Duże dzieci, duży kłopot
Rozmawiała: Dorota Frontczak
2007-03-26, ostatnia aktualizacja 2007-03-22 17:04
Trzeba dziecko 'uwodzić' - być kimś takim, żeby chciało mieć z nami bliski kontakt. I nie chodzi o nadskakiwanie i przypodobanie się. Chodzi o to, by postępować z dziećmi tak jak z innymi ludźmi, na których sympatii, miłości i przyjaźni nam zależy
ZOBACZ TAKŻE
- Biznesplan na życie (17-09-09, 19:00)
- Stolica niemieckiej rozrodczości (31-05-09, 01:00)
- Niemowlętami się brzydzę (13-07-08, 11:00)
- Sekretny świat twojego dziecka (11-06-07, 15:00)
- Nowi młodzi (06-11-06, 11:00)
- Od tego jest matka, nie? (27-07-09, 01:00)
Z Ewą Woydyłło rozmawia Dorota Frontczak
W 'Wysokich Obcasach' wydrukowaliśmy niedawno list pani, której córka w klasie maturalnej uciekła z chłopakiem za granicę. Matka ma teraz poczucie winy. Uważa, że powinna była czytać pamiętnik córki - wtedy wiedziałaby, że planuje ucieczkę. Czuje się winna, że źle córkę wychowała. Popełniła błąd?
Uczciwie trzeba powiedzieć, że jakiś błąd popełniła. Dziecko bało się domu, bało się mamy. Dlatego zaczęło robić coś potajemnie. Ucieczka z chłopakiem świadczy o tym, że z tym chłopakiem nie mogła być w domu albo nie mogła z mamą wynegocjować, że ona z nim wyjedzie. Ale to nie jest ten błąd, że matka nie czytała pamiętnika.
Przecież matka miała prawo nie zgodzić się na wyjazd przed maturą.
Ucieczka nie jest prośbą o zezwolenie. Dotykamy problemu kontroli rodzicielskiej. Część naszych wpływów wychowawczych faktycznie się na niej opiera. Trzeba kontrolować zachowania dziecka, np. czy nie wsadza palców do kontaktu, czy nie wybiega na jezdnię. To, co je, czy się ciepło ubiera, czy chodzi do szkoły, czy odrabia lekcję, czy ma dobre relacje z innymi osobami w rodzinie. To wymaga kontroli. Ale kontrola to jest proces, który w przypadku rodzicielstwa powinien w którymś momencie się wyzerować.
W którym?
Różnie w indywidualnych przypadkach. Np. przy dziecku z porażeniem mózgowym, na wózku inwalidzkim kontrola prawdopodobnie będzie trwała do końca życia. Ale nigdy nie jest stuprocentowa, bo nie możemy kontrolować myśli dziecka ani tego, jakie będzie miało problemy.
Córka autorki listu dzwoni do matki i szantażuje ją, żeby mama dostarczała pieniędzy.
A matka daje pieniądze, bo dzięki temu córka wciąż się odzywa.
Powinna odmówić?
Nie. Tę ekonomiczną zależność można wykorzystać, by naprawić ich relację. Ja napisałabym do córki list, kilka zdań: 'Córeczko, dzisiaj widzę, że popełniłam dużo błędów. Bardzo bym chciała nasze stosunki naprawić. Wierzę, że twoje decyzje co do wyjazdu są słuszne. Chciałabym, żeby ci się udało. Poradź mi, jak mogłabym wam pomóc, żeby ta pomoc nie polegała wyłącznie na wysyłaniu pieniędzy. Zapraszam was na święta, chciałabym poznać twojego chłopca i porozmawiać. Co o tym myślisz? W załączeniu bilety do Polski'.
To skruszy serce córki?
Każde dziecko chce kochać swojego rodzica. Czasem jednak boi się albo nie może znieść kontroli czy zależności. Umiejętność utrzymania dystansu między rodzicem a dzieckiem jest bardzo ważna.
Utrzymanie dystansu?
Każdy rodzic zmaga się z pragnieniem, by mieć nad dziećmi pełną kontrolę. A najbardziej matki, bo one tego posmakowały. Mieć dziecko przy piersi to lepsze niż orgazm. Ale to pragnienie bliskości z dzieckiem nie może być jak narkotyk - że ja chcę więcej i więcej. Raczej jak pyszne tiramisu - skosztuję i będę długo pamiętać. Zresztą jeżeliby matka musiała dziecko pogwałcać, przymuszać, bliskość nie byłaby taka przyjemna.
Skoro siłą się nie zmusi dziecka do miłości, to co robić?
Trzeba dziecko 'uwodzić' - być kimś takim, żeby dziecko chciało mieć z nami bliskie relacje. Nie chodzi o nadskakiwanie i przypodobanie się dzieciom. Chodzi o to, by postępować z nimi tak jak z innymi ludźmi, na których sympatii, miłości i przyjaźni nam zależy. Oczywiście jest masa różnych zadań, w tym wychowawczych, które to utrudniają, ale trzeba ustawicznie dbać o to, by dzieci nam ufały, nie bały się nas.
Jeżeli mam z dziećmi wspólne zainteresowania, dzieci będą chciały przyjść, porozmawiać, utrzymywać bliskie kontakty. A jak będę głupie rzeczy mówić albo w kółko to samo, albo sączyć krytykę, to dzieci się oddalą.
Znam matkę nastolatka, który zaczął uczyć się żeglarstwa. Ona pożycza od syna notatki i zapowiada, że w wakacje sama zapisze się na kurs na Mazurach. Mama dwóch dziewczynek z podstawówki czyta z nimi kolejne tomy o Harrym Potterze. W ten sposób mają z dziećmi nagle masę wspólnych tematów.
W 'Wysokich Obcasach' wydrukowaliśmy niedawno list pani, której córka w klasie maturalnej uciekła z chłopakiem za granicę. Matka ma teraz poczucie winy. Uważa, że powinna była czytać pamiętnik córki - wtedy wiedziałaby, że planuje ucieczkę. Czuje się winna, że źle córkę wychowała. Popełniła błąd?
Uczciwie trzeba powiedzieć, że jakiś błąd popełniła. Dziecko bało się domu, bało się mamy. Dlatego zaczęło robić coś potajemnie. Ucieczka z chłopakiem świadczy o tym, że z tym chłopakiem nie mogła być w domu albo nie mogła z mamą wynegocjować, że ona z nim wyjedzie. Ale to nie jest ten błąd, że matka nie czytała pamiętnika.
Przecież matka miała prawo nie zgodzić się na wyjazd przed maturą.
Ucieczka nie jest prośbą o zezwolenie. Dotykamy problemu kontroli rodzicielskiej. Część naszych wpływów wychowawczych faktycznie się na niej opiera. Trzeba kontrolować zachowania dziecka, np. czy nie wsadza palców do kontaktu, czy nie wybiega na jezdnię. To, co je, czy się ciepło ubiera, czy chodzi do szkoły, czy odrabia lekcję, czy ma dobre relacje z innymi osobami w rodzinie. To wymaga kontroli. Ale kontrola to jest proces, który w przypadku rodzicielstwa powinien w którymś momencie się wyzerować.
W którym?
Różnie w indywidualnych przypadkach. Np. przy dziecku z porażeniem mózgowym, na wózku inwalidzkim kontrola prawdopodobnie będzie trwała do końca życia. Ale nigdy nie jest stuprocentowa, bo nie możemy kontrolować myśli dziecka ani tego, jakie będzie miało problemy.
Córka autorki listu dzwoni do matki i szantażuje ją, żeby mama dostarczała pieniędzy.
A matka daje pieniądze, bo dzięki temu córka wciąż się odzywa.
Powinna odmówić?
Nie. Tę ekonomiczną zależność można wykorzystać, by naprawić ich relację. Ja napisałabym do córki list, kilka zdań: 'Córeczko, dzisiaj widzę, że popełniłam dużo błędów. Bardzo bym chciała nasze stosunki naprawić. Wierzę, że twoje decyzje co do wyjazdu są słuszne. Chciałabym, żeby ci się udało. Poradź mi, jak mogłabym wam pomóc, żeby ta pomoc nie polegała wyłącznie na wysyłaniu pieniędzy. Zapraszam was na święta, chciałabym poznać twojego chłopca i porozmawiać. Co o tym myślisz? W załączeniu bilety do Polski'.
To skruszy serce córki?
Każde dziecko chce kochać swojego rodzica. Czasem jednak boi się albo nie może znieść kontroli czy zależności. Umiejętność utrzymania dystansu między rodzicem a dzieckiem jest bardzo ważna.
Utrzymanie dystansu?
Każdy rodzic zmaga się z pragnieniem, by mieć nad dziećmi pełną kontrolę. A najbardziej matki, bo one tego posmakowały. Mieć dziecko przy piersi to lepsze niż orgazm. Ale to pragnienie bliskości z dzieckiem nie może być jak narkotyk - że ja chcę więcej i więcej. Raczej jak pyszne tiramisu - skosztuję i będę długo pamiętać. Zresztą jeżeliby matka musiała dziecko pogwałcać, przymuszać, bliskość nie byłaby taka przyjemna.
Skoro siłą się nie zmusi dziecka do miłości, to co robić?
Trzeba dziecko 'uwodzić' - być kimś takim, żeby dziecko chciało mieć z nami bliskie relacje. Nie chodzi o nadskakiwanie i przypodobanie się dzieciom. Chodzi o to, by postępować z nimi tak jak z innymi ludźmi, na których sympatii, miłości i przyjaźni nam zależy. Oczywiście jest masa różnych zadań, w tym wychowawczych, które to utrudniają, ale trzeba ustawicznie dbać o to, by dzieci nam ufały, nie bały się nas.
Jeżeli mam z dziećmi wspólne zainteresowania, dzieci będą chciały przyjść, porozmawiać, utrzymywać bliskie kontakty. A jak będę głupie rzeczy mówić albo w kółko to samo, albo sączyć krytykę, to dzieci się oddalą.
Znam matkę nastolatka, który zaczął uczyć się żeglarstwa. Ona pożycza od syna notatki i zapowiada, że w wakacje sama zapisze się na kurs na Mazurach. Mama dwóch dziewczynek z podstawówki czyta z nimi kolejne tomy o Harrym Potterze. W ten sposób mają z dziećmi nagle masę wspólnych tematów.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Duże dzieci, duży kłopot
magdusia94
26.03.07, 18:33
artykul ma charakter plytkiego i banalnego poradnika...nic nowego ani ciekawego.»
-
Duże dzieci, duży kłopot
kasia_finanse
27.03.07, 22:27
P.Woydyłło jest dla mnie autorytetem w poruszanej kwestii, jestem matką dwulatka, szukam i zawsze znajduję wartościowe rady w wypowiedziach specjalistów takich jak P.Ewa, myślę, że poza tym »
-
Re: Duże dzieci, duży kłopot
claratrueba
29.03.07, 12:47
Myślę, że problem to nie brak miłości tylko szacunku dla dzieci i samych siebie.Dzieci nie szanują rodziców nudnych, bez zainteresowań, niechlujnych, dzieci niewybaczają. Jeśli matka »
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień









