http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Co podnieca kobiety

Z profesor Stephanie Sanders rozmawia Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska
19.10.2008 , aktualizacja: 10.06.2011 12:57
A A A Drukuj
Kobiety patrzą na genitalia, ale zwracają również uwagę na buty, ubrania, oglądają sobie otoczenie: czy jest przytulne, czy coś w nim nie gra
Profesor seksuologii Stephanie A. Sanders z amerykańskiego Instytutu Kinseya
Fot. Agnieszka Kosiec
Profesor seksuologii Stephanie A. Sanders z amerykańskiego Instytutu Kinseya
ZOBACZ TAKŻE
Profesor Stephanie Sanders: od 25 lat bada seksualność kobiet w słynnym amerykańskim Instytucie Kinseya założonym w 1947 r. To tu pod okiem ekscentrycznego dr. Alfreda Kinseya powstały pierwsze raporty dotyczące ludzkiej seksualności.

Czego jeszcze nie wiemy o kobiecej seksualności?

Na przykład ciągle jeszcze, w 2008 roku, dyskutujemy, gdzie jest punkt G i czym jest, jeśli w ogóle istnieje. To śmieszne!

Nie można tego zbadać?

Ciągle ktoś prowadzi takie badania. Ostatnio pojawiła się teoria, że to odpowiednik męskiej prostaty. Ale są eksperci, którym się przedstawia dowody, a oni mówią: 'To mnie nie przekonuje'. Problem polega na tym, że różne kobiety w różnych miejscach ciała są bardziej wrażliwe. I jedne odczuwają przyjemność w punkcie G, inne nie. W Stanach chirurdzy plastyczni zaczęli wstrzykiwać kolagen w obszar, gdzie powinien być punkt G, żeby łatwiej go było stymulować.

To działa?

Nie ma na to żadnego naukowego potwierdzenia, ale są kobiety, które mówią, że działa. Zabieg trzeba powtarzać co kilka miesięcy, bo kolagen się wchłania. Robi się z tego całkiem lukratywny biznes.

Czyli sztuczny punkt G działa, ale nie wiemy, czy mamy naturalny?

Nie wiemy, ile kobiet dostało zastrzyk i ile było z niego zadowolonych. Ale nawet jak mamy wiedzę w innych obszarach, nie jest ona wykorzystywana przez same kobiety. Wielu moim studentkom wydaje się, że łechtaczka to jest tylko mała część tkanki na czubku. A wystarczy przyjrzeć się temu, do czego jest przyłączona - odnogi łechtaczki idą w głąb ciała, a jak pojawia się pobudzenie seksualne, napełniają się krwią. Mówimy, że struktura kobiety i mężczyzny jest podobna, ale w przypadku kobiet musimy zajrzeć do wewnątrz. Bo te same tkanki zostały rozlokowane w różnych miejscach. Łechtaczka ma mnóstwo maleńkich nerwów, które ją uwrażliwiają. Znamy pewne fakty z kobiecej anatomii, ale wielu ludzi się o nich nie uczyło. Może myślą, że skoro mężczyzna ma penisa, to jest istotą o wiele bardziej seksualną. Są teorie ewolucyjne mówiące, że genetyka mężczyzny nakazuje mu zapłodnić tyle partnerek, ile się da. Ale ta teoria ignoruje inną. Jeśli mężczyzna rozsiewa swoje nasienie w tylu kobietach, w ilu się da, a jego potomstwo nie przeżyje, to na nic jego zabiegi. Socjobiolodzy i psycholodzy ewolucyjni, którzy mówią, że mężczyźni nie są stworzeni do bycia wiernymi, ignorują to, że istnieje inna strategia, która mówi o tym, żeby zostać i zaopiekować się potomstwem. Mieć pewność, że ma wystarczająco pożywienia i przeżyje.

Prowadzicie w instytucie badania laboratoryjne dotyczące kobiecego pożądania. Można je zmierzyć?

Nie bardzo. Na razie można zbadać stopień pobudzenia, czyli jak łatwo ktoś się pobudza pod wpływem różnych stymulantów. U mężczyzn można zmierzyć długość penisa, jego twardość. Jak ma erekcję - to wiadomo, że jest pobudzony. To penis mówi mężczyznom, co się dzieje. Wisi sobie między nogami, zaprzyjaźniają się z nim w młodości, więc robi się dla nich bardzo ważny! (śmiech) Fizjologicznym odpowiednikiem u kobiety byłoby zwilżenie waginy. Ale wagina zwilża się inaczej w różnym okresach cyklu menstruacyjnego i zależy od poziomu hormonów. U kobiet można wykorzystać fotopletyzmografię pochwową, czyli niewielkie urządzenie zawierające malutką diodę, która oświetla ściany pochwy. Jeśli odbicie światła się zmienia, wydaje się, że jest to powiązane ze zmianą przepływu krwi w pochwie. A zmiana przepływu krwi wiąże się z podnieceniem. Ale 'wydaje się' to dobre słowo, bo w tej metodzie nie ma czegoś takiego jak jednorodna miara. Badanie zaczynam od tego, że pokazuję film, który w żaden sposób nie jest erotyczny, i wtedy sprawdzam, jak odbicie światła się zmieni, kiedy pokażę film erotyczny. Z penisem jest tak: ma tyle i tyle centymetrów, a potem robi się o ileś procent większy. U kobiet zmiana jest bardziej subiektywna. Powiedzmy, u jednej kobiety zmieni się dwukrotnie, a u innej - trzykrotnie. To wcale nie oznacza, że u tej drugiej zmieniło się dużo bardziej. Możemy tylko powiedzieć, że najwyższa wartość jednej kobiety to dwa, a drugiej - trzy. I tyle. Nie mamy jeszcze ciągle dobrej skali porównawczej dla kobiet. Do badań możemy też wykorzystać łechtaczkę, ale trudno do niej przyczepić urządzenia pomiarowe. Albo będzie to bolesne, albo same z siebie będą pobudzać. Niektórzy próbowali ultradźwięków. Przyglądali się odnogom łechtaczki, ale ktoś musi trzymać urządzenie, a to już nie bardzo komfortowa sytuacja dla osoby badanej. Jest też projekt, który bada, czy da się sprawdzić poziom pobudzenia na podstawie zmian temperatury. Naukowcy coraz częściej się zastanawiają, czy przypadkiem nie za bardzo wzorują się na męskim modelu, w którym możesz przyczepić różne urządzenia do penisa. Rozmawialiśmy z kobietami i pytaliśmy: 'Po czym poznajesz, że jesteś pobudzona?'. Standardowo mówią o odczuwaniu ciepła, mrowieniu, rumieńcach, o tym, że czują się bardzo wrażliwe na dotyk, że skóra staje się wrażliwa. Ale mówią też o poczuciu miłości, które zostało zwiększone przez pobudzenie. Z mierzeniem takich rzeczy już nie bardzo sobie radzimy.

Jak mówić o seksie? Przeczytaj w Poradniku Domowym.



Co kobiety podnieca?

Próbowaliśmy różnych zapachów, wód perfumowanych. Zapraszaliśmy do laboratorium kobiety i sprawdzaliśmy, jak reagują na komercyjne filmy erotyczne. I co się okazało? Na kobiety lepiej działają filmy erotyczne, które mają jakąś historię. Nie chodzi tylko o to, żeby było widać genitalia, ale żeby ludzie byli połączeni jakimś rodzajem więzi. To je bardziej interesuje niż fakt, co się dzieje z genitaliami. Lepiej działają też filmy zrobione przez kobiety dla kobiet. Robiliśmy badania, podczas których mężczyźni i kobiety wybierali fragmenty filmów, które na nich działają. I potem kobiety oglądały filmy wybrane przez mężczyzn, a mężczyźni - przez kobiety. Na kobiety działały tylko klipy wybrane przez kobiety, podczas gdy na mężczyzn i jedne, i drugie. Kobiety są bardziej wybredne, potrzebują historii. Nie chodzi o jakąś skomplikowaną historię. Niektóre z sekwencji, które pokazujemy, mają przecież po trzy minuty. Jest minuta całowania i pieszczot, minuta seksu oralnego albo manualnej stymulacji genitaliów i potem minuta stosunku. Wystarczy, żeby ludzie sprawiali wrażenie, że są ze sobą jakoś związani.







Pożądliwie zmysłowy Perfumy, o których można tak napisać



Musi być historia. I co jeszcze?

Ma na przykład znaczenie to, jak ludzie są ubrani. Jeśli to starszy film, młodym kobietom przeszkadzają niemodne ubrania i fryzury! Nie mogą się skupić na kontekście erotycznym. Nie podniecają się. Więc film musi być w miarę współczesny, chyba że jest to film kostiumowy, bo taką akurat kobieta ma fantazję. Koleżanka bada, na czym ludzie skupiają uwagę na fotografiach. Okazało się, że mężczyźni i kobiety patrzą na różne rzeczy. Kobiety też patrzą na genitalia, ale zwracają również uwagę na buty, oglądają sobie otoczenie: czy jest przytulne, miłe, czy coś w nim nie gra.

A mężczyźni?

Dużą uwagę zwracają nie tylko na genitalia, lecz także na twarze kobiet. Były też badania, które pokazywały, że heteroseksualni mężczyźni reagują genitaliami na heteroseksualne obrazy. Geje na nie nie reagują. Reagują na zdjęcie dwóch mężczyzn razem. Kobiety bez względu na orientację reagowały na trzy rodzaje stymulantów: dwie kobiety razem, kobieta i mężczyzna razem, dwóch mężczyzn razem. Niektórzy mówią, że biologia kobiety i mężczyzny jest inna. Nie jestem pewna, czy o to chodzi. Jeśli spojrzysz na to behawioralnie, są dane, które mówią, że lesbijki uprawiały seks z mężczyznami, i to więcej niż raz. Tak naprawdę są behawioralnie biseksualne, ale mogą przyjąć lesbijską tożsamość z powodów społecznych - bo to jest grupa, z którą chcą spędzać czas. Mówi się o płynności kobiecej seksualności. Pewnie to po części biologia, po części wpływ środowiska, ale i kultura. Jak się spojrzy na rozseksualizowany wizerunek kobiety w kulturze, nic dziwnego, że kobiety się podniecają, widząc kobiece ciała.

Podziel się