http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Matki, nie wstydźcie się

Sylwia Śmigiel
22.11.2011 , aktualizacja: 22.11.2011 17:47
A A A Drukuj
Powinnyśmy zdobyć się na szczerość i częściej mówić o tym, jak męczące i wymagające jest posiadanie dzieci - mówi portalowi mamma.no pisarka Heidi Linde walczącą z mitem idealnej matki w książce "Nu, jävlar".
Rodzina
Rodzina
ZOBACZ TAKŻE
Linde pięć lat temu urodziła bliźniaki. Całe jej życie "przewróciło się do góry nogami". Kiedy dzieci miały dwa lata pisarka zajmowała się maluchami przez całe święta. Jej partner pracował i nie mógł jej pomóc. To był dla niej ciężki moment i czuła się wykończona. W końcu Linde zadzwoniła do przyjaciółki. Rozpłakała się. Wstydziła się, że nie jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim. Przyznała się, że jest tak zmęczona, że nie wie co dalej robić i "czuje się jak w więzieniu". Jak wspomina pisarka przyjaciółka powiedziała jej: "Heidi, bycie matką jest więzieniem do końca życia". Wtedy zrozumiała, że nie tylko ona się ma problemy z dziećmi, ale także jej przyjaciółka, bardzo dobra matka.

Zdaniem Linde wiele kobiet tak jako ona, a także bohaterka jej książki, czasami czują niepokój, poczucie obezwładnienia czy frustrację. Książki, czasopisma, portale nieustannie przypominają jaki jest ideał super matki. Ma ona zawsze nad wszystkim czuwać, wciąż pomagać dzieciom. Tymczasem wiele kobiet jest wyczerpanych i nie ma siły na pieczenie babeczek. Tak jak Teresa w "Nu, jävlar", czują się winne, że nie są wystarczająco dobrymi matkami. Mało tego, wstydzą się tego co się dzieje w ich domach.

Linde mówi portalowi mamma.no, że dużym problemem jest to, że kobiety sporo czasu poświęcają na martwienie się, że źle zajmują się dziećmi itp. Jednak wyłącznie na myśleniu się kończy. Nie rozmawiają o tym z przyjaciółmi, nie jest to temat spotkań towarzyskich. - Na Facebooku nie znajdziesz wpisów typu "dziś krzyknęłam na moje dzieci i jest mi naprawdę przykro" - zwraca uwagę pisarka.

Linde chciałaby, żeby kobiety mniej wstydziły się swoich ciężkich momentów. I zrozumiały, tak jak ona, że bycie matką to także ustanowienie pewnych granic, czyli wywalczenie czasu dla siebie i odpuszczenia bycia idealną. Trzeba pogodzić się np. z tym, że czasami podłoga jest nieumyta.

Przeczytaj: Wojna domowa. Ona zarabia mniej a on jest taki zmęczony">>
Kliknij, by przeczytać

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (5)

  • misiunia02

    Oceniono 1 raz 1

    B. dobry artykul a problem swiatowy. Spotkalam sie z kampaniami w innych krajach, ktore maja na celu uswiadamianie rodzicom (bo to nie tylko mamy maja ten problem!), ze bycie kochajacym rodzicem jest wazniejsze od bycia idealnym rodzicem... Rodzice czesto sie boja wspominac o swoich problemach z pociachami (tak, pomimo trudnosci bardzo je kochaja :o)) z obawy przed negatywna ocena ze strony innych. Tymczasem nie ma jednej prawidlowej metody wychowawczej, wiec rozmawiac trzeba, bo kazdy z nas opelnia bledy, i nasi rodzice popelniali je, i ich rodzice, a swiat sie toczy :o) Rozmawiajmy zatem, dla dobra dzieciakow, ale tez dla naszej korzysci!

  • kerkopithekion

    0

    a mnie coraz bardziej bawi to nieustanne rozprawianie o macierzyństwie (z dowolnej perspektywy)
    tak się idiotycznie składa, że macierzyństwo nie zostało wymyślone w ciągu ostatnich 20-30 lat
    i jakoś się tym kolejnym pokoleniom matek udawało wychować dzieci i przeżyć... inaczej nie byłoby teraz na świecie wszystkich tych specjalistek od macierzyństwa :D

  • szynszyla8

    0

    Z przykrością muszę stwierdzić, że niejednokrotnie matki mają bardziej ambiwalentny stosunek do swojego "poświęcenia" niż chcą to przyznać nawet same przed sobą. Z jednej strony narzekają, że są przepracowane i zmęczone, a z drugiej niosą swoje zmęczenie jak sztandar i oczekują traktowania ich "poświęcenia" jak heroicznego wyczynu. Przepraszam wszystkie matki, które zachowują zdrowy rozsądek (takich jest na szczęście całkiem sporo), ale ciągle obserwuję nieszczęśliwe, sfrustrowane i odizolowane od życia towarzyskiego kobiety, które z jednej strony twierdzą, że cierpią, ale na propozycję zostawienia pociechy pod opieką ojca/babci/opiekunki i wyjścia do ludzi reagują tak, jakby zaproponowano im zbrodnię.
    Drogie cierpiące mamy, odpowiedzcie sobie na pytanie: czy przypadkiem nie jest tak, że Wy CHCECIE być w takiej a nie innej sytuacji?

  • kejti86

    Oceniono 2 razy 2

    Fajnie, że zwraca się uwagę na problemy matek i ich izolację. Tylko, że naprawdę fajnie byłoby przeczytać jakiś artykuł, że fajnie jest być mamą, że to nie koniec świata, a być może dla niektórych nawet ciekawsza alternatywa życia zawodowego na najwyższych obrotach- nie ma takich głosów?
    Bo wydaje mi się, że dwudziestoparolatki po przeczytaniu tych artykułów o trudach macierzyństwa i o tym, jak to mąż nie pomaga, prędzej sobie jajniki podwiążą niż się zdecydują na dziecko...

  • cebula121

    0

    Kobiety muszą zacząć upominać się o więcej, bo więcej z siebie dają.
    Powstaje Ruch Kobiet "bw67" (bez-wyboru67), zauważane są inne mankamenty w życiu kobiet-matek i ospałość otyłych mężczyzn, którzy powinni im pomagać. Ostatnio ukazał się artykuł pt.: Nauczanie WF i sex czyli co z satysfakcją kobiet? A może tu tkwi przyczyna niskiego poziomu kapitału społecznego? Malejąca wydajność, kreatywność i obniżająca się samoocena mężczyzn - może mieć źródło już w unikaniu szkolnego WF-u. Skoro problem zauważają nawet mężczyźni, to coś musi być na rzeczy. Więcej pod linkiem:
    obserwatorpolityczny.pl/index.php/2011/11/22/nauczanie-wf/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX