http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif
A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Nie chcę dostać anoreksji

Rozmawiała: Agnieszka Jelonek-Lisowska
2008-06-22, ostatnia aktualizacja 2008-06-23 10:48

Rodzina jest modelem, w którym sytuacja psychologiczna styka się z sytuacją społeczną. Ja mam do rodziny ambiwalentny stosunek, to znaczy nie do końca uważam, że jest wartością fundamentalną. Może być toksyczna i kształtować człowieka na debila. Z Tadeuszem Słobodziankiem rozmawia Agnieszka Jelonek-Lisowska

Tadeusz Słobodzianek
Fot. Albert Zawada / AG
Tadeusz Słobodzianek
ZOBACZ TAKŻE
Tadeusz Słobodzianek. Dramaturg, reżyser, krytyk teatralny. Urodził się w Jenisiejsku na Syberii. Studiował teatrologię na UJ w Krakowie. Autor dramatów, m.in.: 'Car Mikołaj', 'Prorok Ilja', 'Obywatel Pekoś', 'Sen pluskwy' i 'Nasza klasa'. Wykłada sztukę dialogu w Laboratorium Reportażu na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego i kieruje Laboratorium Dramatu w Warszawie

Kilka lat temu twierdziłeś podobno, że kobieta nie jest w stanie napisać sztuki.

Tak rzeczywiście uważałem. Kobiety w pasjonujący sposób potrafią opisać świat poprzez szczegół, detal. Po czym, jak kończysz czytać całość, to nie wiesz, jaka jest tam wizja świata i o co w ogóle chodzi.

Skąd takie przeświadczenie?

Z pracy w teatrze, czytania wielu sztuk nadsyłanych przez dramaturgów i dramaturżki. Swoją opinię opierałem też na filmach kobiet reżyserek, na przykład Włoszki Liny Wertmüller. Ona robiła szokujące, interesujące filmy, ale jak na ten sam temat film zrobił Bertolucci, to z jego wizji świata wynikało coś bardzo przejmującego. U Wertmüller oprócz niesamowicie pokazanej, odważnej sytuacji żadna głębsza myśl nie wynikała.

Teatrolożka Jagoda Hernik-Spalińska zadedykowała ci jeden ze swoich tekstów jako 'osobie, która przywróciła kobietom głos w polskim dramacie'.

Pracuję dużo z kobietami, bo w pewnym momencie zobaczyłem w ich sztukach zupełnie inny świat niż ten przedstawiony nawet przez takich znawców kobiecych dusz jak Bergman.

I zmieniłeś zdanie

Krótko mówiąc, odszczekałem swoją opinię, że kobieta nie jest w stanie napisać dramatu, bo do tego potrzebne jest syntetyczne myślenie całościowe. Przed wojną w całej Europie ważnym nurtem był tak zwany Zeittheater, czyli teatr pokazujący swój czas z jego problemami społecznymi. I w Polsce - inaczej niż na przykład w Niemczech - taki dramat pisały kobiety, a mężczyźni błahe farsy. Gdy przyszedł PRL, autorki dramatów praktycznie znikły, dramaturgia stała się wyłącznie męską domeną. Dopiero po 1989 roku kobiety autorki wróciły do teatru i zaczęły dokładnie w tym samym miejscu, w którym te przedwojenne skończyły - czyli opisując świat z perspektywy problemów społecznych. Wiele z tych autorek przewinęło się przez Laboratorium Dramatu.

Kobiety zaczęły pisać bardziej 'po męsku'?

Nie używam takiej kategorii. Czy można powiedzieć o Gabrieli Zapolskiej, że ona pisała po kobiecemu czy po męsku? Zapolska była kobietą i świetnym dramaturgiem czy też dramaturżką, która pisała o ważnych, bolesnych sprawach. Podobnie jest z dzisiejszymi autorkami.

Czy dramaturgii pisanej przez mężczyzn czegoś brakowało?

Jeżeli weźmiemy pod uwagę dramaturgię klasyków XX wieku, to zobaczymy, że tam postaci kobiet są śmiechu warte. U Mrożka kobiety są tylko symbolami. U Gombrowicza to samo. U Witkacego kobiety są albo perwersyjnymi heterami, albo perwersyjnymi dziewczynkami, które chcą zostać perwersyjnymi heterami.

Czyli że kobiety nie miały co grać?

To widać na przykładzie Laboratorium. Kiedy przychodziło do obsadzenia roli ojca w jakimś spektaklu, to była to wielotygodniowa gehenna polegająca na szukaniu aktora, który się zgodzi zagrać i ma na to czas. Kiedy natomiast doszło do obsadzania sztuki jak 'Tiramisu' Joanny Owsianko, gdzie grają same młode kobiety, to na castingu było ponad 70 aktorek, które ubiegały się o te role! Potem, w trakcie grania, organizowaliśmy dublerki. Zmiany polegały na tym, że jedną świetną aktorkę zastępowała druga świetna aktorka i przedstawienie nic nie traciło.

Sytuacja aktorów decyduje o tematach wystawianych sztuk?

Tematyka kobieca jest efektem sytuacji, która jest w teatrze. W teatrze, czyli także w społeczeństwie. Kiedy masz dobrych aktorów, to możesz wystawić spektakl. Sztuka ze słabą obsadą nie zadziała. Jeśli w tak zwanej rezerwie będzie rzeczywiście wielu świetnych facetów, wielu 'ojców', to wtedy powrócą pytania o mężczyznę, ojca i całą tradycję z tym związaną.

Jaką przemianę przechodzi nasze społeczeństwo?

Cała tradycja wychowywania w Polsce jest oparta na średniowiecznych strukturach i ideologii romantycznej. To jest katolicki model, w którym kobieta ma rodzić dzieci i je wychowywać, a facet ma walczyć - jak nie z Turkami czy Moskalami, to chociaż z szefem o podwyżkę. Obojętnie, która opcja polityczna jest u władzy, to i tak buduje wszystko na swoich dobrych relacjach z Kościołem.

Źródło: Wysokie Obcasy
Brak komentarzy

W numerze z 13 marca