http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Wielki podryw

Rozmawiała Anna Zawadzka
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 16:46

Pół biedy, jeśli koleś, z którym się prześpisz, okaże się twoim kuzynem. Ale na przykład kuzynem twojego eks? Zgroza


ZOBACZ TAKŻE
ANITA, 33 lata, politolożka, pracuje w agencji reklamowej.

Nie wychodzę do klubu, żeby wylądować z kimś w łóżku, ale idę po porcję swojego fanu. A fanem są między innymi mężczyźni. Umiem sprowokować kolesia, który mi się podoba. Ale nigdy sama nie podbijam. Bo co bym miała powiedzieć? "Cześć, podobasz mi się"? Czekam, aż ktoś podejdzie. Podrywanie to jest wysyłanie sygnałów i czekanie na zwroty. Ja to już robię bezwiednie. Nawet nie zauważam, kiedy zarzucam tę grzywę na plecy.

Chodzi o flirt?

O flirt, poznawanie, gadanie, komplementy, śmiechy.

Masz jakąś bajerę?

Zawsze na wejściu mówię, kim jestem. Dzięki temu możemy gadać, a on nie ma strachu, że go ciągnę do ołtarza.

Kim jesteś?

Copywriterką robiącą karierę, feministką, mam dwie prace i jedno dziecko, drugiego nie chcę, mieszkam z córką, nigdy nie chciałabym mieszkać z mężczyzną. Jeśli naprawdę faceci boją się babek po trzydziestce, to po takiej gadce będzie im łatwiej za dwa dni zadzwonić i umówić się do kina.

Kiedy ostatnio podrywałaś?

Tak ewidentnie? Tej zimy w Maroku. Był obłędnie piękny. Jak go zobaczyłam, wiedziałam, że coś być musi. Na stałe pracuje w USA, akurat przyjechał do rodziny, w moim hotelu pracował jego kuzyn. Wciągałam brzuch jak Halle Berry, wychodziłam z morza, otrząsałam się z kropli i rzucałam mu powłóczyste spojrzenia. Bajerowałam na całego. Po trzech dniach podszedł i spytał, co czytam. Zabrał mnie na dyskotekę dla lokalsów. Potem powiedział, że było dla niego ewidentne, co ja wyprawiam. Brutalnie mówiąc, widział, że się do niego mizdrzę. Najdalej zaszliśmy, całując się i słuchając w samochodzie Tupaca z kaset. Do łóżka bym się bała - obcy kraj, obcy facet.

A w Paryżu?

W Maroku byłam z przyjaciółką i córką, trzeba było unikać smrodów. W Paryżu mogłam wziąć walizkę i wyjść. Pierwszy raz, odkąd mam córkę, wyrwałam się gdzieś sama, i to na trzy miesiące. Julkę urodziłam, mając 19 lat, więc nie zdążyłam sobie poszaleć. No to w Paryżu się wyszalałam. Miałam totalne wzięcie. Nie byłam gorsza, bo tam są faceci wszelkich kolorów skóry. Tak boscy, że zdarzało mi się gwizdać za nimi na ulicy.

Ilu zaliczyłaś?

Sześciu? Siedmiu? Ale na zasadzie regularnego randkowania. Łóżkowo dwóch. Z jednym pojechałam na dwa dni do Prowansji. Jak wróciłam, to go odcięłam, bo się zrobił namolowaty. Z innym poszłam na kurs rumby. Trzeci wziął mnie do teatru, czwarty do kina pod chmurką, piąty na plażę kabrioletem, chodziliśmy po knajpach, spędzaliśmy czas bez zobowiązań. Ważne było, że oni stawiają. Ja nie miałam kasy. Stać mnie było na bagietkę, jogurt dziennie i prezent dla Julki. To był komfort, że ktoś każdego wieczoru płaci za wszystkie moje drinki i kolację. Ale nie miałam poczucia, że jestem dziwką do towarzystwa, bo sama bawiłam się świetnie. A ponieważ nie podrywam dzieci - podobają mi się starsi faceci - ich stawianie było naturalne.

Miało dla nich znaczenie, że nie jesteś Francuzką?

W Paryżu mało kto jest Francuzem z krwi i kości. Przede wszystkim czułam, że jestem ładna. W Polsce mężczyźni nie podchodzą do mnie na ulicy, przewracając oczami z zachwytu i prosząc o numer telefonu. Tam w ogóle podrywało się łatwiej niż w Polsce, bo tutaj jest obciążenie małego miasta.

To znaczy?

Pół biedy, jeśli koleś, z którym się prześpisz, okaże się twoim kuzynem. Ale na przykład kuzynem twojego eks? Zgroza. W Maroku z kolei było łatwiej, bo na plaży mogłam świecić cycem. Zazwyczaj pokazuję, że jestem otwarta i fajna. Na zasadzie: podejdź, pogadajmy.

Jak sobie kogoś upatrzysz, to upolujesz?

Faceta, z którym byłam ostatnie cztery lata, podrywałam długo. Był strasznie oporny. Julka była już odchowana, ja uznałam, że po ciąży może warto by schudnąć. Wykupiłam karnet na basen, tam wypatrzyłam Jarka. Przez pół roku kupowałam tylko kostiumy kąpielowe i zasuwałam na basen w pełnym makijażu, żeby go poderwać.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Niech robi co chce, jesli chce... martin9819 23.09.07, 18:04

    zyjemy w wolnym kraju ona tez. To jej sprawa, ale czy naprawde trzeba tego typu artykuly? To mozna bylo jechac na Wilge na dyske i zapukac w szybke ktorego z samochodu, ktory akurat chodzi i»

  • Wielki podryw aleks_24 23.09.07, 18:08

    masssakra :( też na taką kiedyś trafiłem. Dostała to w genach po rodzicach. Babcia skakał z kwiatka na kwiatek, mama, i teraz ona. I tak co pokolenie są coraz niżej i niżej»

  • Wielki podryw scarlleta 23.09.07, 23:23

    tak chcą żyć, a moze inaczej takie życie wybrały, ich prawo. Nikt zupełnie niemoze znać ich intencji, jedynie one same. Może są bardzo szczęśliwe, a może totylko taka fasada i wyją po nocach»

W numerze z 31 lipca