http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Orgazm przy okazji

Rozmawiała: Anna Zawadzka
2007-01-01, ostatnia aktualizacja 2006-12-28 14:28

Żeby nie wiem jak się starał, kobieta sama musi do tego dojść. I musi faceta tego nauczyć. Powiedzieć, pokazać, poprowadzić jego rękę

'Szał uniesień',
Władysław Podkowiński, 
1894 r.
Fot. Bridgeman Art Library/BE&W
'Szał uniesień', Władysław Podkowiński, 1894 r.
ZOBACZ TAKŻE
O orgazmie z edukatorką seksualną dr Alicją Długołęcką i psycholożką Agnieszką Kramm rozmawia Anna Zawadzka

Pewien pan powiedział mi: Mężczyzna musi się rozładować. Kobietę wystarczy przytulić.

Alicja Długołęcka: Bzdura. Odmawianie kobiecie orgazmu to wymysł naszej kultury.

Już Hipokrates badał sprawę kobiecego orgazmu. Dominowała teoria, że do zapłodnienia potrzebne jest 'to coś'. Uważano, że i kobieta, i mężczyzna wydalają nasienie, a zatem orgazm obojga jest warunkiem poczęcia. Teoria dwunasienna była, jak widać, wybitnie dla kobiet korzystna.

Sprawy omal nie popsuł Arystoteles - stwierdził, że kobiety mogą zajść w ciążę i bez orgazmu. Skądinąd ciekawe, jak do tego doszedł... Ale jeszcze w XVIII w. 'lekarz młodej habsburskiej księżniczce zalecał łechtanie sromu, żeby zaszła w ciążę'. Ma to uzasadnienie naukowe. Orgazm nie jest warunkiem zapłodnienia, ale bardzo je ułatwia. Skurcze całego obszaru narządów rodnych powodują, że szybciej dochodzi do jajeczkowania. Starożytni lekarze mieli więc dobrą intuicję. W latach 70. XVIII w. doszło do pierwszego sztucznego zapłodnienia. Co prawda spaniela, ale teoria orgazmu niezbędnego dla zapłodnienia zachwiała się w posadach.

Katastrofa nastąpiła wraz z narodzinami seksuologii, czyli na przełomie XIX i XX w. Słynny naukowiec Kraft-Ebbing w 1896 r. przekonywał, że 'kobiety, które odebrały przykładne wykształcenie fizyczne i umysłowe, mają niewielkie potrzeby cielesne. Gdyby było inaczej, małżeństwo i rodzina stanowiłyby puste słowa'.

Kobiecie dobrze wychowanej nie wypada mieć orgazmu?

A.D.: Dokładnie. Ale była i druga teoria: że orgazm służy zdrowiu, choć wówczas nazywano go 'histerycznymi paroksyzmami'. Kobiety z wyższych sfer - te z niższych najczęściej w ogóle nie były leczone - uzdrawiano, wywołując u nich orgazmy.

I tu ciekawostka: w 1883 r. właśnie w tym celu wymyślono pierwszy wibrator. Zalecano go jako narzędzie masażu pozwalającego na rozładowanie nadmiaru energii i wydalenie toksycznych soków z organizmu, ale pod żadnym pozorem uzyskanie przyjemności seksualnej.

Orgazm mogła mieć albo histeryczka, albo nimfomanka?

A.D.: Zdarzało się, że kobiety uznane za nimfomanki leczono, wylewając im kwas siarkowy na łechtaczkę. Jestem świeżo po lekturze 'Wagina. Kobieca seksualność w historii kultury' Catherine Blackledge. Mówię tyle o historii, bo to z niej biorą się dzisiejsze przekonania. Na przykład takie, że kobieta normalna nie może cieszyć się ze swojego seksu, bo albo jest madonną, albo ladacznicą. Typowo polski schemat.

Tymczasem Hindusi mają przysłowie: 'Kobieta potrafi zjeść dwa razy więcej niż mężczyzna. Czterokroć góruje nad nim sprytem i ostrożnością. Sześciokroć zdecydowaniem i śmiałością. Ośmiokroć porywczością i rozkoszą w miłości'. Tak jest w też islamie i buddyzmie: kobiety uważane są za bardziej zmysłowe.

Gorzej, jeśli niektórzy dochodzą do wniosku, że kobieta nad swoją zmysłowością nie panuje. W 'Młocie na czarownice' z XV w. można przeczytać: 'Czarnoksięstwo bierze się z cielesnego popędu, który u kobiet jest nienasycony'.

Agnieszka Kramm: Z przekonania, że kobieca seksualność wyzwala w mężczyznach wszystko, co najgorsze, biorą się pomysły na wycinanie kobietom łechtaczek. Idąc dalej, kobieca seksualność jest grzeszna, sprowadza mężczyznę na manowce, należy więc ją wyciąć. Kobieta bez potrzeb jest słabsza i łatwiej nią kierować.

Po co kobiecie orgazm?

A.D.: Jeden powód już mamy: orgazm ułatwia zajście w ciążę. U samic ssaków często występuje wtedy zasysanie nasienia. Kobiece skurcze powodują podobny efekt. Drugi powód: ludzie, którzy często przeżywają orgazm żyją dłużej. Rzadziej zapadają na chorobę wieńcową. Przyjemna stymulacja pochwy i szyjki macicy znosi próg bólu o 75 proc. - to trzeci powód. Przyjemność seksualna działa jak morfina.

Jak mnie boli ząb, to powinnam zamiast pigułki wziąć orgazm?

A.D.: Na ból głowy seks działa na pewno. Poprawia krążenie, podnosi ciśnienie krwi. I wreszcie powód czwarty i najważniejszy: po przeżyciu orgazmu w mózgu wyzwala się oksytocyna - hormon przywiązania. Rośnie poczucie bliskości między partnerami. Zwiększają się szanse na trwałość związku.

Agnieszka Kramm: Dodałabym piąty: poczucie bycia normalną. To miecz obosieczny. Pisma kobiece trąbią o orgazmie. Z jednej strony przełamują tabu, edukują. Z drugiej wywierają na nas presję: musimy mieć pięć orgazmów w trzy sekundy. Inaczej coś z nami nie tak. Tymczasem realne życie wygląda zupełnie inaczej.

Prowadzę terapie indywidualne i grupowe głównie z kobietami z dużych miast. Z przerażeniem słucham historii, jak to on budzi ją o siódmej rano i mówi, że musi, więc ona otwiera oczy i czeka, aż on skończy, albo patrzy w telewizor, kiedy on 'robi swoje'.

Źródło: Wysokie Obcasy

Zobacz więcej na temat:

  • Re: Orgazm przy okazji iluminacja256 02.01.07, 20:02

    Jest taki epos chiński, choc właściwie to już raczej powieść -"Kwiaty sliwy w złotym wazonie" :) Gdyby tak Polak zrozumiał co czyta w gazecie, to moze mógłby i poczytać tę powieść, a potem »

  • do autora b.ania 02.01.07, 23:59

    Drażni błąd w podpisie zdjęcia obrazu Podkowińskiego.Pozdrawiam»

  • Zmeczylam sie datowaniem dziela na 1984!! b.6.1966 03.01.07, 00:40

    Czy ktokolwiek kuma??Wladzio Podkowinski byl wielkim malarzem przelomu wiekow, ale zeby 1984??!Wystawa paryska, skandal, ale pewnie mniejszy, niz ta cholerna DATA!!»

W numerze z 28 sierpnia