http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Striptizer Dawid Ozdoba

Rozmawiała: Izabela Szymańska
23.07.2007 , aktualizacja: 23.07.2007 11:32
A A A Drukuj
Wieczór panieński - taniec striptizera jest nadal atrakcją Fot. Anna Bedyńska/AG Wieczór panieński - taniec striptizera jest nadal atrakcją
Koleżanka ostrzegała mnie, że jej przyjaciółka jest nieśmiała. Po dziesięciu minutach tańca przyjaciółka nie dość, że zerwała mi spodnie, to zatrzaski od stringów rozpinała zębami
Dawid Ozdoba (po lewej) na castingu
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Dawid Ozdoba (po lewej) na castingu
ZOBACZ TAKŻE
Ozdoba to twoje prawdziwe nazwisko?

Tak. Z jednej strony to fajne, bo ludzie łatwo mnie kojarzą. Zawsze byłem ozdobą szkoły, grupy na studiach. Nazwisko łatwe do zapamiętania i pasujące do mojej osoby, ale np. jak nie pojawiałem się na zajęciach i nawet nie była sprawdzana obecność, to wykładowcy zawsze zauważyli, że nie ma Ozdoby.

Skończyłeś dwa kierunki studiów na Politechnice w Szczecinie. Dlaczego nie zacząłeś pracować jako inżynier, tylko striptizer?

Przeżyłem coś bardzo nieprzyjemnego. Mój przyjaciel zginął w wypadku samochodowym. Jechałem z nim, ale wysiadłem chwilę wcześniej.

Ktoś mi powiedział: 'Dostałeś drugą szansę, zrób coś ze swoim życiem'. Wtedy postanowiłem, że nie będę pracował za biurkiem i zacznę cieszyć się życiem.

I jak zacząłeś zmiany?

Wygrałem reality show Amazonki i pieniądze, które wygrałem, dałem mamie. W programie powiedziałem głośno o tym, że był taki wartościowy człowiek, mój przyjaciel Tomek Dargas, który zginął tragicznie w wypadku. Następnie postanowiłem przenieść się do Warszawy. Ale wtedy jeszcze nie myślałem o striptizie. Uważałem, że jestem za szczupły, wstydziłem się. Zacząłem pracować w modelingu.

Skąd wiedziałeś, że sprawdzisz się jako striptizer?

Wcześniej byłem na wakacjach na Costa Brava i tam był konkurs dla striptizerów. Ja zarabiałem w knajpach jako tancerz, rozkręcałem imprezy, tańca uczyłem się z teledysków. Pomyślałem: kurczę, przydałyby mi się te pieniążki, ale nie będę się rozbierał. Zrobiłem show, ściągnąłem tylko koszulkę i wygrałem!

Po wygranej w Amazonkach założyłeś grupę Bad Boys. Jak w ciągu tych pięciu lat zmieniały się wieczory panieńskie?

Na początku było niewielu profesjonalnych tancerzy. Chłopak potrafił zostać nago, biegać tylko w białych skarpetkach jak jakiś burak. Dziewczyny robiły wieczory panieńskie tylko w domu i to był trochę temat tabu.

Gdy założyliśmy Bad Boys, zmieniliśmy stereotyp tancerza erotycznego. Zaczęliśmy robić to profesjonalnie i dziewczyny nie musiały obawiać się już niemiłych wspomnień. Pokazy odbywają się w domach, klubach, nawet na działkach. Zaczyna to być coraz bardziej popularne. Powiem nawet, że jest na to moda wśród Polek.

A co oferujecie?

Robimy wszystko: imprezy integracyjne, spotkania firmowe, sesje zdjęciowe, teledyski. Wszędzie, gdzie trzeba faceta, który fajnie wygląda i umie się zachować, tam my jesteśmy.

Niedawno założyłem drugą grupę VIP 54, która zbiera nie tylko tancerzy erotycznych z całej Polski, ale też akrobatów, iluzjonistów, tarocistów, ludzi specyficznych, którzy coś potrafią. Mam też zespół Bad Girls, dziewczyny, które tańczą na wieczorach kawalerskich. To też był kiedyś temat tabu. Faceci z reguły dzwonią po agencjach towarzyskich, a dziewczyny, które przyjeżdżają, nie potrafią tańczyć, tylko szybko się rozbierają. Bad Girls to zawodowe tancerki, które oprócz tańca idealnie wyglądają i potrafią działać na zmysły każdego faceta.

A wy co proponujecie jako Bad Boys?

Pewne panie chciały wersję na full wypasie. Kobieta siedziała w knajpce. Sama. Była trochę załamana, myślała, że koleżanki o niej zapomniały i wieczoru panieńskiego nie będzie. Wychodzi z klubu, a przed nim stoi limuzyna na 12 osób. Chłopak ubrany w strój marynarza wita ją szampanem. Jeździli po mieście, a później weszli do innego klubu. Ona była pewna, że marynarz się rozbierze. Ale nagle zaczęła płynąć mroczna muzyka. Dziewczyna odwraca się, a z tyłu za nią stoi chłopak przebrany za mnicha oraz jej przyjaciółki. Była superzaskoczona. Mnich wykonał profesjonalny pokaz, a ona z koleżankami szalała do rana. Przyjechała z Londynu i mówiła, że będzie polecała swoim koleżankom wieczory panieńskie w Warszawie.

Był też show na ulicy - podszedłem do kobiety z kwiatami, wkoło pełno ludzi, a ja zaczynam tańczyć i się rozbierać. Po chwili wyskoczyli jej znajomi z kwiatami i prezentami - to były jej 40. urodziny. Oczywiście ściągnąłem tylko koszulę, bo to miał być delikatny prezent bez przeginania. Dostałem buziaka w policzek, karnet na solarium i inne ciekawe zabiegi, bo okazało się, że pani była właścicielem salonu odnowy.

Ale też staramy się dziewczynom wybić z głowy dziwne pomysły, bo czasami dają nam stroje np. harcerza, Supermana.

Podziel się