Milcz, jak do mnie mówisz
Z Dorotą Zawadzką, psycholog prowadzącą program 'Superniania', rozmawiała Joanna Sokolińska
2008-04-27, ostatnia aktualizacja 2008-04-28 09:48
Program miał być o niegrzecznych dzieciach. A co się okazało? Że jest o niegrzecznych rodzicach. Jako superniania w swojej pracy często rozmawiam z wycofanymi ojcami, z matkami, które nie lubią swoich dzieci.
ZOBACZ TAKŻE
- Najmłodsze matki Europy (01-03-09, 01:00)
- Sztuka rozmowy z dzieckiem (05-10-07, 16:38)
- Kiedy potwór znika (14-06-09, 01:00)
- Dzieci pijane w brzuchu (31-05-09, 01:00)
- Gdzie miłość zawodzi (28-09-08, 11:00)
- Superniania dla dorosłych (17-12-07, 11:00)
- Rodzinne grzechy główne (21-09-06, 15:55)
- Kobieta wielozadaniowa (03-12-07, 11:00)
SONDAŻ
Czego się pani dowiedziała o polskich rodzinach dzięki pracy superniani?
Czego się dowiedziałam? Jako superniania w swojej pracy często rozmawiam z wycofanymi ojcami, z matkami, które nie lubią swoich dzieci. Czasem na nie wrzeszczę, czasem pytam, co się stało z tymi dziewczynami, którymi kiedyś były. Co się stało? Dlaczego stałaś się sfrustrowaną matką piersią? Pytam ojców: 'Dlaczego uciekasz w pracę?'.
Co odpowiadają?
Bo ona, ta praca, mnie kocha.
A żona nie?
Tak głęboko bym nie chciała wchodzić. Ojcowie uciekają, bo żony ich nie dopuszczały do niemowlęcia. Robert, mój mąż, kiedyś powiedział: bo 'faceci śpią od ściany'. A znaczy to tylko tyle, że odpuszczają sobie pewne domowe sprawy, i to nie tylko w nocy. Jak przyjeżdżam do takiego domu, gdzie facet od pięciu lat śpi od ściany, to ja go pytam: 'Stary, gdzie ty jaja zgubiłeś?'.
A on?
Bo wiesz, bo ona jeszcze karmi, bo to, bo śmo. Wie pani, naprawdę w tych czasach kobiety stają się bardziej męskie, a mężczyźni - zniewieściali. Kobiety chcą za wszelką cenę udowodnić, że są lepsze we wszystkim, a faceci czują, że nie muszą nic udowadniać, i w związku z tym często nie robią nic. A do domu wpadają tylko po gitarę. Widziałam różne badania, które to potwierdzają - pewnych rzeczy mężczyzna nie potrafi przyjąć na klatę.
Na przykład?
Że mu się rodzi dziecko niepełnosprawne. Nie, on jest za delikatny, on sobie nie poradzi. Więc odchodzi.
Kiedyś było inaczej? Zostawał?
Kiedyś były silniejsze więzi międzyludzkie i rodzinne. Inaczej żyliśmy, mieliśmy dla siebie o wiele więcej czasu.
Czemu tak się dzieje?
Bo choć tyle się mówi ciągle o równouprawnieniu, o konieczności walki ze stereotypami, wciąż nimi żyjemy. I to jest problem, bo jednocześnie nasze życie się zmieniło, świat wygląda inaczej. Dziś to kobiety rządzą rodzinami. Tylko jedne się do tego otwarcie przyznają, a inne nie. To jest nowe. I kobiety mają poczucie winy, bo wychowano je tak, że to ojciec, mężczyzna, ma decydować. Że on zarabia, a ona ma siedzieć w domu. A u nich tak nie jest.
Tylko jak? One decydują, one zarabiają?
Zarabiają oboje, ale domem nadal zajmują się one. W niewielu rodzinach jest układ partnerski: oboje jesteśmy zmęczeni, ale oboje coś w domu robimy albo oboje nie robimy.
Dla mnie to, co pani mówi, jest przerysowane.
Nie miałam takich radykalnych opinii przed tym programem. Po dwóch latach występowania w roli 'Superniani' dochodzę do wniosku, że wcześniej byłam idealistką! Byłam nią, kiedy mówiłam moim studentom, że związki partnerskie istnieją. Oni - że nie, a ja, że owszem, są. Teraz widzę, że to rzadkość.
Na ile pani podopieczni są do siebie podobni?
Zwykle to są ludzie, którym się coś w życiu nie udało. Są zdesperowani, pragną zmiany i dlatego zgłosili się do nas. Czy są podobni? Może tak. Kiedyś zorientowałam się, że często mówię im to samo.
Czego się dowiedziałam? Jako superniania w swojej pracy często rozmawiam z wycofanymi ojcami, z matkami, które nie lubią swoich dzieci. Czasem na nie wrzeszczę, czasem pytam, co się stało z tymi dziewczynami, którymi kiedyś były. Co się stało? Dlaczego stałaś się sfrustrowaną matką piersią? Pytam ojców: 'Dlaczego uciekasz w pracę?'.
Co odpowiadają?
Bo ona, ta praca, mnie kocha.
A żona nie?
Tak głęboko bym nie chciała wchodzić. Ojcowie uciekają, bo żony ich nie dopuszczały do niemowlęcia. Robert, mój mąż, kiedyś powiedział: bo 'faceci śpią od ściany'. A znaczy to tylko tyle, że odpuszczają sobie pewne domowe sprawy, i to nie tylko w nocy. Jak przyjeżdżam do takiego domu, gdzie facet od pięciu lat śpi od ściany, to ja go pytam: 'Stary, gdzie ty jaja zgubiłeś?'.
A on?
Bo wiesz, bo ona jeszcze karmi, bo to, bo śmo. Wie pani, naprawdę w tych czasach kobiety stają się bardziej męskie, a mężczyźni - zniewieściali. Kobiety chcą za wszelką cenę udowodnić, że są lepsze we wszystkim, a faceci czują, że nie muszą nic udowadniać, i w związku z tym często nie robią nic. A do domu wpadają tylko po gitarę. Widziałam różne badania, które to potwierdzają - pewnych rzeczy mężczyzna nie potrafi przyjąć na klatę.
Na przykład?
Że mu się rodzi dziecko niepełnosprawne. Nie, on jest za delikatny, on sobie nie poradzi. Więc odchodzi.
Kiedyś było inaczej? Zostawał?
Kiedyś były silniejsze więzi międzyludzkie i rodzinne. Inaczej żyliśmy, mieliśmy dla siebie o wiele więcej czasu.
Czemu tak się dzieje?
Bo choć tyle się mówi ciągle o równouprawnieniu, o konieczności walki ze stereotypami, wciąż nimi żyjemy. I to jest problem, bo jednocześnie nasze życie się zmieniło, świat wygląda inaczej. Dziś to kobiety rządzą rodzinami. Tylko jedne się do tego otwarcie przyznają, a inne nie. To jest nowe. I kobiety mają poczucie winy, bo wychowano je tak, że to ojciec, mężczyzna, ma decydować. Że on zarabia, a ona ma siedzieć w domu. A u nich tak nie jest.
Tylko jak? One decydują, one zarabiają?
Zarabiają oboje, ale domem nadal zajmują się one. W niewielu rodzinach jest układ partnerski: oboje jesteśmy zmęczeni, ale oboje coś w domu robimy albo oboje nie robimy.
Dla mnie to, co pani mówi, jest przerysowane.
Nie miałam takich radykalnych opinii przed tym programem. Po dwóch latach występowania w roli 'Superniani' dochodzę do wniosku, że wcześniej byłam idealistką! Byłam nią, kiedy mówiłam moim studentom, że związki partnerskie istnieją. Oni - że nie, a ja, że owszem, są. Teraz widzę, że to rzadkość.
Na ile pani podopieczni są do siebie podobni?
Zwykle to są ludzie, którym się coś w życiu nie udało. Są zdesperowani, pragną zmiany i dlatego zgłosili się do nas. Czy są podobni? Może tak. Kiedyś zorientowałam się, że często mówię im to samo.
Źródło: Wysokie Obcasy
Przeczytaj 60 komentarzy na Forum
-
Milcz, jak do mnie mówisz
seven-turns
28.04.08, 16:20
Uważam, że superniania to świetny program, gdyby tylko więcej rodziców chciało skorzystać z tych porad... moja mama uważe że "niania" i jej rady są "głupie", tylko że to ja byłam wychowywana»
-
Re: Milcz, jak do mnie mówisz
8magdalena8
24.10.09, 12:05
ogladalam pare razy supernianie i podobalo mi sie to jak ona jest skuteczna, ze wprowadzone zmiany rzeczywiscie zmieniaja zachowanie dziecka, no i rodzicow tez. pytanie jedak zasadnicze jest»
-
Milcz, jak do mnie mówisz
szary212
26.10.09, 12:15
Uwielbiam Supernianię, a "Świat według dziecka" uczy mnie jaka mam być i -przede wszystkim - jaka nie być jako matka. Komentarze dzieci są bezcenne -niczym wiadoma karta kredytowa - bo »
W numerze z 13 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień˝










