http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Uzależniona od internetu

Tekst: Jarosław Sidorowicz, Michał Olszewski
11.12.2004 , aktualizacja: 08.12.2004 16:33
A A A Drukuj
Ma 15 kont internetowych. Był czas, kiedy nie odchodziła od monitora przez całą dobę. Sąd najpierw nakazał jej przymusowe leczenie z uzależnienia od komputera, w końcu umieścił dzieci w placówce wychowawczej
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Nie znam innego takiego przypadku w Polsce - mówi Waldemar Żurek, sędzia i rzecznik prasowy krakowskiego sądu. W precedensowej sprawie, która od kilku lat ciągnie się na wokandzie, główne role odgrywają młoda kobieta i jej komputer. Sąd uznał, że ofiarą internetowej pasji padły dzieci krakowianki.

Szklana pogoda

Mariola ma 33 lata. Do Krakowa przyjechała z Pomorza. Naukę przerwała po dwóch latach liceum i trzech szkoły ekonomicznej - wtedy po raz pierwszy zaszła w ciążę. Mieszka w okolicy, która bardziej kojarzy się ze "Zbrodnią i karą" niż światem zaawansowanych technologii. To najbiedniejsza część krakowskiego Podgórza, dzielnicy przyklejonej do prawego brzegu Wisły. Żeby dostać się do jej oficyny, trzeba pokonać cuchnącą bramę, potem jeszcze podwórko. Na kocich łbach rozszarpany szczur, śmieci, szmaty uwalane ekskrementami. Stare ubrania chyboczą się na sznurach.

Być może dlatego Mariola czasem nie rozsuwa zasłon. W środku dnia w zawilgoconym mieszkaniu panuje półmrok. Na monitorze pasjans. Mariola pali jednego papierosa za drugim. W kącie szumi zaśnieżony telewizor, gra muzyka z MP3. W mieszkaniu pusto - po dzieciach zostały cztery łóżka i garść pluszowych zabawek. Na kanapie poukładane w kupkę romanse, w przegródkach kredensu kilkadziesiąt płyt z programami. Jedną ze ścian ozdabia olbrzymi miś - dostała go na zlocie od zaprzyjaźnionych internautów.

Zbyt wiele do roboty nie ma, szczególnie teraz, kiedy zniknęły dzieci. Zanim urodził się najstarszy Daniel, pracowała dwa lata jako kelnerka. Teraz żyje z groszowych alimentów, a nadmiar wolnego czasu zapełnia przegrywaniem filmów, muzyki i pasjansem.

Czat lepszy niż rozmowa

Internetu w domu już nie ma. Nie, Mariola nie chodzi do kafejek. No, góra raz w miesiącu - poszukać ofert pracy. Pokazuje nam listę 15 kont internetowych, których używała, i do tego starannie sporządzoną listę adresową zaprzyjaźnionych internautów. Jest ich około dwustu. Co takiego znalazła w internecie? Dlaczego całymi dniami rozmawiała na czatach dla 30- i 40-latków?

- Pamiętam, jak mój były przychodził po pracy i nie mieliśmy sobie nic do powiedzenia. Siadał przed komputerem i oglądał, bo w tamtym czasie założyliśmy internet. Co oglądał? Ja mu przez ramię nie zaglądałam - opowiada.

- Któregoś razu sama weszłam na Czaterię. Siedziałam w nocy i patrzyłam tylko, co ludzie piszą. Aż jedna z internautek zapytała, dlaczego tak cicho siedzę. Ja na to, że nie wiem, co mam pisać. Odpowiedziała, że wszystko, a reszta sama przyjdzie.

Uważa, że czaty są lepsze niż rozmowa oko w oko. Dlaczego? Bo w sieci ludzie są uczciwsi, piszą to, co naprawdę myślą. Sąsiadka uśmiecha się do ciebie, a za plecami rozpowiada, że wróciłaś nad ranem do domu. W sieci, jak ktoś coś do ciebie ma, pisze od razu.

Komputer jak kochanek

Pierwsza na komputer zwróciła uwagę pani kurator. Wyznaczył ją sąd w 2000 roku, bo Mariola i jej drugi wybranek nie radzili sobie z wychowywaniem dzieci.

- Pił, bił nas - opowiada Mariola. - Ja leżałam w łóżku z dzieckiem, a on rzucał butami po ścianie.

Zapisek ze stycznia 2001 roku jest króciutki: "W domu pani F. pojawił się nowy sprzęt techniczny - komputer".

Nic w tym zdrożnego. Niedługo potem kuratorka jednak zauważa: "Niepokoi mnie fakt, że pani F. bardzo dużo czasu poświęca na rozmowy i spotkania internetowe. Chętnie opowiada o poznanych tu ludziach. Przeprowadziłam z nią rozmowę na ten temat. Starałam się pokazać, że znajomości przez internet niekoniecznie będą szczere i trwałe, a mogą nieść niebezpieczeństwo dla rodziny. Czas spędzony przed komputerem może poświęcić dziecku" - pisze po kolejnej wizycie w mieszkaniu Marioli.

W sądowych aktach mnożą się raporty kuratora i relacje nauczycieli, że dzieci przychodzą do szkoły coraz bardziej zaniedbane i głodne. Basia nie ma nawet kredek, nie mówiąc o piórniku. Paula chodzi w brudnej odzieży. "Umyta i w czystym ubraniu przychodzi jedynie wtedy, gdy przed sądem ma się odbyć kolejna rozprawa o ograniczenie praw rodzicielskich" - pisze wychowawczyni w opinii dla sądu.

Mąż Marioli na rozprawie rozwodowej opowiadał: - Dopóki nie pojawił się w domu komputer, była dobrą matką.

Z ubiegłorocznego wywiadu środowiskowego: "Matka ożywia się jedynie, gdy rozmawia o komputerze. Nosi się właśnie z zamiarem kupienia drukarki. Obecnie zaprzecza, by siedziała przy komputerze. Twierdzi, że jedynie słucha muzyki i ogląda filmy. Komputer usytuowany jest obok okna, co uniemożliwia zobaczenie przez szybę, czy jest on włączony".

- Rzeczywiście, potrafiłam siedzieć nocami - przyznaje Mariola. - Ale to dlatego, że zawsze miałam kłopoty ze spaniem. Czasami wystarczała mi godzina snu. Nic mi się nie chciało, nawet nie jadłam, tylko kawę piłam. Bywało, że po trzy dni nie odstępowałam od komputera. Ale co to za uzależnienie? To nie była przecież żadna czarna dziura. Wszystko pamiętam.

Zakład energetyczny za długi odciął jej prąd. W mieszkaniu pojawił się grzyb. "Gdy byłam w mieszkaniu, dzieciom z ust szła para" - opisywała kuratorka.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Re: Matka uzależniona od komputera kelea 11.12.04, 19:43

    Ja też lubię komputerek:) Ale po jakimś czasie zwyczajnie nie mogę jużwysiedzieć przed ekranem. Nie wyobrażam sobie, że miałabym zarwać noc nasiedzenie w sieci. Najgorsze w tej sprawie jest »

  • Re: Matka uzależniona od komputera naiwna24 11.12.04, 20:55

    ja nie rozumem dlaczego autor artykułu zmienił imie bohaterki, skoro wczesniej wSE były podane prawdzowe dane.Wszyscy wiedza o kogo chodz.Bohaterke znam osobiscie, poznałam ja na tym zlocie »

  • Re: Matka uzależniona od komputera ulenkak25 12.12.04, 12:04

    Sama jestem mamą i uwielbiam siedzieć przy komputerze kiedy Mały śpi. Co w tym strasznego? Mam 5 kont a moje dziecko jest zdrowe, zadbane i najedzone i to chyba nie dlatego, że ja nie siedzę»