http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Wolę własne łóżko

Z Bartoszem Żurawieckim rozmawiała Anna Luboń
26.11.2007 , aktualizacja: 23.11.2007 13:41
A A A Drukuj
WARSZAWA UL. NOWY SWIAT - BARTOSZ ZURAWIECKI PISARZ I DZIENNIKARZ Fot. Adam Kozak / AG WARSZAWA UL. NOWY SWIAT - BARTOSZ ZURAWIECKI PISARZ I DZIENNIKARZ
Doda jest ikoną gejowską. Tylko że różnica między światowymi a polskimi diwami gejowskimi jest taka jak między disco a disco polo.
Szybko odpisujesz na e-maile. Podejrzewam, że wstajesz rano i pierwsze, co robisz, to biegniesz do komputera. Tak?

Właśnie. E-maile sprawdzam przed kawą i prysznicem. Pytasz o internet z powodu mojej książki? Jak wiadomo, pisarze kochają pisać o swoich nałogach. W Polsce mamy na przykład sporo książek poświęconych alkoholizmowi... Moja jest też rozliczeniem z nałogiem. Jestem uzależniony od internetu.

Jak to się objawia?

Co kilka minut sprawdzam, czy w portalach informacyjnych pojawiła się jakaś nowa wiadomość. Jeśli jej nie ma, czuję rozczarowanie. Albo oglądam film na DVD i po kilkunastu minutach włączam pauzę, żeby sprawdzić, czy nie przyszedł nowy e-mail. Bywa to potworne, przyznaję. Ale internet jest też narzędziem szalenie przydatnym w mojej pracy...

Bartek, przestań. Wszyscy się tłumaczymy, że internet służy nam głównie do pracy. A gros czasu spędzamy tam na wchodzeniu w rozmaite relacje. Internet intensyfikuje pożądanie, nie tylko seksualne. Także np. materialne. Masz poczucie bogactwa, które jest na wyciągnięcie ręki, możesz mieć wszystko - już, zaraz. Ale towarzyszy temu silne poczucie rozczarowania i niespełnienia spowodowane właśnie przez obietnicę szybkiego zaspokojenia. Czasami taką obietnicę udaje się zrealizować. Jeśli ktoś np. szuka szybkiego seksu w internecie...

Znalazłeś szybki seks w internecie?

Tak. Coś więcej też znalazłem. Przyjaźń...

A miłość?

Miłość. Powiedzmy, że też.

Twoi bohaterowie często mówią: "Kocham cię". Ale nie wierzy się im. Zbyt łatwo to mówią.

To jest łatwość kultury masowej. Wyznanie, które stało się tylko cytatem powtarzanym w niezliczonej ilości filmów i piosenek. Mój narrator jest wcieleniem miłości wyobrażonej. Mówi: "Kocham cię", tym wszystkim, którzy chcą to usłyszeć.

Wchodzimy do internetu, żeby coś znaleźć, może nawet znaleźć za dużo. Ale w twojej książce bohater wchodzi po to, żeby nie znaleźć niczego.

Bo kolejną cechą internetu, a może całej naszej kultury, jest bardzo szybkie znudzenie. Wrażeniami, bodźcami. Tych bodźców jest tak dużo, ciągle trzeba wypróbowywać nowe... Błyskawicznie następują po sobie stany: euforii, ekstazy, depresji, znudzenia, nadziei, pożądania, melancholii. I stąd też fragmentaryczna budowa mojej książki, wątki pourywane, opowiadania niedopełnione. Jeszcze coś mogłoby się stać, ale już zmieniamy dekoracje, motywy, postać...

Dla ciebie to jest fajne?

Czasami czuję się w tym bardzo źle. A czasem mnie to bawi i fascynuje. Żyjemy w świecie nieskończonych narracji. Każda godzina ma swoją narrację, każdy człowiek.

A te narracje mogą się porozumieć?

Odpowiem anegdotą. Poznałem kiedyś w pociągu faceta. Podróż trwała krótko, więc wymieniliśmy się telefonami. Pierwsze SMS-y dotyczyły tematów kompletnie neutralnych: pogoda, praca... Kolejnego dnia wysłałem znowu taki - w moim przekonaniu - neutralny SMS i w odpowiedzi dostałem informację, że ten człowiek jest na mnie śmiertelnie obrażony i nie chce mieć ze mną żadnego kontaktu. Nie mam pojęcia, co się stało i dlaczego tak szybko. Cięcie.

Cięcie. Jeździsz na rowerze?

Nie. Mam fobię przed włączaniem się do ruchu. Pewnie dlatego siedzę w internecie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się