Natasha Caruana: 'Tą drugą' zostałam 23 lutego 2003 roku. Związek zaczął się jak większość romansów od doznania nieprzyzwoitego podniecenia
ZOBACZ TAKŻE
- Jak kobieta powinna się kochać (28-10-07, 11:00)
- Niebezpieczne związki (13-10-08, 10:22)
- Wielki podryw (23-09-07, 11:00)
- Romans z żonatym mężczyzną (10-05-07, 15:00)
- Jestem kochanką (12-09-01, 09:39)
SONDAŻ
Czym jest zdrada? Podyskutuj na forum >>
Wcześniej odczuwałam wielki szacunek do małżeństwa, ale teraz zaczęło mi się podobać przekraczanie moich utrwalonych barier moralnych - zatracanie się w związanej z tym emocji ryzyka.
Wcześniej odczuwałam wielki szacunek do małżeństwa, ale teraz zaczęło mi się podobać przekraczanie moich utrwalonych barier moralnych - zatracanie się w związanej z tym emocji ryzyka.
Październik 2006
Konrad, mój mąż, pokazuje mi grupowe zdjęcie swojego roku. - Tej warto się będzie przyglądać, niezła z niej wariatka - mówi, wskazując niską, krągłą szatynkę o intensywnym spojrzeniu. - Ma na imię Natasha, 22 lata, ojca klauna, romans ze starszym od siebie o 25 lat żonatym facetem i robi o tym projekt.
Styczeń 2007
Wystawa studentów londyńskiego Royal College of Art, czyli pokaz projektów, nad którymi właśnie pracują. Niekończąca się ilość zdjęć, obrazów, grafik, wideo, instalacji. Pomiędzy tym tłumy ludzi spragnionych młodej sztuki i darmowego wina. Zatrzymuję się na dłuższą chwilę przed sporą fotografią autorstwa Natashy Caruany. Jakiś pokój, łóżko, na nim na oko czterdziestoparoletni, półnagi mężczyzna śpiący z otwartymi ustami, pod nim przyciśnięta jego bezwładnym ramieniem dziewczyna patrząca prosto w obiektyw. W słuchawkach podłączonych obok zdjęcia męski głos wykrzykuje przejmująco: 'I love you! Oh, I love you so much!'. Jest trochę śmiesznie, trochę strasznie.
Czerwiec 2007
Jessica, która też jest z Natashą na roku, mówi, że będzie spoko, bo Natasha doskonale opowiada o swoich projektach. A jeszcze jak wpadnę do niej z butelką wina, to na pewno rozmowa pójdzie gładko.
Sierpień 2007
Opowiadam Konradowi, co chcę napisać o Natashy. Kłócimy się o to, ilu ma młodszych braci, którymi się opiekowała, bo ich matka była ciężko chora. Mnie powiedziała, że dwóch. Konrad twierdzi, że pięciu. Dziadkowie, żeby miała trochę dzieciństwa, wysłali ją do szkoły z internatem dla bogatych dziewcząt.
Pochłaniały mnie fantazje na temat drogich prezentów, sekretnych kolacji i weekendów spędzanych razem, refleksja nad rzeczywistym wymiarem mojej sytuacji zajmowała mi niewiele czasu. Większość poczucia winy była wypierana pragnieniem podtrzymania mojej romantycznej iluzji.
Czerwiec 2007
Siedzimy w małej kawalerce w centrum Londynu, nieopodal dworca Waterloo. Ściany pomalowane na biało, łóżko przykryte białą, grubo haftowaną narzutą, na jasnych półkach dużo książek. Jedyny ciemny akcent to czarny laptop na biurku. Natasha rozkłada na podłodze kolejne projekty wchodzące w skład jej pokaźnego jak na 22-latkę portfolio. Przez następne trzy godziny opowiada o nich spokojnie niskim, melodyjnym, lekko zachrypniętym głosem, wtrącając rozmaite dziewczyńskie: 'Oh, my God' albo 'You know', albo 'yeah', albo 'geez'. Przegryzamy herbatniki, popijając je herbatą. Wino zostało w reklamówce, w której je przyniosłam, gdyż Natasha oznajmiła, że chętnie, tyle że właśnie robi sobie chwilowy detoks.
Na naszą drugą rocznicę zdecydowałam się wziąć ze sobą mój aparat, żeby sfotografować nas razem. I wtedy zdałam sobie sprawę, że to nie będzie możliwe. Ten fakt odsłonił przede mną fałsz tego związku - pozwolił wyjść poza własną naiwność i zrozumieć konsekwencje naszego romansu.
Natashę już wcześniej, trochę jak francuską artystkę Sophie Calle, interesowali prywatni detektywi wynajmowani przez kobiety do śledzenia zdradzających je mężów. To znaczy nie tyle detektywi, ile siła tego jednego zdjęcia, które może zmienić wszystko. No a potem ta sytuacja, kiedy chciała się sportretować razem ze swoim żonatym facetem i - Oh, my God, nie mogłam. On się tak śmiesznie zaczął zachowywać.
- Jak to śmiesznie? - pytam.
- Nie zgodził się. I ja się poczułam nieco dziwnie, czyli że: aha, tego się nie robi.
Patrzę na nią pytająco.
Wcześniej odczuwałam wielki szacunek do małżeństwa, ale teraz zaczęło mi się podobać przekraczanie moich utrwalonych barier moralnych - zatracanie się w związanej z tym emocji ryzyka.
Wcześniej odczuwałam wielki szacunek do małżeństwa, ale teraz zaczęło mi się podobać przekraczanie moich utrwalonych barier moralnych - zatracanie się w związanej z tym emocji ryzyka.
Październik 2006
Konrad, mój mąż, pokazuje mi grupowe zdjęcie swojego roku. - Tej warto się będzie przyglądać, niezła z niej wariatka - mówi, wskazując niską, krągłą szatynkę o intensywnym spojrzeniu. - Ma na imię Natasha, 22 lata, ojca klauna, romans ze starszym od siebie o 25 lat żonatym facetem i robi o tym projekt.
Styczeń 2007
Wystawa studentów londyńskiego Royal College of Art, czyli pokaz projektów, nad którymi właśnie pracują. Niekończąca się ilość zdjęć, obrazów, grafik, wideo, instalacji. Pomiędzy tym tłumy ludzi spragnionych młodej sztuki i darmowego wina. Zatrzymuję się na dłuższą chwilę przed sporą fotografią autorstwa Natashy Caruany. Jakiś pokój, łóżko, na nim na oko czterdziestoparoletni, półnagi mężczyzna śpiący z otwartymi ustami, pod nim przyciśnięta jego bezwładnym ramieniem dziewczyna patrząca prosto w obiektyw. W słuchawkach podłączonych obok zdjęcia męski głos wykrzykuje przejmująco: 'I love you! Oh, I love you so much!'. Jest trochę śmiesznie, trochę strasznie.
Czerwiec 2007
Jessica, która też jest z Natashą na roku, mówi, że będzie spoko, bo Natasha doskonale opowiada o swoich projektach. A jeszcze jak wpadnę do niej z butelką wina, to na pewno rozmowa pójdzie gładko.
Sierpień 2007
Opowiadam Konradowi, co chcę napisać o Natashy. Kłócimy się o to, ilu ma młodszych braci, którymi się opiekowała, bo ich matka była ciężko chora. Mnie powiedziała, że dwóch. Konrad twierdzi, że pięciu. Dziadkowie, żeby miała trochę dzieciństwa, wysłali ją do szkoły z internatem dla bogatych dziewcząt.
Pochłaniały mnie fantazje na temat drogich prezentów, sekretnych kolacji i weekendów spędzanych razem, refleksja nad rzeczywistym wymiarem mojej sytuacji zajmowała mi niewiele czasu. Większość poczucia winy była wypierana pragnieniem podtrzymania mojej romantycznej iluzji.
Czerwiec 2007
Siedzimy w małej kawalerce w centrum Londynu, nieopodal dworca Waterloo. Ściany pomalowane na biało, łóżko przykryte białą, grubo haftowaną narzutą, na jasnych półkach dużo książek. Jedyny ciemny akcent to czarny laptop na biurku. Natasha rozkłada na podłodze kolejne projekty wchodzące w skład jej pokaźnego jak na 22-latkę portfolio. Przez następne trzy godziny opowiada o nich spokojnie niskim, melodyjnym, lekko zachrypniętym głosem, wtrącając rozmaite dziewczyńskie: 'Oh, my God' albo 'You know', albo 'yeah', albo 'geez'. Przegryzamy herbatniki, popijając je herbatą. Wino zostało w reklamówce, w której je przyniosłam, gdyż Natasha oznajmiła, że chętnie, tyle że właśnie robi sobie chwilowy detoks.
Na naszą drugą rocznicę zdecydowałam się wziąć ze sobą mój aparat, żeby sfotografować nas razem. I wtedy zdałam sobie sprawę, że to nie będzie możliwe. Ten fakt odsłonił przede mną fałsz tego związku - pozwolił wyjść poza własną naiwność i zrozumieć konsekwencje naszego romansu.
Natashę już wcześniej, trochę jak francuską artystkę Sophie Calle, interesowali prywatni detektywi wynajmowani przez kobiety do śledzenia zdradzających je mężów. To znaczy nie tyle detektywi, ile siła tego jednego zdjęcia, które może zmienić wszystko. No a potem ta sytuacja, kiedy chciała się sportretować razem ze swoim żonatym facetem i - Oh, my God, nie mogłam. On się tak śmiesznie zaczął zachowywać.
- Jak to śmiesznie? - pytam.
- Nie zgodził się. I ja się poczułam nieco dziwnie, czyli że: aha, tego się nie robi.
Patrzę na nią pytająco.
Źródło: Wysokie Obcasy
1
2
następne »
Przeczytaj 47 komentarzy na Forum
-
monogamia=aseksualizm
xs550
01.10.07, 08:04
Tak zwana "zdrada" jest pieknym urozmaiceniem. Namawiam kazdego aby sprobowal tego. Zwiazki stricte monogamiczne sa dla aseksualnych. »
-
Zdjęcie kochanki
lumpenliberal
01.10.07, 08:44
Panna wględnie facet na boku (a to już zależy od preferencji) to fajna sprawa.Pozwala przynajmniej oswoić własne ciągotki poligamiczne w zgodzie z prawnieobwarowaną tzw. moralnością »
-
Zdjęcie kochanki
miss_a
03.10.07, 09:45
Zawsze mnie zadziwialy komentarze kochanek, ktore uwazaja sie za skrzywdzoneofiary. Nie mam na mysli oklamywanych kochanek (tych, ktorym ich mezczyzni nicnie powiedzieli, ze juz sa zonaci), »
W numerze z 13 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień˝








więcej zdjęć




