Więcej takich dobrych tekstów znajdziesz w Wysokich Obcasach

Mamo, nie martw się, przyjdę na twój pogrzeb - powiedział pięcioletni syn Ewy, kiedy ta, wyjąc z bólu, leżała skulona pod drzwiami. Niezdarnie próbował zetrzeć z jej twarzy krew. Wtedy Ewa po raz drugi dojrzała do rozwodu. Nie dlatego, że jej mąż, prawnik z tytułem doktora, po raz kolejny złamał jej nos. Dlatego, że wreszcie zrozumiała, co widzi jej syn, usłyszała, co do niej mówi, zobaczyła, że znowu zaczął sikać w majtki.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej