http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Ziemianki

Tekst: Karolina Domagalska
2008-06-29, ostatnia aktualizacja 2008-06-30 10:44

Bioarchitekt Javier Senosiain inspiruje się naturą do tego stopnia, że Dom Organiczny (po lewej i powyżej) nawiązuje kształtem do łupinek orzeszków ziemnych
Bioarchitekt Javier Senosiain inspiruje się naturą do tego stopnia, że Dom Organiczny (po lewej i powyżej) nawiązuje kształtem do łupinek orzeszków ziemnych
Fot. Senosiain Arquitectos

Zamieszkali pod ziemią, żeby nie zasłaniać sąsiadom widoku na ocean i nie słyszeć hałasu z autostrady

Dom Wydmowy na Florydzie Morgan wpuścił pod ziemię, żeby nie psuć sąsiadom widoku na ocean
Fot. William Morgan Architects
Dom Wydmowy na Florydzie Morgan wpuścił pod ziemię, żeby nie psuć sąsiadom widoku na ocean
Drzwi Domu Wydmowego.  Zamiast kolejnej nadmorskiej willi Morgan zaproponował równiutko przystrzyżony trawnik, pod którym znajduje się nowoczesne, przestrzenne wnętrze -z widokiem na ocean oczywiście
Fot. William Morgan Architects
Drzwi Domu Wydmowego. Zamiast kolejnej nadmorskiej willi Morgan zaproponował równiutko przystrzyżony trawnik, pod którym znajduje się nowoczesne, przestrzenne wnętrze -z widokiem na ocean oczywiście
Wolę nietkniętą naturę niż niekończący się śmietnik małych domków - mówi William Morgan, autor Domu Leśnego, którego podziemna konstrukcja pokryta ściółką doskonale komponuje się z leśnym runem
Fot. William Morgan Architects
Wolę nietkniętą naturę niż niekończący się śmietnik małych domków - mówi William Morgan, autor Domu Leśnego, którego podziemna konstrukcja pokryta ściółką doskonale komponuje się z leśnym runem
ZOBACZ TAKŻE
Ludzie nie mogą pobierać energii bezpośrednio ze Słońca, a rośliny tak. Rośliny nie mogą żyć pod ziemią, a ludzie tak. Co z tego wynika? - Jedyna właściwa architektura to taka, której nie widać - twierdzi architekt Malcolm Wells. - Zamiast zalewać ziemię asfaltem, piętrzyć kolejne sterczące, z trudem ogrzewane molochy, wystarczy zanurzyć dom w ziemi i pozwolić naturze żyć własnym życiem - przekonuje Wells. Kiedy ulicę, przy której stało jego biuro, zamieniono na początku lat 60. na sześciopasmową autostradę, architekt w pierwszym odruchu wybudował mur odgradzający. W drugim - przeniósł biuro pod ziemię.

Wejście do biura wygląda jak zejście do miejskiej toalety, ale na dole zamiast smrodu czeka cicha, przytulna enklawa. Dom o szklanych ścianach postawiony jest na środku podwórka wykopanego trzy metry pod ziemią. Dach pokrywa metrowa warstwa ziemi. Tony liści, które Wells przywiózł z pobliskiego śmietnika, posłużyły jako kompost i zamieniły dach w łąkę.

Wells już nigdy więcej nie zaprojektował niczego na ziemi. Za to pod ziemią, owszem: domy mieszkalne, biura, a nawet porośnięte trawą i krzakami stacje benzynowe. Uważany za prekursora architektury podziemnej z czasem poświęcił się jej propagowaniu w książkach, esejach i rysunkach. Dziś 82-letni wizjoner do swojej misji podchodzi z humorem: '14 maja każdego roku setki milionów mieszkańców tej pięknej ziemi nie zrobi zupełnie nic z okazji Dnia Ameryki Podziemnej, święta, które ogłosiłem w 1974 roku, i tak powinno być.

To święto wolne od zobowiązań. Ale jeśli ktoś lubi celebrować, oto kilka sposobów, w jaki może uczcić ten wielki dzień. 1. Wykopać dziurę, włożyć do niej swój dom i go zasypać. 2. Dotknąć ściany w piwnicy. 3. Narysować serię planów domów naziemnych i ich nie wybudować. 4. Zjeść korzeń, na przykład rzodkiewkę'. - Zamieszkałem pod ziemią, ponieważ potrzebowałem domu szybkiego i łatwego do zbudowania. No i żeby wiatr nie hulał mi za ścianą - mówi Mike Oehler, hipis z Idaho, który wybudował swój dom za 50 dolarów i napisał o tym książkę.

Dom powstał w 1971 roku, miał 36 m kw. - Najdroższy był piec - 35 dolarów - reszta poszła na polietylen i używane okna. Drewna trochę znalazłem, trochę wyciąłem ze swojej działki - opowiada Oehler. Metoda, którą zastosował, jest bardzo prosta: trzeba wykopać jamę w zboczu, zagłębić w ziemi słupy, obić je drewnem, opakować całość z zewnątrz polietylenem (folią) i zasypać ziemią. Cztery lata później dom za 50 dolarów Oehler zamienił na dom za 500 dolarów i zbudował na jego tyłach patio, które jest dodatkowym źródłem światła i jednocześnie ogrodem. - Ciepły zimą, chłodny latem, cieszy oko, jasny, z pięknym widokiem, niewidoczny z daleka, tani w budowie i użytkowaniu - wymienia jego zalety. Mimo że w domu nie ma bieżącej wody i elektryczności, jego projekt i porady zawarte w książce znalazły wielu naśladowców, szczególnie wśród hipisów, którzy wcielali w życie ideę powrotu do natury.

Pewni Holendrzy wybudowali swoją polietylenową ziemiankę bez zezwolenia. Do tej pory nie dotarli do nich żadni kontrolerzy, tak dobrze się maskują. Oehler jest katastrofistą, jego zdaniem wybudowanie domu w ziemi to jedna z umiejętności koniecznych do przetrwania, gdy cywilizacja sama się unicestwi. Jego 'The Hippy Survival Guide to Y2K', niepotrzebny, jak się okazało, poradnik, jak przetrwać katastrofę wywołaną pluskwą milenijną, zawiera nawet przepisy kulinarne na gołębia i koniki polne - krewetki prerii.

Domy podziemne nie psują krajobrazu. Są częściowo zagłębione w zboczu góry, pokryte warstwą ziemi i roślin lub całkowicie schowane pod ziemią, najczęściej z atrium wpuszczającym światło. Wbrew skojarzeniom z wilgotną piwnicą są jasne, ponieważ zazwyczaj jedna strona lub dach są ze szkła, i doskonale ogrzane, mimo że ziemia sama w sobie nie jest dobrym izolatorem i szybko oddaje ciepło. Sekret leży w stałej temperaturze ziemi. Gdy na zewnątrz jest zero stopni, w odizolowanym betonem domu podziemnym będzie 10-14 w zależności od strefy geograficznej.

Taki dom nie jest też narażony na huśtawki temperatury wynikające ze zmiany pogody. Badania uniwersytetu w Bath przeprowadzone w Mole Manor, jednym z pierwszych domów podziemnych w Anglii, dowiodły, że zużywa on średnio 25 proc. energii potrzebnej do ogrzania domu naziemnego. Domy podziemne mogą być w 100 proc. samowystarczalne energetycznie. Bez pieców, prądu elektrycznego nie przyczyniają się do emisji dwutlenku węgla. Tak jest w przypadku skupiska domów wybudowanych w angielskim Hockerton. Energię zapewnia im słońce i wiatr przez kolektory słoneczne i turbiny wiatrowe, woda pitna to filtrowana deszczówka.

Woda używana do mycia i prania powraca rurami do toalety, a następnie jest filtrowana przez trzcinową oczyszczalnię, która znajduje się w stawie. Jedzenie rośnie w ogrodach, a na dachu ryją krety i pasą się owce. Czy jednak wlewanie setek ton betonu pod ziemię, który jest dużo bardziej popularnym materiałem niż drewno obite polietylenem, można uznać za metodę przyjazną środowisku? - Na razie nie ma lepszego rozwiązania. Beton jest wszędzie. W zasadzie każdy naziemny dom, o którym mówimy, że jest z cegły albo drewna, fundamenty i konstrukcję ma z betonu - tłumaczy Robert Konieczny, autor projektu pierwszego w Polsce domu podziemnego, który jest obecnie realizowany.

- Dom podziemny ma przynajmniej szansę harmonijnie współgrać z otoczeniem. William Morgan, architekt z Florydy, Dom Wydmowy (Dune House) wybudował pod ziemią, żeby nie psuć sąsiadom widoku na ocean. Zamiast kolejnej typowej nadmorskiej willi zaproponował równiutko przystrzyżony trawnik, pod którym znajduje się nowoczesne, przestrzenne wnętrze - z widokiem na ocean oczywiście. Projekt Domu Ukrytego Roberta Koniecznego wpisuje się w krajobraz i historię Dolnego Śląska. - Wokół stara zabudowa ze skośnymi dachami, a pod nią sieć tuneli z XVIII w. Projekt nawiązuje do tego, co jest na dole, a nie na górze. Ostatnio zakończyłem budowę innego domu, co prawda na ziemi, ale pokrytego warstwą ziemi i zieleni. Najbardziej trwały dach, jaki można sobie wyobrazić, nie naruszy go ani słońce, ani mróz - zachwala architekt. Villa One to klasyczny dom podziemny. Jedyne, co widać z zewnątrz, to długa szklana ściana wpasowana w zbocze pagórka; dach to trawnik z krzewami i oknami.

Ceniony francuski architekt Dominique Perrault, autor między innymi Francuskiej Biblioteki Narodowej, zamieszkał pod ziemią w 1994 r. - Natura jest materiałem takim samym jak beton, stal czy szkło. Lubię ją wykorzystywać, wprowadzać do budynków i na budynki - tłumaczy architekt. - Chcę projektować nie budynki, lecz krajobrazy. Widać to również w innych jego projektach. Basen olimpijski z góry wygląda jak ogromny przycisk wciśnięty w zielone boisko, a kampus przy uniwersytecie dla kobiet w Seulu - jak wycięty pośrodku parku wjazd do parkingu podziemnego. - To punkt zaniku architektury - konkluduje Perrault.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • ja tez chce pukacz80 02.07.08, 17:14

    I jeszcze chce zeby nie tylko pod ziemia ale zeby w najwiekszym pomieszczeniu kuchnio/jadalni/salonie byl swietlik ktory jest dnem oczka wodnego. Damn zeby mi ktos tkaie cos zaprojektowal i »

  • wet rooms thelink 02.07.08, 19:47

    no własnie, jak nie masz gdzie mieszkac zamieszkaj pod zmienia. To jest całkiem norlane ze ludzie sie podkopuja pod instnejace domy, tworzac meiszkana. Nawet pod kulku pietrowa kamienice »

  • Ziemianki noadrien 02.07.08, 21:49

    Takie domy w ziemi mają niewątpliwie tą zaletę, że w lecie jest przyjemny chłóda zimą jest ciepło (wiem bo miałem kuchnię w podpiwniczeniu - pod tym względemrewelacja). No i ładnie się »

W numerze z 28 sierpnia