http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Eksperyment z wolnością

Magdalena Lankosz
23.02.2012 , aktualizacja: 17.02.2012 17:07
A A A Drukuj
Film Fot. Archivesdu7eArt/DR/BE&W Film "Juno"
Mężczyźni od setek lat wypracowywali metody egoistycznego i niedojrzałego życia - zawsze mieli taki wybór. My dopiero uczymy się tego, że tak można. Z Diablo Cody rozmawia Magdalena Lankosz
Diablo Cody 
- autorka scenariusza do
Fot. J. Emilio Flores/The New York Times/EAST NEWS
Diablo Cody - autorka scenariusza do "Juno", za który dostała Oscara, ulubienica Stevena Spielberga, który powierzył jej wymyślenie koncepcji znakomitego serialu "Wszystkie stany Tary", tym razem proponuje "Kobietę na skraju dorosłości" - film o obsesyjnym lęku przed dorastaniem i zagubieniu między pogardą dla świata, w którym wyrośliśmy, a tęsknotą za nim. Nam jedna z najbarwniejszych postaci dzisiejszego Hollywood opowiada, dlaczego Ameryka to niedojrzały kraj, ile jeszcze dzieli kobiety od męskich przywilejów i czy macierzyństwo wpłynęło na jej pisanie
Diablo Cody
Fot. Vincent Lignier /Corbis Outline /FotoChannels
Diablo Cody
SONDAŻ
Jak pogodzić macierzyństwo z karierą?

zatrudnić nianię
dużo korzystać z pomocy tatusia, babć i dziadków
poczekać aż dzieci podrosną
w ogóle nie mieć dzieci

Kim jest Marcello, którego imię powiesiła sobie pani na szyi?

Jest moim synem. Nazwaliśmy go tak, bo mój mąż uwielbia filmy Felliniego z Mastroiannim. Rozważaliśmy też Federico, ale w końcu wygrał Marcello.

Scenariusz ''Kobiety na skraju dojrzałości'' powstał już po jego narodzinach?

Pisałam go, kiedy byłam w zaawansowanej ciąży.

W scenariuszu nie ma śladu po hormonalnym zachwycie nad potomstwem. Przeciwnie, dziecko jest w nim przedstawione zupełnie przedmiotowo i jawi się głównej bohaterce jako odpychająca istota.

Często krążę wokół tematu macierzyństwa, a jednak nigdy nie miałam potrzeby opisania dziecka jako takiego. ''Juno'' jest w całości poświęcone ciąży, ale sam noworodek nie jest obecny na ekranie. Z kolei w ''Kobiecie na skraju dojrzałości'' dziecko, które rodzi się dawnemu narzeczonemu głównej bohaterki, jest przez nią tak uprzedmiotowione, że w filmie nigdy nie pada jego imię.

Dlaczego?

Nie wiem, dlaczego unikam pokazywania prawdziwego dziecka. Może już czas napisać film o macierzyństwie, w którym realnie się ono pojawia, bo prywatnie nie jestem dzieciofobką - autentycznie lubię dzieci i kiedyś napiszę coś, w czym dziecko nie będzie przyczyną kłopotów i nie będzie wywoływało obrzydzenia głównej bohaterki.

Jak wygląda życie z Marcello?

Nie radzę sobie. Ściągnęłam swoją mamę, żeby siedziała z dzieckiem, i oczywiście mam z tego powodu gigantyczne poczucie winy. W Stanach instytucja babci, która przyjdzie, przypilnuje dziecka i ugotuje, jest właściwie nieznana. Nasze matki wreszcie się wyzwoliły z domów i nie mają najmniejszego zamiaru znów w nich utknąć z wnukami. Nikt nie podrzuca dziecka do babci - to w złym tonie nie radzić sobie samemu albo nie opłacać profesjonalnej niani.

W Polsce wszyscy podrzucają dzieci do babci.

Nadal czuję się fatalnie, ale dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyną osobą na świecie, która nie potrafi się ogarnąć.

Mavis - bohaterka ''Kobiety na skraju dojrzałości'' - też nie potrafi się ogarnąć. Ma coś z pani?

Nie jest mną Boże, mam nadzieję, że nie jest mną! Choć z pewnością mamy ze sobą trochę wspólnego. Każdy scenarzysta jest takim doktorem Frankensteinem, który klei swojego potwora z części należących do różnych ludzi.



Mavis narodziła się w mojej głowie ze spotkań z kobietami, które mimo przekroczenia trzydziestki wciąż były bardzo niepewne siebie i emocjonalnie zablokowane niczym nastolatki. Nie myślałam o tym wcześniej, ale potem ktoś, kto dostał scenariusz do przeczytania, zapytał mnie, czy też mam wrażenie, że taki stan niedojrzałości to rodzaj epidemii.

Uważa pani, że to epidemia?

Kobiety wyzwoliły się finansowo i mogły wreszcie przestać planować swoją przyszłość wyłącznie na bazie mężczyzny i poświęceń, które przyjdzie dla niego uczynić. Ale społecznie dopiero badamy, co to znaczy żyć jak mężczyźni. Oni od setek lat wypracowywali metody egoistycznego i niedojrzałego życia - zawsze mieli taki wybór. My dopiero eksperymentujemy i uczymy się tego, że wolność daje wybór między niedojrzałością a dorastaniem.

Ten stan przejściowy powoduje, że jest trudniej?

Pewnie! Ja nie wiem, w co ręce włożyć! Mam swój debiut reżyserski w przedprodukcji, promuję ''Kobietę '' i mam w domu małe dziecko. A jako od kobiety wszyscy wymagają ode mnie, żebym była tym ważniejszym rodzicem. Nawet nie mogę się zwrócić do swojej mamy albo babci i zapytać: ''Jak ci się to wszystko udało pogodzić?'', bo wcale im się nie udało. Nikt nie musiał godzić tych światów. Amerykańskie matki poprzedniego pokolenia pracowały ciężko, ale w domu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się