Nie powiedziałam oczywiście rodzicom, ile dokładnie było alkoholu (a było multum), bo na pewno by nie chcieli wiedzieć - opowiada 16-latka o ubiegłorocznym sylwestrze
ZOBACZ TAKŻE
- Moja żona DDA (Dorosłym Dzieckiem Alkoholika) - List tygodnia (10-05-09, 01:00)
- Młodzież, seks i egoizm (23-08-07, 19:19)
- Dorosłe dzieci alkoholików (03-03-04, 00:00)
- Współczesna młodzież - bez buntu, bez marzeń (14-06-02, 12:00)
Kto z was uważa, że media kłamią?
Ponad połowa pierwszoklasistów (16 lat) z CXII LO w Warszawie podnosi rękę.
- Bardzo się cieszę, że aż tyle osób. Bo ten tekst będzie na tyle prawdziwy, na ile wy szczerze opowiecie mi o waszym zeszłorocznym sylwestrze.
Opowiedzieli szczerze do bólu.
1. Jeśli 15-latek przesadzi, to urwie mu się film
Gabrysiunia: Byłam podekscytowana, kiedy nadszedł dzień sylwestra u mojego kumpla Baksa. Było fantastycznie, bez nadzoru starszych, z wyjątkiem mamy Baksa, która walnęła z nami sylwestrową lufkę. Około godz. 19 wszyscy już byli (oczywiście każdy z toną alkoholu w plecaku). Początek był niewypałowy, ponieważ trochę przesadziłam. Do godz. 20 tak się schlałam, że pięć razy wymiotowałam, a następnie godzinkę się przespałam. Potem byłam trzeźwiejsza, ale pozostał mi dobry humorek.
Romeo: Byłem w chacie kumpla w górach. Wszyscy jarali i pili, nikt się nie krępował. O północy chwytamy deski i na stok. Ostatni buch gandzi i zjeżdżamy. Niestety, dalej nie pamiętam, co się wydarzyło, bo mi się urwał film. Obudziłem się rano w łóżku z zajebiście bolącą szczęką i megakacem.
2. Jak 15-latek zna umiar, nie zaleje się w trupa
Kasiunia: Bawka była przednia. Było piwko, szampany, wódka. Ale nie było osoby, która zalała się w trupa. No poza gościem, który przekimał na klatce schodowej. Ja tam znam umiar i wiem, ile mogę wypić. W sylwka każdy pije - w końcu trzeba oblać Nowy Rok!
Ziomalka: Sylwka spędziłam u kolegi w domu, było ze 30 znajomych. Tańczyłam, rozmawiałam, piłam jak na standardowej imprezie. Alkoholu było naprawdę sporo, wanna była wypełniona butelkami szampana, browarów, wina oraz wódki. Wypiłam sporo, upiłam się, ale nie zrobiłam żadnej rzeczy, której mogłabym potem żałować. Trzeba wiedzieć, jak się człowiek zachowuje po alkoholu, żeby nie przesadzić.
3. Rodzice potrafią nie wyczuć
Ostry: Odprowadziliśmy spitego 12-latka do samochodu rodziców. On wcześniej dorwał w łazience Pronto do mebli i cały się nim spryskał, żeby nie śmierdziało.
Anaiss: Sylwestra spędziłam, niestety, z rodziną. Wypiłam kieliszek szampana i dwa piwa, rodzice o tym wiedzieli.
4. Jak 15-latka jest nawalona, to każdy ją maca
Gosia R.: Byłam na imprezie w klubie. Pilnował mnie właściciel klubu, którego chyba ja powinnam pilnować. Starsi ludzie, którzy podobno potrafią się zachować, nawalili się w trzy dupy i podrywali zarzygane małolaty. Ja też piłam, ale nie mieszałam alkoholu (to już przeszłam), niestety, koleżanki mieszały. Jak któraś była nawalona tak, że nie wiedziała, co jest grane, to każdy ją macał. Jedzenia było mało, bo pierwsze, co zrobił właściciel klubu, to zwalił stół. Wszyscy wiedzieli, że są narkotyki (blanty skręcone jak papieros). Kto chciał, to palił. Ja nie używam. Rano opowiedziałam mamie wszystko, razem ponabijałyśmy się z ludzi, którzy przeholowali.
5. Pary zaszywają się na godzinkę albo na szybko
Bartezz: Z ciekawostek była zabawa z bitą śmietaną. Mianowicie śmietanka smakuje najlepiej na ciele pięknej kobiety. Ale nie dane mi było skosztować, gdyż niewinna zabawa przerodziła się w regularną bitwę.
Ostry: Czasem parki chodziły do łazienki. W mniejszym pokoju też czasem - chociaż tam to na szybko, laskę, i tyle. Niektóre młode panny (14-15 lat) potrafią dawać dupy na prawo i lewo, jak są pijane. Tak być nie powinno.
Gwiazdka: Młodzież szybko dorasta, więc na pewno były takie sytuacje. Ja akurat nie brałam w nich udziału. Ale oprócz sali, w której wszyscy się bawili, było kilka pokoi, gdzie pary chodziły i zaszywały się na jakąś godzinkę.
Ponad połowa pierwszoklasistów (16 lat) z CXII LO w Warszawie podnosi rękę.
- Bardzo się cieszę, że aż tyle osób. Bo ten tekst będzie na tyle prawdziwy, na ile wy szczerze opowiecie mi o waszym zeszłorocznym sylwestrze.
Opowiedzieli szczerze do bólu.
1. Jeśli 15-latek przesadzi, to urwie mu się film
Gabrysiunia: Byłam podekscytowana, kiedy nadszedł dzień sylwestra u mojego kumpla Baksa. Było fantastycznie, bez nadzoru starszych, z wyjątkiem mamy Baksa, która walnęła z nami sylwestrową lufkę. Około godz. 19 wszyscy już byli (oczywiście każdy z toną alkoholu w plecaku). Początek był niewypałowy, ponieważ trochę przesadziłam. Do godz. 20 tak się schlałam, że pięć razy wymiotowałam, a następnie godzinkę się przespałam. Potem byłam trzeźwiejsza, ale pozostał mi dobry humorek.
Romeo: Byłem w chacie kumpla w górach. Wszyscy jarali i pili, nikt się nie krępował. O północy chwytamy deski i na stok. Ostatni buch gandzi i zjeżdżamy. Niestety, dalej nie pamiętam, co się wydarzyło, bo mi się urwał film. Obudziłem się rano w łóżku z zajebiście bolącą szczęką i megakacem.
2. Jak 15-latek zna umiar, nie zaleje się w trupa
Kasiunia: Bawka była przednia. Było piwko, szampany, wódka. Ale nie było osoby, która zalała się w trupa. No poza gościem, który przekimał na klatce schodowej. Ja tam znam umiar i wiem, ile mogę wypić. W sylwka każdy pije - w końcu trzeba oblać Nowy Rok!
Ziomalka: Sylwka spędziłam u kolegi w domu, było ze 30 znajomych. Tańczyłam, rozmawiałam, piłam jak na standardowej imprezie. Alkoholu było naprawdę sporo, wanna była wypełniona butelkami szampana, browarów, wina oraz wódki. Wypiłam sporo, upiłam się, ale nie zrobiłam żadnej rzeczy, której mogłabym potem żałować. Trzeba wiedzieć, jak się człowiek zachowuje po alkoholu, żeby nie przesadzić.
3. Rodzice potrafią nie wyczuć
Ostry: Odprowadziliśmy spitego 12-latka do samochodu rodziców. On wcześniej dorwał w łazience Pronto do mebli i cały się nim spryskał, żeby nie śmierdziało.
Anaiss: Sylwestra spędziłam, niestety, z rodziną. Wypiłam kieliszek szampana i dwa piwa, rodzice o tym wiedzieli.
4. Jak 15-latka jest nawalona, to każdy ją maca
Gosia R.: Byłam na imprezie w klubie. Pilnował mnie właściciel klubu, którego chyba ja powinnam pilnować. Starsi ludzie, którzy podobno potrafią się zachować, nawalili się w trzy dupy i podrywali zarzygane małolaty. Ja też piłam, ale nie mieszałam alkoholu (to już przeszłam), niestety, koleżanki mieszały. Jak któraś była nawalona tak, że nie wiedziała, co jest grane, to każdy ją macał. Jedzenia było mało, bo pierwsze, co zrobił właściciel klubu, to zwalił stół. Wszyscy wiedzieli, że są narkotyki (blanty skręcone jak papieros). Kto chciał, to palił. Ja nie używam. Rano opowiedziałam mamie wszystko, razem ponabijałyśmy się z ludzi, którzy przeholowali.
5. Pary zaszywają się na godzinkę albo na szybko
Bartezz: Z ciekawostek była zabawa z bitą śmietaną. Mianowicie śmietanka smakuje najlepiej na ciele pięknej kobiety. Ale nie dane mi było skosztować, gdyż niewinna zabawa przerodziła się w regularną bitwę.
Ostry: Czasem parki chodziły do łazienki. W mniejszym pokoju też czasem - chociaż tam to na szybko, laskę, i tyle. Niektóre młode panny (14-15 lat) potrafią dawać dupy na prawo i lewo, jak są pijane. Tak być nie powinno.
Gwiazdka: Młodzież szybko dorasta, więc na pewno były takie sytuacje. Ja akurat nie brałam w nich udziału. Ale oprócz sali, w której wszyscy się bawili, było kilka pokoi, gdzie pary chodziły i zaszywały się na jakąś godzinkę.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Dzieci się bawią
wen_yinlu
29.12.09, 16:11
Nie ma to jak samemu sobie odbierać dzieciństwo... Niemniej jednak pamiętam swój stan umysłu, gdy miałam lat 16 i niestety -samonapędzający się debilizm to mało powiedziane :) Pewnych rzeczy»
-
Dzieci się bawią
olias
30.12.09, 11:06
miało być o młodzieży i rodzicach. młodzieży tam nie ma, same stare lumpy.więc i rodziców też nie ma. »
-
Tak, media kłamią
three-gun-max
30.12.09, 13:24
...i manipulują. Czemu? Otóż te wypowiedzi zbierane były w klasie pełnej dzieciaków które chciały wypaść jak najlepiej w swoim towarzychu. Dlatego nie ma w nich nawet promila prawdy.»
Najczęściej czytane24 htydzień




