http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Kościół to nie Archiwum X!

rozmawiały Iga Gierblińska i Edyta Hetmanowska
2008-12-14, ostatnia aktualizacja 2008-12-10 16:31

Szymon Hołownia - ur. w 1976 r., dziennikarz i publicysta. Jest dyrektorem programowym kanału Religia.tv. Prowadzi w nim talk-show 'Między sklepami'. Razem z Marcinem Prokopem współprowadził w TVN program 'Mam talent!'

Szymon Hołownia
Fot. Albert Zawada / AG Fot.
Szymon Hołownia
GALERIA ZDJĘĆ
Czy stereotypowe myślenie o katolikach przeszkadza w kultywowaniu wiary?

Mnie nie przeszkadza - wiara to najważniejsza przygoda w moim życiu. Jeśli ktoś chce mnie widzieć jako dziwnego chłopca, który nic nie wie o życiu, na słowo 'seks' oblewa się pąsem i nawet w wannie zawodzi kościelne pieśni, to jego problem. Kłopot w tym, że wiary nie da się dobrze przeżyć w pojedynkę. Trzeba o niej gadać. Tylko jak tu gadać, jeśli w naszym katolickim kraju katolicyzm jest obudowany murkiem stereotypów? Patrzy się na nas jak na harcerzy, których księża pędzą po polu minowym - gdziekolwiek się człowiek ruszy, i tak wyleci w powietrze. Najpierw trzeba rozbroić tę bombę - tłumaczyć, że Bóg to nie skrzyżowanie policjanta z księgowym, że katolik to nie znaczy smutny, nieżyciowy, staroświecki. Że Kościoła nie wynaleziono po to, by zabraniał ludziom chodzić do łóżka. Chrześcijaństwo to nie światopogląd, to relacja. Z żywym Bogiem i żywymi ludźmi.

Jak pan ocenia propowołaniowe działania, np. filmy opowiadające o dniu z życia księdza, zmontowane jak teledyski MTV?

Superpomysł. Lepszy niż tłumaczenie, że za ten spadek odpowiada niż demograficzny, albo - koncepcja pewnego biskupa - świeccy szafarze (faceci, którzy mogą rozdawać komunię). Takie filmy nie wzbudzą w nikim powołania, ale może ośmielą tych, którzy się wahają. W Wielkiej Brytanii widziałem reklamę seminarium na podstawkach do piwa. Polscy jezuici robili kampanię pod hasłem: 'Nie jesteśmy aniołami, robimy tylko ich robotę'. Pokazują, że księża to nie postrach nieślubnych narzeczonych, ale normalni ludzie, którzy mają misję. Takie romanse z kulturą masową, jeżeli są dobrze zrobione, mają sens. Proszę zobaczyć, co się stało gdy dwóch zakonników zrobiło w Polsce minitelewizję internetową. Siedzi dwóch kolesiów w habitach, nawijają coś do siebie, a mnóstwo ludzi chce ich oglądać. Jasne, że się od tego nie nawrócą, ale może następnym razem, jak zobaczą księdza, to nie uciekną, tylko z nim zagadają. Media, popkultura to jest billboard. Na tym się nie da napisać książki, ale można tak nią kogoś zaciekawić, że nie będzie mógł zasnąć, póki jej nie kupi.

'Różaniec z gwiazdami' też byłby sensownym romansem?

'Różaniec z gwiazdami', teleturniej 'Jaka to modlitwa?' oraz serial 'M jak modlitewnik' to były żarty, które sprzedawaliśmy z ks. Kazimierzem Sową wszystkim, którzy - gdy powstawał kanał Religia.tv - pytali nas: a co wy będziecie pokazywać? Jedni biadali, że to będzie komercja, inni - że tylko kadzidła i organki, więc my, udając powagę, ciągnęliśmy temat, mówiąc, że to dziś taki kłopot zamówić designerskie klęczniki, ale w końcu pracujemy w koncernie, na pewno ktoś nam pomoże, może kolega Jacyków? (śmiech)

Przez popkulturowe, medialne romanse Kościół traci na swojej Tajemnicy.

Ale Kościół to nie Archiwum X! Takie podejście pojawiło się po raz pierwszy w raju, gdy wąż zapytał ludzi, czy Bóg zabronił im jeść ze wszystkich drzew ogrodu. Zasugerował, że Stwórca to rodzaj ochroniarza w pięknym parku. Niby park jest dla ludzi, ale chodzić nie wolno, kłaść się nie wolno, nic nie wolno. Zło maluje nam w głowach obraz Boga niezrozumiałego, odległego od ludzkich potrzeb, może i szlachetnego, ale dziwnego Gościa. To taka myśl wykańcza Kościół, a nie liberałowie, Joanna Senyszyn czy Unia Europejska! Jedna z rzeczy, która najbardziej mnie kręci w moim Kościele, to dostępność Boga. Gdy na mszy odwracam się, by przekazać znak pokoju, nigdy nie wiem, na kogo trafię - na Jana Pospieszalskiego, panią z Radia Maryja, byłego sekretarza partii, który ma dziś interes bławatny, czy panią, która nie prowadzi się najlepiej. Kościół nie jest dla tych, którzy nie upadają, tylko dla tych, którzy się chcą z tego syfu podnieść. A jak ktoś nie może podnieść się od razu, to trzeba mu przypomnieć, że choć nie może przystępować do komunii, chrztu nikt mu nie zabierze. Nadal jest w drodze.

Czy nie boi się pan, że to, co pan opisuje za pomocą popteologicznego języka, zostanie strywializowane i trafi na półkę obok Coca-Coli i Myszki Miki?

Pracuję chyba jednak na innym piętrze niż Myszka Miki i Coca-Cola, chociaż obie lubię. Język, którego używam w 'Tabletkach z krzyżykiem', pytając, czym różni się dusza od karty SIM albo czy niebo to wieczny orgazm, może kogoś odrzucić, ale to będzie znaczyło, że ma dla siebie inne propozycje. Nie stawiam sobie za cel zbawienia świata. Jestem facetem, który stoi przed kościołem i mówi: 'Nie gryzą'.

A jeśli jednak ugryzą?

Powiem mu, żeby zmienił kościół. Sam też kiedyś uprawiałem 'churching', wędrowałem od kościoła do kościoła, aż znalazłem taki, w którym nie gryzą. Jak ksiądz mówi i modli się pięknie - warto powiedzieć mu miłe słowo, jak gada głupoty- mamy prawo się wściec.

Jest pan niczym przewodnik duchowy?

Raczej konsul honorowy na krańcach katolickiego świata. Pomagam załatwić najpilniejsze sprawy, resztą niech się zajmą specjaliści.

Czuje pan, że spełnia jakąś misję?

Jeśli w życiu nie ma misji, po co żyć? Od zawsze mam poczucie, że mam mało czasu, więc próbuję go sensownie wykorzystać. Nie jestem jednak misjonarzem w rodzaju kolegów Hernána Cortéza, preferuję bardziej subtelne metody dotarcia.

Udział w programie 'Mam talent' jest taką subtelną metodą?

'Talent' zrobiłem, bo chciałem. Po pierwsze, dlatego że bardzo lubię ten format. Oglądając wersję brytyjską, płakałem na przemian ze wzruszenia i ze śmiechu, po drugie - tam są po prostu wspaniali ludzie, których nigdy byś nie spotkał. Tacy jak pani Bronisława, cudowna emerytka z Warszawy, która w 'Mam talent' pokazała, że z papieru umie zrobić wilcze oczy Tuska. Mam w sobie ogromną ciekawość ludzi. Gdy ją stracę, to będzie znak, że trzeba zmienić zawód. Kilka odcinków wstecz występował Piotr Boruta, brzuchomówca, który na co dzień pracuje z chorymi dziećmi. W czasie występu zepsuło mu się pianino. Był o krok od wejścia do finału, ale przegrał. Zamiast toczyć żółć, pogratulował dziewczynie, która przeszła, mówiąc, że sam też by na nią głosował, bo jest lepsza. Stałem na scenie obok niego i chciałem się schować. Takich ludzi powinno się pokazywać w telewizji, a nie mnie albo niektórych moich kolegów. Gdy moi szefowie zdecydują się ten postulat spełnić, zajmę się wyłącznie pisaniem. Na szczęście cały ten rozgardiasz przyszedł do mnie po 12 latach pracy. Radości z napisania książki nie można porównać z niczym.

Nie zakłóci tej satysfakcji to, że przylgnie do pana etykietka pierwszego katolickiego showmana?

Różne etykietki już nosiłem, przejmowanie się tym to prosta droga do obłędu. Nigdy do końca nie będę showmanem, ani tylko intelektualistą. Nie mam wyłącznie myśli, mam też emocje, oglądam seriale, czytam 'Vanity Fair' i 'GQ'. Oglądanie, słuchanie czy czytanie mnie nie jest do zbawienia konieczne, każdy może zdecydować, czy będzie ze mną w tej przygodzie, czy nie. Oczywiście, jak się człowiek pokazuje w telewizji, pojawia się popularność. Tyle że to jest coś bez znaku. Matka Teresa była popularna, Doda też. Każda z nich używała tego narzędzia do innych celów. Ja mam jasny cel - dłubać ludziom w mózgu, sercu i duszy. 'Różańca na lodzie' nie zrobię.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Lifting dla zombiego honeyr 14.12.08, 18:17

    No cóż, pan redaktor Hołownia to sympatyczny i inteligentny człowiek, alepopełnia błąd już wcześniej przez wielu popełniany: sądzi, że liftingiem iwizerunkiem zabije się trupi zapach na »

  • Kościół to nie Archiwum X! stantrzc 14.12.08, 18:23

    Szymon Holownia to jak na razie jedyny facet z tego "swiatobliwego" kregu, który ma poukladane pod sufitem - i to mnie przekonuje: wyksztalcenie, inteligencja, blyskotliwosc. Na co dzien »

  • Kościół to nie Archiwum X! frazos 21.12.08, 15:19

    Holownia najwyrazniej - albo z wlasnej inicjatywy,albo otrzymal taka misje - chcialby pokzac, ze religia katolicka moze miec ludzka twarz, szczegolnie teraz, kiedy dzieki wzrostowi »

W numerze z 4 września