Odporność za dwa tysiące
rozmawiała Margit Kossobudzka
2008-09-28, ostatnia aktualizacja 2008-09-24 14:22
Cała Europa odwraca się od szczepień, bo dzięki nim znacznie mniej chorujemy. Szczepionki stały się ofiarą własnego sukcesu
ZOBACZ TAKŻE
- Antyszczepionkowcy (10-12-09, 01:00)
- Kichaj w rękaw (19-11-09, 01:00)
- Antybiotyki - jak się nimi leczyć (21-10-09, 12:26)
- Grypa - chcę być zdrowy w trzy dni! (01-02-09, 11:00)
- Żółte światło dla antybiotyków (18-11-08, 00:00)
- Dyspozycyjni, bo zaszczepieni (23-09-08, 19:46)
- Szczepić czy nie szczepić? (18-08-08, 11:31)
- Z grypą dookoła świata (18-04-08, 01:00)
- Hejże na szczepienia (31-01-08, 14:42)
- Szczepienie na zlecenie (09-10-07, 10:42)
- Szczepić, nie szczepić, oto jest pytanie (05-04-07, 12:53)
Z dr. Pawłem Grzesiowskim rozmawia Margit Kossobudzka
Zabiegany pan, doktorze.
Mamy dziś masę roboty. Prowadzimy znowu szkolenie dla lekarzy, którzy, mam nadzieję, będą w przyszłości nadzorować zakażenia w szpitalach.
Potrzeba kogoś takiego?
Bardzo, w każdym szpitalu powinna być taka osoba, choćby po to, żeby oceniać ryzyko, doradzać, czy antybiotyk jest na pewno konieczny. W ciężkich zakażeniach lekarze powinni na bieżąco konsultować się z mikrobiologiem. Bo niestety, lawinowo narasta liczba bakterii opornych na antybiotyki.
Jakaś alternatywa?
Jasne, myślę, że przyszłość to nowe leki i szczepienia. Bez antybiotyków się nie obejdziemy, ale trzeba nimi teraz lepiej gospodarować, żeby na dłużej starczyło.
Ale z tymi szczepieniami to chyba u nas nie najlepiej. Ludzie nie chcą, nie pamiętają...
Rzeczywiście coraz częściej napotykam niechęć do szczepień. Ale to nie tylko nasz problem. Cała Europa odwraca się od szczepień.
Dlaczego?
Paradoksalnie, dlatego że dzięki szczepieniom jest znacznie mniej zachorowań. Szczepionki stały się ofiarą własnego sukcesu. Ludzie myślą, że skoro nie ma zakażeń np. odry czy gruźlicy, to nie trzeba się na nie szczepić.
Jednak ostatnio na Zachodzie było głośno o epidemii odry, a wcześniej krztuśca. W Austrii, Niemczech, Szwajcarii zachorowało kilka tysięcy dzieci.
Bo liczba osób nieodpornych przekroczyła dopuszczalną granicę. A wirus, nie łudźmy się, że zniknął. Czekał tylko na lepszy moment. Zachorowały niezaszczepione dzieci i młodzież, było nawet kilka przypadków śmiertelnych. Odra to paskudna choroba wirusowa, okropnie zaraźliwa, co gorsza, nie ma przeciw niej skutecznego leku, a po wielu latach może mieć poważne skutki w postaci uszkodzenia mózgu.
Dlaczego te dzieci nie były zaszczepione? Przecież to obowiązkowe.
Szczepienia są obowiązkowe u nas i w byłych krajach socjalistycznych. Na Zachodzie od dawna nie ma szczepień obowiązkowych, są tylko zalecane. Ale to całkiem nieźle działa. W Polsce jak nie zaszczepisz dziecka, to ściga cię prawo, tam po prostu nie przyjmą go do przedszkola, nie ubezpieczą. I to zazwyczaj wystarczy.
Skąd ta nasza niechęć do szczepień?
Jak nie ma zagrożenia na ulicach, to ludzie się nie boją. Kolejne pokolenia ulegają złudzeniu, że szczepionki są zbędne, a nawet szkodliwe.
Nie mają racji?
Powiem tak. Nie ma żadnych naukowych dowodów na poparcie tezy, że szczepionki szkodzą. Ale w mediach pojawiają się różne rzeczy. Ich siła jest taka, że na Zachodzie ludzie masowo przestali szczepić dzieci. Dość powszechny jest także opór alergologów i immunologów, którzy w szczepionkach dopatrują się przyczyn uczuleń i nadmiernego obciążenia dziecięcego układu odpornościowego. Na to też nie ma żadnych dowodów. Teza, że środki konserwujące zawarte w szczepionkach uczulają, nie została potwierdzona. Co tu kryć, niektórzy lekarze robią krecią robotę. Uważają, że naturalny kontakt z wirusem lub bakterią może dać lepszą ochronę niż szczepionka - może i tak, ale za jaką cenę...
Zabiegany pan, doktorze.
Mamy dziś masę roboty. Prowadzimy znowu szkolenie dla lekarzy, którzy, mam nadzieję, będą w przyszłości nadzorować zakażenia w szpitalach.
Potrzeba kogoś takiego?
Bardzo, w każdym szpitalu powinna być taka osoba, choćby po to, żeby oceniać ryzyko, doradzać, czy antybiotyk jest na pewno konieczny. W ciężkich zakażeniach lekarze powinni na bieżąco konsultować się z mikrobiologiem. Bo niestety, lawinowo narasta liczba bakterii opornych na antybiotyki.
Jakaś alternatywa?
Jasne, myślę, że przyszłość to nowe leki i szczepienia. Bez antybiotyków się nie obejdziemy, ale trzeba nimi teraz lepiej gospodarować, żeby na dłużej starczyło.
Ale z tymi szczepieniami to chyba u nas nie najlepiej. Ludzie nie chcą, nie pamiętają...
Rzeczywiście coraz częściej napotykam niechęć do szczepień. Ale to nie tylko nasz problem. Cała Europa odwraca się od szczepień.
Dlaczego?
Paradoksalnie, dlatego że dzięki szczepieniom jest znacznie mniej zachorowań. Szczepionki stały się ofiarą własnego sukcesu. Ludzie myślą, że skoro nie ma zakażeń np. odry czy gruźlicy, to nie trzeba się na nie szczepić.
Jednak ostatnio na Zachodzie było głośno o epidemii odry, a wcześniej krztuśca. W Austrii, Niemczech, Szwajcarii zachorowało kilka tysięcy dzieci.
Bo liczba osób nieodpornych przekroczyła dopuszczalną granicę. A wirus, nie łudźmy się, że zniknął. Czekał tylko na lepszy moment. Zachorowały niezaszczepione dzieci i młodzież, było nawet kilka przypadków śmiertelnych. Odra to paskudna choroba wirusowa, okropnie zaraźliwa, co gorsza, nie ma przeciw niej skutecznego leku, a po wielu latach może mieć poważne skutki w postaci uszkodzenia mózgu.
Dlaczego te dzieci nie były zaszczepione? Przecież to obowiązkowe.
Szczepienia są obowiązkowe u nas i w byłych krajach socjalistycznych. Na Zachodzie od dawna nie ma szczepień obowiązkowych, są tylko zalecane. Ale to całkiem nieźle działa. W Polsce jak nie zaszczepisz dziecka, to ściga cię prawo, tam po prostu nie przyjmą go do przedszkola, nie ubezpieczą. I to zazwyczaj wystarczy.
Skąd ta nasza niechęć do szczepień?
Jak nie ma zagrożenia na ulicach, to ludzie się nie boją. Kolejne pokolenia ulegają złudzeniu, że szczepionki są zbędne, a nawet szkodliwe.
Nie mają racji?
Powiem tak. Nie ma żadnych naukowych dowodów na poparcie tezy, że szczepionki szkodzą. Ale w mediach pojawiają się różne rzeczy. Ich siła jest taka, że na Zachodzie ludzie masowo przestali szczepić dzieci. Dość powszechny jest także opór alergologów i immunologów, którzy w szczepionkach dopatrują się przyczyn uczuleń i nadmiernego obciążenia dziecięcego układu odpornościowego. Na to też nie ma żadnych dowodów. Teza, że środki konserwujące zawarte w szczepionkach uczulają, nie została potwierdzona. Co tu kryć, niektórzy lekarze robią krecią robotę. Uważają, że naturalny kontakt z wirusem lub bakterią może dać lepszą ochronę niż szczepionka - może i tak, ale za jaką cenę...
Źródło: Wysokie Obcasy
1
2
następne »
-
Odporność za dwa tysiące
rojin
28.09.08, 20:57
żenada to jak Polska wciąż jest w tyle za wszystkimi. ta minister to powinnasię wstydzić, w takiej ciemnej Turcji pentax (szczepionka 5 w 1) jest za darmoa u nas 120zl, prevenar i rotarix »
-
Re: Odporność za dwa tysiące
kropkacom
29.09.08, 11:03
Nie podoba mi się ten artykuł. Bardzo jednostronny. Nic nie tłumaczy. Bazuje naoklepanych lękach: "Dla młodzieży i dorosłych również meningokoki - po co baćsię sepsy?". Tylko że sepsa to nie»
-
Odporność za dwa tysiące
antham
02.10.08, 12:14
Tylko niech mi Ktoś wytłumaczy -dlaczego niemalże wszyscy ludzie szczepiący się przeciwko grypie, tuż po szczepieniu przechodzą okropną grypę??? W moim przypadku taka szczepionka nie ma »
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień









