Człowiek małostkowy to taki, co się czepia. Ukochanemu mężczyźnie każe zbierać rozrzucone po domu brudne skarpetki, a jak znajdzie pod choinką drogą szminkę, to marudzi, że kolor nie ten. Albo na przykład widzi jakieś cyferki tam, gdzie chodzi o wielkie i święte idee: absolut, wniebowzięcie albo taki, dajmy na to, całkowity zakaz aborcji.
Kościół katolicki, bo o nim tu mowa, działa w sferze wielkich i świętych idei, jednak dotknęła go fala ludzkiej małostkowości. Oto portal Money.pl wyliczył małodusznie, że na katechetów, katolickie uczelnie, szkoły i przedszkola z naszych podatków idzie rocznie 1,63 mld zł. Nie za bardzo się orientuję, ile to jest miliard, więc liczbę zer sprawdzam w Wikipedii. Piszą, że to tysiąc milionów. Hm, to będzie o dwa rzędy wielkości więcej, niż ostatnio nie wygrałam w totka. 25 razy więcej niż w tym roku przeznaczono na realizację ustawy żłobkowej. Nie bądźmy jednak małostkowi. Taki miliard z dużym hakiem jest jak ziarnko piasku wobec otchłani piekielnej. Jak brudna skarpetka wobec miłości twego życia.
Rachunek jest prosty. Kościół ma w Polsce zasługi, których przeliczyć na pieniądze się nie da, więc od 20 lat nikt kościelnych pieniędzy nie liczył.
Jan Paweł II, obalenie komuny... Takie rzeczy muszą kosztować i jakoś łyso się targować. Aktualnie zaś Kościół zmaga się z wszechobecnym w naszym życiu szatanem. Od czasu prób usunięcia krzyża z Krakowskiego Przedmieścia wiemy, że szatan działa w Polsce prężnie, a dzięki niedawnej aferze z Nergalem wiemy nawet, jak wygląda. Sprawa jest zatem poważna. Co na to portal finansowy? Dalej z bezlitosną małostkowością liczy kasę. Ile lud boży wrzuca na tacę? Otóż wrzuca 1,22 mld zł. Ale się ciebie pytam, portalu finansowy, ateistyczny i antypolski, co ci do tego? Widać pobożny to lud i szczodry. Czyżbyś sugerował, że od tego powinno się płacić podatki? Gruby nietakt i małostkowość.
Portal czepia się pieniędzy z Unii: że Kościół dostał od niej 700 mln i wydał je na remonty, renowacje i przebudowy. A na cóż miał wydać, jak nie na
domy boże? Skądinąd wiem, że na taki Krajowy Program Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie przeznaczono w 2012 roku 16 mln zł, a program na rzecz społeczności romskiej w Polsce ma dostać 10 mln zł. Jednak rozsądek mi podpowiada, że walka z szatanem musi kosztować odpowiednio więcej niż zmagania z przemocą, dyskryminacją i biedą. Kościoły muszą zostać wyremontowane.
Portal nie odpuszcza. Wycenia śluby kościelne (od 50 zł do 2 tys.), pogrzeby (do 5 tys.) oraz miesięczne dochody księży (proboszcz średnio 6 tys., wikariusz 2,2 tys.). Do tego ta małostkowa sugestia, że kapłani Kościoła powinni w Polsce - kraju, który im tyle zawdzięcza! - płacić od tych dochodów normalne podatki. Ale jakże tu opodatkować modlitwę? Jakże wyciągać pieniądze od mnichów? Wstyd!
Nawet księży emerytów portal się czepia. Wychodzi mu, że gdyby księża płacili składki do NFZ i ZUS,
budżet oszczędziłby na tym 224 mln zł. Na kościelnych zwolnieniach podatkowych (od
nieruchomości, spadków itp.) państwo traci rocznie około 1,5 mld zł. Portal sugeruje, że przy tym wszystkim Fundusz Kościelny (w tym roku 94 mln zł) to mały pikuś. 'Gazeta Wyborcza' dorzuca, że wpływy z 1 proc. odpisu podatkowego (to rozwiązanie, które proponuje Episkopat po zniesieniu Funduszu) sięgnęłyby ok. 600 mln zł. Czyli że Kościół dostaje krocie i chce dostawać więcej.
Czymże jest jednak 600 mln - albo miliard złotych, dwa, albo trzy, mniejsza o to - wobec duszy nieśmiertelnej? To prawda, że ponad dwa miliony ludzi w Polsce żyje w skrajnym ubóstwie, a że mamy kryzys, to ta grupa rośnie. Trzeba sobie jednak powiedzieć uczciwie, że od dóbr materialnych ważniejsze jest zbawienie. Nie można też ot tak zaprzepaścić świętej polskiej tradycji, która nakazuje, by Kościołowi dawać wszystko, czego sobie zażyczy, i nigdy, przenigdy nie zaglądać mu w papiery finansowe.
Polska klasa polityczna rozumie to doskonale. Dlatego spór między PO a PiS dotyczy obecnie tego, czy Kościół powinien z budżetu dostawać tyle co obecnie, czy też może należy dorzucić mu o kilkaset milionów więcej.
Prawda jest taka, że pieniędzy zawsze możemy sobie dodrukować, a duszę każdy ma jedną. Kościół pragnie ją zbawić. A że to musi kosztować? Cóż, nie bądźmy małostkowi.