http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Radziszewska za aborcją!!

Magdalena Środa
19.09.2011 , aktualizacja: 19.09.2011 15:18
A A A Drukuj
III Europejski Kongres Kobiet odbył się w Warszawie w Sali Kongresowej Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta III Europejski Kongres Kobiet odbył się w Warszawie w Sali Kongresowej
Elżbieta Radziszewska znosiła wszelkie wynikające z równości uczestniczek, niedogodności Kongresu, byleby tylko zrobić sobie zdjęcia z zagranicznym celebrytkami, konieczne jej do ozdobienia stron internetowych i światowego wizerunku w kampanii
Elżbieta Radziszewska
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Elżbieta Radziszewska
Kongres Kobiet, który właśnie zakończył swoje obrady jest wielkim sukcesem kobiet z całej Polski. Było nas 6 tysięcy! Dwa dni intensywnych debat, miesiące przygotowań, kontaktów, dyskusji. I udało się! III Europejski (można powiedzieć - prezydencki) Kongres był sukcesem wielu tysięcy kobiet, które uznały, że mimo dzielących nas przekonań i sympatii politycznych jest wiele, wiele spraw, które powinnyśmy załatwić wspólnie. Nie chodzi tylko o promocję kobiet, ani - jak myślą niektórzy - o zastąpienie ról męskich kobiecymi. Chodzi o równowagę. Nie chodzi też o władzę, choć kobiety na Kongresie uznały, że bez silnej parlamentarnej reprezentacji nie da się zbyt wiele osiągnąć. Latami można walić głową w patriarchalny mur, by usłyszeć - co najwyżej - głupkowate komplementy. I niewiele więcej. Politycy dają nam czasem ładnie opakowane pudełeczko równościowych deklaracji, które - po jego zakupieniu - okazuje się puste. Jak mówi Agnieszka Graff - "ściema". Ściemą są bowiem obietnice wyborcze, ściemą są deklaracje obrony praw kobiet przez polityków. Ściemą są polityki równościowe pisane w gorącym przedwyborczym okresie. Tak jak kompletną ściemą było powołanie przez Donalda Tuska, Elżbiety Radziszewskiej na funkcję pełnomocniczki do spraw przeciwdziałania dyskryminacji.

Nic się nie zmieni jeśli kobiety nie wezmą spraw w swoje ręce, czyli - jeśli nie wejdą do parlamentu i ciał decyzyjnych. Kongres okazał pełne poparcie dla nowelizacji ustawy kwotowej tak by zmierzała ona w kierunku "suwaka" czyli wymogu naprzemiennego umieszczania na listach kobiet i mężczyzn oraz by został uznany parytet. Z pełnym poparciem Kongresu spotkał się postulat uznania kwot w zarządach spółek, wyrównywania płac kobiet i mężczyzn (zajmujących te same stanowiska), dofinansowania przez budżet przedszkoli i żłobków, solidarności międzypokoleniowej, przeciwdziałania przemocy oraz wielu, wielu różnych spraw.

Przygotowania do Kongresu trwały miesiącami, co pozwoliło członkiniom Rady Kongresu i uczestniczkom zgrać się ze sobą i ustalić wspólne stanowisko w wielu sprawach. W przygotowaniach tych nie uczestniczyła minister Radziszewska, która mimo zajmowanej funkcji, z problematyką kobiet, emancypacji i równości szans nie ma nic wspólnego. Pani minister była przeciwko kwotom (wbrew Tuskowi), a z racji swoich tradycyjnych i religijnych przekonań zawsze była przeciwko prawom reprodukcyjnym kobiet. Jednak na Kongresie się pojawiła. Zniosła nawet jego "prostackie" zasady, to znaczy pogodziła się z tym, że nie skorzysta z uwielbianych przez nią przywilejów, ceremonii, obstawy i hołdów (czego domaga wszędzie się tam, gdzie raczy się pojawić, co w przypadku podróży zagranicznych sporo nas podatników kosztuje, zwłaszcza że pani minister bardzo lubi zwiedzać). Radziszewska znosiła jednak wszelkie wynikające z równości uczestniczek, niedogodności Kongresu, byleby tylko zrobić sobie zdjęcia z zagranicznym celebrytkami, konieczne jej do ozdobienia stron internetowych i światowego wizerunku w zbliżającej się kampanii. Uczestnicząc w Kongresie minister Radziszewska, tak jak wszystkie uczestniczki Kongresu - dała swoja zgodę na to, o co Kongres walczy od lat i w czym wspierają nas zagraniczni goście; a mianowicie: o prawo do aborcji, edukacji seksualnej, parytetów na listach wyborczych, kwot w zarządach spółek a także na konieczność powołania pełnomocniczki do spraw równego traktowania, która nie byłaby z rozdania partyjnego (ani kościelnego), lecz z konkursu kompetencji (to jeden z najważniejszych postulatów KK).

Radykalne zmiany poglądów w okresie przedwyborczym nikogo nie dziwią, jednak wolta minister Radziszewskiej starającej się o reelekcję jest naprawdę imponująca, by nie powiedzieć samobójcza. Bo co na to powie biskup z jej okręgu wyborczego?

 

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (9)

  • easz

    0

    Rozumiem, ale jakos zauwazyc trzeba, ze osoba, ktora wystepuje w charakterze pelnomocnikiem do spraw rownego statusu kobiet i mezczyzn moze z wszystkiego jedynie byc co najwyzej 'za aborcja', albo 'przeciwko feminizmowi', nic wiecej.
    Ze jest S. krytyczna w stylu przekupy, to nie od dzis juz wiadomo. Ale mnie predzej smuci, ze ona tez, ona tez chce cos ugrac najwyrazniej.

  • bene_gesserit

    0

    Alez chodzilo mi po prostu o sposob krytyki.
    Jedna z nielicznych ikon polskiego feminizmu publicznie wypowiada sie w stylu 'a prosze pani, a Elka to jest guuupiaaa'? Zniesmaczonam.

  • easz

    0

    @ Bene, mam wrazenie, ze tym razem - w tym przypadku, Radzi, to bylo specjalne specjalnie tak nazwane. Tylko ze ta ironia moze byc powszechnie trudno wylapywalna, fakt...
    Kolejna szpila w tylek Radziszewskiej z raczek Srody, no coz. Nie, pani Sroda sie o nic nie stara, po prostu tak ma, hle hle.

    Imo nie chodzi o to, ze wybory i trza sie pokazac. Pokazac na Kongresie sie trza, bo juz zwyczajnie nie wypada sie na nim nie pokazac, ida wybory, czy nie - tym sie stal, TAK urosl... Moze to i ironia tez, a moze ...uznanie? Takiej osoby spoza, z zewnatrz, z boku, takiej/ich easz&co.

  • bene_gesserit

    0

    Moja feministyczna krew sie burzy, kiedy czytam takie zenujace artykuly. Co to jest? Złośliwostki na poziomie przedszkola, przytyki personalne, zero merytorycznosci.
    A tytul pograza autorkę ostatecznie - 'za aborcją'? Za PRAWEM DO ABORCJI. Dno.

  • askeladen

    0

    - "Kongres Kobiet,...jest wielkim sukcesem kobiet z całej Polski" - z wyjatkiem Radziszewskiej?
    - czyli wedlug pani sa kobitki rowne i rowniejsze?
    - czy kongres z gory byl przeznaczony tylko dla tych ZA aborcja? - czy tez kobiety chcialy cos pzredyskutowac?
    - a moze uczestniczki kongresu postanowily zastapic dyktature patriarchatu, dyktatura feministek rodem z lat siedemdziesiatych? - bo pani poglady gdzies tam, w latach siedemdziesiatych, sie zakonserwowaly i najwyrazniej zaden "europejski" kongres nie zdola zeuropeizowac tej postawy.

    Szykalam odpowiedzi na te pytania w prasie zagranicznej - na prozno.

    Uczestniczkom kongresu oczywiscie GRATULUJE!

  • mieszkamnastrychu

    0

    Rozumiem niechęć do Radziszewskiej, ale ten tekst bardzo mi się nie podoba. Wyobrażam sobie, że jest całkiem dużo uczestniczek Kongresu, które nie miały świadomości, że przychodząc, popierają prawo do aborcji. Wydawało im się może, że "mimo dzielących nas przekonań i sympatii politycznych jest wiele, wiele spraw, które powinnyśmy załatwić wspólnie".
    Szkoda, że to nieprawda. Jak pani myśli, pani profesor, przyjdą jeszcze raz?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX