http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Rozdwojona

Rozmawiała: Katarzyna Bielas
25.06.2007 , aktualizacja: 25.06.2007 11:07
A A A Drukuj
Alona Frankel z rodzicami po wojnie Fot. Archiwum prywatne Alona Frankel z rodzicami po wojnie
W Krakowie byłam Iloną, podczas wojny - Ireną, w szkole w Tel Awiwie zostałam Ilaną, a jak poszłam do wojska, ktoś się pomylił i zostałam Aloną
Alona Frankel 
- ur. w 1937 r. w Krakowie, pisarka izraelska, autorka i ilustratorka 36 książek dla dzieci (u nas ukazał się 'Nocnik nad nocnikami'). 'Dziewczynka' - jej pierwsza książka dla dorosłych, którą właśnie wydano po polsku - opowiada o dzieciństwie w lwowskim getcie, potem w ukryciu na wsi i w kryjówce we Lwowie. Powieść kończy się emigracją do Izraela w 1949 r. Autorka za 'Dziewczynkę' otrzymała w 2005 r. najważniejsze izraelskie wyróżnienie literackie Nagrodę Sapira i przyznawaną przez Yad Vashem Nagrodę Buchmana
Fot. Bartosz Bobkowski
Alona Frankel - ur. w 1937 r. w Krakowie, pisarka izraelska, autorka i ilustratorka 36 książek dla dzieci (u nas ukazał się 'Nocnik nad nocnikami'). 'Dziewczynka' - jej pierwsza książka dla dorosłych, którą właśnie wydano po polsku - opowiada o dzieciństwie w lwowskim getcie, potem w ukryciu na wsi i w kryjówce we Lwowie. Powieść kończy się emigracją do Izraela w 1949 r. Autorka za 'Dziewczynkę' otrzymała w 2005 r. najważniejsze izraelskie wyróżnienie literackie Nagrodę Sapira i przyznawaną przez Yad Vashem Nagrodę Buchmana
ZOBACZ TAKŻE
Z Aloną Frankel, ilustratorką książek i pisarką, rozmawia Katarzyna Bielas

'Dziewczynkę', książkę o swoich przeżyciach wojennych, o ukrywaniu się, napisała Pani dopiero kilka lat temu. Od czegoś się Pani uwolniła?

Absolutnie nie. Wszystko zostało tak, jak było, tylko że teraz istnieje również książka. Niczego nowego sobie także podczas pisania nie uświadomiłam.

Zostało mi to samo uczucie krańcowego zdumienia - jak to było możliwe, że ocalałam. Mam poczucie, że żyję przez przypadek. To jest bardzo nieprzyjemne.

Ta kobieta, ta Hania, która mnie za pieniądze ukrywała na wsi, mogła mnie wyrzucić gdziekolwiek - jak zrobiła z wieloma innymi ludźmi - a jednak potajemnie przywiozła mnie do kryjówki moich rodziców we Lwowie.

Czemu tak się zachowała? Moż e ona wierzyła w groźby mojej mamusi, że podziemie o niej wie? Nie wiem.

Ludzie mówią: przeznaczenie, los, Bóg, palec boży...

Nawet pobożni Żydzi unikają zajmowania się wojnami, morderstwami itd., bo nie wiedzą, jak sobie z takimi pytaniami poradzić. Ja jestem ateistką.

W naszym domu w Polsce nie było żadnej religijnej tradycji, dopiero kiedy pojechaliśmy do Izraela, zaczęłam się czegokolwiek dowiadywać o żydowskich świętach. Niektórych religie przyciągają, mnie wszystkie odpychają.

Są antykobiece, antyfeministyczne. Uważam, że wymyślili je mężczyźni, którzy boją się kobiet. Są stworzone przeciwko kobietom, nie chcę już przypominać, jakie zabiegi robi się z powodów religijnych dziewczynkom w Afryce.

Kazała Pani obrzezać swoich synów?

Tak. Moja mamusia w ogóle nie zwróciłaby na to uwagi, ale matce mojego męża bardzo na tym zależało.

W muzeum w Amsterdamie widziałam stare narzędzia służące do tego. Okropne. Nawet film z zabiegu puszczali. Nie przeraża to Pani?

Powiem pani, że mnie to przeraża. Nigdy nie powiedziałabym synowi, że ma swoich synów obrzezać, mimo że jest dla mnie ważne, że jestem Żydówką. Nie powiedziałam mu, ale on i tak to zrobił, tzn. lekarz zrobił zabieg w szpitalu.

Ja też nie chcę nawet o tym myśleć - robić coś takiego niemowlęciu. Nawet jeśli są przeróżne dowody, że jest to bardzo zdrowe. Amerykanie też to stosują.

Pani rodzice byli komunistami. Jak wyglądało to środowisko w przedwojennym Krakowie? Mamę nazywa Pani 'salonową komunistką'.

Większość mojej wiedzy pochodzi z opowiadań. Kiedy wybuchła wojna, miałam dwa lata.

To była krakowska bohema, do której należał przyjaciel rodziców, malarz Jonasz Stern, późniejszy prorektor ASP w Krakowie. Wśród intelektualistów, artystów bycie komunistą było wtedy w modzie. Mieli nadzieję, że komunizm uratuje ludzkość, w tym Żydów. Mamusia pracowała w przedszkolu, we freblówce, dużo czytała, tylko po polsku. Jej przyjaciele publikowali tzw. bibułę, a ona ją kolportowała. Kiedyś ją aresztowali. Posadzili ją z prostytutkami, które przeklinały i opowiadały fantastyczne historie, co dla niej, dziewczyny z dobrego, burżuazyjnego domu w Oświęcimiu - wtedy jeszcze nieznanego, banalnego miasteczka - było bardzo interesujące. Niestety, więźniarki polityczne zrobiły strajk głodowy i je rozdzielono. Mamusia tak naprawdę żałowała.

Rodzice, ojciec, pobożny Żyd z długą białą brodą, i matka w peruce, przywieźli jej do więzienia różne delikatesy. Nie siedziała tam długo, nie była to Bereza Kartuska, ale całe życie była z tego dumna.

Podziel się