Najwcześniejsze chlebowe wspomnienia Malin Elmlid wiążą się z chlebem na zakwasie w fińskim stylu. - Taki chleb przywoził mój ojciec ze swoich podróży służbowych. Był inny niż nasz szwedzki - ciemny, kwaśny, zbity. Najchętniej jadłam go z serkiem Philadelphia i kiełkami lucerny. Kromka za kromką - wspomina. - Dzisiaj swój chleb najbardziej lubię z solonym masłem, dojrzałym serem gruyere albo którymś z dobrych polskich serów...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.