http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Facet to nie seks-maszyna

MP
13.10.2011 , aktualizacja: 14.10.2011 14:43
A A A Drukuj
Mężczyzna zawsze powinien mieć ochotę na seks. To on odpowiada za satysfakcję partnerki, a jego penis musi działać bez zarzutu, bo inaczej "coś z nim jest nie tak". W te mity wciąż wierzy spora część naszego społeczeństwa. Tymczasem problemy z erekcją ma w Polsce co dziesiąty mężczyzna, który często bardziej niż viagry, potrzebuje wsparcia psychicznego partnerki.
Polacy nie chcą rozmawiać na temat długości swojego penisa
Fot. Stock
Polacy nie chcą rozmawiać na temat długości swojego penisa
- Zaburzenia erekcji u większości mężczyzn w wieku 15-35 lat mają podłoże psychogenne, a nie organiczne - tłumaczy seksuolog Anna Golan. - Im młodszy pacjent, tym częściej jego problemy seksualne związane są z funkcjonowaniem psychicznym. Przyczyn może być wiele: kompleksy, złe doświadczenia podczas pierwszych stosunków seksualnych, ciężka praca, długotrwały stres, mniejsze od partnerki zapotrzebowanie na seks albo czynniki osobowościowe takie jak perfekcjonizm i zadaniowe podejście do życia, natura lękowa czy zwyczajnie - nieśmiałość - mówi Anna Golan i dodaje, że długo by jeszcze można wyliczać. Takich problemów nie rozwiążemy farmakologicznie. Potrzebna jest rozmowa, czasem terapia. - Zamiast doszukiwać się przyczyn dysfunkcji w partnerze lub - co gorsza - w sobie, lepiej działać "tu i teraz" tak, żeby związek przetrwał, a mężczyzna wiedział, że nie jest z problemem sam.

Nie demonizuj

Kłopoty z erekcją mogą przytrafić się każdemu mężczyźnie. Wystarczy, że jest zmęczony, miał ciężki dzień w pracy albo przeżył silny stres. Zdaniem Anny Golan, o dysfunkcji mówimy dopiero, gdy co czwarty stosunek nie może się odbyć ze względu na brak lub niepełny wzwód u mężczyzny. Jeśli niedyspozycja partnera zdarza się sporadycznie, nie warto robić z tego faktu problemu. W takich sytuacjach dobrze jest okazać zrozumienie, powiedzieć "Wiem, że masz teraz ciężki czas, nie przejmuj się", zamiast pytać "co z tobą?", albo wysyłać mężczyznę do lekarza. Kiedy wiemy, że partner ma problemy zawodowe lub osobiste, lepiej nie prowokować zbliżenia, nawet, jeśli same mamy na nie ochotę. W takich sytuacjach poczekajmy, aż mężczyzna wyjdzie z inicjatywą.

Rozmawiaj

Wiele kobiet ma skrajnie relacyjne podejście do seksu, a więc bierze na siebie odpowiedzialność za łóżkowe niepowodzenia. - "On mnie już nie kocha", "nie pociągam go", "zdradza mnie" - to najczęstsze wytłumaczenia kobiet dla zaburzeń erekcji u partnera - mówi Anna Golan. Udają, że wszystko w porządku, ale w środku obwiniają siebie. Jeśli mężczyzna też unika rozmowy na ten temat, z czasem dochodzi do wycofania i rezygnacji z jakiejkolwiek bliskości, nie tylko tej seksualnej. - To pierwszy krok do rozpadu związku - ostrzega seksuolog. Szczera rozmowa z partnerem, ale na spokojnie, bez wzajemnego oskarżania, pozwoli lepiej zrozumieć siebie nawzajem i być może podjąć wspólne kroki związane z leczeniem. Ważne, żeby nie prowokować takiej rozmowy w sytuacji seksualnej. A więc nie w sypialni, w łóżku, tuż po zbliżeniu (zwłaszcza nieudanym), ale na neutralnym gruncie, np. przy poobiedniej kawie.

Pokaż, że można inaczej

Podczas gdy kobiety podchodzą do seksu relacyjnie, mężczyźni traktują go zadaniowo. Nie ma wzwodu - nie ma wytrysku, a więc nie ma też seksu - zadanie nie zostało wykonane a to oznacza, że nie jestem w stanie zaspokoić swojej partnerki. - Dla kobiet sposób doprowadzenia ich do orgazmu nie jest aż tak istotny, jak wydaje się to mężczyznom - mówi Anna Golan. - Pacjentki, które przychodzą do mnie po poradę, przyznają, że o wiele bardziej od braku seksu męczy je stan psychiczny partnera, który traktuje swoje zaburzenia erekcji jak kalectwo. Zamiast fiksować się razem z mężczyzną na jego "niemożności" i rezygnować całkowicie z życia erotycznego, warto pokazać mu inne sposoby, dzięki którym może doprowadzić nas do orgazmu: seks oralny, petting, pieszczoty - Istnieją też pozycje seksualne, do których pełny wzwód nie jest wymagany, by kobieta osiągnęła orgazm - dodaje seksuolog.

Bądź cierpliwa. Nie szantażuj

Bywa i tak, że choć kobieta się stara, jest otwarta na eksperymenty i wyrozumiała wobec partnera, jego stan się nie poprawia, a on sam nie robi nic, by to zmienić. Pójście do lekarza oznaczałoby przyznanie się do słabości i konieczność konfrontacji z problemem. - Mężczyźni, zwłaszcza ci mało ugodowi i ze skłonnościami do perfekcjonizmu często trafiają do specjalisty dopiero po dwóch, trzech latach, kiedy już "przegryzą się" z problemem i zrozumieją, że nie wszystko zależy wyłącznie od nich - tłumaczy Anna Golan. Tymczasem wiele kobiet wysyła partnera do lekarza, czy nawet zapisuje go na wizytę. Taka kobieta przestaje być partnerką, a staje się "mamuśką". - To mało seksowne. Zamiast matkować mężczyźnie, warto szczerze mu powiedzieć, że udane życie seksualne właśnie z nim jest dla nas ważne. Że będąc razem jesteśmy za siebie nawzajem odpowiedzialni i że jego problem dotyka także nas - mówi seksuolog. A co, jeśli mijają miesiące, lata, a on nadal nie chce podjąć rozmowy, udaje, że wszystko gra i zamiast ze specjalistą, "konfrontuje" problem z filmem porno? Nie szantażuj, że go zostawisz. Po postu zastanów się, czy to partner dla ciebie. Tak w sferze seksualnej, jak i zupełnie poza nią.

Znieczuleni seksem>>
Kliknij, by przeczytać

Podziel się