Skomentuj:
Komentarze (9)
-
Rzeczywiście było coś takiego.
Ale pamiętam coś gorszego. Pierwsza klasa szkoły podstawowej i furia nauczycielki : chwyta za oba policzki ucznia i potrząsa nim tak mocno, że prawie unosi nad podłogą, potem seria uderzeń kijem po obu dłoniach.
To była codzienność, za wszystko: szeptanie na lekcji, brak pracy domowej itd. -
Zawsze podejrzewalam, ze takie inteligenckie srodowiska to bydelko, tak czulam. A teraz jest internet, czyta sie prawdziwe historie i widze, ze mnie przeczucie nie mylilo.
Pochodze z prostej rodziny, nigdy mnie za policzki nie szargano, zaden wuj mnie nie gilgotal, nigdy nikt mnie nie uderzyl, ani nie krzyczal. Nigdy nie uslyszalam slowa krytyki na swoj temat. -
Autorce chyba zabrakło weny twórczej, a coś trzeba było napisać, więc napisała same głupoty, wymyślone bzdury z tymi szczypami. W moim rodzinnym domu bywało dużo różnych osób, trochę wykształconych, zdecydowana większość prostych, ale nikomu nie przychodziło do głowy coś tak głupiego jak szczypanie dzieci. Jedyna głupia rzecz jaką pamiętam u dorosłych, to czasami chcieli, żeby dziecko powiedziało wierszyk albo zaśpiewało, ale nie przesadzali z tymi żądaniami.
-
jakaż to ironia, że szczyp polski tradycyjny do Pani Graff potomkiem wraca.
-
@misself
No, ja to myślę, że autorce szczyp nie aż tak pieszczotliwie się kojarzy.
>>Szczyp zajmował dziwne miejsce wśród gestów - gdzieś między przemocą a czułością. Dorośli uważali go za czułość, zaś dzieci wiedziały, że to przemoc, ale nie miały jak tej wiedzy dorosłym przekazać, bo nikt ich o zdanie nie pytał. <<
Poza tym, w mojej rodzinie muka była właśnie tak "pieszczotliwie" rozdzielana między młodsze rodzeństwo, które zazwyczaj pałęta się bez celu pod nogami. Czyli - muka jako wyraz uznania, akceptacji w grupie i/lub szorstkiej czułości. Tak mi się kojarzy.
Chociaż przyznam, plaskacze i "kto się wypina tego wina" zawsze były złośliwe i brutalne. :D W końcu cała w tym zabawa!
Byłam szczęśliwym dzieckiem, bo poza klapsami wszystkie inne przejawy przemocy wychodziły od moich rówieśników. Aż drżę na myśl o szczypie, brrr... -
Zarówno muka, jak i plaskacze i inne takie były obliczone na dokuczenie komuś - a pani Agnieszka pisze o szczypie z założenia pieszczotliwym! Mnie to na szczęście jakoś ominęło, moja rodzina ograniczała się do krytyki mojego wyglądu i porównywania z dzieciństwem ("byłaś takim ślicznym dzieckiem...") - czyli szczypy werbalne. Ale na szczęście to się powolutku zmienia, wizja pana Korczaka staje się rzeczywistością w wielu domach.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX












