Skomentuj:
Komentarze (6)
-
Super czasopismo! Czytam Zwierciadło, Pani ale gdy wpadły mi Wysokie Obcasy Exstra w rękę to nie mogłam się oderwać. Ciekawe, nie pompatyczne artykuły. Z ciekawej strony pokazane oblicze Kasi Figury czy Maryli Rodowicz. A artykuł Namiętni...ach. Dziękuję. Koniecznie muszę zaprenumerować
Monika -
Starość nie radość.
-
Roksana Bianka - można bez poczęstunku, obrączek, ubrania. Sprawdzone.!
-
Po przeczytaniu arykułu... Żyję w nieformalnym związku od 7 lat, od 7 lat mieszkamy z sobą, mamy wspólne pasje i wspólne zobowiazania. Słowo konkubinat faktycznie źle się w Polsce kojarzy, ale mamy synonimy. Kohabitacja. Piekne słowo. Nawet czasem do siebie mówimy żono/mężu. Pewnie weźmiemy ślub cywilny, jeśli będzie to potrzebne do preferencyjnych warunków kredytu na dom, na przykład... Choć wiemy, że chcemy być razem do końca. Choć przeszliśmy już burze i byliśmy krok od terapii. Cały czas pracujemy nad związkiem. Ja byłabym szczęśliwa mogąc żyć w "zwiazku rodzinnym" lub na holenderskich zasadach opisanych w artykule. Nie czuję presji otoczenia. Mam je (otoczenie) wiadomo gdzie, ale faktycznie państwo wywiera (re)presje. To odczuwalne, niestety. Mogę odpukiwać niemalowane, aby żadne z nas nie trafilo do szpitala w poważnym stanie. Dlaczego ślub to konieczność, ostateczność, choć i tak chcemy życie spędzić razem? Wychodzą z nas materialiści- bezsensowny wydatek! Mieszkamy daleko od naszych miejsc urodzenia= czas i kasa na sprowadzanie aktów ślubu, haracz dla USC, obrączki, których nie bedziemy nosić (ja na pewno, bo nie potrafię nosić pierścionków), szukanie świadków (i choć jakiś poczęstunek), trzeba by się coś ubrać...
Dlaczego dla państwa wciąż liczy się tylko papierek? -
"Bo chodzi o to, żeby biust się z niego wylewał - o stanikomaniaczce Katarzynie Kulpie pisze Vadim Makarenko."
Ależ skąd - chodzi o coś zupełnie przeciwnego... -
trzy może wziąć na raz.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX



