Kazimiera Szczuka. Książki. Hit: Mariusz Sieniewicz 'Rebelia'. Kit: Marcin Szczygielski 'Berek'
Kazimiera Szczuka
2007-11-26, ostatnia aktualizacja 2007-11-23 12:36
Kazimiera Szczuka poleca "Rebelię', a odradza zabawę w 'Berka'
Hit:
Mariusz Sieniewicz, znany jako młody gniewny, społecznie zaangażowany, realistyczno-magiczny, ale przede wszystkim krytyczny, tym razem ukazuje nam swe oblicze pogodne, balladowo--baśniowe, leśmianowskie.
'Rebelia' dzieje się przede wszystkim w języku, eksplodującym skojarzeniami, słowotwórstwem, inwersją, dziecinadą i groteską. Banda zrewoltowanych staruszków, do których przyłącza się trzydziestoletni bohater, wyrusza w zaświaty, czyli na zaczarowaną wyspę. Na przekór panującemu powszechnie terrorowi młodości, na przekór pogardzie dla tego, co zgarbione, pomarszczone, osiwiałe i zamglone, Sieniewicz buduje świat starców jako świat erotyczny, waleczny i pełen przygód. Pisarz w żadnym wypadku nie przestał być sobą - rozmywa granice snu i jawy, prawdy i zmyślenia, majaków i oskarżeń po to, aby szukać rewolucyjnego odnowienia. 'Język bez nazwy ma kolor oczu starej kobiety' - czytamy ostatnie zdanie powieści. Rzecz męcząca nieco, ale wszechstronnie udana.
Mariusz Sieniewicz 'Rebelia',
W.A.B., Warszawa 2007
Kit:
Zabawne i okropne zarazem dzieło. Trochę pornos, trochę sitcom, a trochę pogodna czytanka. Słowo KIT doskonale oddaje strategię autora mającego ambicje tworzenia autentycznej literatury brukowej.
Pedał i moherowa babcia w jednym stali domku. On robi w reklamie, lata po klubach, wciąga koks, uprawia niebezpieczny seks, szuka miłości i panicznie boi się zaangażowania. Ona - emerytka, lata do kościoła, snuje intrygi, użala się nad sobą, żyje plotkami i obmową. Oczywiście obydwoje są samotni. Oczywiście wszystko skończy się dobrze.
Autor przejawia spory talent do pisania pornografii, nie tylko gejowskiej. W jednej z wyjaśniających retrospekcji poznajemy seksualną przeszłość moherówki - niezwykle śmiało opisany szał zmysłów na zapleczu garmażerii oraz jego ponure konsekwencje w postaci złamanego serca i nieślubnego dziecka. Język "Berka" jest co prawda soczysty od przekleństw i wulgaryzmów, ale słabo zindywidualizowany. Wszyscy mówią, myślą i złorzeczą podobnie, jakby jednym głosem. Wśród całkiem licznych gejowskich tekstów ostatnich lat 'Berek' jako powieściowy brukowiec może liczyć na rynkowy sukces.
Marcin Szczygielski "Berek",
Biblioteka Latarnika, Michałów-Grabina 2007
Mariusz Sieniewicz, znany jako młody gniewny, społecznie zaangażowany, realistyczno-magiczny, ale przede wszystkim krytyczny, tym razem ukazuje nam swe oblicze pogodne, balladowo--baśniowe, leśmianowskie.
'Rebelia' dzieje się przede wszystkim w języku, eksplodującym skojarzeniami, słowotwórstwem, inwersją, dziecinadą i groteską. Banda zrewoltowanych staruszków, do których przyłącza się trzydziestoletni bohater, wyrusza w zaświaty, czyli na zaczarowaną wyspę. Na przekór panującemu powszechnie terrorowi młodości, na przekór pogardzie dla tego, co zgarbione, pomarszczone, osiwiałe i zamglone, Sieniewicz buduje świat starców jako świat erotyczny, waleczny i pełen przygód. Pisarz w żadnym wypadku nie przestał być sobą - rozmywa granice snu i jawy, prawdy i zmyślenia, majaków i oskarżeń po to, aby szukać rewolucyjnego odnowienia. 'Język bez nazwy ma kolor oczu starej kobiety' - czytamy ostatnie zdanie powieści. Rzecz męcząca nieco, ale wszechstronnie udana.
Mariusz Sieniewicz 'Rebelia',
W.A.B., Warszawa 2007
Kit:
Zabawne i okropne zarazem dzieło. Trochę pornos, trochę sitcom, a trochę pogodna czytanka. Słowo KIT doskonale oddaje strategię autora mającego ambicje tworzenia autentycznej literatury brukowej.
Pedał i moherowa babcia w jednym stali domku. On robi w reklamie, lata po klubach, wciąga koks, uprawia niebezpieczny seks, szuka miłości i panicznie boi się zaangażowania. Ona - emerytka, lata do kościoła, snuje intrygi, użala się nad sobą, żyje plotkami i obmową. Oczywiście obydwoje są samotni. Oczywiście wszystko skończy się dobrze.
Autor przejawia spory talent do pisania pornografii, nie tylko gejowskiej. W jednej z wyjaśniających retrospekcji poznajemy seksualną przeszłość moherówki - niezwykle śmiało opisany szał zmysłów na zapleczu garmażerii oraz jego ponure konsekwencje w postaci złamanego serca i nieślubnego dziecka. Język "Berka" jest co prawda soczysty od przekleństw i wulgaryzmów, ale słabo zindywidualizowany. Wszyscy mówią, myślą i złorzeczą podobnie, jakby jednym głosem. Wśród całkiem licznych gejowskich tekstów ostatnich lat 'Berek' jako powieściowy brukowiec może liczyć na rynkowy sukces.
Marcin Szczygielski "Berek",
Biblioteka Latarnika, Michałów-Grabina 2007
Źródło: Wysokie Obcasy
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć




