Dzieci uciekają z domu, bo chcą być zauważone
Rozmawiała: AGB
2004-05-29, ostatnia aktualizacja 2004-05-28 19:11
Większość zaginionych dzieci to nie te najmłodsze. Co roku w Polsce ucieka z domów prawie dziesięć tysięcy nastolatków. 25 maja kraje Unii Europejskiej obchodziły Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego. Organizatorem Dnia w Polsce jest Fundacja ITAKA, która przygotowała go pod hasłem "Nie uciekaj". Rozmowa z Ewą Jakoniuk, psychoterapeutą Fundacji ITAKA.
ZOBACZ TAKŻE
- Taki duży, a sika w łóżko (21-01-10, 01:00)
- A tu? Nicość (31-08-09, 01:00)
- Gdy Twoje dziecko uciekło z domu (29-05-04, 01:00)
SERWISY
Dlaczego dzieci uciekają z domu?
Gdy nastolatek czuje złość do rodziców, gdy uważa, że jego potrzeby są lekceważone, a samotność (mimo fizycznej obecności rodziny) staje się nie do zniesienia, wtedy pojawia się myśl o ucieczce.
Dlaczego dziecko bywa tak złe na rodziców, że ucieka?
Bo nie pozwalają mu na samodzielność, na własne zdanie i jakąkolwiek indywidualność - wszystko musi być po ich myśli. Złość na rodziców przybiera na sile, gdy są zbyt rygorystyczni, nie respektują potrzeb dziecka, nie liczą się z jego zdaniem, odmawiają prawa do dyskusji. Nastolatek w takiej rodzinie czuje się zniewolony, usidlony, spacyfikowany. Ma ochotę poczuć się niezależny i wolny. Uważa, że tylko ucieczka może mu tę wolność dać.
Nie wie, że kiedy ucieknie, pozna raczej, co to strach, bezradność, głód i zimno.
Niekiedy dzieci uciekają przed niebezpieczeństwem, krzywdą, upokorzeniem. Przed problemami, które przerosłyby niejednego dorosłego człowieka. Uciekają od biedy, molestowania psychicznego, seksualnego, od przemocy, od ciągłych kłótni rodziców. Uciekają dzieci, które nie mają wsparcia w swoim środowisku i nie potrafią lub nie mają kogo poprosić o pomoc.
Ale dzieci uciekają nie tylko z domów patologicznych.
Często tzw. przyzwoici rodzice - spokojni, porządni, zapracowani - dziwią się, że to właśnie ich dziecko uciekło. "Przecież miało wszystko, czego chciało" - mówią. Ale z relacji dziecka wynika coś przeciwnego: czuło się niekochane, nieakceptowane, odrzucone. Sądzi, że rodzice kupowali jego miłość prezentami i pieniędzmi. Nastolatek potrzebuje zainteresowania rodziców, a gdy tego brakuje, ucieczka staje się wołaniem: "Zauważcie mnie!".
Rodzice, którzy akceptują swoje dziecko warunkowo - tylko wtedy, gdy wszystko wychodzi mu dobrze, a w chwilach niepowodzeń tej akceptacji brakuje - mogą spodziewać się, że i ono pomyśli o ucieczce.
Dzieci uciekają od rodziców nadopiekuńczych, ale także od nadmiernie rygorystycznych - od wymagań, którym nie są w stanie sprostać.
Czy uciekają czasem dla zabawy, żeby przeżyć przygodę?
Ciekawość świata, chęć poznania nowych ludzi, syndrom Jasia Wędrowniczka - i to może być przyczyną odejścia dziecka z domu. Wędrowniczek jest tak zainteresowany wszystkim wokół, że nie myśli o tym, co przeżywają szukający go rodzice.
Często młodzi ludzie tak dobrze czują się na wakacjach, że nie chce im się wracać do domu. I niekoniecznie dlatego, że w tym domu dzieje się coś złego. Po prostu przygody wakacyjne i emocje z nich płynące są tak ekscytujące, że szkoda, aby się skończyły.
Zbliżają się wakacje, czy wtedy więcej dzieci ucieka?
' Tak, część dlatego, że łatwiej zasmakować przygody, bo jest ciepło, można spać w namiocie. Żeby poczuć smak wolności, uciekają dzieci zbyt rygorystycznych rodziców, którzy nie pozwalali im na samodzielny wyjazd, bo wydawały im się za młode i nieodpowiedzialne.
Dużo dzieci ucieka z powodu złych stopni na świadectwie, a właściwie z powodu strachu przed reakcją rodziców. Ale strach i w styczniu może być przyczyną ucieczki dziecka.
Czy można wcześniej zauważyć, że dziecko chce uciec?
Rodzice, z którymi rozmawiam, zawsze są zszokowani, że właśnie z ich domu dziecko uciekło, przecież wszystko było dobrze. Ale, jeśli się uważnie patrzy, można zauważyć, że dziecko zaczyna być wycofane, nie ma z nim kontaktu, jeżeli wcześniej ten kontakt był kiepski, to teraz jest fatalny. Nastolatek przestaje opowiadać, zamyka się w sobie, ucieka w internet, gry komputerowe, marzenia, a czasem w naukę.
Pierwszym znakiem jest więc ucieczka psychiczna?
W pewnym sensie ucieczkę dziecka poprzedza zawsze jakaś forma ucieczki dorosłych. To najpierw rodzice, nauczyciele, opiekunowie uciekają od szczerych rozmów, od rozwiązywania problemów, od prawdziwych kontaktów i relacji z dziećmi.
Gdy nastolatek czuje złość do rodziców, gdy uważa, że jego potrzeby są lekceważone, a samotność (mimo fizycznej obecności rodziny) staje się nie do zniesienia, wtedy pojawia się myśl o ucieczce.
Dlaczego dziecko bywa tak złe na rodziców, że ucieka?
Bo nie pozwalają mu na samodzielność, na własne zdanie i jakąkolwiek indywidualność - wszystko musi być po ich myśli. Złość na rodziców przybiera na sile, gdy są zbyt rygorystyczni, nie respektują potrzeb dziecka, nie liczą się z jego zdaniem, odmawiają prawa do dyskusji. Nastolatek w takiej rodzinie czuje się zniewolony, usidlony, spacyfikowany. Ma ochotę poczuć się niezależny i wolny. Uważa, że tylko ucieczka może mu tę wolność dać.
Nie wie, że kiedy ucieknie, pozna raczej, co to strach, bezradność, głód i zimno.
Niekiedy dzieci uciekają przed niebezpieczeństwem, krzywdą, upokorzeniem. Przed problemami, które przerosłyby niejednego dorosłego człowieka. Uciekają od biedy, molestowania psychicznego, seksualnego, od przemocy, od ciągłych kłótni rodziców. Uciekają dzieci, które nie mają wsparcia w swoim środowisku i nie potrafią lub nie mają kogo poprosić o pomoc.
Ale dzieci uciekają nie tylko z domów patologicznych.
Często tzw. przyzwoici rodzice - spokojni, porządni, zapracowani - dziwią się, że to właśnie ich dziecko uciekło. "Przecież miało wszystko, czego chciało" - mówią. Ale z relacji dziecka wynika coś przeciwnego: czuło się niekochane, nieakceptowane, odrzucone. Sądzi, że rodzice kupowali jego miłość prezentami i pieniędzmi. Nastolatek potrzebuje zainteresowania rodziców, a gdy tego brakuje, ucieczka staje się wołaniem: "Zauważcie mnie!".
Rodzice, którzy akceptują swoje dziecko warunkowo - tylko wtedy, gdy wszystko wychodzi mu dobrze, a w chwilach niepowodzeń tej akceptacji brakuje - mogą spodziewać się, że i ono pomyśli o ucieczce.
Dzieci uciekają od rodziców nadopiekuńczych, ale także od nadmiernie rygorystycznych - od wymagań, którym nie są w stanie sprostać.
Czy uciekają czasem dla zabawy, żeby przeżyć przygodę?
Ciekawość świata, chęć poznania nowych ludzi, syndrom Jasia Wędrowniczka - i to może być przyczyną odejścia dziecka z domu. Wędrowniczek jest tak zainteresowany wszystkim wokół, że nie myśli o tym, co przeżywają szukający go rodzice.
Często młodzi ludzie tak dobrze czują się na wakacjach, że nie chce im się wracać do domu. I niekoniecznie dlatego, że w tym domu dzieje się coś złego. Po prostu przygody wakacyjne i emocje z nich płynące są tak ekscytujące, że szkoda, aby się skończyły.
Zbliżają się wakacje, czy wtedy więcej dzieci ucieka?
' Tak, część dlatego, że łatwiej zasmakować przygody, bo jest ciepło, można spać w namiocie. Żeby poczuć smak wolności, uciekają dzieci zbyt rygorystycznych rodziców, którzy nie pozwalali im na samodzielny wyjazd, bo wydawały im się za młode i nieodpowiedzialne.
Dużo dzieci ucieka z powodu złych stopni na świadectwie, a właściwie z powodu strachu przed reakcją rodziców. Ale strach i w styczniu może być przyczyną ucieczki dziecka.
Czy można wcześniej zauważyć, że dziecko chce uciec?
Rodzice, z którymi rozmawiam, zawsze są zszokowani, że właśnie z ich domu dziecko uciekło, przecież wszystko było dobrze. Ale, jeśli się uważnie patrzy, można zauważyć, że dziecko zaczyna być wycofane, nie ma z nim kontaktu, jeżeli wcześniej ten kontakt był kiepski, to teraz jest fatalny. Nastolatek przestaje opowiadać, zamyka się w sobie, ucieka w internet, gry komputerowe, marzenia, a czasem w naukę.
Pierwszym znakiem jest więc ucieczka psychiczna?
W pewnym sensie ucieczkę dziecka poprzedza zawsze jakaś forma ucieczki dorosłych. To najpierw rodzice, nauczyciele, opiekunowie uciekają od szczerych rozmów, od rozwiązywania problemów, od prawdziwych kontaktów i relacji z dziećmi.
To najpierw dorośli uciekają od wysiłku, jakim jest praca nad zachowaniem więzi rodzinnych i społecznych. To od nich dzieci uczą się, że wygodniej jest uciec od problemu, niż go rozwiązać.
Czy jeśli dziecko uciekło, to znaczy, że zrobi to znowu?
Różnie bywa. Jest wiele rodzin, od których dzieci uciekają wielokrotnie, nawet dziesięć razy, ale w wielu rodzinach ta jedna ucieczka poprawiła sytuację. Dopiero tak drastyczne wołanie "zauważcie mnie!" dociera do rodziców. Dziecko musi zrobić krok niebezpieczny dla swojego życia, żeby otworzyli oczy.
Jak się zachować, gdy dziecko wróci do domu?
Przede wszystkim ochłonąć. Trzeba zaproponować odpoczynek, kąpiel, jedzenie, a przede wszystkim powiedzieć o tym, co się czuło, gdy dziecka nie było. Że się martwiliśmy, denerwowaliśmy i że się cieszymy, że dziecko wróciło, że ten koszmar już się skończył. Bez krzyku i złości.
Nie zaczynajmy od razu rozmowy, ale umówmy się na przykład na następny dzień. To nie może być przesłuchanie.
W tej rozmowie przede wszystkim zapytajmy, dlaczego dziecko uciekło, zaproponujmy, że wspólnie naprawimy sytuację, poprośmy, by - jeśli znowu będzie miało problem - porozmawiało z nami.
Jeśli to nie pierwsza ucieczka lub dziecko nie chce rozmawiać, trzeba kogoś poprosić o pomoc - zaufaną osobę z rodziny, która dla dziecka jest autorytetem, lub psychologa. I nie chodzi o to, żeby wysłać dziecko do psychologa, tylko pójść razem z nim.
Czy jeśli dziecko uciekło, to znaczy, że zrobi to znowu?
Różnie bywa. Jest wiele rodzin, od których dzieci uciekają wielokrotnie, nawet dziesięć razy, ale w wielu rodzinach ta jedna ucieczka poprawiła sytuację. Dopiero tak drastyczne wołanie "zauważcie mnie!" dociera do rodziców. Dziecko musi zrobić krok niebezpieczny dla swojego życia, żeby otworzyli oczy.
Jak się zachować, gdy dziecko wróci do domu?
Przede wszystkim ochłonąć. Trzeba zaproponować odpoczynek, kąpiel, jedzenie, a przede wszystkim powiedzieć o tym, co się czuło, gdy dziecka nie było. Że się martwiliśmy, denerwowaliśmy i że się cieszymy, że dziecko wróciło, że ten koszmar już się skończył. Bez krzyku i złości.
Nie zaczynajmy od razu rozmowy, ale umówmy się na przykład na następny dzień. To nie może być przesłuchanie.
W tej rozmowie przede wszystkim zapytajmy, dlaczego dziecko uciekło, zaproponujmy, że wspólnie naprawimy sytuację, poprośmy, by - jeśli znowu będzie miało problem - porozmawiało z nami.
Jeśli to nie pierwsza ucieczka lub dziecko nie chce rozmawiać, trzeba kogoś poprosić o pomoc - zaufaną osobę z rodziny, która dla dziecka jest autorytetem, lub psychologa. I nie chodzi o to, żeby wysłać dziecko do psychologa, tylko pójść razem z nim.
Źródło: Wysokie Obcasy
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień









