http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Parada

Weronika Doboszyńska
05.11.2011 , aktualizacja: 08.11.2011 14:23
A A A Drukuj
Autobus Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta Autobus
Ponad 700 prac! Historie kobiet, od których odszedł mężczyzna i tych samotnych w małżeństwie. Opowieści kobiet bezdomnych i chorych, których nikt nie odwiedza w szpitalu. Córek, którym umarły matki, i matek, których córki wyfrunęły z gniazda. Za wszystkie dziękujemy. Poniżej - druga wyróżniona praca
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
tekst Weronika Doboszyńska

Idę ulicą, a wy idziecie za mną, koło mnie, przede mną. Poruszacie stopami w błotnistym śniegu. Idziecie. Do przodu. Wchodzicie do empików, kawiarni, drogerii. Kupujecie książki, których nie czytacie, kawę latte i wodę toaletową. Miny macie nijakie. Choinkę za to największą w Europie, a może i na świecie. Może nawet w kosmosie nie ma większej, chociaż tego nikt jeszcze nie sprawdził. Ale na pewno Amerykanie niedługo się dowiedzą, a wy zwariujecie ze szczęścia, że takie cuda techniki są, że można już to sprawdzić. I pozazdrościcie tym Amerykanom, że to oni, a nie wy i że w dodatku mówią po angielsku z takim świetnym akcentem, z jakim wy nigdy nie będziecie mówić, bo w wieku 15 lat nie pojechaliście na rok do Stanów, na wymianę. I dlatego wyślecie tam swoje dzieci, żeby miały lepiej i żeby pozbyły się tego cholernego polskiego akcentu, który wy macie i będziecie mieć zawsze. Ale jeszcze nie macie tych dzieci albo są trochę za małe, żeby wysłać je na spełnianie amerykańskich snów. Teraz idziecie przez błotniście śniegowe ulice Warszawy i zastanawiacie się, czy to sprawiedliwe, że tu właśnie przyszło wam żyć. Mijacie Marks & Spencer i zastanawiacie się, czemu już nie Marks i Engels. Bo powroty do przeszłości są przecież najfajniejsze, można się pośmiać trochę z tych kolejek i aluminiowych łyżek w barze. Wracacie do tamtych czasów, bo znacie je ze śmiesznych filmów, a może nawet, jak to się mówi, z autopsji. Nie, wy jesteście trochę za młodzi, wy pracujecie w agencjach reklamowych, działach marketingowych, na rynkach zbytu i przesytu. Wiecie, co to podaż, popyt i account manager. Wiecie, choć nigdy nim nie byliście, bo zostaliście tylko junior account, a manager to był wasz szef, ten koleś, którego nienawidziliście przez parę lat, nawet jak przestaliście już tam pracować. Albo co gorsze, to była kobieta, co mówiliście, że jest taka wredna, bo dawno jej nikt nie przeleciał. Wy też nie, chociaż chcieliście. Teraz już tam nie pracujecie, teraz idziecie tylko przez ulicę i błoto wpada wam do butów. Jeszcze wstąpicie do supermarketu po choinkę, bo tańsze tam trochę, i zobaczycie anioła, co chodzi i sprzedaje opłatki. Przez chwilę pomyślicie, że to dziwne, ale nie będziecie się nad tym zastanawiać, bo trzeba zawlec tę choinkę do domu. A jak szybko uda wam się wrócić, to jeszcze pójdziecie z koleżanką do baru i pogadacie o tym, czy w sylwestra lepiej jest iść do klubu, czy słuchać jazzu w domu. Zobaczycie taką dziewczynę, która będzie siedziała przy stoliku i mówiła do jakiegoś gościa: spadaj, chłopcze, nie przysiadaj się do mnie, nie, nie mam chłopaka, nie, nie kupuj mi drinka. Nie będziecie wiedzieli, czy to zabawne, czy smutne, więc dopijecie piwo i pójdziecie położyć się na swoich łóżkach z Ikei.

Ale do tego jeszcze daleko, jeszcze musicie przeskoczyć tę kałużę i wcisnąć się do autobusu albo odszukać, na którym poziomie zostawiliście swój samochód w galerii handlowej. To może wam zająć trochę czasu, bo chodziliście po wszystkich sklepach z góry na dół, z pierwszego piętra na trzecie, z czwartego na parter i wszystko wam się pomieszało. Więc będziecie chodzić w tę i z powrotem, naprawdę już wkurzeni, bo chyba nie zdążycie jednak na to spotkanie z koleżanką i nie zobaczycie, czy ta dziewczyna w barze jest chociaż ładna.

Zima będzie długa i męcząca, zaczniecie się zastanawiać nad doświetlaniem specjalnymi lampami albo nad wycieczką do ciepłych krajów. Spóźnicie się jednak na oferty last minute i siedząc w domu przez miesiąc, będziecie przeglądać katalog.

A potem przyjdzie wiosna. Wylegną na ulice chłopcy, trzymając za ręce ładne dziewczyny. Będziecie patrzeć i mówić sobie: tak, nawet ładna, ale taka banalna, zwyczajna uroda. Będziecie sprawdzać skrzynkę mailową, ale tam nic nie będzie przychodzić, nawet wirusy, tylko czasem biuletyn z centrum pracy i kariery od waszej matki. Przypominać wam to będzie za każdym razem, jaką kiepską macie pracę i jak bardzo chcielibyście wygrać w totolotka. W magazynach będą reklamy kostiumów kąpielowych i popatrzycie na wasze ciała, które będą pozostawiały wiele do życzenia. Kupicie kremy za ciężkie pieniądze i zaczniecie prężyć mięśnie przed lustrem, bo to tylko miesiąc, żeby móc bez wstydu pokazać się na plaży w Ustroniu.

Ciągnąć już was będzie na łono natury i będziecie wyrywać się z waszych bloków, choć na weekend na działkę nad jakimś zalewem. I będziecie tam jeździć, choć połowę dnia spędzicie w samochodzie na wylotówce. Gdy będziecie stać w korku, zepsuje się wam klimatyzacja albo co gorsze, w ogóle nigdy nie mieliście klimatyzacji w tym cholernym samochodzie. Żar będzie unosił się z asfaltu, ale nawet nie będziecie mogli zawrócić i dojedziecie w końcu na tę działkę, rozpalicie grilla, zjecie kiełbaskę, a wieczorem upijecie się wszyscy, bo przyszedł nareszcie weekend i można odpocząć.

Niedziela wcale nie będzie udana, bo przecież jutro trzeba iść do pracy. I pójdziecie, w poniedziałek rano, najbardziej znienawidzony przez was dzień tygodnia. I daj mi, daj mi, będzie mówiła stara baba, leki są takie drogie. I daj mi, daj mi, będzie mówił brudny koleś w waszym wieku, daj mi, daj mi, potrzebuję na piwo, fajki, narkotyki, daj mi. A wy nie macie, żeby dać, nie chcecie dać, nawet jeśli byście mieli. Idź do pracy, pomyślicie, jeśli ja zapieprzam w poniedziałek rano, to ty też zapieprzaj, pomyślicie. I miniecie jeszcze tych ulotkarzy, wtedy poczujecie się trochę lepiej, bo oni mają gorzej niż wy. Pomyślicie o nich nawet z lekką pogardą, bo kto załatwia sobie taką pracę za trzy grosze. Chyba że będzie padał deszcz, to z litości weźmiecie te ulotki, niech sobie zarobią, a co, czasem można mieć gest. Policzycie nawet kiedyś, ile ich dostajecie, i wyjdzie co najmniej 15.

Lato będzie więc upalne, oprócz dwóch tygodni waszego urlopu, w którym pogoda na pewno nie dopisze. Nad polskim morzem jednak nigdy nie można liczyć na pogodę, pomyślicie i obiecacie sobie w przyszłym roku odłożyć pieniądze na Costa Brava. Niewiele drożej, a słońce zawsze jest. I ci Hiszpanie tacy otwarci, przyjacielscy. Przysiądą się do stolika, zagadają, a nie Polacy - tylko na bani podchodzą i sadzą marne komplementy do Polek, które przecież są najpiękniejsze na świecie. Beautiful, Poland beautiful, Warsaw beautiful, woman beautiful. I ten Hiszpan, który podejdzie i powie: you and me paradise, i pomyślicie, że to rzeczywiście paradise. A tu Bałtyk, Bałtyk, ryba w smażalni i deszcz za oknem.

Po urlopie spadną liście z drzew i będzie złota polska jesień, choć wolelibyście letnią błękitną lagunę, szczególnie jeśli Brooke Shields nadal miałaby 17 lat, a nie 40 i dwójkę dzieci, chyba z tym sławnym aktorem, który pił. Jak on pił, to wy też możecie się napić. Kupicie wodę i wino, in vino veritas, in aqua sanitas, pomyślicie sobie. Będziecie nawet zadowoleni, że tak mądrze wam dzisiaj przyjdzie pić. Jednak w głowie zostaje coś po tej szkole, nie można powiedzieć, że nie. I Hannibal ad portas, dodacie jeszcze. A nie, to tylko koleżanka przyszła, też z winem, więc prawdy tej będzie dziś dużo. Na początek włączycie telewizor, bo co tak gadać o suchym pysku. I będzie sonda w TVN 24. Czy jesteś za karą śmierci dla pedofilów - morderców? No nie wiem, a ty? Ciężki ten temat - pedofilia, to już lepiej o pedałach, i tak się wszystkim myli. Co by nie było, zawsze to faceci, a o facetach fajnie jest pogadać. Szczególnie że nie dają rady, naprawdę nie dają rady. Zgodzicie się z tym, a potem pójdziecie do klubu poznać jakiegoś, co nie daje rady.

Dziewczyny, dziewczyny, wyrosłyście na piękne kobiety, powiedzą tamci w klubie. Nie będą wcale zbyt piękni ani mądrzy i drinki nawet stawiają niechętnie. Ale piękny i mądry w barze to może być Tom Cruise z takiego filmu i wy doskonale sobie zdajecie z tego sprawę, więc nie marudzicie. Wybrzydzanie to dobre jest dla nastolatek. Obudzicie się w łóżkach, swoich i cudzych, z dziewczynami, z chłopakami, z samotnymi mężatkami, z żonatymi szczęściarzami. I pomyślicie sobie, pomyślicie, nic sobie nie pomyślicie, wyjdziecie po prostu na ulicę, żeby iść dalej, żeby mijać, pomijać, wymijać, przechodzić. Do porządku dziennego.

Liście dalej będą lecieć z drzew, ale to podobno choroba kasztanowców, wcale nie złote i wcale nie piękne. Ale co zrobić - Holland? Nie, nie, Poland. Aha, I know, Russia i snow. I spadnie rzeczywiście biały śnieg z nieba, zacznie pokrywać wszystko grubą powłoką. I będę szła ulicą, a wy będziecie szli za mną, koło mnie, przede mną.

Przeczytaj: Wojna domowa. Ona zarabia mniej a on jest taki zmęczony">>
Kliknij, by przeczytać

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • nonkonformistka

    0

    dla mnie też zaleciało masłowską, choć mocno słabsze
    cały czas czekałam na jakiś słodkawy koniec - a tu psinco, takie troche narzekanie starszej pani na paskudne pokolenie bez przeszlosci i przyszlosci

  • czemuwszystkieloginysazajete

    Oceniono 1 raz 1

    @mama_myszkina
    tekst jak dla mnie dobry, co najmniej przyzwoity, moze i można nazwac to ''okoloemigracyjnymi kompleksami'', ale takie spojrzenie na "polskosc"' ma swoje uzasadnienie w otaczającej nas rzeczywistości, moze nie wszystkich, moze nie każdej, ale ma.
    trochę mi to zalatuje Masłowską, ale podoba mi sie, przeczytałam kilka opowiadań i to jest fajne, choć samotność jest tu raczej męska niz kobieca, a nawet pal licho samotność,po prostu fajny tekst o około 30sto-letniej niemłodej juz młodzieży. pozdrawiam

  • mama_myszkina

    Oceniono 1 raz -1

    Ten tekst jest żenujący. Autorka ma chyba jakieś kompleksy okołoemigracyjne? Prostacki i w formie i w treści.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX