- Zaburzenia erekcji u większości mężczyzn w wieku 15-35 lat mają podłoże psychogenne, a nie organiczne - tłumaczy seksuolog Anna Golan. - Im młodszy pacjent, tym częściej jego problemy seksualne związane są z funkcjonowaniem psychicznym. Przyczyn może być wiele: kompleksy, złe doświadczenia podczas pierwszych stosunków seksualnych, ciężka praca, długotrwały stres, mniejsze od partnerki zapotrzebowanie na seks albo czynniki osobowościowe takie jak perfekcjonizm i zadaniowe podejście do życia, natura lękowa czy zwyczajnie - nieśmiałość - mówi Anna Golan i dodaje, że długo by jeszcze można wyliczać. Takich problemów nie rozwiążemy farmakologicznie. Potrzebna jest rozmowa, czasem terapia. - Zamiast doszukiwać się przyczyn dysfunkcji w partnerze lub - co gorsza - w sobie, lepiej działać "tu i teraz" tak, żeby związek przetrwał, a mężczyzna wiedział, że nie jest z problemem sam.
Nie demonizujKłopoty z erekcją mogą przytrafić się każdemu mężczyźnie. Wystarczy, że jest zmęczony, miał ciężki dzień w pracy albo przeżył silny stres. Zdaniem Anny Golan, o dysfunkcji mówimy dopiero, gdy co czwarty stosunek nie może się odbyć ze względu na brak lub niepełny wzwód u mężczyzny. Jeśli niedyspozycja partnera zdarza się sporadycznie, nie warto robić z tego faktu problemu. W takich sytuacjach dobrze jest okazać zrozumienie, powiedzieć "Wiem, że masz teraz ciężki czas, nie przejmuj się", zamiast pytać "co z tobą?", albo wysyłać mężczyznę do lekarza. Kiedy wiemy, że partner ma problemy zawodowe lub osobiste, lepiej nie prowokować zbliżenia, nawet, jeśli same mamy na nie ochotę. W takich sytuacjach poczekajmy, aż mężczyzna wyjdzie z inicjatywą.
RozmawiajWiele kobiet ma skrajnie relacyjne podejście do seksu, a więc bierze na siebie odpowiedzialność za łóżkowe niepowodzenia. - "On mnie już nie kocha", "nie pociągam go", "zdradza mnie" - to najczęstsze wytłumaczenia kobiet dla zaburzeń erekcji u partnera - mówi Anna Golan. Udają, że wszystko w porządku, ale w środku obwiniają siebie. Jeśli mężczyzna też unika rozmowy na ten temat, z czasem dochodzi do wycofania i rezygnacji z jakiejkolwiek bliskości, nie tylko tej seksualnej. - To pierwszy krok do rozpadu związku - ostrzega seksuolog. Szczera rozmowa z partnerem, ale na spokojnie, bez wzajemnego oskarżania, pozwoli lepiej zrozumieć siebie nawzajem i być może podjąć wspólne kroki związane z leczeniem. Ważne, żeby nie prowokować takiej rozmowy w sytuacji seksualnej. A więc nie w sypialni, w łóżku, tuż po zbliżeniu (zwłaszcza nieudanym), ale na neutralnym gruncie, np. przy poobiedniej kawie.
Pokaż, że można inaczejPodczas gdy kobiety podchodzą do seksu relacyjnie, mężczyźni traktują go zadaniowo. Nie ma wzwodu - nie ma wytrysku, a więc nie ma też seksu - zadanie nie zostało wykonane a to oznacza, że nie jestem w stanie zaspokoić swojej partnerki. - Dla kobiet sposób doprowadzenia ich do orgazmu nie jest aż tak istotny, jak wydaje się to mężczyznom - mówi Anna Golan. - Pacjentki, które przychodzą do mnie po poradę, przyznają, że o wiele bardziej od braku seksu męczy je stan psychiczny partnera, który traktuje swoje zaburzenia erekcji jak kalectwo. Zamiast fiksować się razem z mężczyzną na jego "niemożności" i rezygnować całkowicie z życia erotycznego, warto pokazać mu inne sposoby, dzięki którym może doprowadzić nas do orgazmu: seks oralny, petting, pieszczoty - Istnieją też pozycje seksualne, do których pełny wzwód nie jest wymagany, by kobieta osiągnęła orgazm - dodaje seksuolog.
Bądź cierpliwa. Nie szantażujBywa i tak, że choć kobieta się stara, jest otwarta na eksperymenty i wyrozumiała wobec partnera, jego stan się nie poprawia, a on sam nie robi nic, by to zmienić. Pójście do lekarza oznaczałoby przyznanie się do słabości i konieczność konfrontacji z problemem. - Mężczyźni, zwłaszcza ci mało ugodowi i ze skłonnościami do perfekcjonizmu często trafiają do specjalisty dopiero po dwóch, trzech latach, kiedy już "przegryzą się" z problemem i zrozumieją, że nie wszystko zależy wyłącznie od nich - tłumaczy Anna Golan. Tymczasem wiele kobiet wysyła partnera do lekarza, czy nawet zapisuje go na wizytę. Taka kobieta przestaje być partnerką, a staje się "mamuśką". - To mało seksowne. Zamiast matkować mężczyźnie, warto szczerze mu powiedzieć, że udane życie seksualne właśnie z nim jest dla nas ważne. Że będąc razem jesteśmy za siebie nawzajem odpowiedzialni i że jego problem dotyka także nas - mówi seksuolog. A co, jeśli mijają miesiące, lata, a on nadal nie chce podjąć rozmowy, udaje, że wszystko
gra i zamiast ze specjalistą, "konfrontuje" problem z filmem porno? Nie szantażuj, że go zostawisz. Po postu zastanów się, czy to partner dla ciebie. Tak w sferze seksualnej, jak i zupełnie poza nią.
Znieczuleni seksem>>