http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Niemowlętami się brzydzę

Tekst: Magdalena Grzebałkowska
2008-07-13, ostatnia aktualizacja 2008-07-14 20:19

W internecie piszą: 'Dziecko wypełnia pustkę w życiu'. Jaką pustkę? U mnie nie ma już gdzie szpilki wetknąć, taka jestem zajęta

ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Chcesz mieć dzieci?

Już mam i jest nam cudownie
Oczywiście, że chcę
Nie wiem, może później
Nie potrafię sobie tego wyobrazić

'Droga pani, przeciętny kot ma osobowość dorosłego człowieka. Niewiele ma wspólnego z natrętnym, pochłaniającym uwagę dzieckiem. Jest wymarzonym towarzystwem dla Bezdzietnego z Wyboru. Pozdrawiam, Klara'.

Poczytaj forum bezdzietnych z wyboru



O co najczęściej pytają dzietni?

Elka, lat 25, studentka politologii, obecnie na stypendium w Madrycie: - Zaczęli po dwudziestce. Przeważnie ciotki. 'Kiedy będziesz miała stałego partnera i dziecko? Myślisz już o tym? A ile chcesz mieć dzieci?'. Tłumaczyły, żebym szybko zrobiła sobie dziecko, bo potem będzie już za późno. Że z dzieckiem wszystko się samo układa. Pytałam je: 'Naprawdę? A jedzenie, ubrania, buty, zabawki, książki, leki, szczepienia, łóżeczka, odżywki, kosmetyki, pieluchy. Skąd wziąć na to?'. Odpowiadały: 'Nie martw się o to, dziecku najbardziej potrzebna jest miłość'.

Lucyna Legut, lat 82, malarka, pisarka, aktorka: - 'A kto ci poda szklankę wody na starość?'.

Klara, lat 32, pracuje naukowo w jednym z amerykańskich instytutów, chemik: - Mama mówi z uśmiechem: 'Pewnie babcią nie zostanę'. A babcia dodaje: 'Masz rację, po co się męczyć'. W internecie czytam zarzuty dzietnych: 'Dziecko wypełnia pustkę w życiu'. Jaką pustkę? U mnie nie ma już gdzie szpilki wetknąć, taka jestem zajęta.

Tomasz, lat 35, fotoreporter. Dużo podróżuje: - Mówią: 'Bez dzieci nie ma życia, z człowieka zostaje psychiczny wrak. Tylko dziecko pozwala poznać prawdziwą miłość'. Patrzą na mnie podejrzliwie. 'Ma już 35 lat, a jeszcze nie ma dzieci. Pewnie gej, bezpłodny albo frustrat'. Wkurza mnie to.

Beata Kot, lat 37, filolog, menedżer średniego szczebla, w średniej firmie: - 'A może właśnie twoje dziecko wynalazłoby lekarstwo na raka?', 'Nie chciałabyś słyszeć tupotania małych stópek?', 'Któregoś dnia dorośniesz i zmienisz zdanie', 'Tylko dla dziecka warto żyć', 'Jesteś smutną i zgorzkniałą kobietą', 'Gdyby twoja mama myślała jak ty, nie byłoby ciebie tutaj', 'Jesteś egoistką', 'Nie ma nic piękniejszego niż zapach noworodka'.

Dlaczego nie chcesz mieć dziecka?

Elka: - Z domu wychodzę o siódmej trzydzieści rano. Dlatego wstaję o piątej. Bo muszę posłuchać muzyki, poczytać gazetę, wypić kawę. Bez pośpiechu. Maluję się, jeszcze jedna kawa, ubieram się, jeszcze latte i wychodzę. Najbardziej interesują mnie studia i czytanie. Potrafię odciąć się od świata, gdy mam ciekawą lekturę. Wyłączam wtedy komórkę i komunikatory, nie odbieram maili. Co w tej sytuacji miałabym robić z dzieckiem? Odwieźć do babci? Zamknąć z opiekunką? Bez żartów. Od dzieciństwa powtarzałam, że nie chcę mieć dziecka. Chór Matek na Krucjacie śpiewał mi wtedy: 'Głupia jesteś, urodzisz, to ci się zmieni. Dzieci to sens życia kobiety. Dopóki nie masz dziecka, nie jesteś naprawdę kobietą. Pojawi ci się instynkt macierzyński, jak będziesz miała swoją dzidzię'. Brrr! Fasolki, dzidzie, pitulki i tym podobne. Jak można w ogóle używać takich wyrazów?!

Tomasz: - Jeśli mam psa, to wychodzę z nim codziennie na półtorej godziny spaceru, kupuję karmę, zabawki, wożę do lekarza. Bardzo lubię psy, ale teraz nie mam żadnego. Bo to odbiera wolność i nakłada odpowiedzialność. Dziecko jest jak pies albo i gorzej. Lucyna Legut: - Kiedyś moja przyjaciółka, też aktorka, powiedziała: 'Luciu, ty nie możesz mieć dzieci. Bo jak synek ci powie: - Mamusiu, czy mogę kopnąć tamtą panią w dupę? - to ty mu pozwolisz'. Bo ja bym bachory rozpieszczała do nieprzytomności. Ale nigdy nie miałam chęci na własne dziecko. Na dłuższą metę przeszkadzałoby w pracy.

Klara: - Nigdy nie lubiłam dzieci, a zwłaszcza ich małpich zachowań: wrzasku, pisku, wycia. Pod koniec podstawówki ostatecznie stwierdziłam, że nie chcę mieć dziecka. Mam 32 lata, trenuję gimnastykę artystyczną, uczę się koreańskiego, na emeryturze zamierzam wrócić do gry na wiolonczeli. W Nowym Jorku mieszkam od trzech lat. Mój partner jest Amerykaninem, z zawodu finansistą. Właściwie mogłabym się poddać sterylizacji choćby jutro. Jedyne, co mnie zniechęca, to myśl o skalpelu. Pochodzę z prowincji. Tam tresowało się dziewczynki na służące, opiekunki i matki. Sześciolatki sprzątały całe domy, ośmiolatki gotowały i zmywały, w wakacje opiekowały się niemowlętami. A ich bracia nie musieli nic. Ja byłam dziwadłem, bo mnie do niczego nie zmuszano. Ale nasłuchałam się: 'Zobacz, jak Kasia pomaga mamie, a ty co?'. Uciekłam na studia do dużego miasta, głównie po to, żeby poszukać ludzi myślących jak ja.

Beata Kot: - Pracować zaczęłam dość wcześnie, jeszcze na studiach. Mojego partnera, który miał przez parę lat własną firmę, też pochłaniała praca. Zaczynaliśmy całkowicie od zera i na początku było dla nas całkowicie oczywiste, że na razie dzieci mieć nie będziemy. Mieszkanie u rodziców i praca po 12 godzin dziennie przez cały tydzień nie sprzyjają temu. Przez kilka lat zapieprzaliśmy jak małe lokomotywki. Ale opłacało się. Mamy trochę nieruchomości, jakąś ziemię, średniej klasy samochody, mieszkanie nieobciążone kredytem, oszczędności. Żyje nam się wygodnie, gdzieś koło trzydziechy zwolniliśmy tempo. Zaczęliśmy czerpać z życia. Mnóstwo rzeczy nas cieszy: pichcenie smacznych rzeczy w domu i zjadanie ich w towarzystwie przyjaciół, podróże, książki i filmy. Proste przyjemności jak umówienie się na kawę po pracy, kolacja w knajpie, spacer po górach. Wręcz z odrazą myślimy o jakiejkolwiek poważnej zmianie. Po prostu inżynierskie podejście do życia - jeśli coś doskonale działa, to nie należy przy tym grzebać. I od siedmiu lat nie chce nam się to znudzić. Nie odczuwamy potrzeby zmiany, pustki czy tam czego. A każdy kontakt z miotającymi się jak chomiki w karuzeli znajomymi, którzy wybrali model z jedną pensją, dwójką dzieci i kredytem, tylko nas utwierdza w słuszności decyzji.

O wyższości kota nad dzieckiem (zdaniem Klary)

Ludzie z reguły nie wyrażają głupiego zdziwienia, gdy ktoś publicznie mówi, że nie lubi kotów. Jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś stwierdził: - Nie lubisz kotów? Swojego polubisz! Kot sam dba o higienę osobistą. Sam załatwia swoje fizjologiczne potrzeby. Jeszcze nikt nie wprawił mnie w obrzydzenie publicznym przewijaniem kota. Kota można zostawić na cały dzień w domu bez niani. I ma się przy tym pewność, że sąsiedzi nie będą się skarżyć na wrzask dobiegający zza ściany.

Kto ci poda szklankę wody na starość?

Lucyna Legut: - Sąsiedzi. Gdy wyszłam ze szpitala po operacji serca, to podali mi nie tylko szklankę, ale też obiad do łóżka. Jak się ma przyjaciół, to dzieci są zbędne. A jak nie będzie już nikogo wokół mnie, kto mógłby mi podać tę wodę, to się otruję.

Klara: - Robot albo personel w domu opieki, za który słono zapłacę. Zaczęłam już zbierać pieniądze na ten cel. Nie zamierzam płodzić służącej. Takie pytanie to egoizm w czystej postaci.

Beata Kot: - Nie mam parcia na przekazanie genów ani na posiadanie własnego żywego tamagotchi. Nie łudzę się, że można sobie zrobić kogoś, kto zawsze będzie mnie kochał (bo z obserwacji wiem, że to niekoniecznie musi się tak skończyć), nie mam ochoty fundować sobie dziecka, żeby miał mi kto podać szklankę wody na starość (bo domy starców są pełne ludzi dzietnych).

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Niemowlętami się brzydzę sabrilla 14.07.08, 22:53

    Ooo, wydaje się że ludzie dzielą się teraz na tych, którzy dzieci mieć nie chcąi tych, którzy mają. Trzeba się opowiadać po którejś stronie barykady?Jednego nie rozumiem. Po co tyle agresji »

  • Deklaracja Baluka. baluki 15.07.08, 00:26

    Nie chcę mieć dzieci.Mam żonę. Ona również dzieci nie chce.Mam też psa i kota. Wiąże się z tym sporo wyrzeczeń, obowiązków i kosztów.Wiem, że posiadanie dzieci to w/w czynniki podniesione do»

  • Niemowlętami się brzydzę ajela 15.07.08, 14:33

    Padły ostre słowa pod adresem dzieci. Porównywanie dzieci do kotów i psów jestuwłaczające!!! Ale też nienormalne jest to, że bezdzietni muszą się tłumaczycze swoich decyzji, czego nie muszą »

W numerze z 28 sierpnia