A tymczasem okazuje się, że nie potrafiliśmy sobie wyobrazić skali zmiany. Nie będzie potrzeba kilkudziesięciu lat. Co więcej, może się okazać, że już wkrótce kobiety będą dominującą płcią (czego sobie też nie życzymy, oczywiście). Jak
pisze ''New York Times'',
w tym roku wszystkie nagrody za osiągnięcia naukowe na pierwszej
Google Science Fair, targach naukowych Google'a, zgarnęły amerykańskie dziewczynki. 17-letnia Shree Bose "naprawiła" chemioterapię na raka jajników tak, by komórki rakowe się na niego nie uodporniały i dostała pierwszą nagrodę. To osiągnięcie godne utytułowanych naukowców. W kategorii wiekowej 15-16 lat zwyciężyła Naomi Shah, która badała, jaki efekt dla płuc ma jakość powietrza. A wśród 13-14-latków palmę pierwszeństwa dzierży Lauren Hodge za studium na temat tego, czy marynaty zmniejszają kancerogenność grillowanego mięsa.
W konkursie brało udział 100 tys. młodych ludzi z 91 krajów. Vint Cerf z Google zarzeka się, że płeć kandydatów nie była brana pod uwagę. A wśród 15 finalistów było dziewięciu chłopców. Ale i tak można to skomentować tylko jednym słowem: wow!
A mam jeszcze jeden kawałek, który dobrze zrobi kobietom na samoocenę:
Agnes Bolso z Norweskiego Uniwersytetu Naukowo-Technicznego
pisze w komentarzu dla brytyjskiego "Guardiana" o wpływie obowiązkowych kwot dla kobiet (co najmniej 40 proc.) w zarządach norweskich spółek giełdowych. Z prowadzonych pod jej kierownictwem wywiadów z członkami zarządów wynika, że pojawienie się tam płci pięknej wpłynęło na proces decyzyjny: "spotkania stały się nieco przyjemniejsze, przygotowane materiały porządniejsze i bardziej zrozumiałe, procesy bardziej formalne. Nasi respondenci nazywają to profesjonalizacją". W 1993 r. w zarządach giełdowych spółek w Norwegii było 3 proc. kobiet, teraz jest ich 42 proc. Teraz wśród nich headhunterzy szukają prezesów tychże spółek - bo się sprawdziły.
I znowu - wow, choć nie wiem, jak to jest po norwesku (choć Google na pewno wie).
Na koniec tekst z naszego podwórka. Dzisiejsza
''Rzeczpospolita'' pisze o motocyklistkach, których w Polsce jest coraz więcej. "Kiedy wygrywam z mężczyznami, czasami słyszę: ''Wolałbym, żeby to facet stał przede mną na podium''. Ale są panowie, którzy patrzą na mnie z podziwem - opowiada ''Rz'' Natalia Florek, która w tym sezonie jest jedyną kobietą w Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostwach Polski. Jej długie ciemne włosy podczas zawodów splecione w warkocz wystają spod kasku". Byle tylko panie nie urządzały po nocy wyścigów pod oknami śpiących mieszkańców. Ale obawiam się, że równouprawnienie polega również na tym, że przejmuje się złe męskie nawyki.