Pollyanna Sienkiewicz krzepi
Rozmawiał Jakub Janiszewski, TOK FM
2008-06-15, ostatnia aktualizacja 2008-06-16 09:57
Nic na to nie poradzę, że najlepszy tekst na temat kobiet, jaki przeczytałam, napisał facet. I co? Mam powiedzieć, że to zły tekst, bo on ma jaja, a będzie dobry wtedy, jak będzie miał piersi?
ZOBACZ TAKŻE
- Dlaczego dziewczynka tuli traktor (10-12-07, 11:00)
- Dorota Masłowska - rozmowa o nowej książce "Paw królowej" (21-05-05, 01:00)
Z Katarzyną Grocholą rozmawia Jakub Janiszewski
Powiedziała pani kiedyś, że pisze książki pogodne, bo jak człowiek jest radosny, to jest dobry. Pisząc 'Trzepot skrzydeł', książkę o przemocy domowej, postanowiła pani wreszcie zostać osobą złą?
Skąd! Przecież napisałam pogodną książkę. O tym, jak miłość łatwo pomylić z uzależnieniem od miłości, i o tym, że nie musimy tkwić w czymś, co nam szkodzi, że można odnaleźć w sobie pierwotną, niczym nieskalaną miłość, wiarę i nadzieję. Że można przestać udawać, można się na coś nie godzić.
Owszem, to jest jako puenta. Ale to, co napisała pani wcześniej, jest sadyzmem wobec czytelnika.
Dziękuję, to znaczy, że udało mi się napisać dobrą książkę.
Jest tutaj taki łańcuch: bity pies, bita żona. Malarz, który siedział w bunkrze, aż przestał widzieć cokolwiek poza bunkrem, facet, który leżał w wannie, aż się ugotował, dziecko, które wpadło pod samochód, narzeczony, który zdradza z przyjaciółką, i na końcu przyjaciel ze stwardnieniem rozsianym, który nie może mówić.
Zapomniał pan o samobójczyni.
Takie nagromadzenie okropności, że tego się nie daje znieść.
Jak człowiek znajduje się w kręgu przemocy, to świat wokół niego zaczyna taki być. Wiem to, czuję to.
A skąd?
Nie powiem, bo gdybym powiedziała, że wiem z autopsji, toby wynikało, że to moja autobiografia. A jednak to jest powieść.
A wie to pani z autopsji?
Nie odpowiem na to pytanie, bo to nie autobiografia! Nie uważam, że należy traktować autora jako osobę, która się ekshibicjonizuje.
Ale to pytanie wcale tego nie oznacza.
Wiem, ale wolę tak odpowiedzieć. Poza tym przez ostatnie dziesięć lat byłam na terapii i podczas sesji grupowych widziałam różne rzeczy u innych osób. Nie opisuję ich doświadczeń, to by było złamaniem naczelnej zasady dyskrecji, ale przetwarzam to, co wtedy usłyszałam.
Moja zasadnicza wątpliwość dotycząca tej książki to taka, że wiem, jak się kończy, ale nie wiem, w jaki sposób do tego dochodzi. Bo pani pisze tak, jakby to się dokonywało za sprawą cudu.
O nie. Piszę o tym, że Hanna, moja bohaterka, sięga dna. Na paru bardzo poważnych stronach traci wszystko. A jak człowiek traci wszystko, to może zaczynać od zera.
OK. Bita kobieta sięga dna. A ona, zachodząc z mężem oprawcą w ciążę, nie myśli, żeby dziecko usunąć. Nawet to jej na myśl nie przychodzi.
Bo czasami nie przychodzi.
Powiedziała pani kiedyś, że pisze książki pogodne, bo jak człowiek jest radosny, to jest dobry. Pisząc 'Trzepot skrzydeł', książkę o przemocy domowej, postanowiła pani wreszcie zostać osobą złą?
Skąd! Przecież napisałam pogodną książkę. O tym, jak miłość łatwo pomylić z uzależnieniem od miłości, i o tym, że nie musimy tkwić w czymś, co nam szkodzi, że można odnaleźć w sobie pierwotną, niczym nieskalaną miłość, wiarę i nadzieję. Że można przestać udawać, można się na coś nie godzić.
Owszem, to jest jako puenta. Ale to, co napisała pani wcześniej, jest sadyzmem wobec czytelnika.
Dziękuję, to znaczy, że udało mi się napisać dobrą książkę.
Jest tutaj taki łańcuch: bity pies, bita żona. Malarz, który siedział w bunkrze, aż przestał widzieć cokolwiek poza bunkrem, facet, który leżał w wannie, aż się ugotował, dziecko, które wpadło pod samochód, narzeczony, który zdradza z przyjaciółką, i na końcu przyjaciel ze stwardnieniem rozsianym, który nie może mówić.
Zapomniał pan o samobójczyni.
Takie nagromadzenie okropności, że tego się nie daje znieść.
Jak człowiek znajduje się w kręgu przemocy, to świat wokół niego zaczyna taki być. Wiem to, czuję to.
A skąd?
Nie powiem, bo gdybym powiedziała, że wiem z autopsji, toby wynikało, że to moja autobiografia. A jednak to jest powieść.
A wie to pani z autopsji?
Nie odpowiem na to pytanie, bo to nie autobiografia! Nie uważam, że należy traktować autora jako osobę, która się ekshibicjonizuje.
Ale to pytanie wcale tego nie oznacza.
Wiem, ale wolę tak odpowiedzieć. Poza tym przez ostatnie dziesięć lat byłam na terapii i podczas sesji grupowych widziałam różne rzeczy u innych osób. Nie opisuję ich doświadczeń, to by było złamaniem naczelnej zasady dyskrecji, ale przetwarzam to, co wtedy usłyszałam.
Moja zasadnicza wątpliwość dotycząca tej książki to taka, że wiem, jak się kończy, ale nie wiem, w jaki sposób do tego dochodzi. Bo pani pisze tak, jakby to się dokonywało za sprawą cudu.
O nie. Piszę o tym, że Hanna, moja bohaterka, sięga dna. Na paru bardzo poważnych stronach traci wszystko. A jak człowiek traci wszystko, to może zaczynać od zera.
OK. Bita kobieta sięga dna. A ona, zachodząc z mężem oprawcą w ciążę, nie myśli, żeby dziecko usunąć. Nawet to jej na myśl nie przychodzi.
Bo czasami nie przychodzi.
Źródło: Wysokie Obcasy
Przeczytaj 14 komentarzy na Forum
-
Pollyanna Sienkiewicz krzepi
symeonstylita
17.06.08, 20:37
Ale głupia ta Grochola.Idiotyczne zdania, idiotyczne poglądy, wszystko idiotyczne. »
-
Pollyanna Sienkiewicz krzepi
jing-jang
18.06.08, 20:00
co za ciekawe wypowiedzi forumowiczów,nie ma jak bezinteresowna złość,zawiść,niewspominając o formie.Miło tak obrzucić stekiem wyzwisk,gratuluję dojrzałej ikonstruktynej krytyki.Miłego dnia.»
-
Pollyanna Sienkiewicz krzepi
noc_walpurgii
21.06.08, 20:21
co za idiotyczny dziennikarz»
W numerze z 31 lipca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień











