http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Kiedy ty wreszcie zdechniesz

tekst Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska
2007-12-03, ostatnia aktualizacja 2007-12-03 16:23

Spektakl
Spektakl "Pasja. Obrzęd zdjęcia masek ofiarnych" realizowany w ramach projektu "Praca i godne życie dla kobiet ofiar przemocy domowej"
Fot. Tomasz Waszczuk / AG

Pochodzę z domu nienawidzących się kobiet. To przechodzi z matki na córkę. Babkę biła jej matka, a potem ona biła moją matkę. Zawsze były bite dziewczynki, nigdy chłopcy

ELKA
Albert zawada
ELKA
RUDA
Albert Zawada
RUDA
ZOBACZ TAKŻE
Na początku była miłość. Niezależnie od tego, co się potem stało, na początku była miłość - sześć ubranych na czarno kobiet beznamiętnym głosem recytuje donośnie. Dwieście osób w sali teatralnej dawnej Wytwórni Wódek na warszawskiej Pradze cichnie.

- Mój mężczyzna! - Ewa rzuca się w taniec. Harmonia przygrywa walczykiem, ale po chwili przechodzi w tango. Kobiety opowiadają wspólną historię:

- Czasem się gniewał.

- Wiedziałam, że to moja wina.

- W końcu niepotrzebnie się urodziłam.

- Wstawałam o 5.30.

- Myłam się, robiłam śniadanie dla niego i dla dzieci.

- Sama jadłam dopiero w pracy.

- Praca, korek, przedszkole, do domu.

- Pranie, sprzątanie, gotowanie.

- Ale wszystko to, co robiłam, było bez pożytku.

- Do dziś, choć już nie mieszkamy razem, czuję się odpowiedzialna za jego mieszkanie.

- Wiem, że ma bałagan, i czuję się winna.

Chórem: - Pił, lżył, przeklinał. Chciałam odejść. Zostawałam. Parę razy naprawdę mnie uszkodził - kobiety biorą głęboki wdech: - O mało mnie nie zabił.

Instynkt

Warszawa, czerwiec 2006. Grupa wsparcia. Rozmawiają: Beata, Ruda Beata, Elka, Bogusia, Ewa. Agnieszka tylko słucha.

- Mąż mnie śledził. A miał być lekiem na poprzedniego męża, a w końcu o niczym decydować nie mogłam.

- Zaczynało się od wyzwisk, kopnięć, a skończyło na regularnym tłuczeniu.

- Kiedyś dziecko bawiło się w pokoju. On wszedł do domu i najpierw był wrzask, a potem rzucił mną przez cały pokój. Nie wiem, skąd ta wściekłość. Ledwo wrócił.Agnieszka nie mówi nic, stwierdza, że w porównaniu z tymi opowieściami ona tak naprawdę to nic nie przeżyła. Do warszawskiego Centrum Praw Kobiet trafiła z powodu mobbingu w pracy (jest sekretarką w budżetówce). Od pierwszego chłopaka, który po kilku miesiącach znajomości tak ją stłukł, że nie mogła chodzić, uciekła. Miała 20 lat. Poszło o kota, okładał go pasem. Zaprotestowała. Wylądowała na ścianie, dalej już nie pamięta. Chłopak charczał, walił pięściami, kopniakami. Zwiała. To był instynkt. Jacek to co innego. On był spokojny. Jak zaczęli rozmawiać, okazało się, że czytają podobne książki: Camus, Dostojewski, egzystencjaliści albo okolice. On lubił góry, ona też. On lubił las i ona lubiła las. Narodził się między nimi rodzaj bliskości. Później zdarzało się, że ją przydusił, ale nie było śladów, więc to nie ma chyba znaczenia. A po co ma się odzywać, jeśli to nie ma znaczenia?

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Kiedy ty wreszcie zdechniesz marta.zag 03.12.07, 12:23

    Gratuluje Wam !Udalo Wam sie cos bardzo trudnego- przerobic swoje zycie,zle doswiadczenia, przekuc jak gorace zelazow sztuke, w cos uniwersalnego i zrozumialego dla innych.Powinno byc wiecej»

  • dom kultury działdowska g.18.00 iwa01 03.12.07, 12:57

    spektakl jest dzis wystawiany w DK ul. Dzialdowska g.18.00»

  • Kiedy ty wreszcie zdechniesz cherokee77 06.12.07, 20:33

    Dlaczego tak jest , ze chlopcu od malego wiecej sie wybacza, to siostra jest winna, to siostra ma posprzatac , wyniesc smieci, zajac sie mlodszym rodzenstwem. U nas tak bylo, dlaczego? »

W numerze z 28 sierpnia