http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Reaguj na przemoc

Rozmawiała: Dorota Frontczak
2007-01-22, ostatnia aktualizacja 2007-01-22 13:33

Że bicie dzieci jest złe, to już wiemy. Chodzi o zrobienie kroku dalej - jeśli podejrzewamy, że dzieje się coś złego, zróbmy z tym coś. Jeśli przestaniemy być obojętni, to liczba dramatów, o których słyszymy w mediach, zmaleje


Projekt kampanii DDB Warszawa, Fot. Adam Wlazły
Projekt kampanii DDB Warszawa, Fot. Adam Wlazły
SONDAŻ
Czy zgłosił(-a)byś odpowiedniej instytucji, że twoi sąsiedzi biją dzieci?

tak
nie

Jaki jest cel kampanii 'Zobacz-usłysz-powiedz'?

Justyna Podlewska: Żebyśmy przestali być obojętni wobec przemocy. Bo że bicie jest złe, to już wiemy. Chodzi o zrobienie kroku dalej. Jeśli przestaniemy być obojętni, to liczba dramatów, o których słyszymy w mediach, zmaleje.

Czy płacz dziecka za ścianą wystarczy, żeby podjąć interwencję?

Jolanta Zmarzlik: Dziecko za ścianą ma prawo czasem popłakać. Ale jeżeli zaczyna cię to nurtować, w głowie kiełkuje myśl, że coś nie jest w porządku - koniecznie podziel się z kimś innym tym poczuciem. Ktoś, kto ma wrażenie, że widzi bite dziecko, nie musi być tego pewny na sto procent, nie musi mieć dowodów przemocy ani gotowej diagnozy.

JP: Dlatego na plakatach podajemy numer telefonu dyżurnego. Można tam dzwonić i opowiedzieć o konkretnej sytuacji osobie, która pomoże ją zdiagnozować i podjąć jakieś działanie.

Co usłyszę, gdy wykręcę 0 22 826 80 72?

JP: Usłyszy pani: 'Dziękujemy, że pani zadzwoniła. Proszę opisać sytuację, zastanowimy się wspólnie, co można w tym konkretnym przypadku zrobić'. I podamy rozwiązania: a, b, c. Albo idziemy do szkoły, albo do sądu, albo do prokuratury. Przeszkolony wolontariusz powie, gdzie można ze stron internetowych Fundacji Dzieci Niczyje ściągnąć wniosek o wgląd w sytuację rodziny czy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Ale może też podyktować jego treść przez telefon lub razem z dzwoniącym sformułować pismo o tym, że dzieje się coś złego, i pomóc wybrać instytucję, do której takie pismo należy skierować.

Jedyny telefon, jaki przychodzi nam do głowy, to 997, czyli policja.

JZ: Na policję trzeba zadzwonić wtedy, gdy słyszymy już tak gwałtowaną awanturę, że wymaga natychmiastowej interwencji. Reagować natomiast należy dużo wcześniej.

Co powinno być pierwszym krokiem, gdy coś zaczyna nas niepokoić?

JZ: Rozwiązań jest bardzo wiele i żadne nie jest złotym środkiem. Rozmowa z rodzicem dziecka to może być pierwszy krok. Czasem wystarczy powiedzieć: 'Pani dziecko często płacze. Mają państwo jakiś kłopot z dzieckiem?'. Warto otworzyć się na drugiego człowieka, bo nie każde bicie świadczy o tym, że rodzic jest potworem. To może być symptom kłopotów tej rodziny. Dziecko jest najsłabszym ogniwem i zawsze, gdy dzieje się coś złego w rodzinie, ono najbardziej cierpi.

Na przykład w małych miejscowościach można pójść do proboszcza i zasygnalizować, że w rodzinie Kowalskich nie radzą sobie z dziećmi. Są różne kółka, organizacje parafialne, które mogą pomóc tej rodzinie uporać się z problemem. Gmina poprzez organizacje pozarządowe, ośrodki pomocy społecznej, centrum pomocy rodzinie i ośrodki interwencji kryzysowej może świadczyć pomoc w przypadku przemocy.

Pomoc społeczna, Kościół. A gdzie jeszcze można szukać pomocy?

JP: W szkole, do której chodzi dziecko - u nauczyciela czy wychowawcy, który spędza z dziećmi dużo czasu, kontaktuje się z rodziną. U pedagoga czy psychologa szkolnego. Każda szkoła powinna mieć opracowaną strategię działania w przypadku krzywdzenia dzieci. Ale konieczny jest sygnał.

Jest też sąd rodzinny. Tam można złożyć wniosek o wgląd w sytuację rodziny i sąd się każdym takim wnioskiem zajmuje. Tylko uwaga - sądy te są zrejonizowane, więc wniosek należy wysłać do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania dziecka i koniecznie podać adres dziecka. Sąd pod wskazany adres zwykle wysyła kuratora. Jeśli wniosek jest zasadny, kurator zaproponuje konkretne działania, a sąd rodzinny podejmie szereg działań. Może wyznaczyć stałego kuratora dozorującego rodzinę, zaproponować rodzicom podwyższenie kwalifikacji rodzicielskich - skierować na terapię. W drastycznych przypadkach umieszcza dziecko w placówce opieki albo w rodzinie zastępczej, podczas gdy rodzina pracuje nad poprawą sytuacji domowej. Pokazuje sądowi, że już jest lepiej, że są postępy, że się stara. I wtedy dziecko może wrócić. Jeśli nie jest lepiej, umieszcza się dziecko w placówce opiekuńczo-wychowawczej - w domu dziecka lub w rodzinie zastępczej na dłużej.

Jeżeli sąd rodzinny w toku swoich działań ustali, że chodzi o przestępstwo wobec dziecka, może poinformować prokuraturę. Sąd rodzinny może podejmować działania równolegle do prokuratury i sądu karnego, np. zabezpieczać dobro dziecka, jeżeli sprawcą przemocy jest ktoś z rodziny.

JZ: Nie obawiajmy się, że sąd rodzinny od razu zabierze dziecko i umieści w ośrodku opiekuńczym czy rodzinie zastępczej. To zawsze jest ostateczność. Z definicji i z polityki w naszym kraju sąd rodzinny działa tak, by jak najdłużej utrzymać dziecko w rodzinie. Może kontrolować władzę rodzicielską i motywować rodziców do różnych zmian, ale wspiera rodzinę aż do końca.

A jeśli jeden rodzic ochrania drugiego w przypadkach bicia dzieci?

JZ: Rodzic, który jest świadkiem tego, jak małżonek bije dziecko, ma obowiązek szukać pomocy! Jeśli dziecko jest bite czy maltretowane, upijane, gwałcone, a drugi rodzic nie reaguje, to staje się również sprawcą cierpienia dziecka.

JP: Rodzice pociągnięci do odpowiedzialności często się dziwią: 'Dlaczego ograniczono mi władzę rodzicielską? Przecież to on bił'. Ale jeśli rodzic nie reagował i interweniowały inne służby, to on jest współwinny. Jeśli małżonek stosuje przemoc wobec dziecka, drugi musi temu przeciwdziałać - na przykład złożyć zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Zobacz, usłysz, powiedz olsen.pl 22.01.07, 18:38

    Jakie cudowne plakaty! Gdybym nie wiedział o co chodzi, to pewnie uznałbym, żedzieciaki pobiły się na zabawie dla przebierańców. Aczkolwiek niewątpliwie mająpewien walor artystyczny.I nie »

  • Zobacz, usłysz, powiedz roma_2000 22.01.07, 20:44

    Ad. donosicielstwo: mam powazne wątpliwości i czuję sie zaszczuta. Ja daję sięswoim dziciom wypłakać, bo są złe, bo są zmęczone i bezradne ... Uczę je tezsamodzielnie zasypiać i kiedy sie »

  • Zwolenników "dawania klapsa" dzieciom oraz tym, bezecny_ateista 22.01.07, 20:49

    którzy chwalą sobie, że w dzieciństwie dostawali klapsypytam:czy jesteście zwolennikami dawania klapsa doroslym albo czy chwalicie sobieprzypadki, kiedy dostaliście po pysku od dorosłego?»

W numerze z 28 sierpnia