Najpierw pstrykaj, potem myśl czyli poradnik fotografa miejskiego
Magdalena Grzebałkowska
2009-10-27, ostatnia aktualizacja 2009-10-29 13:16
Nie musisz pytać fotografowanych osób o zgodę, jeśli nie będziesz publikował ich zdjęć. Jednak moim zdaniem zawsze lepiej z ludźmi pogadać. To uczy życia. Z Mieczysławem Michalakiem, fotoreporterem "Gazety Wyborczej" rozmawia Magdalena Grzebałkowska

Fot. Paweł Kozioł / AG
''Jeśli bije się dwóch ludzi, strzelajmy
fotkę, bo oni zaraz przestaną i ta sytuacja
się nie powtórzy. Nie ma tu czasu
na szukanie kadru, dorabianie ideologii,
że stoję pod światło, więc nie zrobię
zdjęcia. Widzisz coś, rób szybko zdjęcia,
a potem myśl i wybieraj najlepsze'' - mówi Marek Michalak, fotoreporter ''GW''
ZOBACZ TAKŻE
- Zdjęcie od Nasierowskiej (17-11-09, 01:10)
- Ucho, ręka, nos, czyli co potrafi czterooki (09-10-09, 15:48)
- 15 tajskich świątyń, czyli jak nie zamęczyć gości (18-10-09, 11:15)
- Nie strzelaj od drzwi, czyli portret z klimatem w tle (28-10-09, 17:01)
SERWISY
Mieczysław Michalak: Kiedyś naprzeciwko mnie na Rynku wrocławskim szła dziewczyna. Miała na sobie białą sukienkę w czarne kropki, a na smyczy dalmatyńczyka. Zanim wyjąłem aparat, już przeszła. Straciłem piękne zdjęcie.
Magdalena Grzebałkowska: Pobiegłeś za nią?
- Nie, bo to byłoby już zdjęcie reżyserowane. Takich nie lubię. Chodzi o to, żeby zawsze mieć aparat w gotowości. Rzadko dziś się widzi fotografa z aparatem na szyi. Jednak znam faceta we Wrocławiu, który nosi aparat przywiązany paskiem do ręki.
Widzi coś i od razu fotografuje.
Tak się robi fotografię miejską?
- Może być. Trzy słowa - idę i fotografuję, ale na zdjęciach muszą być ludzie. Zawsze mnie denerwowały albumy o miastach, gdzie na każdym zdjęciu są tylko budynki. Bo miasto to ludzie, miasto żyje. Znam fotografów, którzy robią doskonałe zdjęcia architektury. Trzy dni nad jednym detalem potrafią spędzić. Ale ja cenię bardziej fotografie podpatrzone.
Od dawna robisz takie zdjęcia?
- Jestem technikiem elektrykiem. W1980 r. szedłem miastem i zobaczyłem mszę na ulicy. Ludzie się modlili, tramwaje stanęły, ale nikomu to nie przeszkadzało. Pomyślałem, że takie rzeczy trzeba fotografować. Wkrótce potem kupiłem na targu aparat Zenit Ez obiektywem 50 i zacząłem robić zdjęcia. Całe lata 80. stałem tam, gdzie stało ZOMO, bo inaczej nic bym nie zobaczył.
Dokumentowałem zadymy, jeździłem na pielgrzymki papieskie, spotkania z księdzem Popiełuszką. Współpracowałem z pismami podziemnymi. Jednak niedawno koleżanka mi uświadomiła, że nie mam z tamtych czasów żadnych zdjęć życia codziennego -żadnych pustych haków, kolejek, octu na półkach. Fotografii miejskiej, życia codziennego zacząłem się uczyć już w "Gazecie" w latach 90.
Często wychodzisz na miasto, żeby robić zdjęcia?
- Coraz rzadziej, niestety. Jednak czasem idę, patrzę na ludzi i robię im zdjęcia.
Pytasz ich o pozwolenie na sfotografowanie?
- To częste pytanie początkujących fotoreporterów. Dziś jest takie prawo, że nie można publikować zdjęcia bez zgody fotografowanej osoby. To, niestety, trochę zabija nasz zawód. Ja najpierw robię fotografię, a potem pytam o zgodę. Bo jeśli podejdę do całującej się pary, spytam o pozwolenie i potem ich sfotografuję, to będą już sztucznie się zachowywać.
Robiłem kiedyś zdjęcia podczas remontu dachu kościoła. Spędziłem tam dwie godziny. Opodal była Opera Wrocławska, na dachu której przez ten cały czas opalali się dwaj robotnicy. Zrobiłem im zdjęcie, opublikowaliśmy je z podpisem: "Remont opery trwa pięć lat, już wiemy dlaczego". Tych robotników zwolniono z pracy. Przyszli do mnie, mieli pretensje. Ja im powiedziałem, że mogą mieć żal tylko do siebie.
Jednak dziś już bym tej fotografii nie wydrukował, bo oni musieliby wyrazić na to zgodę.
Tę kobietę prowadzącą kozę po moście sfotografowałem w latach 90. Rozmawiałem z nią potem długo, ale nie pytałem o zgodę na publikację. Dziś bym już tego nie zrobił, bo bałbym się, że może mieć syna prawnika, który poda mnie za to do sądu.
Zdarzyło się, że ktoś ci odmówił?
- Nieraz. Niektórzy żądali nawet wykasowania zdjęcia z karty. Jednak dopóki zdjęcie nie jest publikowane, nie można stawiać takich wymagań. Ludzie stali się teraz bardzo wyczuleni na aparat fotograficzny. Ostatnio podjechałem pod Halę Ludową, remontowano tam pergolę. Zobaczyłem robotnika na drabinie, wyciągnąłem sprzęt, a on szybko zszedł z drabiny, założył kask i wspiął się z powrotem.
Wiedział, że mógłby mieć kłopoty za nieprzestrzeganie przepisów bhp.
Magdalena Grzebałkowska: Pobiegłeś za nią?
- Nie, bo to byłoby już zdjęcie reżyserowane. Takich nie lubię. Chodzi o to, żeby zawsze mieć aparat w gotowości. Rzadko dziś się widzi fotografa z aparatem na szyi. Jednak znam faceta we Wrocławiu, który nosi aparat przywiązany paskiem do ręki.
Widzi coś i od razu fotografuje.
Tak się robi fotografię miejską?
- Może być. Trzy słowa - idę i fotografuję, ale na zdjęciach muszą być ludzie. Zawsze mnie denerwowały albumy o miastach, gdzie na każdym zdjęciu są tylko budynki. Bo miasto to ludzie, miasto żyje. Znam fotografów, którzy robią doskonałe zdjęcia architektury. Trzy dni nad jednym detalem potrafią spędzić. Ale ja cenię bardziej fotografie podpatrzone.
Od dawna robisz takie zdjęcia?
- Jestem technikiem elektrykiem. W1980 r. szedłem miastem i zobaczyłem mszę na ulicy. Ludzie się modlili, tramwaje stanęły, ale nikomu to nie przeszkadzało. Pomyślałem, że takie rzeczy trzeba fotografować. Wkrótce potem kupiłem na targu aparat Zenit Ez obiektywem 50 i zacząłem robić zdjęcia. Całe lata 80. stałem tam, gdzie stało ZOMO, bo inaczej nic bym nie zobaczył.
Dokumentowałem zadymy, jeździłem na pielgrzymki papieskie, spotkania z księdzem Popiełuszką. Współpracowałem z pismami podziemnymi. Jednak niedawno koleżanka mi uświadomiła, że nie mam z tamtych czasów żadnych zdjęć życia codziennego -żadnych pustych haków, kolejek, octu na półkach. Fotografii miejskiej, życia codziennego zacząłem się uczyć już w "Gazecie" w latach 90.
Często wychodzisz na miasto, żeby robić zdjęcia?
- Coraz rzadziej, niestety. Jednak czasem idę, patrzę na ludzi i robię im zdjęcia.
Pytasz ich o pozwolenie na sfotografowanie?
- To częste pytanie początkujących fotoreporterów. Dziś jest takie prawo, że nie można publikować zdjęcia bez zgody fotografowanej osoby. To, niestety, trochę zabija nasz zawód. Ja najpierw robię fotografię, a potem pytam o zgodę. Bo jeśli podejdę do całującej się pary, spytam o pozwolenie i potem ich sfotografuję, to będą już sztucznie się zachowywać.
Robiłem kiedyś zdjęcia podczas remontu dachu kościoła. Spędziłem tam dwie godziny. Opodal była Opera Wrocławska, na dachu której przez ten cały czas opalali się dwaj robotnicy. Zrobiłem im zdjęcie, opublikowaliśmy je z podpisem: "Remont opery trwa pięć lat, już wiemy dlaczego". Tych robotników zwolniono z pracy. Przyszli do mnie, mieli pretensje. Ja im powiedziałem, że mogą mieć żal tylko do siebie.
Jednak dziś już bym tej fotografii nie wydrukował, bo oni musieliby wyrazić na to zgodę.
Tę kobietę prowadzącą kozę po moście sfotografowałem w latach 90. Rozmawiałem z nią potem długo, ale nie pytałem o zgodę na publikację. Dziś bym już tego nie zrobił, bo bałbym się, że może mieć syna prawnika, który poda mnie za to do sądu.
Zdarzyło się, że ktoś ci odmówił?
- Nieraz. Niektórzy żądali nawet wykasowania zdjęcia z karty. Jednak dopóki zdjęcie nie jest publikowane, nie można stawiać takich wymagań. Ludzie stali się teraz bardzo wyczuleni na aparat fotograficzny. Ostatnio podjechałem pod Halę Ludową, remontowano tam pergolę. Zobaczyłem robotnika na drabinie, wyciągnąłem sprzęt, a on szybko zszedł z drabiny, założył kask i wspiął się z powrotem.
Wiedział, że mógłby mieć kłopoty za nieprzestrzeganie przepisów bhp.
1
2
następne »
Przeczytaj 4 komentarze na Forum
-
Najpierw pstrykaj, potem myśl czyli poradnik fo...
aga.pwr
21.11.09, 15:04
[i]Patrzę, a tam drzewa, jesień, drzewa, zima. A ludzi nie ma. "Bo mnie ludzienie interesują" - mówią młodzi. "Nie, kolego, ty się po prostu ich boisz" -odpowiadam.[/i]Bardzo dobrze »
-
I o to chodzi....
orientespl
26.11.09, 11:17
...świetny tekst. Cóż może być ciekawszego dla afotografa niż człowiek? Patrz na: www.streetphotography.blog.pl»
Najczęściej czytane24 htydzień˝





