http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif
A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Kobiety Felliniego

Tadeusz Sobolewski
2007-07-16, ostatnia aktualizacja 2007-07-16 11:26

Słynna scena orgii ze 'Słodkiego życia' (1959). Kiedyś skandalizująca, dziś raczej śmieszna
Słynna scena orgii ze 'Słodkiego życia' (1959). Kiedyś skandalizująca, dziś raczej śmieszna
Fot. BE&W

Przez całe życie szukałem kobiet otulających ręcznikami. Na jawie zwykle wyciera mnie Giulietta...

'Miasto kobiet' (1980): Fellini przed sądem kobiet
Fot. EAST NEWS
'Miasto kobiet' (1980): Fellini przed sądem kobiet
Anita Ekberg
Fot. EAST NEWS
Anita Ekberg
ZOBACZ TAKŻE
Gdy przywołuję hasło 'Fellini i kobiety', pierwszym obrazem, który przychodzi na myśl, są kobiety w bieli idące przez pole, pod wiatr, jakby na spotkanie kogoś - scena tuż przed słynnym finałem 'Osiem i pół'. Reżyser Guido (Marcello Mastroianni), któremu rozsypało się życie i film, patrzy na te postacie jak na wybawienie, a one zapraszają go uśmiechem. Znikły pretensje, znikło gdzieś poczucie winy, które prześladowało zagubionego czterdziestolatka. Pojawiła się zgoda na życie i na samego siebie.

Kino jest kobietą

Wśród kobiet idących przez pole jest żona Guida, jego kochanka Carla, nieżyjący rodzice. Jest kabaretowa diwa ze strusimi piórami. Jest też młoda niańka z dzieciństwa - bohaterka erotycznego snu, który nawiedzał kiedyś Felliniego. 'Jestem dzieckiem. Kobiety kąpią mnie w wielkiej drewnianej kadzi, zawijają w ręczniki i przytulają do piersi, żeby wysuszyć. Przez całe życie szukałem kobiet otulających ręcznikami. Na jawie zwykle wyciera mnie Giulietta...'. Kiedy Fellini zdobywa się na podobne wyznania - a pozostawił ich mnóstwo, żerowała na nich prasa - nie ma w tym infantylizmu ani kokieterii. Jest tylko wielka świadomość siebie. Choć anegdoty mogą być zmyślone.

Wśród kobiet z finału 'Osiem i pół' jest też olbrzymka Saraghina podglądana w dzieciństwie. Saraghina to diabeł! - straszyli chłopców księża w gimnazjum. Z postacią olbrzymki wiąże się wyobrażenie zapisane w rozmowach Charlotty Chandler 'Ja, Fellini' - sen o wyłowionym z morza potworze, który miał postać kobiety. 'Była jednocześnie brzydka i ładna. Zrozumiałem wtedy, że kobieca uroda może objawiać się w różnym kształcie i rozmiarze...'. We śnie o pociągającej kobiecie monstrum, która miała go połknąć, Federico równocześnie odpędzał matkę. Było to wypowiedzenie posłuszeństwa, symboliczny koniec dzieciństwa.

W finale 'Osiem i pół' na kolistej arenie w rytm cyrkowego marsza wszystkie postacie podają sobie ręce. Spotykają się nierozwiązywalne sprzeczności życia. Rozwiązują się problemy nie do rozwiązania. Guido godzi się z żoną. Wita z kochanką. Pozdrawia matkę, która rozkłada ręce w przepraszającym geście: 'Trudno, muszę odejść...' - nie obciążając Guida żadną winą. Klęka przed kardynałem. Porozumiewa się z magikiem. Karnawałowym wężem postacie krążą wokół areny. Wszystko to staje się nagle, bez przygotowania, bez żadnej logicznej przyczyny. Guido, jeszcze przed chwilą bliski samobójstwa, zostaje ocalony. Dlaczego tak się dzieje i dlaczego w to wierzymy? Finał 'Osiem i pół' jest snem na jawie. To coś innego niż projekcja marzeń - czyli to, co chcielibyśmy, żeby nastąpiło. Marzeniami żywi się kicz. Tu natomiast mamy do czynienia z jakąś realnością, czymś, co dzieje się naprawdę.

Fellini dotknął sfery nieświadomości, dla której - jak pisał Carl Gustav Jung - 'zachodni umysł nie znajduje nazwy'. Następuje w niej zjednoczenie przeciwieństw. Łączy się wszystko, co powoduje rozdźwięk i poczucie winy: religia i seks, ciało i dusza, kobiecość i Bóg, pierwiastek męski i żeński - animus i anima. Jednoczy się to, co rozdzielone, jak w chińskim symbolu tao niemożliwym do jednoznacznego przetłumaczenia, oznaczającym zarówno drogę, sens, jak i Boga. Jak w kolistej mandali należącej do najstarszych religijnych symboli ludzkości, znanej od czasów paleolitu we wszystkich kulturach - u Indian, w jodze, buddyzmie, chrześcijaństwie. W filmach Felliniego przewodniczką na drodze do tego zjednoczenia jest kobieta. Według niego 'kino jest kobietą'.

Powiedzieć, że wszystkie kobiety zaludniające jego filmy - boskie i monstrualne, stare i młode, wyuzdane i niepozorne, matki i prostytutki - są tylko erotycznym wyobrażeniem bohatera, to sprowadzić kino Felliniego do banału. Kobiety w jego filmach nie są tylko obiektem pożądania. Ten związek jest głębszy - one są nim samym. Wiedzą coś, czego nie wie mężczyzna. Są treścią jego nieświadomości. W snach Felliniego śmierć miała także postać interesującej kobiety, którą też akceptował. Była '40-letnią szatynką, wysoką, zgrabną, pełną wdzięku, pewną siebie, bardzo inteligentną. Pełną życia'.

Wyobraźnia erogenna

'Kobieta jest tajemnicą nie tylko jako obiekt pożądania - komentował swój film »Miasto kobiet «, za który atakowała go (niesłusznie) krytyka feministyczna. - Jest tajemnicą również w roli matki, żony, prostytutki w łóżku, damy, muzy, stręczycielki. Od zarania dziejów mężczyzna nakładał na twarz kobiety maski. Są to jego własne maski - tego, który patrzy'.

'Nasza wyobraźnia jest erogenna' - mówi Fellini, autor obsesyjnych rysunków przedstawiających kobiety o ogromnych piersiach, mocarnych biodrach i udach, podobne do paleolitycznej Wielkiej Matki. Pociągały go kobiety grube ('Myślę, że kobieta lubiąca jeść musi też lubić uprawiać miłość'). Ale erotyczna ścieżka w filmach Felliniego prowadzi dalej, krzyżuje się ze ścieżką religii.

'Noszę w wyobraźni pewien obraz - opowiada Fellini w wywiadach Constanza Constantiniego. - Idę za kobietą kołyszącą biodrami, podczas gdy równocześnie dzwon u św. Piotra wydzwania swoje groźby i napomnienia'. W wywiadzie Chandler Fellini dodaje: 'W religii podoba mi się przepych, rytuał, papież, a przede wszystkim kodeks, wedle którego trzeba postępować, i pojęcie winy, które zajmuje w nim poczesne miejsce...'.

Ten sam Fellini, który w 'Osiem i pół' w słynnej scenie z tańczącą Saraghiną podglądaną przez uczniów szkoły klasztornej ukazał hipokryzję katolickiego wychowania, równocześnie broni wyniesionego z domu, odrzuconego w pewnym momencie życia katolicyzmu jako niezbędnego składnika swojej osobowości. 'Zawdzięczam mu moją łobuzerską skłonność do buntu. Katolicki rytuał działa stymulująco, daje przyjemność łamania reguł, naruszania zakazów, które wprowadza'.

Scena ze 'Słodkiego życia': hollywoodzka seksbomba Anita Ekberg ubrana w czarno-białą sukienkę-

-sutannę, w księżowskim kapelusiku krętymi schodami wbiega na szczyt kopuły Bazyliki św. Piotra, zostawiając w tyle paparazzich. Staje na tle Rzymu, jakby miała wygłosić orędzie urbi et orbi. Nie jest wcieleniem szatana. Raczej przybyszem z krainy pierwotności, pogańską boginką, która potrafi nocą na Via Appia wyć do księżyca jak suka. Z tej samej krainy pierwotności, z krainy matek, pochodzą zaludniające filmy Felliniego od czasu 'Nocy Cabirii' rzymskie prostytutki. Również milionerka ze 'Słodkiego życia' uwodząca Marcella, którą on zabiera do swojego kabrioletu. W mieszkaniu w blokach na przedmieściu milionerka i Marcello będą się kochać w łóżku rozumiejącej wszystko prostytutki, pod obrazkiem Madonny. Po czym Marcello wróci do żony.

'Dziwka jest prawdziwą matką Włochów - nagadał Constantiniemu. - Wzrastaliśmy razem z mitem śródziemnomorskiej matki, ale ten mit nigdy nie został przetłumaczony na rzeczywistość. A skoro brakuje rzeczywistości, zastępujemy go tą ciemną, tajemniczą matką - kurwą. Ona daje nam prawdziwy kontakt z rzeczywistością, dlatego śpiewamy hymny na jej cześć'.

Jego pierwszym doświadczeniem erotycznym był burdel. 'Domy publiczne - opowiada Charlotcie Chandler - w tamtych czasach miały inną opinię niż dziś. Stanowiły część życia, zachowując jednocześnie smak owocu zakazanego i wywołując nieodłączne poczucie winy. Obecność szatana pod postacią właścicielki przybytku powiększała ryzyko, narażała na szwank duszę. Katolickie wychowanie zwiększało atrakcyjność seksu'.

Saraghina i papież

Był piewcą zagubionej jedności świata. W tym świecie mieści się i Saraghina, i papież. Fellini nie chce niczego odrzucić, niczego się wyprzeć. Jak Guido w finale 'Osiem i pół' przekonuje się, że jego lęk, kompleksy, niepokój są faktycznie rodzajem bogactwa.

Tęskni za 'prawdziwą religią, która powinna człowieka wyzwalać, pozwolić mu znaleźć boskość w sobie. Każdy pragnie bardziej sensownego istnienia. Całe życie - mówi Fellini - próbowałem wyzwolić się ze sposobu istnienia narzuconego przez wychowanie. »Nigdy nie osiągniesz ideału, jesteś tego niegodny « - mówiła matka. Żyliśmy pod silną, negatywną presją szkoły, Kościoła, faszyzmu i rodziców. Seks był tematem tabu'.

Jak Giulietta z filmu 'Giulietta i duchy' bohater Felliniego chce ocalić w sobie wewnętrzne dziecko, zaprzyjaźnić się ze swoimi fantazmatami, ale zarazem nie porzucać wiary i Kościoła w przeczuciu, że 'coś w tym jest'. Jak pozostać katolikiem i pogodzić to z erotomanią? Jak być równocześnie kobieciarzem i monogamistą? Od 'Białego szejka' po 'Casanovę' fantazje erotyczne, teatr uwodzenia, przygody ciała stanowią dla Felliniego przedmiot niespożytej fascynacji.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Re: Kobiety Felliniego czesiek_leczyca 19.07.07, 20:01

    Idol wykształciuszków. W wywiadzie u Wojewódzkiego artysta zwany Peją, pozującna człowieka oczytanego i kulturalnego, wyznał, że jest wielkim fanem 'arcydziełfelliniego'.Prosta, »

W numerze z 6 marca