http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Wybuchająca dłoń

tekst Lidia Pańków
2007-10-22, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 11:09

Jeśli chcę się wysikać, sikam na drodze, jeśli mam na kogoś ochotę, wskakuję mu do łóżka

ZOBACZ TAKŻE
Zwalona klasycystyczna kobieca rzeźba leży pośród ruin miasta. Jej szyję przecina metalowy drąg, na piersi kawałki cegieł. 'Zemsta na kulturze' - tak zatytułowała Lee Miller jedną ze swoich najsłynniejszych fotografii z okresu bombardowania Londynu. Carolyn Burke, autorka biografii Miller, dostrzega, że głowa statuy przypomina rysy fotografki. Musiała widzieć to sama autorka. Lee wielokrotnie przyrównywano do antycznych wzorców piękna. Mężczyźni cisnęli się wokół niej, kobiety podziwiały ją za łamanie konwencji - potrafiła przyjąć pod dach byłą żonę męża. Świat zapamiętał jej klasę, brawurę, talent, prowokacje. Sama uważała siebie za pękniętą. 'Jak zbieranina namoczonych w wodzie puzzli, pijane kawałki, które nie pasują do siebie kształtem ani deseniem' - podsumowała swoje życie.

1920

Na zdjęciu rodzinnym wygląda jak chłopiec przebrany za dziewczynkę. Chuda, włosy obcięte na pazia, szeroka sukienka, zgrabne łydki. 13-letnia Elizabeth pozuje bez wysiłku, bo od małego staje przed obiektywem ojca, często nago. Theodore, inżynier, ateista, wolnomyśliciel, nie widzi nic niepokojącego w swojej pasji. Niektóre zdjęcia ocierają się zdaniem krytyków o pornografię. W domu panuje kult nauki, postępu i racjonalizmu. Dziewczynka zamiast lalkami woli bawić się kolejką z braćmi Johnem i Erikiem.

1925.

Codzienność amerykańskiej prowincji ją nudzi. Biega do kina, podpatruje styl hollywoodzkich gwiazd, marzy o przyszłości na miarę Anity Loos, autorki kultowej książki 'Mężczyźni wolą blondynki'. "Czy starczy mi talentu, żeby wyrwać się z rodzinnego miasta?" - martwi się w dzienniku. Książki F. Scotta Fitzgeralda są dla niej instrukcją stylu życia nieskrępowanej konwenansami damy, która młodość traktuje jak towar. Ale kultowa bohaterka 'Po tamtej stronie raju' Zelda Sayre jest nie tylko sexy, ważna jest też błyskotliwość i erudycja. Elizabeth bierze sobie do serca tę lekcję wolności. Wylatuje z kolejnych szkół za słownictwo, prowokacyjną postawę i upokarzanie nauczycieli. Nikt z otoczenia nie wie, że dziewczyna cierpi na nawroty rzeżączki, którą zaraziła się w wyniku gwałtu jako siedmiolatka. Szczegóły tragedii są skrywane, wiadomo, że doszło do niej w czasie wakacji w Nowym Jorku u przyjaciół rodziny. Uciążliwe leczenie polega na antyseptycznych nasiadowych kąpielach i irygacjach pęcherza. Zabiegi odbywają się za zamkniętymi drzwiami łazienki, często towarzyszy im płacz. Choroba wlecze się latami. Elizabeth czuje się skażona. 'Mała musi zrozumieć, że seks to jedna rzecz, a miłość druga' - tak każe zaradzić traumie psychiatra. Ojciec powtarza jej tę lekcję. Biografowie spekulują: fotografując córkę nago, Theodore próbował oswoić traumę. Druga wersja - że poczuł się uprawniony do dalszego przekraczania naruszonych granic intymności.

1928

Dopasowana suknia z ukośnym cięciem i niskim stanem. Radykalnie krótka fryzura, odkryte ramiona, głęboki dekolt. Na zdjęciu Edwarda Steichena, najsłynniejszego fotografa epoki, Elizabeth ucieleśnia jej ideał - wyprostowana, nonszalancka. Wyrwała się z nudnego Poke. Po powrocie z Paryża, gdzie pod okiem słynnego węgierskiego artysty Ladislasa Medgyesa kształciła się na scenografkę, apetyt na bycie w centrum wydarzeń się zaostrzył. Była szkoła tańca, potem zajęcia w prestiżowej Art Students League. Ojciec opłaca wynajem mieszkania przy Czterdziestej Ósmej. Ale brak jej cierpliwości, żeby zostać prawdziwą artystką. Woli włóczenie się po alejach Manhattanu i to, co dziś nazywamy "lansem". Podobno w czasie jednej z takich wędrówek nieznajomy ratuje ją przed wypadkiem samochodowym. Nazywa się Condé Nast, jest milionerem, kobieciarzem z nowojorskiego światka. Zaprasza ją do siedziby swojego wydawnictwa. Elizabeth zaczyna karierę muzy od okładki 'Vogue'a'. Jej rysunkowa podobizna autorstwa Georges'a Lepape'a to apoteoza młodości, modernizmu i miasta. Kocie oczy, wydęte usta, kapelusz kask, w tle światła metropolii. Miss Miller jest jedną z głównych modelek magazynu. Pokazuje najgorętsze kreacje, pozuje do wyrafinowanych reklam kosmetyków, które stają się nieodzownym elementem stylu życia nowoczesnej kobiety. Pracuje z największymi fotografami: węgierskim portrecistą Nickolasem Murayem, Niemcem Arnoldem Genthe. Wkręca się do środowiska wydawców, artystów, mecenasów, które według 'The New York Times'a'"ustala tempo mody, styl życia i rozrywki wyższych sfer". Towarzystwo ekscytuje się kubizmem, omawia pisma Gertrude Stein. Kto chce być en vogue, musi opanować nowy styl tańca black bottom przywiezionego z Nowego Orleanu.

Na wieczorki do Nasta wpadają George Gershwin, Bea Lillie, małżeństwo Vanderbiltów, Fred Astaire, Cecil Beaton, redaktor naczelny 'Vanity Fair' Frank Crowninshield. Elizabeth baluje i gwiżdże na reputację. Nawiązuje romanse, nie chce serio traktować uczuć, odrzuca zobowiązania. 'Jeśli chcę się wysikać, sikam na drodze, jeśli mam na kogoś ochotę, wskakuję mu do łóżka' - sformułuje swoje credo. Za radą starszej koleżanki, ilustratorki związanej z Condé Nastem, przyjmuje zdrobniałą wersję imienia - Lee.

1930

Zbliżenie na szyję, piersi, usta. Akt do pasa, akt całkowity. En face, z profilu, rozkraczona na łóżku, na krześle, uchwycona z balkonu, skrępowana w gorsecie ortopedycznym, schowana za drucianą siatką, pochylona nad negatywami, rozmarzona na łóżku. Tymi zdjęciami, napisze krytyka, Man Ray próbuje zawłaszczyć kochankę, naruszając integralność jej ciała, więżąc w wymyślnych konstrukcjach. 'Nazywam się Lee Miller i jestem twoją nową uczennicą' - przedstawia się w kafejce na boulevard Raspail Rayowi. Man Ray udaje się właśnie na wakacje do Biarritz, Lee jedzie z nim. Rozpoczyna się kilkuletni romans i kilkudziesięcioletnia znajomość. Ray jest przysadzistym mężczyzną o ciemnych włosach i szerokim torsie ('Wyglądał jak byk' - wspomni Miller). Ona - okładkową "dziewczyną swoich czasów", chłopczycą o atletycznych kształtach. Atelier Mana Raya to dobry adres do nauki rzemiosła. Amerykański Żyd rosyjskiego pochodzenia wychowany na nowojorskim przedmieściu wiedzie na Montparnassie luksusowe życie awangardowego artysty. Jeździ sportowymi samochodami, mecenasi sponsorują jego eksperymentalne filmy. Na pierwszej wystawie surrealistów w Galerie Pierre wystąpił u boku Jeana Arpa, Maksa Ernsta, André Massona, Joana Miró i Pabla Picassa. Mieć portret jego autorstwa to oznaka prestiżu - "robił" Jamesa Joyce'a i Antonina Artaud, wówczas szefa Biura Badań Surrealistycznych. Ale jego konikiem są naładowane seksualnym podtekstem fotografie kobiet. Zgodnie z przekonaniem surrealistów zmysłowa ekstaza wyzwala kreatywną energię. Lee stawia twarde warunki: ich związek ma pozostać otwarty.

'Wszystkie obrazy zostały już namalowane' - skarżyła się jako studentka Art Students League of New York. Zdjęcia są jeszcze do zrobienia. Fotografia to nowe medium, którego Lee poszukiwała - mechaniczne, takie, które daje natychmiastowy efekt na miarę nabierającej tempa nowoczesności. Po roku umie już robić portrety, zdjęcia mody, manipulować kolorem, odcieniami, refleksem uzyskiwanym dzięki użyciu różnych faktur. Duetowi Ray - Miller przypisuje się pierwsze konsekwentne posługiwanie się wymagającą techniką solaryzacji polegającej na silnym naświetlaniu obrazu i odwróceniu jego tonalności. Niepodpisane prace mają często podwójne autorstwo. Magazyny publikują jej zdjęcia pod jego nazwiskiem, części nigdy 'nie odzyska''. Na ulice wychodzi z dwuobiektywową lustrzanką Rolleiflex, która właśnie pojawiła się na rynku. Jej pierwsze zdjęcia są utrzymane w poetyckim klimacie snu. Witryny, miejskie karuzele, place zabaw, klatki dla ptaków, klasycystyczne rzeźby - układają się w fantastyczne konstelacje. Kolejne próby przynoszą coraz bardziej abstrakcyjne kompozycje architektury konstruktywistycznej - trotuary, mosty, balustrady, statki stanowią tylko pretekst do formalnych popisów. Fragmenty skał i kamieni przypominają falliczne rzeźby starożytnych kultur. Schody wiodą donikąd, uchylone drzwi nie oferują ratunku, przestrzeń jest pułapką. Lee znajduje środki, by wyrażać gromadzone od dzieciństwa nienazwane emocje.

1931

Status asystentki i kochanki Raya nie wystarcza. Pod skrzydła bierze ją paryski 'Vogue' zwany prześmiewczo 'Frogue', czyli 'ropucha'. Jego głównym fotografem jest estoński baron George Hoyningen-Huene. Lee debiutuje trzema zdjęciami, które 'konsekrują triumf muskularnej młodej kobiety', sankcjonują 'arystokrację elegancji'.

Ambicją fotografa jest uchwycenie współczesnych kobiet w naturalnym otoczeniu, oddanych powszednim czynnościom. Lee pozuje w kreacjach od najbardziej wziętych projektantów epoki - Jeana Patou i Jeanne Lanvin. To wamp, to anioł, to kobieta - Huene wyczuwa jej zdolność do transformacji. Ale w powietrzu unosi się duch przebieranek na większą skalę - surrealizm. Na balach kostiumowych 'dobra krew' miesza się awangardą. Do ścisłego kółka należą projektantki mody Elsa Schiaparelli, Coco Chanel, Jean Cocteau, tancerz Serge Lifar, ilustrator Christian Bérard. Man wprowadza Lee do grona snobistycznych bywalców klubów La Coupole, jazzowego Le Boeuf sur le Toit, Le Grand Écart na Montmartrze. Maskarada, szokowanie image'em, demonstracyjna utrata kontroli - to jej żywioł. Zgłasza się do udziału w awangardowym filmie Jeana Cocteau. Jest między innymi drapieżną muzą bez rąk na wzór Wenus z Milo, która wyłania się z torsu poety i doprowadza do jego śmierci. W tym obrazie, który przejdzie do historii jako 'The Blood of A Poet', Cocteau zawarł całą dwuznaczność podejścia surrealistów do kobiet. Postulowana przez nich obyczajowa rewolucjaobsadza je w roli mrocznych heroin, złowieszczych posłanek. To mężczyzna sublimuje seksualną energię, której kobieta jest nośnikiem.

Ray jest zły za samodzielne projekty kochanki, ale nie potrafi ograniczać jej wolności. Do mieszkania Lee przychodzi tylko na noc. Zdjęcie z 1930 r. ukazuje modernistyczny sznyt jej nowego lokum - płyty winylowe jako dekoracja, niskie łóżko, zamiast stołu ławka. Lee szuka wyjścia z pułapki własnej popularności, coraz mniej wciąga ją surrealistyczny szał. Najsłynniejsze zdjęcia Miller z okresu paryskiego pochodzą z serii 'Exploding Hand'. "Wybuchająca dłoń" ukazuje kobiecą rękę ze starannym manikiurem wyciągniętą w stronę szklanych drzwi, na których rysują się ślady pęknięcia, a może uderzenia. Nie wiadomo, co się wydarzyło, wieje grozą.

1932

Nowojorczanki pchają się do studia wyszkolonej w Paryżu Miss Miller. W jej portfolio są portrety wielkich europejskich dam i żon hinduskich maharadżów. Miała okładkę z Charliem Chaplinem na 'L'Hebdomadaire du Cinéma', prywatnie fotografowała Salvadora Dal~ z Galą. Pstryka gwiazdy niemego kina, sportowych czempionów i bogate elegantki. W prowadzeniu biznesu The Lee Miller Studio przy Ósmej Alei i 43. Ulicy pomaga brat Erik. W 1933 r. jej sesja do artykułu 'For Love or Money - Partie to Remember' rozpoczyna wieloletnią współpracę z różnymi edycjami 'Vogue'a' - najpierw amerykańskim, za kilka lat także brytyjskim. Robi stylizacje na zlecenia luksusowych firm kosmetycznych jak Elizabeth Arden, Camay, Helena Rubinstein. Umie się podporządkować wymogom komercyjności. "Kobiety mają większą szansę odnieść sukces w fotografii niż mężczyźni - deklaruje w wywiadzie - są szybsze i bardziej elastyczne. Dzięki intuicji lepiej rozumieją osobowość modela". Mimo to ogłasza się w prasie jako oddział 'szkoły Mana Raya'. Poznany jeszcze w czasach paryskich kochanek Julien Lévy, kurator i właściciel wpływowej galerii, promuje zdjęcia Miller na wystawach awangardy. Jej pierwsza ekspozycja solowa zdobywa uznanie krytyków z 'Vanity Fair' i 'The New York Times'. Lee odczuwa już znużenie fotografią dla kolorowych magazynów. Stan ducha oddaje w intrygującym zdjęciu - przez nadmuchaną prezerwatywę widać męskie palce, które układają się w wulgarny gest. Miller odcina się demonstracyjnie od wymuszonej gładkości i krępującego wyrafinowania. 'Co sądzisz o tym mężczyźnie?' - zasięga opinii matki o towarzyszącym jej na wakacjach u rodziców egipskim arystokracie Azizie Eloui Beyu. 'To dobrze - odpowiada, słysząc akceptację - bo to mój mąż'.

1935

Worki naładowane bawełną wyglądają, jakby miały za chwilę pęknąć. "Uśpiona seksualna energia - oceni Carolyne Burke. - Worki to tylko pretekst, żeby pokazać kobiecą anatomię. Przypominają piersi ze sterczącymi sutkami". Inny tytuł z tej serii: 'Bawełna usiłująca wydostać się z worków i zamienić w chmury', potwierdzałby tę interpretację. Podczas podróży z mężem chłonie widoki delty Nilu, fellachów w turbanach, minaretów i piaskowych wzgórz.

'Lee jest szczęśliwa, ale nie jest łatwo osiąść w spokoju z jej stroskaną duszą' - donosi Aziz państwu Miller z ojcowską troską. Ekscytacja nowym miejscem szybko ustępuje miejsca nudzie. Rodzina Eloui Bey od pokoleń zajmuje stanowiska w administracji publicznej. W Kairze Lee zadaje się z żonami europejskich i amerykańskich notabli, przemysłowców i polityków. 'Grupa spod znaku czarnej satyny i pereł' - nazwie je. Arabkom spędzającym dnie na balkonach przy grze w brydża i pokera opowiada o życiu zachodnich kobiet. 'Byłam ich Szecherezadą' - wspomni po latach.

Źródło: Wysokie Obcasy

W numerze z 28 sierpnia