młodych kobiet wysoki, przystojny brunet ubrany w białą koszulę i frak. Następnie kłania się w pas, trzymając sztywno ręcznik na przedramieniu. Butler's Café (czyli Kawiarnia Lokajów) cala udekorowana jest pseudoklasycznymi rzeźbami i girlandami sztucznych róż. Z sufitu zwisają kryształowe żyrandole. Za zasłonami z białej koronki mieszczą się stoliki i białe, skórzane kanapy z miękkimi poduszkami. Leci muzyka klasyczna. Po sali uwija się kilku lokajów, wszyscy to przystojni Europejczycy i Amerykanie. Przy stolikach siedzą grupki dziewcząt w koronach. W menu jest kilka potraw głównie kuchni włoskiej, desery i drinki. W Butler's Café nie liczą się jednak potrawy, tylko sposób ich podania. - A teraz, drogie księżniczki, proszę zamknąć oczy! - mówi jeden z lokajów, trzymając za plecami talerzyk z ciastem. - Raz, dwa, trzy I oto jest! Przepyszne ciasto specjalnie dla was! - zachwala, a dziewczyny chichoczą. Za dodatkowe atrakcje trzeba dopłacić. Za 1 tys. jenów (ok. 10 dol.) wybrany lokaj weźmie cię na ręce. W cenę wliczone jest też wspólne zdjęcie. Za 1,5 tys. jenów barman zrobi drinka, który odzwierciedli twoją niepowtarzalną osobowość. - Japonki nie przychodzą tu jeść, tylko kupić iluzję - mówi Brendan Lee, Amerykanin, najpopularniejszy z lokajów. - Jesteśmy wcieleniem ich marzeń o białych mężczyznach. One nie chcą poznawać prawdziwych facetów z krwi i kości, gdyż są nieprzewidywalni. Ich ideał to lokaj - przystojny biały mężczyzna ubrany w białą koszulę i frak, który na żądanie nosi je na rękach i wkłada na głowy korony. Właścicielka Butler's Café Yuki Hirohata, zanim otworzyła kawiarnię, robiła uliczną ankietę wśród kobiet w wieku 20-40 lat, by poznać ich marzenia. Okazało się, że wiele kobiet pragnie tego samego: towarzystwa białych mężczyzn. - Są przystojniejsi niż Japończycy - mówi. - Potrafią docenić kobietę, prawić jej komplementy. Ich bliskość kojarzy się z dobrym samopoczuciem. Butler's Café wydaje stałym klientkom różowe, srebrne i złote 'Karty Księżniczki'. Ma je już prawie 3 tys. kobiet. W innej tokijskiej kawiarni z lokajami Swallowtail trzeba rezerwować miejsce z miesięcznym wyprzedzeniem. Emiko Sakamaki, właścicielka Edelstein Café, zapowiada, że niedługo otworzy kawiarnię, w której będzie panował klimat Tokio z lat 20. - Japończycy uwielbiają fantazjować - mówi lokaj Brendan. - To ich sposób na oderwanie się od rzeczywistości, która często jest nieciekawa. Przychodzą do nas samotne kobiety po sześćdziesiątce i pracownice firm, które nie mają czasu na życie prywatne. Łatwiej im jest posiedzieć chwilę w koronie na głowie, niż rzeczywiście zrobić coś ze swoim życiem.

Podziel się