Podróże

Na czym polega montaż filmu? Milenia: "To są takie podróże do nie moich światów. Funkcjonuję trochę jak kameleon - na jakiś czas muszę wejść w światy reżyserów, producentów, aktorów, scenografów, operatorów. Rozszyfrować ich logikę. A potem to pogodzić, dołożyć coś od siebie i doprowadzić do tego, żeby to było komunikatem dla widzów. Niby spędzam całe dnie w ciemnym pomieszczeniu, a czuję się, jakbym ciągle gdzieś jeździła". Lidia: "Montaż ma w sobie tajemnicę. Trochę przypomina pracę redaktora w wydawnictwie. Sam nie pisze tekstu, ale tu przestawi akapit, tam skreśli zdanie i tekst, który wlókł się i źle brzmiał, nabiera energii. A taka umiejętność przestawiania? Predyspozycja, tego nie można nauczyć się w szkole. Wrodzone poczucie rytmu opowiadania". Ewa: "Są podręczniki, studia, reguły. Ale to tylko narzędzia, nie działają w ręku każdego. To jest coś ulotnego, coś, czego nie da się opowiedzieć. Nikt nie zna odpowiedzi na pytanie, dlaczego dwie rzeczy zestawione razem raptem zaczynają generować nowe sensy. Montażyści też nie, ale mają intuicję, co z czym zestawić. Oglądając film, ludzie oceniają aktorstwo, zdjęcia, reżyserię, ale rzadko kto dyskutuje o montażu, bo to jest najbardziej tajemnicza i najmniej znana widzom strona filmu".
Pozostało 96% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.