http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif
A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Ekspresikiem do zawału

rozmawiała Agnieszka Jucewicz
2008-07-20, ostatnia aktualizacja 2008-07-15 14:24

Moja pacjentka twierdziła, że dla niej najważniejsze są: rodzina, rozwój osobisty i miłość. Jak przyjrzałyśmy się temu bliżej, okazało się, że tak naprawdę chodzi o władzę, sławę i rywalizację


ZOBACZ TAKŻE
Z Lubomirą Szawdyn, psychiatrą, psychoterapeutką uzależnień, rozmawia Agnieszka Jucewicz



Mówi się o tym, że pracoholizm to choroba naszych czasów, zgadza się pani?

Ja jestem dzieckiem wojny. Wychowałam się bez mężczyzn, wśród kobiet, które przejmowały z automatu męskie role. Dla mnie kobieta zawsze była omnibusem. Jak chciała, to i dom postawiła, i drzewa narąbała, i naprawiła dach. A przy tym zdobywała jedzenie, chowała dzieci. Potem przyszły czasy stachanowskie, haseł: kobiety na traktor, kobiety do fabryki. Kobiety leniwe czy gnuśne widziałam tylko na amerykańskich filmach - leżały tam i malowały paznokcie. A w życiu znałam same sterane kobiety, które od świtu do nocy wypełniały każdą minutę jakąś czynnością. Kiedy pojawiło się pojęcie pracoholizmu, musiałam je sobie zweryfikować. Wielokrotnie zadawałam sobie pytania: kto to jest ten pracoholik? Czy jest nim osoba, dla której praca jest pasją i poświęca się jej bezgranicznie 24 godziny na dobę, bo kocha to, co robi, np. pisząc doktorat? Czy jest nią np. osoba, która tyra na kilku etatach ze złością, a tak naprawdę chciałaby zajmować się dziećmi? Czy pracoholizm to ucieczka od innych ról społecznych, np. macierzyństwa, bliskiej relacji z drugim człowiekiem? Czy to może czysta, wysublimowana ambicja i chęć bycia najlepszym? Bardzo trudno mi było wtedy to uchwycić, bo jeszcze nie miałam tylu pacjentów z takim problemem.

Kiedy pojawili się pierwsi?

Jakieś 30 lat temu. Pierwsza pacjentka miała dwadzieścia parę lat. Spała po trzy godziny na dobę. W ciągu dnia pracowała zawodowo jako artystka, do tego chciała się spełnić jako mama, praczka, sprzątaczka, kucharka i jeszcze zakładała swój biznes, który miał to wszystko finansować. Ja ją wysłałam do endokrynologa, żeby stwierdzić, czy nie ma nadczynności tarczycy. Bo objawy, jakie miała, na to wskazywały. W głowie mi się nie mieściło, że teraz, kiedy nie trzeba już tak harować, ona bierze na siebie tak strasznie dużo obowiązków. Nie biorąc pod uwagę ani swojego zdrowia, ani kwestii wypoczynku. Wtedy zaczęłam bliżej przyglądać się roli, jaką odgrywa w tym wszystkim ambicja. A w związku z tym - jaka jest hierarchia wartości takich osób.

I co się okazało?

Że pracoholizm to często czysto ambicjonalna pogoń. A hierarchia wartości moich pacjentek jest wirtualna.

Co to znaczy?

Ta moja pacjentka twierdziła tak: 'U mnie na pierwszym miejscu w hierarchii wartości jest rodzina, na drugim - rozwój osobisty, na trzecim - miłość'. Ale jak przyglądałyśmy się temu bliżej podczas terapii, to się okazało, że tak naprawdę nie chodzi o rodzinę, tylko o władzę, nie o rozwój osobisty, tylko o sławę, nie o miłość, tylko o rywalizację. Jestem dociekliwa i chciałam wiedzieć, co jeszcze się za tym kryje. W związku z tym zaczęłam pracować z nią na tzw. strukturze doby, czyli oglądać siedem dób z rzędu i zapisywać wszystkie czynności, które wykonuje w każde 15 minut. Potem wzięłyśmy to wszystko pod lupę i okazało się, że przez te siedem dni osoba, która twierdziła, że na czubku hierarchii wartości ma rodzinę, rozmawiała raz przez 10 minut z matką przez telefon i odwoziła rano syna do przedszkola. To tyle, jeśli chodzi o to, jak ważna była dla niej rodzina. Poza tym była praca, praca i jeszcze raz praca.

Naprawdę nie była świadoma, ile czasu poświęca pracy?

Nie, dopiero szczegółowa analiza rozrysowana na kartkach dzień po dniu pozwoliła jej to zobaczyć. Pracoholik nigdy nie powie, że praca jest dla niego najważniejsza. Powie, że pracuje dla rodziny, dla dzieci, bo firma bez niego padnie, bo wszyscy wkoło są leniwi, bo na świecie tak się pracuje - w Japonii, w Stanach - bo ma misję. Powodów mogą być tysiące.

A jaka jest prawda?

Bo są łasi na władzę, pieniądze, bo uciekają od rodziny, która ciągle czegoś od nich chce, bo nie umieją nawiązać relacji z ludźmi, bo praca potwierdza, że są świetni i nie do zastąpienia, a poza pracą może być różnie. Bo w pracy np. jest balanga, fajni ludzie, wspólne wyjazdy.

Co z tego mają poza stanowiskiem i pieniędzmi?

Niektórzy czują się strasznie ważni, karierują sobie - i lecą takim ekspresikiem podlewanym hormonami i nie tylko. Przy tak intensywnej pracy bez odpoczynku wzrasta poziom adrenaliny i dopaminy, które są świetnym paliwem dla tego ekspresu. Dają poczucie mocy.

Kiedy wiadomo, że to pracoholizm, a nie po prostu rzetelna praca?

Tak jak z każdym innym uzależnieniem - po zespole odstawienia. Kiedyś to się nazywało 'nerwica niedzielna' (bo w soboty się pracowało), teraz można to nazwać 'nerwicą weekendową'. Pracoholik w weekend jest nie do życia, nie może sobie znaleźć miejsca, jest agresywny, czepliwy, ma stany depresyjne, nie może spać. W niedzielę wieczorem już się rozluźnia, bo wie, że następnego dnia idzie do pracy.

A jak się czuje na urlopie?

Fatalnie. Już trzeciego dnia jest nie do życia, zaczyna chorować. Jeżeli jedzie, to są to takie 'kradzione wstaweczki' - maksimum pięć dni, a najlepiej, żeby to był kurs języka albo jakieś szkolenie, żeby było 'pożytecznie'. Często jadą na urlop z komórką i laptopem i dalej pracują. Pacjenci, którzy do mnie przychodzą, mają od 150 dni niewykorzystanego urlopu wzwyż. Bo - jak mi tłumaczą - nie chcą tracić czasu. To jest tak jak z innymi uzależnieniami. Wszystko zaczyna się i kończy na czasie. Pracoholikowi te 12 godzin w pracy mija jak pięć minut, tak jak hazardziście w kasynie albo alkoholikowi w knajpie. Jak zaczynają zdrowieć, to się łapią za głowę i krzyczą: 'Co ja teraz zrobię z tym wolnym czasem?!'.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Ekspresikiem do zawału olakopytko 24.07.08, 22:51

    Może dlatego... często zdarza się, iż kobiety zmuszone są do.. ciągłej walki ze swoimi niedoskonałościami..w dzisiejszych czasach dominuje kult kobiety wykształconej, »

  • Ekspresikiem do zawału f.l.u.k.e 30.07.08, 21:20

    pl.youtube.com/watch?v=ERbvKrH-GC4»

  • Mój związek z pracoholiczką się rozpadł nie_depcz_mojego_cienia 25.08.08, 06:14

    A ja dzisiaj po czterech latach związku dowiedziałem się że ślubu nie będzie. Bo dla niej liczy się tylko praca i jej sklep i nie potrzebuje faceta do spełnienia się. 23.08.08»

W numerze z 6 marca

  • Za rzeczką jest już inny kraj

    Rozmowa z Marią Mileńko, laureatką międzynarodowego konkursu 'I love Europe'

  • Różowy sposób myślenia

    Pink Stinks to nowy ruch społeczny, który sprzeciwia się seksualizacji dziewczynek i uprzedmiotowieniu kobiet. Działa w Wielkiej Brytanii i Polsce, a jego zwolennicy nawołują: ...